Ładowanie...
Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 23 sierpnia 2016

Japonki nie tyją i się nie starzeją // Naomi Moriyama, William Doyle


"Jest taki kraj, w którym kobiety żyją dłużej, niż gdziekolwiek indziej na ziemi. Wskaźnik otyłości jest tam najniższy spośród krajów rozwiniętych. Czterdziestoletnie kobiety wyglądają tam tak, jak gdyby miały dwadzieścia lat.
To kraj, w którym kobiety mogą cieszyć się jedną z najsmaczniejszych kuchni świata, a jednak wskaźnik otyłości wynosi u nich zaledwie 3 procent, co stanowi jedną trzecią wskaźnika otyłości Francuzek i mniej niż jedną dziesiątą u Amerykanek.
To zarazem wysoko uprzemysłowiony kraj, który stanowi potęgę gospodarczą na świecie. Ten kraj to Japonia. I warto wiedzieć, dlaczego dzieje się tam coś niezwykłego.
Nie jest to książka z poradami dietetycznymi ani o tym, jak przyrządzać sushi. To wprowadzenie do zupełnie nowego sposobu jedzenia w domu - gotowania w stylu japońskim, a to, co jedzą japońskie rodziny jest inne i o wiele prostsze, niż możesz się spodziewać.
Książka ta pokazuje odkrycia ekspertów z zakresu długości życia oraz otyłości, którzy dzielą się swoją wiedzą na temat tego, w jaki sposób zwyczaje żywieniowe Japończyków wpływają na ich dobre zdrowie.
Książka pomaga zrozumieć, dlaczego Japonia jest krajem najzdrowszych ludzi na świecie."

- od wydawcy

   Na książkę trafiłam przypadkiem będąc w Autorskiej. Rzuciłam na nią okiem i spodobała mi się na tyle, żeby podsunąć ją siostrze jako prezent urodzinowy dla mnie. :) No i w końcu w taki sposób trafiła w moje ręce. Nie od razu się za nią wzięłam, przeleżała kilka miesięcy na półce, ale gdy w końcu się za nią zabrałam bardzo szybko ją skończyłam.

   Ta książka będzie gratką dla osób, które interesują się nawykami żywieniowymi, nie tylko swojego kraju, ale ogólnie wszystkimi. Japonia to bardzo odległy kraj, a jego kuchnia bardzo różni się od naszej. Japończycy prawie w ogóle nie jedzą mięsa, a jeśli już to jako dodatek, a nie główny składnik. Ich dieta bazuje na warzywach, owocach, rybach i ryżu. I może to właśnie jest sekretem ich długowieczności i długiego utrzymywania sprawności fizycznej. Z książki możemy się również dowiedzieć o tym jak kształtowała się japońska kuchnia na przestrzeni wieków, jak wyglądało dzieciństwo autorki i jak stopniowo wprowadziła swojego męża  do japońskiej jedzenia.

   Książka uzupełniona jest o przepisy na klasyczne japońskie potrawy, które spożywają Japończycy w domach. Cały układ książki jest przejrzysty, wszystko zostało podzielone w bardzo przemyślany sposób.

Polecam ją każdemu, kto lubi jeść i dowiadywać się nowych rzeczy. Będzie na pewno fajnym prezentem dla każdej dziewczyny, która jest fanką zdrowego stylu życia.

★★★★★★★☆☆

sobota, 20 sierpnia 2016

Harry Potter and The Cursed Child // J.K. Rowling + Jack Thorne + John Tiffany

Harry Potter And The Cursed Child, J.K. Rowling // Little Brown, 2016 // PL: Media Rodzina, 2016

"Based on an original new story by J.K. Rowling, Jack Thorne and John Tiffany, Harry Potter and the Cursed Child, a new play by Jack Thorne, is the first official Harry Potter story to be presented on stage. It will receive its world premiere in London’s West End on 30th July 2016.

It was always difficult being Harry Potter and it isn’t much easier now that he is an overworked employee of the Ministry of Magic, a husband, and father of three school-age children.

While Harry grapples with a past that refuses to stay where it belongs, his youngest son Albus must struggle with the weight of a family legacy he never wanted. As past and present fuse ominously, both father and son learn the uncomfortable truth: sometimes darkness comes from unexpected places."
~ lubimyczytac.pl

   Seria książek o Harrym Potterze to dla wielu ludzi coś bardzo ważnego, coś co traktują niesamowicie personalnie, ponieważ większość dzieciństwa spędzili na czytaniu książek i oglądaniu filmów, czekali z niecierpliwością na zakończenie serii, a kiedy przyszło... albo byli bardzo zadowoleni, albo nie do końca im to przypadło do gustu, ale pogodzili się z tym. Nikt raczej nie podejrzewał, że kiedyś, prawie dziesięć lat później będzie można trzymać ósmą część Harry'ego Pottera w swoich łapkach. Czy jest to krok naprzód, czy raczej krok wstecz, jeśli chodzi o J.K. Rowling i nową część Harry'ego? 

   Zacznę może od tego, że to broń Boże, nie jest powieść, jak poprzednie siedem tomów. Wiem, że piszę o oczywistościach, ale prawda jest taka, że w dalszym ciągu ludzie się burzą, że się okazuje, że to jakaś sztuka, a nie normalna powieść, jak poprzednie części. Cóż, nikt nie zmieni formy tej historii, więc wydaje mi się, że wszyscy powinni się z tym pogodzić i zacząć traktować jako zupełnie nową przygodę - zmiany są dobre, pamiętajcie o tym. No ale wracając do Harry Potter And The Cursed Child, jest to scenariusz sztuki, która jest wystawiana na West Endzie w Londynie i właściwie tylko dzięki temu, mamy możliwość zapoznania się z dalszymi losami naszych ulubionych bohaterów. Niestety, od razu o tym wspomnę, że możecie zapomnieć o większości swoich ulubionych postaci, ponieważ jest tam ich tylko garstka. I chociaż są wprowadzone nowe, co jest naprawdę bardzo ciekawym zabiegiem, to brakowało mi niektórych moich ulubionych postaci, o których życiu chętnie bym więcej poczytała.

   Zostanę jeszcze przy postaciach, ponieważ muszę to powiedzieć. Albus Potter irytuje. Nie jestem jedyna, która tak sądzi i piszę to z bolącym sercem, ale niestety tak jest. Pamiętacie tego Harry'ego, którego nikt nie lubi w piątym tomie, w Zakonie Feniksa? Albus momentami jest nawet gorszy, jednakże muszę zaznaczyć, że ten biedak jest naznaczony sławą swojego ojca i nie może się z tym pogodzić, więc w sumie jestem w stanie zrozumieć takie, a nie inne jego podejście nie tylko do samego życia, ale głównie w sumie do jego ojca. Denerwuje, ale jest w jakimś stopniu ciekawe, bo tak naprawdę chyba nigdy nie słyszałam, by tak mogły się potoczyć losy sławnej rodziny Potterów. Teraz natomiast będzie już bardziej kolorowo, bo powiem Wam o Scorpisie Malfoyu, który jest tak niesamowitą i dobrze wykreowaną postacią, że ja nie mogę w to uwierzyć! Naprawdę, w życiu bym się nie spodziewała, że ta postać przypadnie mi do gustu, chociaż w sumie... Kocham Draco, więc nie powinno mnie to dziwić. I tak, dobrze zakładacie, ci dwaj chłopcy zaczynają się przyjaźnić. Oboje mają nieciekawe historie rodzinne, cały czas podążają za nimi niezliczone pary oczu, a oni muszą w ciszy (lub nie) to znosić. I chyba to w głównej mierze ich do siebie zbliżyło. 

   Celowo nie opisałam Wam fabuły, ponieważ tam dzieje się tyle, że ciężko byłoby to nawet określić jednym zdaniem, ale była okej. Nie było to coś mega innowacyjnego, jakieś arcydzieło, które można podziwiać przez wiele godzin, ale najfajniejsze w tym wszystkim było to, że niezależnie, co robili nasi bohaterowie, można było odnaleźć jakieś nawiązania do poprzednich siedmiu tomów. Przynajmniej tak mi się wydaje. Albo już zbzikowałam na punkcie Harry'ego Pottera, że doszukuję się głębszego dna tam, gdzie go nie ma. Ale nie, obstawiam przy swoim - nawiązania do wszystkich siedmiu tomów są i to mi się naprawdę bardzo podoba, bo dzięki temu, bez ponownego czytania tych książek mogłam w jakimś stopniu przypomnieć sobie losy Chłopca, Który Przeżył. 

   Co na pewno zasługuje jeszcze na uwagę to cudowny humor tej książki. Nie wszyscy, ale większość bohaterów potrafi rzucić świetnym żartem, nawet jeśli w zamyśle miała być to obelga, albo wyraz zdenerwowania na kogoś. Jestem bardzo ciekawa, jak to wypada na scenie, ale tego chyba akurat nigdy się nie dowiem. Poza radością i śmiechem ta historia potrafi na jednej stronie wzbudzić bardzo dużo emocji: najpierw możemy się śmiać, później nie wiemy, o co chodzi, żeby następnie przejść do zdziwienia i wkurzenia na samym końcu. Uwielbiam historie, które generują takie sytuacje i jestem pewna, że to nie tylko dlatego, że jestem ogromną fanką tego, co stworzyła w poprzednich częściach Pani Rowling, ale ze względu na to, że tak ta historia jest po prostu opisana. I nie jest ważne, czy kochasz, czy tylko lubisz Harry'ego Pottera, albo że tylko przeczytałeś kiedyś tam, raz, całą serię. Tak to jest po prostu napisane i to jest niesamowite. 

   Przejdę teraz już do ostatniej kwestii i to nieco mniej przyjemnej, ale... TA KSIĄŻKA TO JEDEN WIEKI ŻART. Ja w pewnych momentach byłam tak zszokowana, że nie szło dalej czytać. Musiałam od nowa zabierać się za ten sam fragment, bo nie wierzyłam w to, co się dzieje. W sumie teraz zastanawiam się, czy to rzeczywiście jest na minus, bo nie każdy musi to tak odbierać, ale wierzcie mi, że ciężko jest to traktować ze spokojem ducha, to co się tam dzieje. Rozumiem, czemu tak dużej ilości osób się to nie podoba, ale z drugiej strony nie jestem w stanie uwierzyć, że nie poczuli tej samej magii, jaka jest podczas czytania tych właściwych książek. Bo to jest magiczne, tylko trzeba odpowiednio podejść do tej historii.

   Od razu po przeczytaniu Harry Potter And The Cursed Child miałam ogromny problem z wystawieniem oceny. Chciałam jednocześnie dać najniższą i najwyższą ocenę, jaką mogłam, więc sami widzicie, co ta historia robi z człowiekiem. Ale koniec końców zdecydowałam i uważam, że ta historia zasługuje na uwagę, jeśli chce się poznać dalsze losy tych bohaterów i jest się w stanie pogodzić z tym, że część rzeczy może odbiegać od naszych wyobrażeń. Nie jest to arcydzieło, nie wiadomo jak wielki geniusz, ale jestem w stanie to przełknąć i zaliczyć do kanonu (czego dużo osób zrobić nie potrafi), ale nie jest to, broń Boże, ósma część. Mały dodatek, tak jak Quidditch przez wieki, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz Baśnie Barda Beedle'a. Będę wracać nie raz do tej książki, bo ją polubiłam, pokochałam nawet może. Podobała mi się i nie żałuję, że ją przeczytałam. Ciężko ją ocenić przez pryzmat tego, co znamy, ale jak tamto odsuniemy na bok, to to, co się dzieje w Przeklętym dziecku wcale nie jest takie złe.

★★★★★★★☆☆☆
Ciekawostka: J.K. Rowling wcale nie miała udziału w pisaniu tego scenariusza. Tak naprawdę wszystko sam napisał Jack Thorne. Dla wielu jest to zaskoczeniem, także nie bierzcie pod uwagę tej książki jako tworu Królowej Rowling.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka