Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 6 stycznia 2017

Seria książkowo-zdjęciowa #grudzień2016



Cześć. Dzisiaj wstyd mi do Was przychodzić, z tym co mam. Z dwóch powodów tak naprawdę: po pierwsze dlatego, że jest tego mało, a po drugie, że jest tego tak mało, bo jestem zbyt leniwa, żeby skleić więcej tych... sklejek. W dodatku ten post miał nigdy nie powstać, ponieważ rezygnuję ze zdjęciowych podsumowań comiesięcznych, ale stwierdziłam, że Wam należy się słowo wyjaśnienia, a mi chociaż w pewnym stopniu odciąży to wyrzuty sumienia.

Wiem, że to nie tak, jakbym usuwała albo rezygnowała z bloga, ale od 2013 roku robię to w miarę regularnie, więc to troszkę takie rozstanie. Przyczyn mojej decyzji, jest kilka. Przede wszystkim chyba jednak fakt, że zaczęłam robić więcej zdjęć aparatem. I tutaj pewnie powiecie: no to Alicja, wstawiaj te zdjęcia. No i prawda, mogłabym to robić, tylko, że duża ilość tych zdjęć jest podobna. Różni się delikatnie światłem, przybliżeniem, nieco innym kątem ustawienia aparatu. Plus: większość zdjęć to autoportrety, jeśli można to tak nazwać. Kombinowałam parę tygodni z instagramem, co powinnam zmienić, bo mi to nie pasuje, aż w końcu doszłam do konsensusu z samą sobą i zdecydowałam. Dlatego teraz robię takie zdjęcia, a nie inne. 

Kolejną sprawą jest fakt, że choć podobają mi się zdjęcia, które robię prywatnie, to nie chcę się już nimi dzielić. To są moje małe pamiątki, które chcę, by zostały ze mną i tylko ze mną, na dłużej. Przestała mi się również podobać presja czasu, jak i ilości, którą czułam przez cały miesiąc: oo, tutaj wypadałoby zrobić zdjęcia, o nie, zostały tylko trzy dni do końca miesiąca, a ja zdjęć mam dwadzieścia, a nie sto dwadzieścia. I wiem, że wielu osobom by nie przeszkadzała mała ilość zdjęć, czy brak różnorodności, ale mnie samej przestało zachwycać robienie tego typu rzeczy. 

I na koniec, co teraz do mnie dotarło, również jest jednym z tych głównych i znaczących najbardziej powodów, który powinnam wymienić chyba pierwszy albo drugi to fakt, że chcę zrobić z mojego instagrama coś ciekawego. Wiem, że w sferze bookstagrama jest stosunkowo ciężko o przysłowiową oryginalność, bo wszystko to niknie w tysiącach albo nawet setkach tysięcy kont i zdjęć, wykorzystujących ten sam motyw, kąt padania światła, czy co jeszcze. Ale jestem zadowolona z tego, co robię, co do tej pory osiągnęłam, nawet jeśli nie są to zdjęcia idealne. Jestem z nich dumna i z chęcią je wrzucam na swój profil. Nie czując presji, by dać Wam znać, co aktualnie czytam, a czując autentyczną dumę z publikowania kolejnego zdjęcia, nawet jeśli z niego nie wynika, ile przeczytałam, albo co nowego kupiłam w księgarniach.

Mam nadzieję, że zrozumiecie i może zachęcę Was do zaobserwowania mnie na instagramie (@booksforlynch) i tam właśnie śledzenia moich fotograficznych poczynań i samodzielnego rozwoju, nabierania pewności siebie i autentycznej radości, a nie chorej potrzeby robienia kolejnych zdjęć. Natomiast teraz jeszcze zapraszam Was na te marne parę sklejek, które dla Was przygotowałam na grudzień. 









Trzymajcie się ciepło,
Alicja

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka