Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 20 września 2012

Bielszy odcień śmierci - Bernard Minier

Tytuł oryginału: Glacé
Tytuł polski: Bielszy odcień śmierci
Autor: Bernard Minier
Data premiery: 21 luty 2012 r.
Wydawca: Rebis
Liczba stron: 512


     "Grudzień 2008 roku, dolina w Pirenejach. Wczesnym rankiem pracownicy elekrowni wodnej znajdują na górnej stacji kolejki linowej okaleczone ciało konia.

Tego samego dnia młoda absolwentka psychologii obejmuje posadę w ściśle strzeżonym zakładzie psychiatrycznym dla przestępców, położonym w tej samej dolinie.

W ciągu kilku dni okolicą wstrząsają kolejne zbrodnie. Śledztwo prowadzi komendant Martin Servaz, czterdziestoletni policjant z Tuluzy, znany ze swej przenikliwości i intuicji. Tym razem przyjdzie mu się zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym mordercą. Wkrótce się okaże, że bajkowe górskie miasteczko kryje mrożące krew w żyłach tajemnice. Czy będzie to dla Servaza początek koszmaru?"

                                                                                                               - od wydawcy


Nosicielem obłędu, w każdym razie nosicielem szczególnie uprzywilejowanym, są media.


     Och! Udało mi się wreszcie ukończyć tę książkę! Czytało się ją strasznie, ale nie z powodu treści. Jak dla mnie format tej pozycji jest straszny. Za wysoka i za małe literki. Jako osoba nosząca okulary mam problem z przemęczeniem oczu przy dłuższym skupieniu, dlatego te mikroliterki mnie wykańczały. Skoro już jestem przy temacie fizyczności książki to od razu wspomnę o szacie graficznej. Przepiękne zdjęcie lodu i zaśnieżonej wioski, które przyprawia mnie o niepokój. Jednakże uważam, że jest to idealna okładka dla tej książki.


     Co do książki to muszę jeszcze wspomnieć o dwóch najważniejszych rzeczach. Po pierwsze: naoglądałam się tyle seriali kryminalnych i przeczytałam tyle kryminałów, że uodporniłam się na "stres". Mimo to ta książka spowodowała u mnie uczucie niepokoju, mówiąc prościej dość mocno się bałam, jak przy oglądaniu horroru kiedy jesteś świadomy, że coś nagle wyskoczy, bo jest za cicho. Po drugie: TA KSIĄŻKA TO MISTRZOSTWO! Pan Minier właśnie znalazł się na liście moich ulubionych autorów. Oczywiście w związku z tym nie mogę się doczekać kolejnej książki, o ile takowa jest zaplanowana.


I cały ten cyrk z powodu jednego konia.


     Formalności stało się zadość. Przejdę więc do treści. Główny wątek książki dzieje się w Saint-Martin w Pirenejach. Na górnej stacji kolejki linowej robotnicy znajdują zwłoki. Zwłoki konia, który należał do jednego z bogatszych Francuzów, Erica Lombarda. Śledztwo prowadzi czterdziestoletni rozwodnik, ojciec siedemnastoletniej Margot, Martin Servaz. Na początku nie podoba mu się, że wezwano go z Tuluzy do zabitego konia, lecz w ciągu kilku dni dochodzi do kolejnych morderstw. Tym razem ofiarami są ludzie. Komendant Servaz zastanawia się co te wszystkie zbrodnie mają wspólnego z Instytutem Wagniera, w którym przebywają najbardziej przerażający mordercy, gwałciciele, itp. z całego świata. W śledztwie Servazowi pomaga przedstawicielka żandarmerii, Irene Ziegler. To tak w skrócie. Nie chcę zdradzać więcej szczegółów, ponieważ każdy kto ją weźmie do ręki sam powinien przeżyć te uczucia, które towarzyszyły w moim przypadku. Wspomnę tylko o jednym szczególe: rozwiązanie zagadki czytelnik poznaje z dwóch źródeł, ponieważ Diane Berg, wyżej wspomniana absolwentka, która rozpoczyna pracę w Instytucie, nabiera podejrzeń i sama zaczyna prowadzić śledztwo dotyczące udziału Instytutu w tych zdarzeniach. Samo rozwiązanie zagadki wobec tego nie stanowiło dla mnie zaskoczenia. To nie dotyczy natomiast tego, co wydarzyło się potem. Było to jak uderzenie metalowym prętem w głowę - nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! Bernard Minier rzeczywiście jest mistrzem intryg!


Jedyną rzeczą, która może nas zbawić, jest zagłada atomowa...


     Ocena: 5/6. W ogólnym rozrachunku książka wypada bardzo dobrze. Daję 5, ponieważ jak wspomniałam na początku nie podoba mi się forma książki.


     Na koniec chciałabym się z Wami podzielić moim ulubionym fragmentem z tej książki:

   "- (...) A gdyby w wyborach było trzech kandydatów: pierwszy w połowie sparaliżowany wskutek polio, cierpiący na nadciśnienie, anemię i wiele innych ciężkich chorób, od czasu do czasu uciekający się do oszustwa, radzący się astrologa, zdradzający żonę, palący papierosa za papierosem i pijący za dużo martini; drugi to grubas, który już trzykrotnie przegrał wybory, przeszedł depresję i dwa zawały, pali cygara, a wieczorami upija się szampanem, porto, koniakiem i whisky, a potem zażywa proszki nasenne; i trzeci, odznaczony bohater wojenny, szanujący kobiety, miłośnik zwierząt, niepalący i tylko okazyjnie pijący piwo, na którego byś zagłosował?
   - Pewnie się pan spodziewa, że wybiorę trzeciego?
   - No brawo, właśnie odrzuciłeś Roosevelta i Churchilla, a wybrałeś Adolfa Hitlera. Sam widzisz, zawsze jest inaczej, niż się wydaje."


To nasza nemezis. Kara za to, że zabiliśmy Boga i stworzyliśmy społeczeństwa, w których zło uznaje się za normę.

★★★★★★★☆☆☆


     Muzyka: Kasia Nosowska - Nomada


     P.S. Teraz czytam "Momo". Uświadomiłam sobie, że książki dla dzieci w moim przypadku już dawno odeszły do lamusa. W każdym razie skończę tę książkę i raczej nie wrócę już do książek typowo dziecięcych. 


    

8 komentarzy :

  1. Brzmi ciekawie, więc kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będąc ostatnio w księgarni kupiłem tę książkę, ale jeszcze nie miałem czasu jej przeczytać :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi zachęcająco :) Może siegnę jak będę miała okazję

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja zachęcająca, więc sięgnę po tę książkę, kiedy tylko będę miała okazję.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, książka jest genialna, ale masz rację, jej format jest mało wygodny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli wpadnie w moje ręce to z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wprost nienawidzę książek o małej czcionce, ale z chęcią przeczytam, jak tylko gdzieś ją zauważę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka