Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 16 maja 2016

Historia pszczół // Maja Lunde

"Epicka w swoim wymiarze, rozgrywana na trzech płaszczyznach czasowych, opowieść, której spoiwem są… pszczoły.

Anglia, rok 1857. William marzył o karierze naukowca przyrodnika. Los jednak chciał inaczej. Żona, gromadka dzieci i sklep z nasionami. Poczucie życiowej porażki sprawiło, że William pogrąża się w depresji. Ponowne natchnienie przychodzi wraz z dawnym naukowym wywodem na temat życia pszczół. William postanawia zbudować ul. Ul, który przyniesie jemu i jego potomkom zaszczyty i sławę…

Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół i właścicielem kilkuset uli. Chce rozwijać swoją farmę, by przekazać ją w spadku jedynemu synowi. Cóż z tego, skoro jego marzenia są tak dalekie od marzeń żony i syna. W dodatku wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się pogłoski o niewyjaśnionej śmierci setek tysięcy owadów.

Chiny, rok 2098. Jedyne miejsce na ziemi, które poradziło sobie z katastrofą. Młoda kobieta Tao całymi dniami ręcznie zapyla drzewa owocowe, które są podstawą gospodarki Chin. Rozpaczliwe chce dać synkowi szansę lepszego życia - życia nadzorcy…

Historia pszczół to do bólu prawdziwa powieść doskonale ukazująca meandry ludzkiej psychiki, napięcia między rodzicami i dziećmi, dojmującą szarość dnia codziennego i pasję, która daje siłę do walki o lepsze jutro. Maja Lunde porusza te wszystkie tematy snując równoległą i porywającą opowieść o niezwykłych owadach, ich miejscu w przyrodzie i ludzkiej cywilizacji."
- lubimyczytac.pl

// Bez pasji jesteśmy niczym // 

   Wcześniej o Historii pszczół nie słyszałam, na zagranicznym booktubie chyba mało kto tę powieść czytał, ale przyznam się szczerze, że od dawna nie jestem z większością filmików na bieżąco, więc coś mogłam przeoczyć. Gdy tylko jednak zobaczyłam ją w zapowiedziach i przeczytałam opis, wiedziałam, że muszę ją mieć na swojej półce i poznać tę historię, która zapowiada się po prostu świetnie! I teraz mogę się z Wami podzielić swoimi wrażeniami, po stosunkowo długim czasie czytania, ale wierzcie mi, było warto!

   Zacznę może od fabuły, która dzieje się na trzech płaszczyznach czasowych. Pierwszym bohaterem jest William, sklepikarz, właściciel niewielkiego przybytku z roślinami i ziołami, żyje w dziewiętnastowiecznej Anglii. Nawiedzany przez chorobę, z której podobno nie ma wyjścia, leży całe dnie w łóżku, niezdolny do jakiegokolwiek działania. Kolejnym bohaterem jest George. Właściciel własnego gospodarstwa, gdzie hoduje pszczoły, które są dla niego niczym druga rodzina. Akcja dzieje się w 2007 roku, kiedy rozpoczyna się CCD (ang. Colony Collapse Disorder), czyli masowe wymieranie pszczół. I ostatnim bohaterem, a raczej bohaterką, jest Tao, która żyje w 2098 roku w Chinach, gdzie pszczoły już nie istnieją i to ludzie za pomocą miniaturowych przyrządów muszą zajmować się zapylaniem roślin. Pozornie ci bohaterowie nie mają ze sobą nic wspólnego poza tymi pszczołami, które przewijają się zarówno przez tytuł, jak i przez wszystkie historie. Jednak gdy zabrniecie wystarczająco daleko, zrozumiecie, o co tutaj tak naprawdę chodzi. A wierzcie mi, że naprawdę warto. 

   Nie wiem, czy pamiętacie książkę Atlas chmur Davida Mitchella, która nie bardzo mi się podobała (recenzja TU) i z opisu mogłoby wynikać, że ta powieść jest mniej więcej podobna właśnie do niego. Obawiałam się tego, bo jak już pisałam, powieść Mitchella nie przypadła mi do gustu tak, jak się spodziewałam, że mi przypadnie, więc ogromne rozczarowanie wpłynęło na moje obawy. Ale teraz wiem, że w ogóle nie miałam powodów do strachu, bo Historia pszczół, dziejąca się na nieco innej płaszczyźnie, choć trochę podobna, jest o wiele, o wiele lepsza od wcześniej wspomnianej książki. 

   Gdybyście spytali się mnie, o czym jest ta powieść, jakie jest jej drugie dno, to odpowiedziałabym Wam, że o wszystkim. O strachu, o miłości, pasji, nadziei... Mogłabym wymieniać godzinami to, co w tej powieści można znaleźć, ale nie ma to większego sensu, bo wierzę, że sami będziecie chcieli pod koniec tej recenzji sięgnąć po Historię pszczół. Mimo że pozornie jest to powieść o niczym, to wciąga i to bardzo! Pióro Mai Lunde jest jednocześnie lekkie, jak i poważne, czasami przyznam, miałam chwile, kiedy nie mogłam kompletnie skupić się na tym, co czytam, ale broń Boże, nie jest to wina historii. Dopadł mnie bowiem kac czytelniczy i w żadną historię nie mogłam się wbić. Na szczęście to minęło i z wielkim zapałem zabrałam się za kontynuowanie losów Williama, George'a i Tao. Czekałam na moment, w którym losy tych bohaterów zaczną się splatać i na zakończenie, które nawiasem mówiąc było piękne, ale o tym później.

   Jeśli miałabym wybrać swojego ulubionego bohatera to chyba byłby nim William, jednakże George'a również polubiłam. Tao, matka, której zaginął ukochany synek, była nieco irytująca (a ten dzieciak jeszcze bardziej), ale bez niej i bez Wei-Wena, jej syna, ta historia nie miałaby sensu i byłaby niedopracowana. Niemniej jednak to Will, mimo że chory, to stający na nogi dzięki swojemu synowi Edmundowi, stał się moim ulubieńcem. Co smutne, to z nim było najmniej rozdziałów, ale to muszę jakoś przeżyć. Bardzo też polubiłam pobocznych bohaterów właśnie z 19-wiecznej Anglii, szczególnie Charlotte, jedną z córek głównego bohatera. Jednak wszyscy z nich, cała trójka, są naprawdę ciekawymi postaciami, nad których losami można by było się zastanawiać przez kolejne kilka dni i to, co zrobili, jak dbali o swoje rodziny, jak chcieli coś zmienić, było fantastyczne. 

   Przez cały czas, gdy czytałam Historię pszczół tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać i dopiero pod sam koniec w mojej głowie wszystko zaczęło się łączyć, większość wątków zaczęła się wyjaśniać, chociaż przez tytuł można się domyślić, co się tak naprawdę przydarzyło jednemu z bohaterów i prawdopodobnie większość z Was by się domyśliła. Niemniej jednak uważam, że to zostało świetnie, wręcz mistrzowsko poprowadzone, cała ta akcja i połączenie bohaterów. Wątek został wyczerpany i nie ma tutaj niedosytu po zakończeniu książki, a to ogromny plus, bo gdy się zaczyna wprowadzać dużo rzeczy do fabuły, to później ciężko jest autorce lub autorowi wszystko wyjaśnić. Mai Lunde się to udało i chwała jej za to.

   Zakończenie tej historii może nie należy do jakichś najbardziej zaskakujących, ale jednocześnie jest piękne, wzruszające i tragiczne. Nie wszystko może się dla wszystkich dobrze skończyć, ale taka jest kolej rzeczy i Maja Lunde idealnie to odzwierciedliła. Jest to historia trochę straszna, trochę smutna, trochę intrygująca, ale przede wszystkim prawdziwa i bohaterowie również należą do osób prawdziwych. Nie zdziwiłabym się, jakby inspiracją dla autorki były jakieś jej prywatne przeżycia i właśnie możliwe, że dzięki temu historia jest tak autentyczna.

   Ja jestem oczarowana tym,. co stworzyła Maja Lunde i nie obraziłabym się, jakbym kiedyś miała do czynienia z jej innymi książkami, choć przyznam się szczerze, że jeszcze nie sprawdziłam nawet, czy cokolwiek innego napisała. Wam gorąco polecam tę magiczną opowieść o pszczołach, ale nie tylko. Jest naprawdę godna uwagi i nie przerażajcie się liczbą stron, bo przez tę powieść się mknie, z zapartym tchem śledzi się losy Williama, George'a i Tao oraz ich rodzin i zupełnie obcych dla nich ludzi. To piękna opowieść o pasji, nadziei, miłości, której potrzebuje każdy z nas, o niepowodzeniach, o wzlotach i upadkach. Każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Gwarantuję Wam to i gorąco polecam.
 
// Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim // 
 
★★★★★★★★★☆

Historia pszczół, Maja Lunde; Wydawnictwo Literackie, 2016

Za możliwość przeczytania Historii pszczół serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka