Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 23 maja 2016

Most do Terabithii // Katherine Paterson

"Terabithia to sekretna kraina, do której można dostać się jedynie za pomocą zaczarowanej liny zawieszonej dawno temu na drzewie rosnącym na brzegu rzeki. Władcami tej twierdzy w środku lasu są Jess i Leslie. Terabithia jest ich tajemnicą. Strzegą jej i walczą o nią. Jednak pewnego dnia wydarzy się coś, co wszystko zmieni…

Katherine Paterson stworzyła niezapomnianą książkę o przyjaźni i potędze wyobraźni, o odwadze i walce o swoje miejsce w świecie, o przełamywaniu barier i o byciu sobą!"
- lubimyczytac.pl

// Lepiej urodzić się bez ręki niż iść przez życie, nie będąc odważnym //

    Z własnego doświadczenia pewnie wiecie, że są osoby, które mają podobny gust książkowy do Was i każda polecona przez nich powieść Wam również przypadnie do gustu. Są jednak również takie przypadki, w których dwie osoby niekoniecznie lubią te same serie, ale gdy sięgniesz po polecaną przez tę osobę powieść będziesz chciał bardzo, ale to bardzo przeczytać i się w niej zakochasz. Dzięki Darii z Więcej książków miałam już tak dwa razy - raz z Dziewczyną z pomarańczami, a drugi raz z Mostem do Terabithii. Niekoniecznie z Darią lubimy te same serie, przynajmniej z tego co widzę oglądając jej filmiki, ale te książki są niezaprzeczalnym dowodem na to, że mimo różnych gustów czytelniczych można znaleźć coś, co łączy ludzi czytelniczo. Tak właśnie było w przypadku tych dwóch powieści, nigdy nie byłam do końca do nich przekonana, ale zachęcona przez Darię po nie sięgnęłam. I wiecie co? Ani trochę tego nie żałuję!

   Jestem osobą, która stara się szukać w powieściach tego, co najlepsze, jednak są sytuacje, w których nie muszę w ogóle nic szukać, ponieważ są tak idealne. I mimo faktu, że Most do Terabithii to powieść skierowana do dzieci, to uważam, że wcale nie jest ona tylko dla nich przeznaczona.

   Jesse Aarons ma dziesięć lat, ale musi robić więcej niż starsze dzieciaki w domu. To dla niego normalność. Tak jak rysowanie, chociaż nikomu się do tego nie przyznaje. Nie ma przyjaciół, raczej trzyma się z boku, do momentu, w którym w jego okolice nie przeprowadza się Leslie Burke, dziewczyna, która wygląda jak chłopak i jest najszybsza wśród uczniów piątej klasy. Wtedy znajduje radość z chodzenia do szkoły, ma z kim porozmawiać i nie wstydzi się pokazywać Leslie swoich prac. Dzieciaki znajdują Terbiathię, tajemniczą krainę, w której wszystko jest możliwe.

   Większość z Was zapewne Most do Terabithii zna w wersji filmowej i muszę przyznać, że jeśli o to chodzi, to jest on niemal idealnie odwzorowany, mimo że dawno go nie oglądałam, to czytając widziałam te wszystkie sceny przed oczami i to jest duży plus tej książki, przynajmniej jeśli o mnie chodzi, bo tutaj ciężko zauważyć jest tę granicę między filmem, a książką, więc jeśli kochacie film, to książką na pewno się nie zawiedziecie.

   Ale wróćmy do książki... Most do Terabithii, tak jak już wiecie i jak wspomniałam, to powieść dla dzieci. Ale tak jak książki o Harrym Potterze nigdy się nie zestarzeją, tak samo będzie z tą historią. Jestem święcie przekonana, że jeśli sięgniecie po nią w odpowiednim momencie (nie wiem, jak dużo bardzo młodziutkich osób czyta tę recenzję), to na pewno znajdziecie w niej nawet to, czego nie szukaliście, albo nie wiedzieliście, że szukacie.

   To jedna z tych powieści, które należy przeczytać, a przynajmniej powinno się pomyśleć o jej przeczytaniu. Wiem, że gdy się słyszy tytuł, to jedyne co ma się w głowie to wzruszający film puszczany czasami na TVN i wiem, że książka może zostać odebrana nieco pobłażliwie i bez większych ekscytacji, ale jeśli naprawdę się w nią wciągniecie (co nie jest trudne), to pokochacie jej bohaterów na papierze, tak bardzo, jak tych wykreowanych w telewizji.

   Podsumowując, ta powieść może się wydawać błaha, jednak wcale taka nie jest. Na pewno wprowadzi Was w melancholijny nastrój, a niektórych doprowadzi do łez (w tym mnie) i na długo pozostawi Was z dziwnym uczuciem niepewności i strachu o to, co może się wydarzyć. Muszę zaopatrzyć się we własny egzemplarz Mostu do Terabithii i na pewno zaznaczę ulubione fragmenty, a za kilka lat dam to moim dzieciom do przeczytania. Podpisuję się pod słowami Darki i polecam serdecznie.

// Czasem trzeba dać komuś coś, co jest specjalnie dla niego, a nie dlatego, że sprawia to przyjemność ofiarodawcy //

★★★★★★★★★★★

Most do Terabithii, Katherine Paterson; Wydawnictwo Polityka, 2007

Tutaj zostawiam Wam filmik Darki, chociaż jestem przekonana, że wszyscy i tak już go widzieliście

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka