Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 19 stycznia 2018

PREMIEROWO Czerwony Parasol // Wiktor Mrok


Rosja, tajne służby, zagadka. Czy może być lepsze połączenie? Nie sądzę. Wszystkie książki, których fabuła osadzona jest w Rosji bardzo mnie do siebie przyciągają. Może przez to, że uwielbiam klasyczną literaturę rosyjską, albo brzmienie języka rosyjskiego, albo może przez to, że zawsze chciałam tam pojechać? W każdym razie od razu wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. I nie zawiodłam się!

Nie od dziś wiadomo, że na całym świecie prowadzone są tajne badania wojskowe mające na celu udoskonalenie różnych ich technik - głównie dotyczą wynalazków biochemicznych, choć nie ma na to twardych dowodów. Fabuła książki zaczyna się od wydarzenia sprzed lat, kiedy to KGB wykradło dane pewnego amerykańskiego laboratorium. 

Główną bohaterką jest siedemnastoletnia Tatiana, uczennica prywatnej szkoły, trenująca od lat gimnastykę artystyczną. nie jest normalna nastolatka, jest oczytana, inteligentna, potrafi skakać ze spadochronem i strzelać z broni. 

Mam 25 lat i nie wiem jakbym zareagowała na fakt, że moi rodzice i młodsza siostra zostali zamordowani. Pewnie wpadłabym w histerię, ale bohaterka tej książki zachowała zimną krew. Rozwiązała zagadkę dziwnego smsa od ojca i odkryła o co chodziło zabójcom, a chodziło o biochemiczny wynalazek, którego receptura to udoskonalony przepis wykradzionych w 1959 roku akt. Dziewczyna nie wie, co ze sobą zrobić, ale wie, że ci, którzy zamordowali jej bliskich będą dalej szukać dziwnych ampułek, dlatego postanawia uciec tam, gdzie być może będzie bezpieczna, do podkochującego się w niej kierowcy szkolnego, Griszy. Ponieważ mu ufa opowiada mu część historii, a ten nie wiedząc co począć informuje o tym swoją babcię, trenerkę Tatiany. Aurora Nikołajewna jednak nie jest zwykłą trenerką gimnastyki - byt dużo wie o tym czym zajmował się jej ojciec, jednak nie wyjawia prawdy o sobie. Pomaga natomiast uciec Tatianie z kraju, bo to nie ulega wątpliwości, że nieznani sprawcy będą próbować dostać to, w czego posiadaniu jest dziewczyna. 

I tak Tatiana trafia do Sztokholmu i hasłem "Czerwony Parasol". Zostaje umieszczona w mieszkaniu z zakazem wychodzenia do odwołania. Z braku lepszych zajęć zaczyna przeglądać pliki ojca zabrane z domu i dowiaduje się strasznej prawdy: jej ojciec testował swój produkt na ludziach! Postanawia złamać zakaz i podejmuje próbę opuszczenia budynku. Próbę, ponieważ jak się okazuje ma również ochronę, Igora. Postanawia zrealizować plan, który ma zapewnić jej bezpieczeństwo. Jaki to plan? Cóż nie zdradzę Wam nic więcej, ale mogę zagwarantować zwroty akcji, częste zmiany miejsca zamieszkania i dreszczyk emocji.

Jedyny zarzut jaki mam do tej książki, choć wielu osobom na pewno się spodoba, to wątek miłosny. Moim zdaniem zbyt cukierkowy. Rozumiem, że siedemnastolatka ma prawo zachowywać się jak siedemnastolatka, ale prawie trzydziestoletni Igor był dla mnie zbyt cukierkowy. Oczywiście to tylko moje odczucia, choć bardzo spodobał mi się fakt, że Igor w pewnym momencie stał się nie tylko artnerem Tatiany, ale również jej nauczycielem sztuczek wywiadu (tak to się nazywa?).

Premiera jest dziś, i radzę czym prędzej udać się do księgarni i zakupić tę pozycję, bo naprawdę warto. Napięcie podkręca dodatkowo fakt, że książka została napisana na postawie tajnych akt służ specjalnych.

piątek, 8 grudnia 2017

Tekst // Dmitry Glukhovsky


Panie i Panowie! Przedstawiam nowego Dostojewskiego!

Zbrodnia i kara nie była łatwa w czytaniu, ale jest jedną z moich ulubionych książek. Nie dowierzałam, że komuś mogło udać się powielenie tego klimatu, ale jednak się miło zaskoczyłam. Tekst jest na wskroś dostojewski. Niby nic specjalnego się tam nie dzieje, a jednak dzieje się dużo. Dzieje się w sferze psychicznej głównego bohatera. Do głosu dochodzą żal, gorycz, zmęczenie, poczucie przegrania i winy, miłość, nadzieja i inne emocje, które towarzyszą każdemu z nas.

Szczerze powiedziawszy to po samym opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Spodziewałam się akcji i przestrogi przed zapisywaniem całego życia na smartfonie. Jednak ta druga sprawa jest gdzieś bardzo w tle. Autor skupił się na przeżyciach sfery emocjonalnej. Wykreował sprzecznego wewnętrznie bohatera, którego ja nie mogłam nie lubić. Przyznam się nawet do tego, że do końca miałam nadzieję, że jednak mu się uda i w końcu będzie żył takim życiem, jakim powinien.

Ale od początku. Ilja ma 27 lat i właśnie wyszedł z więzienia. Jedzie do rodzinnej Łobni, aby spotkać się z matką, której nie widział 7 lat. Po dotarciu pod blok od sąsiadki-ciotki dowiaduje się, że matka przed kilkoma dniami zmarła. Początkowo do chłopaka to nie dociera - tyle lat był w więzieniu, liczył, że po wyjściu spotka się z matką, ale los chciał inaczej. Chłopak pogrąża się w żalu i wspomina dlaczego znalazł się w więzieniu. Wrobiono go! Policjant podrzucił mu narkotyki, bo stanął w obronie swojej dziewczyny. Sąd był bezlitosny - wyrok: 7 lat. Dla 20-letniego chłopaka to całe wieki, po za tym w więzieniu trzeba umieć sobie poradzić. Udało się - przetrwał ten okres, a tu okazuje się, że odebrano mu nie tylko młodość, ale i matkę. Ilja odnajduje policjanta, Piotra Chazina, i postanawia się z nim rozmówić. Jednak los po raz kolejny miał inny plan - Ilja zamordował mundurowego i za pomocą jego telefonu udaje, że Pietia Chazin nadal żyje. Jego matka, dziewczyna, przełożeni, wspólnicy, itd. nie domyślają się nawet, że rozmawiają z obcą osobą. Ilja postanawia ciągnąć tą szopkę jak długo się da, pochować matkę i uciec z kraju, ale problemem są pieniądze, których były więzień nie posiada. Na jaw wychodzą grzeszki policjanta i pojawia się nadzieja na brudne pieniądze.

Jedyny zarzut jaki mam to fakt, że w książce jest wiele słów z więziennej grypsery. Dla mnie nie był to problem, ponieważ kiedyś interesowałam się kulturą więzienną, ale osoba, która nigdy się tym nie interesowała raczej nie będzie wiedziała kto to ment, chomąto i kilka innych, których teraz nie pamiętam. ;P Przydałby się mini słowniczek.

Niemniej dla mnie jest to bardzo mocne 9/10 i polecam ją każdemu, kto lubi klasyczną literaturę rosyjską. Muszę tylko uprzedzić, że ta książka Glukhovskiego jest zupełnie inna od tego, co autor do tej pory wydał.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka