Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 5 marca 2017

caraval. chłopak, który smakował jak północ / stephanie garber

Caraval. Chłopak, który smakował jak północ // Stephanie Garber

Caraval, ach, Caraval, idealna książka na karnawał. Nie żartuję! Chociaż przyznam szczerze, że gdy słyszałam o niej na zagranicznych mediach społecznościowych nie spodziewałam się tego, co dostałam. Okładka (mówię tutaj o zagranicznej, choć i pod polską również mogę to podciągnąć) nie zdradza niczego. Może tylko tyle, że będzie magicznie i tajemniczo, ale nic więcej. Kiedy jednak poczytałam troszkę więcej, stwierdziłam, że koncept wydaje się być ciekawy, ale z pewną dozą dystansu podchodziłam do lektury. Czemu? Na pewno wielu osobom Caraval skojarzył się z Cyrkiem nocy Erin Morgernstern, nie bez przyczyny, z tym że mi ta książka średnio przypasowała. Była niedopracowana i źle mi się ją czytało, więc i po Caravalu raczej fajerwerków się nie spodziewałam. Czy mnie jednak zaskoczył? Trochę tak i trochę nie.

Historia w Caravalu skupia się na starszej z dwóch sióstr - Scarlett, która w wyniku niefortunnych wydarzeń trafia do gry, właśnie do Caravalu (na Caraval?) by odnaleźć swoją siostrę, jak zakłada, porwaną przez kogoś wynajętego przez Mistrza Gry - tajemniczego Legendę. Musi pamiętać, że tam nie należy nikomu ufać, dodatkowo obawia się nie tylko uczestników gry, ale i własnego ojca, który zaaranżował jej małżeństwo ze zdecydowanie starszym od niej mężczyzną. Czy Scarlett uda się uratować siostrę, uciec przed złym ojcem i odnaleźć prawdziwą miłość?

Przyznam szczerze, że gdy otrzymałam tę książkę i chociaż mnie ciekawiła w dużym stopniu, to nie spodziewałam się po niej nic wielkiego. I co więcej: nie planowałam nawet jej czytania od razu. Stało się jednak tak, że sięgnęłam po nią szybciej, niż myślałam i przyznam, że nie żałuję, chociaż mam kilka zastrzeżeń, o którym zaraz wam opowiem.

Język, jakim napisana jest ta książka był według mnie bardzo przyjemny, nie jest to niesamowicie poetycki styl pisania, ale na tyle klimatyczny i plastyczny, że byłam w stanie wyobrazić sobie te wszystkie miejsca, zapachy i kolorowe stroje uczestników Caravalu. Dzięki temu można wyróżnić tę powieść na tle innych i na pewno ten specyficzny klimat pozostanie w mojej pamięci, natomiast z fabułą już nie idzie to w parze.

Chociaż pomysł wydaje mi się bardzo ciekawy i przyznam, że nie mogłam doczekać się, aż będę mogła znów wrócić do czytania tej powieści, to mam z nią tak, że gdy trzymam książkę w rękach i przewracam strony, to wzbudza we mnie ogrom uczuć, niektórych tak sprzecznych, że nie sposób tego ogarnąć. Natomiast, gdy tylko ją zamykałam i odkładałam to cały ten natłok emocji gdzieś wyparowywał. I to jest zasadniczy problem, jaki mam z Caravelem, chociaż nie jedyny. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie jest to ciekawa historia. Autorce udało się w bardzo naturalny sposób wpleść kilka wątków, które nie są aż tak często poruszane w książkach (przemoc rodzica wobec dzieci), jednak nie skupia się to na tym i nie to generuje dalszą fabułę, chociaż początkowo jest tym katalizatorem do podjęcia przez Scarlett takiej, a nie innej decyzji.

Co mi się również bardzo podobało, a raczej kto, to Julian, który pojawia się już na samym początku książki i nie jest tym, za kogo go uważamy, chociaż tutaj zawsze trzeba być ostrożnym i nie należy nikomu ufać. Julian jest najlepiej wykreowaną postacią, chociaż spotkałam się już z opiniami bardzo negatywnymi na jego temat. Scarlett natomiast nie jest wyróżniającą się postacią na tle innych,  jest zwykłą dziewczyną, trochę zagubioną, nie wiedzącą czego chce od życia i jak powinna się zachować - i pomyślicie sobie pewnie: kolejna nijaka bohaterka, a ja wam powiem: wcale nie. Większość bohaterek, jakie mamy okazję spotkać w książkach są tymi niezależnymi od faceta zbawczyniami świata i to one się niczym nie wyróżniają. Tutaj mamy bardzo prawdziwy ogląd na to, jakie dziewczyny rzeczywiście są i to mi się bardzo spodobało. Mimo że miłością do tej bohaterki nie pałam, to podziwiam autorkę za to, że zdecydowała się stworzyć taką bardzo normalną postać, bo takich coraz mniej w książkach jest.

Mam jeszcze małe zastrzeżenie, co do podtytułu chłopak, który smakował jak północ. Nie ma go w wersji zagranicznej i sądzę, że w polskiej również go nie powinno być. Okej, rozumiem, co wydawnictwo mogło chcieć osiągnąć dodając te zdanie, natomiast do fabuły ono ma się nijak. Jest bardzo mylące, a później często zrozumieć, po co to jest i dlaczego, ten chłopak (nie wiadomo nawet jaki) smakował jak ta północ, no i przede wszystkim: jak smakuje północ? Jeszcze tego nie odkryłam i nie sądzę, by mi się udało, ale kto wie? Może życie mnie zaskoczy.

Jeśli jesteście ciekawi, czy będę sięgać po kontynuację, to będę, a wszystko za sprawą zakończenia. I tutaj również jest to kwestia sporna, czy zakończenie jest odpowiednie, natomiast zakończenie tej powieści jest typowe dla książek dzisiejszych czasów - ma zachęcić, niemal zmusić czytelnika do sięgnięcia po następny tom. Tutaj również jest to kwestia gustu, czy się komuś spodoba, ja jednak nie mam do niego większych zastrzeżeń. Nie pozostawia jednak czytelnika, a przynajmniej mnie nie pozostawił, w totalnym stanie zawieszenia, nie biłam się z myślami, co powinnam zrobić ze swoim życiem, ale jest według mnie zadowalające na tyle, by dać szansę drugiej (i zarazem ostatniej) części Caravalu. 

 ★★☆☆☆

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka