Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 29 kwietnia 2016

Rok 1984 // George Orwell

"Wielki Brat Patrzy – to właśnie napisy tej treści, w antyutopii Orwella krzyczące z plakatów rozlepionych po całym Londynie, natchnęły twórców telewizyjnego show „Big Brother”. Czyżby wraz z upadkiem komunizmu wielka, oskarżycielska powieść straciła swoją rację bytu, stając się zaledwie inspiracją programu rozrywkowego? Nie. Bo ukazuje świat, który zawsze może powrócić. Świat pustych sklepów, permanentnej wojny, jednej wiary. Klaustrofobiczny świat Wielkiego Brata, w którym każda sekunda ludzkiego życia znajduje się pod kontrolą, a dominującym uczuciem jest strach. Świat, w którym ludzie czują się bezradni i samotni, miłość uchodzi za zbrodnię, a takie pojęcie jak ‘wolność” i „sprawiedliwość” nie istnieją. Na kuli ziemskiej są miejsca, gdzie ten świat wciąż trwa. I zawsze znajdą się cudotwórcy gotowi obiecywać stworzenie nowego, który od wizji Orwella dzieli tylko krok. Niestety, piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. A dwa plus dwa wcale nie musi się równać cztery."
- lubimyczytac.pl

// Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz // 

   Każdy z nas ma taką listę książek, które chce przeczytać, ale nie wie, kiedy to się zdarzy i w rezultacie takie powieści czekają na swoją kolej latami, żeby w końcu uzyskać naszą uwagę i koniec końców nas oczarować. Tak właśnie miałam z Rokiem 1984 Georga Orwella. O tej powieści było głośno. Zawsze i wszędzie. Wiedziałam, że ją przeczytam i nawet raz się do niej zabrałam, ale nie udało mi się jej skończyć. Pomyślałam: okej, Rok 1984 musi poczekać na lepsze czasy. I wreszcie one nadeszły, a ja zupełnie spontanicznie wzięłam się za tę lekturę. Ale wiecie co? Było warto i tego nie żałuję! Trochę szkoda, że pierwsze podejście nie zakończyło się sukcesem, ale jak to mawiają: lepiej późno, niż wcale. 

   Obawiam się trochę pisania tej recenzji, ponieważ takie książki trudno opisać i bardzo łatwo zepsuć zamysł, który mamy odnośnie przekazania tego, co najważniejsze. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko uda mi się spisać to, co kotłuje się w mojej głowie po skończeniu Roku 1984 i nie mówię tu tylko o tym, co od razu mnie uderzyło po skończeniu, ale również o tym, co zostało ze mną na długie godziny i dawało powody do rozmyślań. 

   Początek niesamowicie mi się dłużył, chociaż u mnie tak jest zazwyczaj. Potrzebuję trochę czasu, by wkręcić się w klimat danej powieści, poznać bohaterów. Tutaj jednak było trochę inaczej i momentami miałam nawet wrażenie, że te rozdziały to są trochę nudne, trochę przydługie. Jednak z czasem te myśli gdzieś się rozpłynęły, a ja nie mogłam uwierzyć, jak szybko przewracam kolejne strony i jak bardzo wciągnęłam się w tę historię. Ale, ale... no właśnie. W jaką historię? Już tłumaczę. 

   Mamy rok 1984. Londyn. Trzyklasowy podział - standard. Winston Smith wiedzie normalne życie członka Wewnetrznej Partii. Ma więc wszystkiego pod dostatkiem, nie może na to narzekać. Coś jednak mu przeszkadza. A może jednak mu czegoś brakuje? Ciężko stwierdzić. Jedyne co można powiedzieć na pewno to to, że Wielki Brat patrzy. Smith zaczyna działać w sposób, który nie jest zgodny ze standardami. Jego zachowania odbiegają od normy i chociaż z początku próbuje je ukrywać, to nie do końca mu to wychodzi. Jak to mawiają: kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw. Ale czy Winston przypadkiem nie odkrył prawdy, którą rząd ukrywa przed swoimi obywatelami? Masowe czystki obywateli, którzy choćby myślą sprzeciwią się Wielkiemu Bratu, niesprawiedliwe procesy i zaburzanie rzeczywistości przez media to chleb powszedni w Oceanii. Proces zmiany przeszłości to codzienność dla Winstona i jemu podobnych. Jednak czy to jest ta prawda, którą obywatele są karmieni? 

   Z pozoru wydaje się to bardzo nudna i nic niewnosząca do naszego życia historia. Jednak ci z Was, którzy wiedzą, o czym Orwell pisywał i znają Folwark zwierzęcy domyślają się, że Rok 1984 również od normalności jest daleki. Czy to źle? Wręcz przeciwnie. Ta powieść nie jest delikatna. Nie znajdziecie w niej niezwykłej pierwszoplanowej bohaterki, która będzie wzorem do naśladowania. Zakończenie nie będzie takie, jakiego byście się spodziewali. Ale wiecie co? To bardzo dobrze. Wydaje mi się, że czasem, ba, nawet często, powinniśmy zmienić swoje nawyki czytelnicze i zająć się literaturą nieco wyższych lotów, do której należy właśnie ta powieść (oczywiście tylko między innymi).

   Rok 1984 nie dość, że jest nieco mroczny sam w sobie, to najgorszy jest moment, w którym uświadamiamy sobie, że tak naprawdę to, co jest tam opisane istnieje do dziś. W większym lub mniejszym stopniu, nie wszędzie, ale jednak tak. Ciarki mi przechodzą po plecach, jak przypominam sobie wszystkie teksty, które musiałam czytać w szkole i które były łudząco podobne do tego, z tą różnicą, że tamte były spisane przez ludzi, którzy brali w tym udział. Nie mówię tutaj, że Orwell sobie to wymyślił, Boże broń (!), odsyłam do życiorysu autora, jeśli jesteście ciekawi. Chodzi mi raczej o to, że Orwell odniósł rzeczywistość w jakiej żył do fikcji (politycznej, dodajmy), a ja mówię o prawdziwych wspomnieniach.

   Każdy kolejny rozdział to porcja nowych emocji, to kolejne godziny zastanawiania się, co będzie dalej, jak to wszystko się to potoczy i jakie skutki będzie miało na samym końcu. I wiecie co? Mimo tego, że zakończenie mnie zszokowało, jestem w stanie zrozumieć, dlaczego autor tak skończył tę historię, to rozumiem również punkt widzenia osoby, której zakończenie totalnie nie przypadło do gustu. Wiem, że to dziwnie może wyglądać, ale gdy sami przeczytacie, to może zrozumiecie, o co mi tak naprawdę chodzi.

   Jestem pod ogromnym wrażeniem i nie spodziewałam się, że ta powieść wzbudzi we mnie takie emocje, że mimo wszystko się zakocham. Jestem przerażona, oczarowana i zdezorientowana jednocześnie. Ciężko to ogarnąć, ciężko Orwella jest pokochać za to, co pisał, ale pisał mądrze i uważam, że jego twórczość zawsze będzie na czasie, że tak sobie pozwolę określić. Jednak na Rok 1984 musi przyjść odpowiedni moment. Nie zmuszajcie się do czytania tej książki, choćby nie wiem co, bo inaczej się Wam nie spodoba i jej sensu nie zrozumiecie. Ale naprawdę warto poczekać, dać sobie czas i sięgnąć za tydzień, miesiąc, rok albo i lat dziesięć. Ale to trzeba przeczytać. Geniusz w czystej postaci. 


// Normalność nie jest kwestią statystyki // 

★★★★★★★★★★★


Rok 1984, George Orwell; Wydawnictwo Muza, 2014

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka