Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 19 maja 2016

Tam, gdzie śpiewają drzewa // Laura Gallego Garcia

"Viana jedyna córka księcia z Rocagrís wraz z nadejściem wiosny planuje swój ślub z ukochanym Robianem z Castelmar, któremu przyrzeczona została jeszcze gdy byli dziećmi. Jednak podczas święta zimowego przesilenia na zamek przybywa Wilk, rycerz z gór, aby ostrzec króla Nortii o zbliżającej się inwazji stepowych barbarzyńców. Robian, książę, jak i pozostali rycerze, zmuszeni są bronić swojego króla i ziem. Większość z nich ginie w walce i królestwo zostaje podbite przez barbarzyńców. Pozostałymi przy życiu rebelianci wraz z Vianą postanawiają uwolnić królestwo Nortii spod panowania okrutnego i pozornie nieśmiertelnego króla Haraka. Aby zwyciężyć, muszą poznać tajemnicę Wielkiego Lasu i dotrzeć tam, gdzie śpiewają drzewa... Wzruszająca i niezwykle wciągająca historia o miłości i pokonywaniu przeszkód."
- lubimyczytac.pl


// Teraz sama musisz zdecydować, czy będziesz dalej słuchaczem, czy wprost przeciwnie, wyruszysz na poszukiwanie własnej historii //

   Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale ja widząc niektóre książki czuję od razu, że będą fantastyczne. Czasami niestety się zawodzę i niestety, cudowny opis i magiczna okładka, która hipnotyzuje, nie mogą wynagrodzić treści, która czasem właśnie nie idzie w parze z ładnym wydaniem. Do Tam, gdzie śpiewają drzewa miałam ogromne oczekiwania, sama nie wiem czemu, bo nie czytałam dużej ilości recenzji (chyba nawet wcale) i nie wiem, skąd u mnie to przeświadczenie, że ta książka będzie genialna się wzięło. Ale cóż, ta powieść nie spełniła moich oczekiwań, nie mówię jednak, że jest zła. Ale o tym przekonacie się czytając dalszą część recenzji. 

   Viana mieszka na zamku Rocagrís i ma wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Jest również zaręczona, choć nieoficjalnie z Robianem z Castelmar. Na ucztę zorganizowaną z okazji przesilenia zimowego, na której oboje są, przybywa Wilk, aby poinformować króla Nortii, że z gór nadchodzą barbarzyńcy. Król jednakże lekceważąc Wilka decyduje się, że dopiero na wiosnę zbierze rycerstwo i ruszy z odwetem na barbarzyńców. Niestety Nortia zostaje najechana przez Plemię Stepowe i opanowana, a każda kobieta wysokiego pochodzenia zostaje wydana za jednego z obcych. Losy Viany wydawałyby się już z góry przesądzone, jednakże, gdy jej się udaje zbiec z zamku, czeka na nią coś o wiele gorszego, niż barbarzyński małżonek. Dziewczyna jeszcze nie wie, w co się wplątała i jak fatalne tego mogą być skutki. 

   Zacznę może od tego, że powieść zarówno z opisu, jak i z okładki wydaje się być piękną i magiczną baśnią, która oczaruje każdego czytelnika. Cóż, nie do końca to jest prawda, aczkolwiek muszę przyznać, że Tam, gdzie śpiewają drzewa ma coś w sobie, co przyciąga czytelnika. Mimo że z opisu możemy wnioskować, o czym będzie ta książka, to tak naprawdę do samego końca jesteśmy niepewni, czym są te magiczne śpiewające drzewa i jaki to rodzaj fantastyki będzie, Spodziewałam się raczej magicznych wróżek i elfów, a co dostałam... Cóż, to byłby spoiler, więc nie powiem, aczkolwiek jest to coś ciekawego, co na pewno większość czytelników może zaskoczyć, więc tutaj ogromny plus.

   Bohaterowie tej powieści nie są jej dużym atutem, aczkolwiek poznałam już gorszych, więc zarówno Vianę, jak i Robiana można przeżyć, szczególnie że, mam dobrą wiadomość, Viana nie jest prawie wcale irytująca! Owszem, były momenty, pod sam koniec, kiedy ta dziewczyna była denerwująca, ale porównując ją z Mare Barrow z Czerwonej królowej, to ta jest aniołkiem. Wiadomo, że ciężko jest wykreować bohaterkę, która nie jest irytująca i pani Laurze prawie się to udało, co również jest niemałym osiągnięciem. Bohaterowie męscy to jednak inna sprawa. Nie wiem czemu, ale Robian nie przypadł mi do gustu, wydał mi się być jakiś podejrzany... Jest jednak Wilk, który jest naprawdę dobrze zrobioną postacią, żadną taką płaską i papierową, tylko bardzo dobrą. Więcej jednak niestety nie mogę zdradzić, bo jego historia jest owiana tajemnicą, którą sami musicie poznać. 

   Styl Laury Gallego Garcii jest bardzo prosty i łatwy w zrozumieniu, nie należy do tych bardziej ambitnych, aczkolwiek jest na tyle... bogaty i plastyczny, że mknie się po prostu przez tę powieść. Nie ukrywam, że akurat język mi się spodobał, niemniej jednak, niektóre momenty opisałabym nieco inaczej i nie chodzi mi tutaj o to, że autorka poprowadziła akcję w sposób, jakiego nie chciałam, tylko inaczej mogłaby to ubrać w słowa.

   Wiecie czym się tak naprawdę zawiodłam? Zakończeniem. Nie wiem czemu, ale zakończenie książki to coś, co najczęściej zapada mi w pamięć, zresztą pewnie nie tylko mi i dlatego taką dużą wagę do niego przywiązuję. Tutaj, mimo że jest ten element zaskoczenia, mimo że nie wiemy, co się stanie później (a przynajmniej ja nie wiedziałam) to nie mogę stwierdzić, że to było dobre, aczkolwiek chciałabym dodać, że rozumiem, dlaczego autorka tak postąpiła i że wielu osobom może się taki zabieg spodobać. W dodatku wyjaśnienie śpiewających drzew do mnie nie przemawia, jednak co kto lubi.

   Jeśli chodzi o schematyczność, to nie wiem, czy zauważyliście, ale w ostatnich czasach bardzo ciężko zrobić coś, co schematu się nie trzyma. Czy tutaj jest coś innowacyjnego? I tak, i nie. Wiem, że to głupia odpowiedź, aczkolwiek przyznam się szczerze, że były momenty, w których nie byłam w stanie przewidzieć, co się stanie, ale również były chwile, kiedy od razu było czuć, co będzie na następnej stronie. Tutaj to już tylko i wyłącznie kwestia indywidualna, zależąca od ilości przeczytanych powieści i tego, jak myśli czytelnik. Jednakże mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie na pierwszy rzut oka widać te schematy, o ile w ogóle je ktoś jest w stanie zauważyć. 

   Podsumowując, Tam, gdzie śpiewają drzewa mogą się Wam spodobać, ale radziłabym uważać i nie mieć wobec tej powieści wielkich oczekiwań. Bo lepiej się miło zaskoczyć, niż głęboko rozczarować. Magiczny i baśniowy klimat tej powieści jest w jakimś stopniu oddany, czuć go, ale jednak jest również wiele niedopracowanych elementów, które można by było poprawić. Ciężko mi Wam ją odradzać, bo nie jest to totalny gniot, ale polecić również nie mogę... Sami zdecydujcie, czy chcecie poznać losy Viany, córki księcia, która musiała uratować całe królestwo na własną rękę. 

// Lepiej być martwym bohaterem, niż żywym zdrajcą //

★★★★★☆☆☆☆☆

Tam, gdzie śpiewają drzewa, Laura Gallego Garcia; Wydawnictwo Dreams, 2013

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka