Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 9 kwietnia 2017

radio silence / alice oseman

Radio Silence / Alice Oseman / Harper Collins Children's Books / 25 lutego 2016 / zobacz okładkę

Jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, przepiękna choć smutna i momentami naprawdę tragiczna historia. Przedstawiam wam Radio Silence autorstwa Alice Oseman, coś niesamowitego, co zapamiętam na bardzo długi czas i na pewno nie raz, nie dwa będę wracać. 

Niektóre książki kocha się za niesamowitą historię, inne za wspaniałych i autentycznych bohaterów, jeszcze inne podobają się ludziom tylko dlatego, że mają piękną okładkę. Są też powieści ze specyficznym klimatem, którego nie sposób doprecyzować, opisać w kilku słowach, trzeba po prostu samemu przeczytać daną powieść, żeby zrozumieć, co autor lub osoba polecająca miała na myśli. Do tej kategorii (chociaż do tych z samego początku listy też) należy Radio Silence autorstwa Alice Oseman, która jest tylko dwa lata starsza ode mnie. A odwaliła kawał dobrej roboty, lepszej nawet od niektórych dojrzałych pisarzy, którzy mają na swoich kontach dużą ilość książek. 

Jest to powieść z gatunku young adult, więc pomyślicie sobie pewnie: Alicja, upadłaś na głowę, kolejna typowa młodzieżówka! Po co to komu? Ale właśnie sęk w tym, że to nie jest typowe, to nie jest nawet w jednej czwartej schematyczne! Okej, momentami podczas czytania o niektórych sytuacjach może nam się nasunąć słówko cliché (w którymś updacie na GoodReads sama to tak określiłam), natomiast bardziej mi się to kojarzyło z takimi bardzo słabymi i przewidywalnymi tekstami na podryw (pokroju: czy bolało jak spadłaś z nieba) aniżeli przykładowo ze schematycznym trójkątem miłosnym, czy ratowaniem świata przez jednostkę ze specjalnymi umiejętnościami. Co to, to nie. Muszę to jeszcze dodać teraz, że za granicą książki tego typu (zaraz wyjaśnię o co chodzi) przydziela się do kategorii diverse books. Z mojego reaserchu i przeczytania kilku książek wysnułam wnioski, że chodzi o takie książki, które są po prostu "inne" niż wszystkie, poruszają niekiedy bardzo poważne tematy (tematy tabu) wśród młodych ludzi, a bohaterami są osoby o innej orientacji niż heteroseksualna, mogą to być również osoby innej rasy, niż biała, które najczęściej są spotykane w popularnych książkach lub mają po prostu korzenie jakiejś narodowości (co widać również w wyglądzie). Uważam więc, że jest to bardzo fajne i niesamowicie potrzebne, bo mimo że mamy XXI wiek, to nie wszyscy są w stanie zrozumieć wszystkie zjawiska, że tak to ujmę, jakie mają miejsce w społeczeństwie. 

Tutaj mamy do czynienia z bohaterką, która jest Brytyjką, jednak ma etiopskie (mam nadzieję, że mi się nie pomyliło) korzenie, Frances, która ma niesamowity zapał do nauki, a jej marzeniem jest dostać się na Uniwersytet w Cambridge. Ma również pewien sekret, ma obsesję na punkcie pewnego podcastu na YouTubie, Universe City, którego twórca nie jest znany. Historia opowiedziana w tym podcaście skupia się na tytułowym bohaterze o imieniu Radio, który został zamknięty w pewnym miejscu i nadaje taki program radiowy w przestrzeń kosmiczną, mając nadzieję, że ktoś tego słucha. Dodatkowo tworzy (w sensie Frances) fanarty do tego podcastu i umieszcza je na Tumblr pod pseudonimem toulouse. Nikt z jej znajomych nie ma o tym bladego pojęcia.

W życiu Frances nie dzieje się kompletnie nic, zwykle spędza wolny czas nad książkami i nauką do egzaminów, a gdy wreszcie znajdzie czas to ogląda seriale i tworzy owe fanarty. No i słucha oczywiście Universe City. Ma typowych szkolnych znajomych, z którymi rzadko widuje się poza murami szkoły, wywnioskować można, że woli spędzać czas sama (albo z mamą) w domu. Historia w sumie zaczyna się stosunkowo niewinnie, kilka sytuacji z okresu, gdy Frances miała piętnaście lat, nieco opowieści o Carys, jedynej prawdziwej przyjaciółce (rok starszej), jaką miała. Do czasu. Ciężko mi jest powiedzieć, który moment jest tak naprawdę tym momentem kulminacyjnym, po którym następuje stopniowe rozwiązywanie fabuły, gdyż takich momentów jest kilka i nie wiem, który jest do opowiedzenia najmniej inwazyjny, ponieważ obawiam się, że większość tych wydarzeń, to spoilery, dlatego mam nadzieję, że tym powyższym opisem zaintrygowałam was na tyle, abyście sami zechcieli przeczytać Radio Silence, bo naprawdę jest to książka warta uwagi, a nie chciałabym zepsuć wam przyjemności z jej poznawania.

Wbrew pozorom jest to powieść, która porusza dużo ważnych tematów, zarówno dla niektórych społeczeństw, które nie są tak duże, jak i dla większości osób w wieku szkolnym, które muszą podejmować bardzo ważne decyzje, ważące później na ich przyszłości, jak chociażby wybór kierunku studiów i uczelni, na jaką się pójdzie. Wydawać by się mogło, że to problemy błahe, natomiast nie można ich lekceważyć. Polecam tę powieść osobom bardzo niezdecydowanym, może nie odkryjecie tego, czym chcecie zajmować się w przyszłości, ale zobaczycie, że nie jesteście sami i to jest bardzo powszechny problem. Dodatkowo jest również ważny temat rodziny, natomiast w tym wypadku również boję się, że zepsuję wam przyjemność z poznawania historii, więc nic więcej nie powiem.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, zarówno fabuły, jak i bohaterów, stylu pisania i płynnego przechodzenia z jednego wydarzenia, do drugiego. Jestem zaintrygowana książkami tej autorki i na pewno sięgnę po coś jeszcze, a do Radio Silence na pewno będę często wracać. Muszę zaopatrzyć się tylko w papierowy egzemplarz, bo naprawdę warto!

★★★★☆

środa, 22 marca 2017

trzynaście powodów / jay asher

 
 Trzynaście powodów / Jay Asher / Wydawnictwo REBIS / 2009

Każdy z nas chyba ma takie książki, o których często słyszy i które często widzi, czy to na blogach, czy na Instagramie, ale jednak w dalszym ciągu nie zna historii w nich zawartych. Dziwna sprawa, a jednak powszechnie (tak mi się zdaje) występująca. Ja tak właśnie miałam, bo już nie mam, skoro przeczytałam, z Trzynastoma powodami Jaya Ashera. Ni to wyróżniająca się okładka, zarówno ta, jak i ta druga, taka szara z dziewczyną na huśtawce, ani jakiś chwytliwy tytuł, a przynajmniej nie średnio intrygujący, nie spowodowały, żebym wpisała tę książkę w wyszukiwarkę i poszukała, o czym jest. Do czasu, aż się nie okazało, że Netflix będzie robił serial. I na początku zapierałam się rękami i nogami: ja obejrzę serial bez przeczytania książki (tak robię, i takie miałam postanowienie w tym wypadku), natomiast przy wizycie w bibliotece postanowiłam wziąć z półki to stare wydanie (nie z dziewczynką) i pożyczyć. Tak się stało, a ja, nie pamiętam już czy od razu, czy nie, ale w ciągu dwóch dni, bardzo krótko od dnia wypożyczenia przeczytałam tę książkę. I się zakochałam, już od pierwszej strony.

Trzynaście powodów wygląda i brzmi bardzo niepozornie, ot, kolejna książka dla młodzieży o młodzieży z problemami. Cóż, może to i prawda, może i nie jest to coś odkrywczego, ale jednak ma w sobie to coś, co mnie intryguje, co wzbudza we mnie bardzo dużo emocji i zapada w pamięci na długi czas. A wszystko chyba za sprawą specyficznego klimatu, który robią nagrania na kasetach magnetofonowych. Skąd jednak one się wzięły? Już wyjaśniam. 

Poznajemy w tej książce Claya Jensena, który jest nastolatkiem, chodzącym do szkoły, nastolatkiem, jak każdy inny, z tą różnicą, że on (i dwanaście innych osób) dostaje w pewnym momencie swojego życia pudełko z ponumerowanymi kasetami. Kiedy odsłuchuje pierwszą z nich, zamiera. Nie może uwierzyć w to, co się stało, nie pojmuje, dlaczego to on właśnie dostał owe kasety, przecież nie zrobił nic złego. Ale o co chodzi, spytacie, już wyjaśniam: na samym początku, jego koleżanka: Hannah Baker, dziewczyna, która bardzo mu się podobała i z którą pracował i chodził na część zajęć, wyjaśnia, że jest trzynaście powodów, dla których się zabiła. I Clay jest jednym z nich. 

I tak oto poznajemy tytułowe trzynaście powodów, jedne z nich wydadzą nam się troszkę naiwne, po poznaniu innych stwierdzimy, że o niektóre rzeczy Hannah sama się prosiła, o niektóre sytuacje, zaznaczam, niektóre sytuacje, a nie o śmierć, natomiast jeszcze inne wydadzą nam się naprawdę sensowne i będziemy zachodzić w głowę: dlaczego nikt nie zauważył jej stanu? Czemu nikt się nie zorientował, co się dzieje z ich koleżanką z klasy? Takim oto sposobem zaczniemy kierować nasze myśli na ścieżkę, na którą nie wchodzimy tak często, no właśnie, a wydaje się przecież, to to temat dość ważny, ba! Nawet bardzo ważny.

Muszę przyznać, że nie jest to najlepsza powieść młodzieżowa jaką miałam okazję czytać, było o wiele więcej lepszych historii, fajniejszych bohaterów, lepiej skonstruowanych, natomiast w Trzynastu powodach jest coś tajemniczego, magicznego i niespodziewanego (na pozór, bo część z czytelników może w pewnej chwili zrozumieć już, o co chodzi). Wszystko to jest zbudowane za sprawą naprawdę niesamowitego klimatu, jaki stworzył autor i chociaż sam styl pisania nie jest jakiś wybitny, to ma w sobie to coś, co ciężko ubrać w słowa, to po prostu trzeba przeczytać.

Mimo że w tej powieści poruszony jest dramatyczny temat, jakim jest właśnie samobójstwo młodych osób z powodów przeróżnych, ale w głównej mierze przez wpływ społeczeństwa, tego szkolnego, to czyta się ją lekko i bardzo szybko, ale pozostawia w nas taki niepokój, a przynajmniej tak było w moim wypadku. Nie wiedziałam, czego spodziewać się na kolejnej stronie, ogarniała mnie panika, gdy poznawałam kolejne wypowiedzi Hannah, słuchałam ich razem z Clay'em i to było niesamowite, przerażające i obezwładniające, ale w dalszym ciągu: niesamowite. Dawno nie czytałam aż tak... zgubiłam słowo, a może tak naprawdę nigdy go nie znalazłam? Jeśli chodzi o tę książkę ciężko jest mi opisać uczucia, jakich doświadczyłam podczas jej czytania. Nie do końca idealnym, ale chyba najtrafniejszym porównaniem jest porównanie tego do sytuacji, w której jesteśmy piekielnie smutni (na pewno każdy z was kiedyś tak miał) i mimo że wiedzieliśmy wszyscy, że słuchanie dobijających i melancholijnych piosenek, które kojarzą nam się może i z dobrymi wspomnieniami, ale jednak wzbudzają w nas właśnie jakiś rodzaj rozpaczy, to nie potrafiliśmy ich wyłączyć i zająć się czymś innym. Dokładnie tak samo miałam z Trzynastoma powodami i pomyślicie sobie pewnie, że jak to tak, skoro taki dramat, czarna rozpacz i w ogóle, to jak mogłam przyjemnie spędzić czas przy tej książce, ano mogłam. Może nie nauczyła mnie jakoś specjalnie dużo, bo jednak to wszystko siedzi w mojej głowie i jestem świadoma tego, jak ogromny wpływ na życie niektórych jednostek mają nie tylko czyny, ale i słowa, natomiast jest to właśnie idealna powieść do uświadamiania nieuświadomionych. Powinna być czytana w szkołach na zajęciach z języka polskiego. Nie jest to Pan Tadeusz, czy Wesele, natomiast może komuś otworzyłaby oczy na troszkę inne sprawy.

★★★★☆
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka