Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 5 czerwca 2015

Black out - Marc Elsberg

Tytuł: Black out
Tytuł oryginału: Black out
Autor: Marc Elsberg
Data wydania: 24 stycznia 2015 r.
Wydawca; Wydawnictwo W.A.B.
Liczba stron: 784

   "Pewnego zimowego dnia w całej Europie następuje nagła przerwa w dostawie prądu. Włoski haker Piero Manzano podejrzewa, że może to być zmasowany elektroniczny atak terrorystyczny. Bezskutecznie próbuje ostrzec władze. Komu mogło zależeć na wywołaniu globalnego kryzysu?
Tymczasem Europa pogrąża się w ciemności. Zaczyna brakować podstawowych środków do życia: wody, jedzenia i ogrzewania. Nie ma benzyny, wiele państw staje przed zagrożeniem wybuchu reaktorów w elektrowniach jądrowych. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie."

- od wydawcy

   Wyobrażacie sobie życie w świecie bez prądu? Czy udałoby się zapełnić dzień, gdy zabrakłoby telewizji, Internetu, komórek? Czy świat jest w stanie cofnąć się do epoki sprzed wszystkich instalacji elektrycznych, gdzie dom ogrzewało się żywym ogniem w palenisku, żywność produkowało się samemu, a potrzeby fizjologiczne załatwiało się w wychodku poza domem? W tym momencie społeczeństwo jest nad wskroś konsumpcyjne i myślę, że osobom, które ani razu nie były, chociażby na biwaku, nawet nie sposób sobie tego wyobrazić. Pamiętam jak byłam młodsza i jeździłam do babci na wieś. W tamtych czasach u babci była kuchnia opalana drewnem, wodę nosiło się ze studni, a rosół gotowało się na świeżo ubitym kurczaku. Teraz, żyjąc w wielkim mieście, łapię się na tym, że chętnie powróciłabym do takiego leniwego spędzania czasu. Marzy mi się dom z niewielkim terenem, na którym mogłabym uprawiać pomidory, mieć drzewa owoce czy niewielki kurnik.Po lekturze tej książki dodałabym do tego instalację prądotwórczą, aby być w jak największym stopniu samowystarczalną.

   Ale przechodząc do rzeczy. Zwróciłam uwagę na tę książkę z jednego powodu. A jakże, chodzi o okładkę. Bardzo lubię okładki, które niosą za sobą pewną dozę tajemniczości, są tak przemyślane, że zwracają uwagę i chce się po tę książkę sięgnąć. Po przeczytaniu opisu upewniłam się w przekonaniu, że będzie mi się podobać, pomimo swoich gabarytów. Książka nie należy do najcieńszych, ale została wydrukowana na dość cienkim papierze, a sama okładka jest hybrydą twardej i miękkiej, także jeśli myślicie, że trzeba ją dźwigać, to otóż, nie! Jak już przebrnie się przez pierwsze 100 stron, na których znajdują się monotonne opisy jak działają elektrownie, jak działa sztab kryzysowy i inne takie, to już potem idzie. Najgorsze, co można zrobić, to ją odłożyć. Później robi się naprawdę bardzo ciekawie, akcja pędzi na łeb na szyję, a czytelnik pochłania książkę z prędkością światła, w pewnych momentach orientując się, że w swoim pokoju nadal na światło.

   Co do samej fabuły, to całe szczęście, że czytelnik nie dostaje samych suchych faktów. Owszem, są, ale tak sprytnie wplecione w akcję, że nie ma czasu się znudzić (no może oprócz wyżej wspomnianych pierwszych stu stron). Dodatkową trudnością na samym początku jest wielowątkowość i liczni bohaterowie, którzy znajdują się w różnych zakątkach Europy. Jednak im dalej się zabrnie w lekturze, tym bardziej te wątki się zazębiają, a bohaterowie współistnieją.

   W każdym razie cała akcja zaczyna się pewnego zimowego dnia, kiedy to w wielu miastach europejskich nagle gaśnie światło. W elektrowniach pojawiają się komunikaty o błędach, ale pracownicy są dobrych myśli i uważają, że w ciągu najbliższych godzin prąd zostanie przywrócony. Problem polega na tym, że po naprawieniu usterki, pojawia się inna, w zupełnie innym mechanizmie. Pojawia się więc problem, jak z tym walczyć, kiedy coraz więcej producentów prądu na całym kontynencie zgłasza te same problemy. Jednak głównym wątkiem powieści jest haker Piero Manzano i jego nietypowe odkrycie w swoim inteligentnym liczniku. Jednak wszelkie próby powiadomienia kogo trzeba kończą się fiaskiem. Po prostu organy te albo mu nie wierzą, albo nie chcą nic zrobić z faktem, że być może cała Europa została zaatakowana przez cyber terrorystów. W próbie wyjaśnienia dziwnego ataku, pomagać będzie naszemu bohaterowi bardzo dociekliwa amerykańska dziennikarka, Lauren Shannon. Gdzie zaprowadzą ich poszukiwania? W co się wplątają? I czy przede wszystkich uda im się uniknąć najgorszego, czyli degeneracji całego społeczeństwa, nie tylko europejskiego?

   Po skończeniu lektury, byłam cała w panice, "a co jeśli kiedyś naprawdę wydarzy się coś takiego?. Poważnie zastanawiam się teraz czy nie zacząć robić zapasów, tak w razie czego. Byłam naprawdę poruszona, że książka pomimo, że jest fikcją, to jednak bardzo realną i niemało wpływającą na psychikę czytającego. W podziękowaniach dodatkowo jest wyjaśnienie z jakich źródeł korzystał autor, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie realnego zagrożenia. Niby taka mała rzecz, prąd, a zależy od niego całe nasze codzienne życie. Przez jego wyłączenie można spowodować katastrofalne skutki. Bardzo niepokojąco prawdziwa książka. Myślę, że spodoba się nawet osobom, które, tak jak ja, nie przepadają za literaturą katastroficzną. Żałuję tylko, że nie został rozwinięty wątek zmian w psychice bohaterów wobec tej katastrofy. Wiem jednak, że gdyby zagłębiać się w to, tak jak zrobił to José Saramago w swojej książce Miasto ślepców, to książka byłaby jeszcze dłuższa. Niemniej jednak polecam, bo naprawdę warto.

★★★★★★★★★☆

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka