Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 22 stycznia 2017

Krótko o książkach Rory Gilmore // edycja 4

 Cześć i czołem! Dzisiaj chciałabym do Was przyjść z kolejnym postem z serii tych, w jakich opowiadam Wam, jakie książki z wyzwania czytelniczego Rory Gilmore udało mi się przeczytać. Wiem, że te posty cieszą się popularnością, więc tym bardziej byłam pełna mobilizacji, by skleić te kilkanaście zdań o każdej z pozycji, bo nie wiem, jak Wy, ale ja aktualnie mam dni zawalone nauką, robieniem projektów i oddawaniem ich na ostatnią chwilę. Ach, no i jeszcze sesja is coming, więc wiecie haha W tym zestawieniu wyjątkowo cztery, a nie trzy pozycje, ale mam nadzieję, że nikomu to przeszkadzać nie będzie, tymczasem: zachęcam do lektury!

Moja walka. Księga 1 / Karl Ove Knausgård // Wydawnictwo Literackie / styczeń 2015 // ★★★★★

   Uwielbiam trafiać na książki, o których myślałam, że są tyko dobre, a okazują się być genialne. Magiczne w swej prostocie, niezwykle prawdziwe i piekielnie wciągające. Taką książką jest właśnie Moja walka, a raczej pierwsza księga, bo tylko tę (póki co) udało mi się przeczytać. Autobiografia Karla Ove Knausgårda, którego dzieł jeszcze nie znam, opowiadająca o człowieku, o którym prawie nic nie wiem, pozostawiająca dziwne uczucie nostalgii po zakończeniu. Dawno nie czytałam tak dobrej książki, zapomniałam już, jak to jest trafiać niemalże na arcydzieła. Stosunkowo duża objętość książki (ponad pięćset stron) nie przytłacza, czyta się ją szybko i przyjemnie, o ile możemy mówić o czerpaniu przyjemności z czytania o śmierci. Jest w tej pozycji coś magicznego, niesamowitego i tajemniczego, co intryguje, ale i przeraża. Mrozi krew w żyłach, mimo że nie jest kryminałem, zapiera dech w piersi nawet jeśli nie dzieje się nic pełnego akcji, oczarowuje, to odpowiednie słowo do jej opisania. Jest to jedna z najlepszych pozycji, jakie udało mi się przeczytać w 2016 roku i nie mogę się doczekać zapoznania z dalszymi księgami, które wchodzą w skład tejże autobiografii, ano i Wam gorąco polecam, bo naprawdę warto.


Pokuta / Ian McEwan // 2002 / Świat Książki // ★★★★☆

   Pokuta to jedna z tych książek, wobec których mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to  bardzo ciekawa pozycja, ale z drugiej nie do końca mnie przekonuje. Trzynastoletnia Briony zrobiła pewne okropieństwo wobec jednego z członków swojej rodziny, aż w końcu postanawia to naprawić. Problem polega jednak na tym, że autor, oczywiście moim zdaniem, źle rozpisał tę historię. Podzielona jest na trzy części, z czego w pierwsza i trzecia opowiadają głównie o naszej głównej bohaterce, a druga, ta środkowa to losy Robbiego, przyjaciela rodziny, do której należy Briony. Fakt, że w tej środkowej części autor pokazuje to, jak wygląda wojna, co ja bardzo w książkach lubię, ale tym razem nie sądzę by było to komukolwiek potrzebne. Nie sądzę, by była to bardzo zła książka, podobała mi się i chętnie przeczytałabym ją jeszcze raz... gdyby wyrwać tę drugą część, ale tak to jest bardzo wartościowa i uważam, że warto się z nią zapoznać. I tak, jestem jedną z niewielu osób, które wolą 1 i 3 część od drugiej, więc może to Was zachęci haha
 
Opowieść miłosna / Erich Segal // Wydawnictwo Albatros / 2004 // ★★☆☆☆

   Cieniutka Opowieść miłosna, w oryginale: Love story (i z tego co wiem, to i u nas znana raczej pod tym tytułem) to historia pewnej pary, która związuje się nie mając na to zgody ojca chłopaka. Oliver, który poznaje Jenny w trakcie studiów zakochuje się w niej bez pamięci, mimo uszczypliwych z jej strony uwag, a może raczej powinnam napisać: dzięki nim, jest nią oczarowany. Jenny jest specyficzną bohaterką, tak samo jak i Oliver, ale ich związek jest najzwyczajniejszy na świecie. Może z wyjątkiem tego, że Jenny jest chora i niedługo umrze. Nie łudźcie się jednak, nie jest to kolejna opowieść o umieraniu (o tym przeczytacie na ostatnich kilkunastu stronach). Czy mi się podobała? Średnio. Nie widziałam w niej większego sensu, gdyż dla mnie pokazywanie, że należy walczyć o miłość, na którą nie przystają rodzice jednego z partnerów, to coś oczywistego, a może raczej nie tyle oczywistego, ile absurdalność widzę w tej "niezgodzie". Wiem, że takie sytuacje mają miejsce, niemniej jednak nie sądzę, by ta książka miała komuś na coś oczy otworzyć. Czytało się szybko i przyjemnie - na raz, na czterdzieści minut lektury, do odłożenia i zapomnienia, więc raczej nie polecam.

Dziwny przypadek psa nocną porą / Mark Haddon // Świat Książki / 2004 // ★☆☆☆☆

   Dziwny przypadek psa nocną porą to książka, od której miałam ogromne wymagania. Skoro otrzymała nagrodę Whitbread Book Of The Year w 2003 to coś musiało być z tą pozycją na rzeczy. Jak się jednak okazało, do mnie nie przemówiła. Opowiada ona o piętnastoletnim chłopaku, którego imienia nawet Wam nie będę podawać, bo nie ma to większego znaczenia, który jest chory na autyzm i pewnego wieczora znajduje zabitego widłami psa swojej sąsiadki, pani Shears. Postanawia rozwiązać zagadkę, jaką jest morderstwo owego psa i przy okazji poznajemy jego przygody. Jedyne co mi się w tej książce podobało to matematyka, która jest ważnym aspektem w tej historii, ze względu na to, że główny bohater, mimo (albo dzięki) swojej choroby jest geniuszem w tej dziedzinie. Jak wiecie, jest to coś, co mnie bardzo interesuje i takie aspekty w książkach, nawet delikatnie zarysowane są czymś ciekawym. Niestety sam Christofer, no dobra, macie jego imię, jest postacią... dziwną i nie przypadł mi do gustu. I nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że nie lubię go dlatego, że jest chory, po prostu jest specyficzny i tak jak z każdym innym bohaterem, albo się go polubi, ale nie, i tyle. Sama historia, czyli to poszukiwanie mordercy psa byłaby ciekawa, gdybyśmy nie dowiedzieli się go ledwie za połową książki. Skoro się dowiedzieliśmy, co się stało, to bez sensu pisać inne rzeczy (które nie wniosły nic do tej opowieści), które tylko irytują czytelnika. Nie rozumiem fenomenu tej powieści i Wam nie polecam, a wręcz odradzam jej czytanie. Cóż, jak widać wyzwanie czytelnicze Rory Gilmore to nie tylko wspaniałe książki, ale szczerze powiedziawszy, wcale się tego nie spodziewałam.

// 

Na samym końcu chciałabym Was zaprosić na podobne posty dwóch osób - Izy (Isabel czyta) oraz Weroniki (Bookocholic), które zdecydowały się wziąć udział w tym wyzwaniu (i tak jak ja, zakochały się w serialu)! Także zapraszam do klikania w linki poniżej.


Ja Was tymczasem żegnam i zachęcam do czytania książek z wyzwania!
Miłej niedzieli,
Alicja

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka