Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 30 lipca 2013

Wyspa Motyli - Corina Bomann

Tytuł: Wyspa Motyli
Tytuł oryginału: Die Schmetterlingsinsel
Autorka: Corina Bomann
Data premiery: 17 lipca 2013
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 464

   "Diana, wzięta prawniczka, nigdy nie przypuszczała, że z dnia na dzień wyjedzie na drugi koniec świata. Trzymając w ręku zdjęcie młodej kobiety na tle wzgórz, decyduje się wyruszyć na Cejlon, by rozwikłać rodzinną tajemnicę sprzed stu lat. Chce spełnić ostatnią wolę ukochanej ciotki, poznać swoje korzenie i uciec od niewiernego męża.

Na urzekającej wyspie spowitej aromatem herbacianych krzewów Diana odkrywa historię namiętnego, zakazanego uczucia, które na zawsze zmieniło losy jej rodziny. Czy to sprawi, że znajdzie szczęście i miłość?"

                                                                                                                              - od wydawcy

   Szczerze powiedziawszy to nie jestem na bieżąco z nowinkami wydawniczymi. Tą książką zainteresowałam się w momencie, kiedy siostra napisała, że Wydawnictwo Otwarte chce podjąć współpracę. Po krótkim przestudiowaniu opisu, stwierdziłam, że ta książka ma szansę zająć wysokie miejsce wśród moich ulubionych książek. I nie pomyliłam się!

   Uwielbiam herbatę! Dlatego tak bardzo spodobał mi się pomysł wysłania bohaterki na wyspę, z której pochodzi najlepsza herbata pod słońcem. Na Cejlon! Ale od początku. Główną bohaterką jest Diana Wagenbach, mieszkająca w Niemczech prawniczka pochodzenia angielskiego. Jej jedyną rodziną jest zdradzający ją mąż i umierająca ciotka. Na łożu śmierci prosi Dianę o odkrycie rodzinnej tajemnicy, która jest chroniona od przeszło stu lat. Na odpowiednie tory naprowadza kobietę kamerdyner rodzinnej posiadłości, pan Green. Zostawia mianowicie poszlaki w odpowiednich miejscach, według instrukcji swojej byłej chlebodawczyni. Diana postanawia udać się na Cejlon. Tam poznaje przyjaciela swojego kolegi ze studiów, Jonathana Singha, który zgadza się jej pomóc. Dokąd zaprowadzi ich wycieczka w przeszłość? Czy skrywana tajemnica była naprawdę tak straszna, że należało wymazać ją z pamięci? Czy wycieczka na egzotyczną wyspę pomoże Dianie odnaleźć siebie? Będziecie musieli przekonać się o tym sami. Gwarantuję, że nie pożałujecie.

   Styl autorki jest bardzo dobry. Rozdziały są nie za długie, nie za krótkie. Jednak momentami akcja strasznie się wlecze, co prowadzi do chęci na drzemkę. Ach! Zapomniałabym! Książka napisana jest dwutorowo. Czytelnik, oprócz odkrywania tajemnicy razem z Dianą i Jonathanem, zaznajamiany jest z realiami, które doprowadziły do "tej tajemnicy". To znaczy, że przenosi się do czasów przodków Diany i ich pobycie na Cejlonie.

   Czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym sama przeniosła się na tę magiczną wyspę. Czytając czuje się zapach herbaty, wszechobecny upał (choć do tego prawdopodobnie przyczyniła się wczorajsza pogoda :), skrzek papug. Po prostu magia, już dawno nie czytałam książki, która miała na mnie taki wpływ.

   Kończąc już, wspomnę tylko o okładce. Nie lubię na okładkach twarzy, dlatego niezbyt podoba mi się oprawa graficzna przodu. Inaczej jest w przypadku tyłu. Widok na pole herbaty jest przepiękny. Jak dla mnie mógł on objąć całą okładkę książki.

   POLECAM!


★★★★★★★★★★

Za książkę do recenzji serdecznie dziękuję Pani Monice z Wydawnictwa Otwartego!


piątek, 26 lipca 2013

Błękitnokrwiści #1 - Melissa de la Cruz

Tytuł oryginału: Blue Bloods
Tytuł polski: Błękitnokrwiści
Autorka: Melissa de la Cruz
Data premiery:10 marca 2010
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 320

„Jeszcze nigdy w historii wampiry nie były tak… MODNE!
Bestseller New York Timesa, USA Today i Publisher’s Weekly.

Trumna, ziemia z groby i przytulny zameczek w Karpatach? Zapomnij!

Wampiry żyją w blasku fleszy! Elita elit, towarzyska śmietanka Manhattanu, fantastycznie piękni, obrzydliwie zepsuci i nieśmiertelni. Przynajmniej teoretycznie.

Koledzy piętnastoletniej Schuyler, uczennicy elitarnego liceum Duchesne prowadzą beztroskie i wygodne życie. Modne kluby, sesje zdjęciowe i najnowsze kolekcje od najlepszych projektantów. Schuyler nie bawi dzielenie czasu między snobistyczne imprezy, kosztowne zakupy i pokazy mody. Trzyma się z dala od zepsutego towarzystwa aż do dnia, w którym jedna z młodych wampirzyc ginie w dziwnych okolicznościach. Kto lub co jest wystarczająco potężne, by zabijać nieśmiertelnych?
- od wydawcy

Seria „Błękitnokrwiści”

Błękitnokrwiści | Maskarada | Objawienie | Dziedzictwo | Zbłąkany Anioł i Krwawe Walentynki | Zagubieni w czasie | Bramy Raju | Klucze do Repozytorium

                 Z „Błękitnokrwistymi” miałam do czynienia już jakiś czas temu, w sumie, nawet dawno. Moja przyjaciółka pierwsza przeczytała te książki, a że miała w domu to mi pożyczyła. Przeczytałam, i pamiętam że wtedy byłam bardziej zachwycona. Teraz mi minęło, pewnie dlatego że jestem starsza, choć książka nie jest zła. W końcu postanowiłam przeczytać tę serię jeszcze raz, żeby zaprezentować Wam moje zdanie na jej temat. Tak więc zaczynam kulturalnie od pierwszego tomu.

                 Schuyler jest zwyczajną piętnastolatką, której rodzina dawno, dawno temu była bardzo wypływa w Nowym Jorku. Los chciał jednak, żeby teraz było inaczej. Nastolatka chodziła jednak do elitarnego liceum Duchesne, gdzie nie była mile widziana, uchodziła raczej za dziwaczkę, której jedynymi przyjaciółmi byli Oliver Hazard-Perry oraz Dylan Ward. Schuyler mimo że była piękna (choć nikt tego nie mówił głośno, a ona sama raczej nie zdawała sobie z tego sprawy) – miała kruczoczarne falowane włosy i niesamowite błękitne oczy, była raczej niska i szczupła – starała się chyba robić wszystko, by uchodzić za menelkę, która nie nadawała się do towarzystwa ze szkoły: nadzianych, rozkapryszonych dzieciaków, które myślały wyłącznie o sobie. Schuyler nie wie jeszcze, że poza tym i tak jest wyjątkowa. wszystko wyjaśnia się w momencie, gdy dostaje zaproszenie na członka Komitetu, do którego należy cała ta jej szkolna elita z Mimi i Jackiem Force na czele. Okazuje się, że wszyscy byli aniołami, którzy zesłani na Ziemię za grzechy przemienili się w przeklętych nieśmiertelnych, czyli wampiry. Schuyler jest jednocześnie zafascynowana i zniesmaczona. Nie wie jednak jeszcze, jak ważną rolę odegra w tym „przedstawieniu”, bowiem jak już wspominałam, nie jest ona zwykła błękitnokrwistą. W międzyczasie zaczynają dziać się dziwne rzeczy, niebezpieczne, nawet bardzo. Aggie, jedna z podwładnych Mimi została zamordowana, wysuszona doszczętnie, zabrano z jej ciała całą krew. Nikt nie wierzy w czyhające na młodych wampirów niebezpieczeństwo, które rośnie w siłę. Nikt z wyjątkiem Schuyler, Olivera, Bliss i, zdaje się, Jacka Force’a. Czy  (nie)zwykłym nastolatkom uda się ocalić swoją rasę? Ja w sumie nie pamiętam, a Wy wiecie?

                 Jeśli chodzi o stronę graficzną to jestem na wielkie TAK. Śliczna okładka, tajemnicza, mroczna, przyciągająca czytelnika. W środku gruby, kremowy papier i przyjazna oczom czcionka ułatwiająca i przyspieszająca czytanie. Co do tego aspekty nie mam żadnych zastrzeżeń. Osoby z Wydawnictwa Jaguar się postarały i chwała im za to.

                 Pióro pani Melissy jest lekkie i przyjemne, choć niczym się nie wyróżnia zbytnio i nie zapada w pamięci na długo, przynajmniej nie w mojej. Styl jest jednak idealnie dobrany do poziomu historii, która się dzieje między jej okładkami. To zdecydowany plus, jednak gdyby brać pod uwagę sam styl bez akcji to jest on jedynie przeciętny. Taki możemy znaleźć w wielu różnych książkach.

                 Jedną z kilku rzeczy, która nasuwa mi się na myśl to: Plotkara w fantastycznym wydaniu. Bogate nastolatki, które nie dopuszczają do siebie nikogo z zewnątrz? To gdzieś już było. Wampiry i niebezpieczeństwo? To też. Wiadomo, w takich czasach, gdzie wszystko (chyba) zostało już napisane trudno jest wymyślić coś błyskotliwego. Dlatego nie osądzam, bo szczerze to ta powieść bardzo mi się podobała. Jednak do „Plotkary” mimo wielu złych (moich!) ocen, mam do tej serii wielki sentyment, a wrzucenie do takiego środowiska wampirów? Ciekawy zabieg, choć nie do końca muszę wychwalać to pod niebiosa.

                 Kończąc już, Błękitnokrwiści to lekka lektura z kategorii paranormal romance, którą uwielbiam, jednak sama powieść na kolana nie powala. Mimo to – chętnie sięgnę po kolejne tomy, gdyż naprawdę wciąga. Niektórym się może spodobać, innym nie, to zależy od bardzo wielu czynników. Ja jednak mogę ją polecić, jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego do głębszych refleksji, choć kto wie i tutaj możemy się wiele nauczyć (na przykład tego, że staranie się zapomnieć o niebezpieczeństwie jest… niebezpieczeństwem). Jak już pisałam – przyjemna, lekka lektura na jeden wieczór, kiedy nie chce się nikomu niczego i to nawet bardzo. Czy do niej wrócę trzeci raz? Raczej nie, choć kto wie. Może. Na razie chcę brnąć dalej albo poznawać lepsze powieści.


★★★★★★☆☆☆☆
 
Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę". 

czwartek, 25 lipca 2013

PRZEDPREMIEROWO: Piąta fala - Rick Yancey



WYDANIE PRZEDPREMIEROWE - RECENZYJNE

Tytuł oryginału: The 5th Wave
Tytuł polski: Piąta fala
Autor: Rick Yancey
Data premiery: 14 sierpnia 2013
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 506

Jeśli kiedykolwiek odwiedzą nas kosmici, myślę, że skutki tego mogą być podobne jak w przypadku odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Jak wiadomo, wydarzenie to okazało się niezbyt pomyślne dla rdzennych mieszkańców tego kontynentu.
Stephen Hawking

Czy ludzkość jest w stanie stawić czoła inwazji obcej cywilizacji, tysiąckrotnie bardziej zaawansowanej niż nasza?
Nie.
Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Rozrzuceni w różnych miejscach okupowanej planty walczą o przetrwanie. Od wymarłych miasteczek, przez płonące metropolie, po obozy dla uchodźców i tajne bazy wojskowe – każdy z bohaterów powieści Yanceya próbuje przetrwać i zrozumieć, co się stało i kim są kosmici, którzy postanowili wymordować całą ludzkość.

Pierwszy tom doskonałej sagi Ricka Yanceya przywodzi na myśl dokonania klasyków literatury i kina science fiction, ale prezentuje całkowicie świeży i nowy obraz kosmicznego konfliktu.

POZNAJ NAJLEPSZĄ POWIEŚĆ FANTASTYCZNĄ 2013 ROKU, ZANIM WSZYSCY ZACZNĄ ZACHWYCAĆ SIĘ FILMEM!
- od wydawcy
Trylogia „Piąta fala”
1 | 2 | 3

                Świat opętany został przez kosmitów, których nikt jeszcze nigdy nie widział, jednak każdy wie, że są obecni. Nikt nie ma szansy na przeżycie. Zaczyna się zagłada ludzkości, na którą nikt nie jest przygotowany. Ale czy można być przygotowanym na taką straszną rzecz? Według mnie raczej nie. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają. Przychodzą cztery fale. Każda z nich zabija coraz więcej osób, każda z nich jest straszna na swój własny sposób. Niektóre trwają krótko, inne dłużej. Jedne są straszne, inne nieco mniej. Jednak nikt jeszcze nie wie, co się tak naprawdę dzieje. Przyszła pierwsza fala, która przyniosła za sobą ciemność. Jeden impuls elektromagnetyczny załatwił wszystko na Ziemi. Ludzie zaczęli panikować, wariowali, nikt nie czuł się do końca bezpieczny, jednak to nie było najgorsze. Potem przyszła druga fala – powódź. Zalane metropolie, miasta, miasteczka i wsie. Kolejna grupa ludzi umarła. To również nie było najgorsze. Trzecia fala przyniosła zarazę. Prawie cała ludzkość została zaatakowana wirusem, który powodował bóle, gorączki, krwotoki z każdego otworu w ciele. Każdy stracił kogoś bliskiego, inni stracili życia, by ktoś inni mógł dalej walczyć o przetrwanie. Niektórzy byli uodpornieni na wirus. Czemu? Tego nie wie nikt. Czas przyszedł i na czwartą falę – falę uciszaczy. Sama nazwa na to wskazuję – pracowali w ciszy, zabijali każdego człowieka, jednak na Ziemi nie było słyszalnych prawie żadnych dźwięków. Planeta została ogarnięta przez ciszę, która drażniła wszystkich, sprawiała, że miało się ochotę drzeć w niebogłosy, donośnie śpiewać i tańczyć, byleby to okropne milczenie zostało zagłuszone, o ile można tak powieść. Przyszła więc kolej na piąta falę. Czy miała być gorsza od pozostałych? Ciężko stwierdzić. Czego dotoczyła? Ludzi, wiadomo. Dlaczego? Chcecie się dowiedzieć to musicie przeczytać książkę. Dowiecie się też wielu innych (czasem nawet gorszych) rzeczy. Po jej przeczytaniu nigdy nie będziecie już sobą. Nigdy. Ale naprawdę warto. Naprawdę. 

                Zapomnijcie o wszystkim, co do tej pory poznaliście, jeśli chcecie przeczytać „Piątą falę” Ricka Yanceya. Szczerze Wam radzę. To książka, którą czyta się z zapartym tchem, jednak podczas jej czytania, wszystko wydaje się nieprawdopodobne. Dlatego trzeba zacząć od pustej karty, nie wiązać z nią niczego, co teraz istnieje (no, może poza technologią, która się rozwija i rozwija, ale nieważne). To coś nowego, coś co zmieni ludzkie myślenie i stereotypy. „Piąta fala” to powieść nie dla każdego, ale o każdym. Kto wie, czy naprawdę tak nie będzie za pięćdziesiąt, sto czy sto pięćdziesiąt lat? A może znacznie wcześniej? Żyjemy w świecie, gdzie wszystko jest teoretycznie możliwe, jednak większości z tych rzeczy żaden człowiek nie chce przyjąć do wiadomości. To tak jak z pięcioletnim dzieckiem, któremu kupuje się pieska. To pięcioletnie dziecko nie chce do siebie dopuszczać myśli, że jego pupil może kiedyś odejść z tego świata. Albo że może odejść jego ukochana babcia, mama, tata czy starsza siostra. Czy dalibyśmy sobie radę, gdyby taki koniec spotkał i nas? Sądzę, że wielu z nas nie dałoby rady. Nie każdy przecież musi być silny i twardy, tak jak bohaterowie „Piątej fali”. Nie każdy z nas stawiłby czoło wrogowi, nie każdy byłby gotowy umrzeć za drugiego człowieka, nie każdy… Ale po co ja to piszę. Musicie przekonać się sami, że to, gdzie żyjemy teraz to raj, cudowne miejsce (mimo wielu zanieczyszczeń i innych rzeczy, które mogą nas zabić). Mogą spotkać nas jeszcze gorsze rzeczy. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami czytając niesamowitą powieść Ricka Yanceya. 

                Cassie ma tylko szesnaście lat. Nie jest typową dziewczyną, która ugania się za chłopcami, maluje się, ubiera w drogie ciuchy czy chodzi na imprezy. Nie. Cassie jest inna, silna, twarda, musi sobie jakoś dawać radę w życiu. Jednak czy zwykła nastolatka powinna sobie dawać radę sama? Czy nie powinni jej w tym pomagać rodzice? Czy…?
                Jest również Ben Parish, szkolne bożyszcze uwielbiane przez tłumy nastolatek z liceum, do którego uczęszcza. Gwiazda futbolu z pięknym, białym uśmiechem. Takich chłopaków jest miliony na świecie, prawda? Czemu ten jednak miałby być wyjątkowy?
                Mały Sammy. Brat Cassiopeii, w skrócie Cassie. Pięcioletni chłopczyk, który wiecznie wędruje ze swoim misiem. Mały chłopczyk, który nie wie co się dzieje, który się boi, choć chce sprawiać wrażenie odważnego. Czemu jest taki ważny?
                Jeden uciszacz. O nim dużo nie napiszę, gdyż zdradziłabym Wam część książki. Jest jednakże inny, lepszy czy gorszy? Musicie ocenić sami czytając „Piątą falę”. Ostrzegam jednak: to naprawdę Was zmieni, Wasze myślenie, Wasze życie. Ale warto, jak już pisałam. Naprawdę warto. 

                Książka jest podzielona na kilkanaście części, w każdej zmienia się narrator, jednak główną postacią jest Cassie i to na niej się skupia autor. Z każdą stroną jest ona bardziej wyrazista, widać że staje się twardą i silną nastolatką, która za wszelką cenę stara się przetrwać. [spoiler] Po śmierci rodziców i stracie swojego młodszego brata, Sammy’ego, chce go odnaleźć i uratować, bowiem ludzie, którzy go zabrali współpracują z Przybyszami, jak „pieszczotliwie” dziewczyna ich nazywa. Szuka bezpiecznych miejsc, których już prawie wcale na Ziemi nie ma. Szuka schronienia, myśli że jest ostatnim człowiekiem na Ziemi, oczywiście nietrafnie. Po ucieczce z lasu, chce znaleźć inne miejsce, ponieważ uważa że dłuższy pobyt w jednym miejscu jest niebezpieczny. Wie jednak też, że podróżowanie w ciągu dnia jest niebezpieczne, tak samo jak podróż pod osłoną noc, choć druga opcja wydaje się być trochę lepsza. Nie wie jednak że ktoś od dłuższego czasu ją obserwuje, że chce ją zabić. Uciszacz. Tak, dokładnie. Co się stanie, kiedy na siebie wpadną? Co się stanie, gdy staną twarzą w twarz? Zabiją się wzajemnie? Ja już wiem, a Ty? Jeśli nie to musisz sięgnąć po tę książkę. Na pewno Cię nie zawiedzie. Mnie nie zawiodła i myślę, że tym, co po nią sięgną na pewno się spodoba. 

                Gdy zaczęłam czytać tę książkę, miałam wrażenie że natrafiłam na starego przyjaciela, którego od bardzo dawna nie widziałam, ale znałam na wylot. Styl Ricka Yanceya jest taki znajomy, jak gdyby to nie było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i jego twórczością. Jego pióro nie jest lekki, surowe, bez zbędnych opisów (przynajmniej ja uważam, że nie ma tam nic zbędnego). Powieść czyta się naprawdę szybko. Mi zajęło to ledwie dwa dni, jednak nie czytałam bez przerwy. Czasem jednak jest tak, że mimo że książka wydaje się być gruba to czuje się po jej przeczytaniu jakiś niedosyt. Czyta się szybko, ale nie ma się wrażenia, że zbyt szybko się skończyła. Nie, to nie to. Owszem, chciałoby się czytać więcej i więcej, ale na to trzeba poczekać. 

                Zakończenie nie było takie, jakiego się spodziewałam, jednak to nie znaczy że było złe, a wręcz przeciwnie. Było wspaniałe (choć nie dla bohaterów powieści). Przy ostatnich stronach czuć, że to jeszcze nie koniec. Że to początek, początek nowej historii, która może wstrząsnąć milionami czytelników na świecie. Po zakończeniu „Piątej fali” nie mogę doczekać się kontynuacji, która, jak sądzę, będzie o wiele lepsza od swojej poprzedniczki. O ile to możliwe, bo ta książka jest naprawdę rewelacyjna.

                To, co stworzył Rick Yancey może wydawać się podobne do wielu powieści, które są już na wydawniczym rynku. Ja żadnej podobnej jeszcze nie czytałam. W każdym razie ta powieść, mimo swojej brutalności mnie bezwzględnie oczarowała. To co zaprezentował nam pan Yancey jest wysokiej klasy powieścią science fiction. Nie czytałam ich bardzo wiele, ale ta utrzymuje nienaganny poziom. O kosmitach jest pewnie wiele powieści, o zagładzie ludzkości przez inne rasy również. Ta jednak jest na pewno wyjątkowa, warta przeczytania i daje sporo do myślenia. Jak zachowuje się człowiek w obliczu zagrożenia, co robi kiedy jest pod wpływem emocji i stresu. Czy tak naprawdę to my sami w sobie nie jesteśmy dla siebie zagrożeniem. Można wyciągnąć wiele wniosków, wiele się można nauczyć, nawet od Przybyszów. Takie jest przynajmniej moje zdanie. 

                Podsumowując „Piąta fala” to wspaniała powieść, jedna z lepszych, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Styl autora jest przystępny, szybko się książkę czyta. Końcowa oprawa graficzna również jest urzekająca, ja bardzo lubię minimalistyczne okładki. Podzielenie powieści na kilkanaście części to również ogromny plus, jeden bohater nie zdąży nam się jeszcze znudzić, a tu poznajemy sprawę z perspektywy innego. Nie ma nudy, tutaj nie poznacie co to znaczy się nudzić. To powieść nie dla wszystkich, jednak o wszystkich, jak już napisałam wcześniej. Polecam, gorąco polecam.

★★★★★★★★★★

Za książkę do recenzji serdecznie dziękuję Pani Monice z Wydawnictwa Otwartego!



Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę".


środa, 24 lipca 2013

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Morze potworów - Rick Riordan



Tytuł oryginału: Percy Jackson & The Olympians. Book Two. The Sea Of Monsters
Tytuł polski: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Tom II: Morze potworów
Autor: Rick Riordan
Data premiery: 29 października 2009
Wydawca: Galeria Książka
Liczba stron: 276

Siódma klasa była dla Percy'ego Jacksona wyjątkowo spokojna. Żaden potwór nie przedostał się na teren jego nowojorskiej szkoły. Ale kiedy niewinna gra w zbijanego z kolegami z klasy zmienia się w śmiertelną rozgrywkę z brutalną bandą olbrzymów-ludożerców...sprawy przyjmują paskudny obrót. Niespodziewana wizyta Annabeth, przyjaciółki Percy'ego, oznacza kolejne złe wieści: magiczna granica broniąca Obozu Herosów została zniszczona przez truciznę podrzuconą przez tajemniczego wroga. Jeśli lekarstwo nie znajdzie się na czas, jedyna bezpieczna przystań dla herosów przestanie istnieć.”
- lubimyczytac.pl
Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy

Złodziejpioruna | Morze potworów | Klątwa tytana | Bitwa w labiryncie | Ostatni olimpijczyk

                  Z serią o Percym Jacksonie spotkałam się po raz pierwszy na początku gimnazjum, kiedy to pożyczyłam pierwszy tom od mojej koleżanki z klasy. Od razu mi się spodobał, a gdy tylko sięgnęłam po drugi, wiedziałam, że jest to wspaniała seria, która podbiła moje serce i chętnie będę do niej wracała. Tak też się stało. Po kilku tygodniach ponownego czekania na „Morze potworów” wreszcie je mam i w ciągu jednego wieczora udało mi się je przeczytać. Wrażenia? Tak samo pozytywne, jak za pierwszym razem! Ale o tym w dalszej części recenzji.

                  Percy przeżył kolejny rok w szkole, znów nowej, ostatni dzień zapowiadał się niezbyt pozytywnie, gdyż jego mama dostała informacje z Obozu Herosów, od Chejrona. Liczył jednak na dobry dzień w szkole, skąd nie było możliwości by go wywalili, skoro przeżył cały rok. Percy jednak się przeliczył. Lajstrygony na sali gimnastycznej, gdzie mieli wuef napadli na niego i jego znajomych z klasy. Musiał jakoś się uratować, w czym pomógł mu Tyson, jego jedyny przyjaciel ze szkoły i… Annabeth, która zjawiła się nie wiadomo skąd, jak to ona. Trafiają wreszcie do Obozu Herosów, gdzie nie dzieje się najlepiej. Bohaterowie chcą ruszyć na niebezpieczną misję, gdzie musza odnaleźć Złote Runo, które uleczy Sosnę Thalii, niestety nie uzyskują na to zgody. Muszą to zrobić na własną rękę. Czy tak postąpią? To Percy! Czego się żeście spodziewali? :)

                  Mimo że czytałam „Morze potworów” po raz drugi to i tak mnie zaskakiwało na nowo. Bardzo jestem przywiązana do całej serii o Percym Jacksonie, którą miałam już okazję czytać i miło mi się wspominało te wszystkie przygody przeżyte w drugim tomie. Percy, Annabeth i Tyson wyruszają na poszukiwanie nie tylko Złotego Runa, ale również swojego przyjaciela Grovera. Los nie jest po ich stronie przez bardzo długi czas, dopiero później staje się dla nich przyjaźniejszy, ale dzięki temu jest trochę napięcia. Autor idealnie operuje słowem pisanym i zakochujemy się w jego historii już od pierwszych stron. [nie wiem czy spoiler, ale na wszelki wypadek zaznaczę] Ciągnie się też wątek Kronosa, który kawałek po kawałku wstaje z martwych, a Luke, syn Hermesa, były obozowicz mu w tym pomaga. Bardzo lubię ten wątek, nie wiem czemu, tak po prostu. Może dlatego że lubię Luke’a? I książkowego, i filmowego. Nie mogę się szczerze już doczekać ekranizacji, która wskoczy do kin już niebawem, bowiem stanie się to 16 sierpnia bieżącego roku. Pewnie nie uda mi się iść od razu, bo będę na wakacjach nad morzem, ale gdy wrócę to jak najszybciej pójdę i zrobię update tej recenzji o opinię ekranizacji :)

                  Styl Ricka Riordana nie uległ diametralnej zmianie, czyta się go dalej szybko, jest przejrzysty i łatwo przyswajalny. Tę książkę można przeczytać w jeden wieczór! Wszystko zaskakuje, każdy kolejny rozdział przynosi nowe przygody, ale i niebezpieczeństwa, które czyhają na naszych bohaterów.

                  Kolejny tom to kolejne przygody, kolejna dawka humoru i szczypta niepokoju o życia Percy’ego i jego przyjaciół. Jest to jednak fantastyczne oderwanie się od rzeczywistości i wejście w świat, gdzie mitologiczni bogowie istnieją naprawdę! Podczas czytania możemy również się uczyć, to bardzo dobry sposób, żeby zapamiętać nazwy bogów, mitologicznych stworów i co kto zrobił (lub nie). Dalej, dalej! Łączmy przyjemne z pożytecznym.

                  Podsumowując, dzięki Percy’emu Jacksonowi pokochałam twórczość Ricka Riordana, więc mam ogromny sentyment do tej serii. Wrócę do niej jeszcze nie raz, ale tymczasem czekam aż uda mi się dorwać trzeci tom w bibliotece, choć z tego co pamiętam, chyba najmniej mi się podobał. Ale… O drugim mam mówić. Jest to pełna przygód powieść, gdzie również bohaterowie zmagają się ze zwykłymi, nastoletnimi problemami. Ich życie to nie tylko walka ani niebezpieczne misje, trzeba również pamiętać, że to młodzi ludzie, którzy dopiero wkraczają w niebezpieczny świat mitologii (choć nie wszyscy, niektórzy zrobili to już dawno temu).

★★★★★★★★★★

Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę" oraz oczekuje na premierę filmową. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka