Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 11 września 2016

NAJLEPSZA TRYLOGIA NA ŚWIECIE // All for the game // Nora Sakavic

NAJLEPSZA TRYLOGIA, JAKĄ UDAŁO MI SIĘ PRZECZYTAĆ W TYM ROKU. I PEWNIE W CAŁYM MOIM ŻYCIU. NIEWĄTPLIWIE! 

 Trylogia All For The Game (The Foxhole Court, The Raven King, The King's Men), Nora Sakavic; EBOOKI: Smashwords (niezależne wydawnictwo internetowe), 2013-2014
WERSJE PAPIEROWE: CreateSpace Independent Publishing Platform, 2016


// It’s not the world that’s cruel. It’s the people in it //

   Rzadko kiedy się zdarza, żeby była książka/seria, o której nikt dosłownie nie słyszał. Ale czasem się tak zdarza. Nie wiem, dlaczego jedne książki są bardziej promowane, a inne zdecydowanie mniej, ponieważ w większości te super reklamowane są słabe, ale to temat na inny post, a te mniej znane są dobre, nawet bardzo. I tak jest w przypadku książki, a raczej całej trylogii, o której dzisiaj Wam opowiem.

   Zacznę może od tego, jakim cudem dowiedziałam się o trylogii All for the game. Sprawa miała się tak: rok temu w wakacje miałam straszną fazę na serial Teen Wolf, o czym możecie wiedzieć. Natomiast jeszcze wcześniej zaczęła się moja faza na lacrosse, jeden z niewielu sportów, jakie darzę ogromną sympatią. A chłopcy, którzy grają w lacrosse'a w wcześniej wspomnianym serialu... Bajka! No i jakoś tak kiedyś szukałam czegoś pod hasłem Teen Wolf lacrosse i na tumblrze, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko trafiłam na The Foxhole Court. Nie przywiązywałam jednak wtedy takiej dużej wagi do tej książki, bo wiedziałam, że i tak mało prawdopodobne bym kiedykolwiek ją przeczytała. Cóż, teraz przeczytałam, posiadam nawet egzemplarze papierowe, co podobno graniczy z cudem i jestem po prostu zachwycona, oczarowana i przeszczęśliwa, że udało mi się przeczytać te książki, bo to definitywnie najlepsza trylogia, jaką kiedykolwiek miałam okazję czytać. Bez ściemy.

   Pokrótce, nie zdradzając zbyt dużo, opowiem Wam, o czym jest cała trylogia. Otóż wszystko zaczyna się w momencie, kiedy Neil Josten jest na ostatnim roku w szkole, zaraz przed pójściem na studia. Jedyne co trzyma go przy zdrowych zmysłach to Exy. I exy to sport, który jest hybrydą lacrosse'a i hokeja, a mecze rozgrywa się na boisku wielkości mniej więcej takiego boiska do piłki nożnej. Ale wracając do Neila... Po którymś meczu przychodzi do niego trener i kilku członków uniwersyteckiej drużyny exy - The Foxes i zostaje mu zaproponowane miejsce w tejże drużynie. Neil ma pewne obiekcje, ale w końcu się na to godzi i po kilku tygodniach, w okresie wakacji trafia na pierwszy trening przed rozpoczęciem sezonu (akurat sezon exy zaczyna się w sierpniu). I tak oto nasz Neil poznaje nowych przyjaciół, musi zmagać się z problemami zwykłego studenta. Z tym że ten chłopak ma pewną mroczną przeszłość, o której w sumie sami na początku wiemy niewiele i dopiero z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się coraz więcej.

   Także wiecie, od samego początku nie mamy zielonego pojęcia, czego się spodziewać, bo Neil jest taką postacią, która może zaskoczyć nas na każdym kroku. Ten tajemniczy i nieco mroczny klimat jest utrzymany przez wszystkie trzy części, nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że nic więcej nie może wyskoczyć nam na drogę. Nie myślcie sobie jednak, że tutaj dostaniecie typową historię, jakich jest na pęczki w każdej książce: dziewczyna z problemami, poznaje chłopaka, który siedzi po uszy w jeszcze gorszych rzeczach. Wprawdzie tutaj główny bohater musiał zmagać się z naprawdę okropnymi wydarzeniami i owszem, można o tym tak z początku myśleć, to dalsza historia nie jest taka przewidywalna. W tej historii poruszone są przeróżne tematy, problemy z narkotykami i alkoholem, przemoc, znęcanie się psychiczne, jak i fizyczne - to tematy, o których możemy tutaj poczytać, dlatego uważam, że za te książki powinni zabierać się nieco starsi czytelnicy, ale oczywiście to już wybór każdego z Was.

   Język, jakim napisane są te książki niestety nie należy do najłatwiejszych. Chociaż czyta się szybko i nie jest to trylogia, która należy do fantastyki, to występuje w niej wiele słów, których wcześniej nie znałam, ale równie dobrze Wy możecie mieć bardziej bogate słownictwo. W każdym razie... Nie jest to styl, tak łatwy, jak ten w Harrym Potterze, ale nie jest też niesamowicie trudny, więc przy odrobienie chęci i ze słownikiem, czy to papierowym, czy internetowym, na pewno dacie sobie radę, jeśli mieliście do czynienia z językiem angielskim więcej niż tylko troszkę.

   Wprawdzie te książki z tematyką Kruczego cyklu nie mają zupełnie nic wspólnego, to muszę powiedzieć i przytaknąć już tym, co w Internecie o tym napisali, że fani serii Maggie Stiefvater na pewno pokochają All For The Game. Tutaj zasługę chyba można przypisać dobrze wykreowanym bohaterom, którzy może nie są bardzo podobni do kruczych chłopców, ale po względem tego, jak dobrze są rozpisani, można ich porównywać. Z tą różnicą, że w trylogii Nory Sakavic tych bohaterów jest więcej. Mimo że nie na każdej postaci jest skupiona fabuła, głównie poznajemy losy Neila Jostena (i kilku innych jego kompanów, ale nie chcę na razie nic zdradzać), to nie czujemy niedosytu względem innych. Chociaż jest taka jedna postać, o której chciałabym się dowiedzieć więcej, ale to nie jest na takiej zasadzie, że jestem zawiedziona i czuję niedosyt.

    Co do moich ulubionych bohaterów... Poza Neilem, jest jeszcze Andrew i trener Waymack i to zdecydowanie najlepsze postacie, jeśli ktoś by mnie pytał. Andrew to Andrew, żeby zrozumieć mój zachwyt nad tą postacią to musicie przeczytać All For The Game, a co do trenera, to on jest takim super ekstra ojcem, który może nie bardzo chce się angażować w utarczki, nie tylko między swoimi zawodnikami, ale i też tymi z przeciwnej drużyny, ale wbrew pozorom on się troszczy o wszystkich swoich zawodników i traktuje ich jak swoje dzieci. To również piękna relacja, na którą można zwrócić uwagę w tej trylogii.

   Dobra, to jak już się pozachwycałam tym wszystkim, co wyżej wymieniłam to czas na gwóźdź programu, czyli wątek lgbt. Nie wiem, jak Wy, ale ja zwykle mam niedosyt tej tematyki w książkach. Autorzy rzadko się jej podejmują, a jeśli już to jest to... może nie tyle obrzydliwe, ile po prostu kiepsko opisane. Mam na swoim koncie niewiele książek o tej tematyce, a jeszcze mniej mi się podobało, ale tutaj to jest opisane tak niesamowicie, że ja nie mogę wyjść z podziwu. Wprawdzie nie jest to wysunięte na pierwszy plan i w sumie to tak naprawdę dostajemy go w trzeciej (?) ewentualnie delikatnie jest sugerowane w drugiej części. Nie jestem pewna, ale to nie ma większego znaczenia. Moim zdaniem to ważna tematyka, która w dalszym ciągu jest w naszym kraju (i chyba nie tylko) tematem tabu, a przecież to są normalni ludzie, którzy zasługują na zwykłe traktowanie, tak jak wszyscy inni. Także nie dość, że możemy się świetnie bawić podczas czytania, to jeszcze może niektórych zmusi do zastanowienia się nad tym wszystkim.

   Jako że jednym z głównych wątków w tej historii jest sport: exy, to nie mogłoby zabraknąć tutaj opisów meczy. I powiem Wam, że dla mnie, jako największej hejterki sportu, wcale nie było to nudne, a wręcz przeciwnie! Fabuła w dużej mierze skupia się na tych rozgrywkach, więc trzeba wziąć to pod uwagę przez rozpoczęciem czytania, ale wierzcie mi, że nawet jak nie cierpicie jakichkolwiek aktywności fizycznych, to te opisy mogą przypaść Wam do gustu. W dodatku w Internecie krążą gdzieś wszystkie reguły, także dla ciekawskich to bardzo fajna opcja, by bliżej zapoznać się z tym, jak się w ten sport gra.


   I taka rada dla tych, co chcą ją przeczytać: nie czytajcie All For The Game nie wiedząc o tej trylogii kompletnie nic. Nie mówię, żeby czytać na tumblrze posty ze spoilerami, ale polecam obejrzeć te kilka recenzji na YouTubie. Inaczej możecie czuć się bardzo przytłoczeni tym wszystkim, szczególnie, gdy nie macie w zwyczaju czytać książek po angielsku. Jeśli o mnie chodzi, to przyznam się szczerze, że ja kilka rzeczy wiedziałam, jeszcze zanim rozpoczęłam czytanie tej trylogii, ale w niczym to nie przeszkadzało, bo tak czy siak czułam ogromny podziw i zaskoczenie dla Nory Sakavic i tego, jak to wszystko zostało poprowadzone.

   Jeśli moja recenzja Was nie przekonała, to nie wiem, co by mogło Was przekonać. Ale uwierzcie mi, że All For The Game to najlepsza trylogia dostępna na rynku i ja tutaj nie żartuję. Całe mnóstwo bohaterów, którzy są świetnie wykreowani, tematy, jakie porusza - ważne, o jakich się zwykle nie mówi - no i jest to świetna rozrywka tak już dodatkowo. Moim zdaniem warta uwagi i ci, którzy z niej zrezygnują, wiele stracą, ale to tylko moje zdanie.

★★★★★★★★★★

// It sounded like a dream; it tasted like damnation //

Ciekawostka: Nora Sakavic wydała te książki sama, najpierw w postaci e-booków, a dopiero po jakimś czasie wyszły wersje papierowe.

Ciekawostka nr 2: Okładki do tej trylogii projektowała siostra Nory Sakavic.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka