Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Mroczne Intrygi. Tom 1: Pani Noc - Cassandra Clare

"Minęło pięć lat od wydarzeń przedstawionych w Mieście Niebiańskiego Ognia, po których Nocni Łowcy znaleźli się na skraju zagłady. Emma Carstairs nie jest już pogrążoną w żałobie dziewczynką, lecz młodą kobietą, która zamierza za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zabił jej rodziców, i pomścić ich śmierć.
Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce…Jakby mało było tych komplikacji, brat Juliana Mark – uprowadzony przez faerie przed pięcioma laty – zostaje teraz uwolniony w geście dobrej woli ze strony porywaczy. Faerie rozpaczliwie poszukują mordercy, który zbiera wśród nich krwawe żniwo – i w tych poszukiwaniach potrzebują pomocy Nocnych Łowców. Kłopot w tym, że w krainie faerie czas płynie inaczej i Mark nie tylko prawie się nie postarzał, ale na dodatek nie rozpoznaje nikogo ze swoich bliskich. Czy będzie w stanie naprawdę wrócić na łono rodziny? I czy faerie naprawdę na to pozwolą?

Oto rozdzierające serce wprowadzenie do nowej serii Cassandry Clare, Mroczne Intrygi, wciągająca gra pozorów, pełna magii i obfitująca w przygody Nocnych Łowców."
- lubimyczytac.pl


 // Każda historia jest historią miłosną //

   Świat oszalał na punkcie Nocnych Łowców, tak samo ja, gdy byłam nieco młodsza. Teraz do Jace'a i Clary mam ogromny sentyment, mimo wszystko lubię wracać myślami do ich historii i tego, co wydarzyło się w sześciu tomach, których byli głównymi bohaterami. Dlatego gdy zapowiadano premierę Pani Noc stwierdziłam, że na pewno spędzę przy niej miło czas i gdy tylko znalazłam najlepszą promocję w księgarniach internetowych od razu ją sobie zamówiłam. Czy było to warte moich pieniędzy? Nie. Tak samo nie było to warte czasu, jaki poświęciłam na przeczytanie tej powieści, ale ciekawych zapraszam do dalszej części recenzji. Ciekawa jestem tylko, czy jestem jedyną osobą, której Pani Noc nie przypadła do gustu. Cóż, zobaczymy.

   Akcja ma miejsce w Los Angeles, gdzie rodzina Blackthornów wraz z Emmą Carstair wróciła po Mrocznej Wojnie, jednak szczerze powiedziawszy nie bardzo odczułam ten fakt. W Darach Anioła Nocni Łowcy przynajmniej raz na jakiś czas wychodzili na miasto, mogliśmy poznać Nowy Jork i inne ciekawe miejsca, natomiast tutaj akcja dzieje się ciągle w tym samym miejscu, a gdy bohaterowie opuszczają Instytut nie dowiadujemy się niczego ciekawego, przynajmniej moim zdaniem.

   Emmę Carstairs pierwszy raz poznajemy w Mieście Niebiańskiego Ognia, jako dwunastoletnią dziewczynkę, której rodzice zostali brutalnie zamordowani przez Sebastiana Morgenstera. Jednak dziewczynka nie zamierza wierzyć w to, co mówi jej Clave, według niej to nie Sebastian uśmiercił jej rodziców, a ktoś inny i ona za wszelką cenę pragnie rozwikłać tę tajemnicę. Pięć lat żyła żądzą zemsty za odebranie jej rodziców. Gdy tylko nadarza się okazja, wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem próbują rozwiązać zagadkę sprzed lat. Czy im się udaje? Cóż, ja już wiem. Jednak w międzyczasie dzieje się wiele różnych rzeczy, które nie powinny mieć miejsca, bo są przez prawo najzwyczajniej w świecie zabronione. Jednak czy jeśli złamanie prawa oznacza dowiedzenie się, kto zabił rodziców Emmy, to czy dziewczyna poniesie to ryzyko?

   Zacznę może po kolei, czyli od prologu. Wiadomo, prolog jak to prolog, wszystko fajnie, trochę tajemnic, trochę niedopowiedzeń, czytelnik nie wie, co się dzieje. Jednak już od początku zakochałam się w pewnej postaci, a mianowicie w Kicie Rooku (nie jestem pewna czy tak odmienia się zarówno jego imię, jak i nazwisko, więc musicie mi wybaczyć). Nigdy wcześniej na kartach powieści spisanych przez Cassandrę Clare Kit Rook się nie pojawił, dlatego może zaintrygowała mnie ta postać. Nie jestem pewna, czy to ja byłam na tyle łatwowierna licząc na to, że od razu w pierwszym rozdziale jego postać się pojawi, ale myślałam, że skoro został wrzucony do prologu, to odegra jakąś większą rolę w tej historii. Cóż, pomyliłam się. Podczas czytania kolejnych ośmiuset stron ten chłopaczyna pojawił się tylko cztery razy, z czego dwa razy pojawił się na sekundę, dosłownie! Teraz już wiem, jakie znaczenie będzie miał dla tego, co się będzie działo w kolejnym tomie, czego oczywiście Wam nie zdradzę, jednak uważam, że skoro pojawił się w prologu, to powinien mieć większe pole do popisu niż marne cztery scenki. Dlatego już od początku się przyczepiam - wydawałoby się, że prolog jak prolog, ale tak naprawdę z tym, co się później dzieje, nie ma on większego związku. Może, a raczej na pewno, z tym co się będzie działo w kolejnych tomach, będzie ten związek, ale jak na razie go nie ma i uważam, że to zbędne, by pani Clare od razu przedstawiała nam postać Kita. Zrobiła to, no i fajnie, uwielbiam tę postać, ale zawiodłam się, bo wcale tak dużo jej nie było. 

   Co jeszcze mnie razi od samego początku to wyjaśnianie podstawowych informacji ze świata Nocnych Łowców. Ja wiem, że niektórzy bardzo dawno czytali Dary Anioła, jednak są informacje, które każdy fan tej serii na pewno zna i wie o nich, uważając za naturalne i niewymagające większych wyjaśnień. Odnoszę tutaj wrażenie, że autorka liczyła na to, że nawet osoby, którym obca jest jej twórczość po Panią Noc sięgną. Z jednej strony - fajnie, że dba o takie osoby, ale z drugiej nie widzę sensu w tym, bo nie wszystko jest wyjaśnione i szczerze mówiąc na miejscu osoby, która wcześniej do czynienia z Nocnymi Łowcami nie miała, to czułabym się jeszcze bardziej zagubiona. Po co wyjaśniać tylko część? Nie wiem i chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi na to pytanie, chyba że kiedyś sama Cassandra Clare zechce opowiedzieć mi o tym, co jej siedzi w głowie. 

   Pomyślicie pewnie, że się już serio czepiam, ale naprawdę muszę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, która bardzo, ale to bardzo mi się nie podobała. Podczas czytania tej historii, miałam wrażenie, jakby to się już kiedyś wydarzyło. Nie mówię tutaj o tym, że autorka kopiuje czyjś pomysł, bo jedyne co kopiuje to historię, która już się kiedyś wydarzyła w jej świecie. Gdzie? Ano w Darach Anioła. Spytacie pewnie, o co mi chodzi, już tłumaczę. Jak dla mnie to, co się dzieje w Pani Nocy jest bardzo podobne do tego, co przeżyli Clary i Jace. Wiadomo, nie jest to dokładnie to samo, bo autorka zmieniła zarówno miejsce akcji, jaki bohaterów, no i nie ma już Sebastiana Morgensterna, jednak jego miejsce zastępuje inny, bardzo wkurzony i cierpiący osobnik, który robi dokładnie to samo, oczywiście nie w ten sam sposób. Mord niewinnych ludzi, tworzenie kręgu, oczywiście tym razem pod inną nazwą... To już było i moim zdaniem autorka powiela swój własny schemat, co jest tak komiczne, że aż nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Wiele postaci jest odpowiednikiem kogoś z Darów Anioła. Nie chcę tutaj podawać przykładów, ale tak jest. Tak samo w książce występuje wątek miłości zakazanej, która nie powinna mieć miejsca i mimo że nie jest to miłość rzekomego rodzeństwa, to w dalszym ciągu jest to ten sam motyw, który był między Clary i Jacem. Wiem, że dużo autorów decyduje się na takie poprowadzenie akcji, ale Cassandra Clare powiela swoje własne pomysły (które swoją drogą podobno też komuś ukradła, ale to nie temat na ten post). 

   Dobra, jeszcze tylko jedna zła rzecz, obiecuję! Chodzi mi o to, że autorka napisała już tyle powieści, że sama się w nich zaczęła gubić. Oficjalnie jest powiedziane, że akcja w Pani Noc dzieje się pięć lat po wydarzeniach z Miasta Niebiańskiego Ognia, czyli Emma i Jules mają już siedemnaście lat. To się zgadza, tak samo zgodny jest wiek rodzeństwa Juliana - Ty, Livvy, Drusilla i Tavvy rzeczywiście mają tyle lat, ile mieć powinni. Sytuacja jednak wygląda inaczej, gdy na pierwszy plan wyciągają Jace'a (bo w sumie o wieku Clary nie było mowy). W każdym razie już dochodzę do sedna sprawy. W pewnym momencie, nie wiem tylko która postać, ale wydaje mi się, że któraś z dziewczynek z Instytutu w Los Angeles mówi o tym, ze Jace ma PRAWIE dziewiętnaście lat, czyli wychodziłoby na to, że w Mieście Niebiańskiego Ognia miał lat PRAWIE czternaście, co jest jednym wielkim nieporozumieniem, bo wydaje mi się, ba, jestem pewna, że nawet w Mieście kości miał więcej niż te szesnaście lat. Po czym trzysta stron później (pi razy drzwi oczywiście) ktoś mówi, że Jace ma lat dwadzieścia jeden lub dwadzieścia dwa. To już bardziej logiczny wiek, ale autorka chyba się sama pogubiła i już nie wie, co zostało napisane. Rozumiem, że można się czasem pomylić, ale chyba nie w tak ważnej kwestii, jaką jest wiek bohatera z serii SZEŚCIU AŻ książek, które napisała ta sama osoba.

   Wreszcie przyszła pora na miłe rzeczy, ale nie łudźcie się, nie jest ich wiele. Mimo tych wszystkich minusów, które wypisałam wyżej, to trzeba przyznać Cassandrze Clare, że pisać umie i potrafi zachęcić czytelnika do dalszego poznawania przez nią wymyślonych historii. Bo tak, przyznaję się, miło spędziłam czas przy tej powieście i tak, mimo wszystko chciałam wrócić do świata Nocnych Łowców. Jestem jednak chyba z tych osób, które na starość (taka stara jestem, tak) robią się sentymentalne i bardziej ubawiłam się pod sam koniec, kiedy rzeczywiście pojawił się Jace, Clary, Magnus i cała reszta gromadki z Darów Anioła. Jednak w dalszym ciągu, książkę tę czyta się szybko i przyjemnie, nie mogę powiedzieć, że nie, ale to nie wystarczy, by wynagrodzić mi te wszystkie okropne rzeczy, które w tej powieści są.

   Podczas czytania byłam jeden raz tak totalnie, totalnie zaskoczona, jednak nie mogę zdradzić Wam zbyt dużo szczegółów odnośnie tego. Sprawa tyczy się Kita Rooka, który wreszcie, po tak długim oczekiwaniu, pojawił się na dłużej na kartach tej powieści. Wyjaśnienie, jaką rolę on pełni, a raczej kim tak naprawdę jest zwaliło mnie z nóg, serio. Nie widziałam, co mam ze sobą zrobić, jak powinnam się zachować i przede wszystkim - nie miałam nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać! To wydarzenie rzeczywiście mną wstrząsnęło i spowodowało, że miałam większe niż zwykle wypieki na twarzy, a serce szybciej mi zabiło. Kit Rook to moja ulubiona postać póki co i liczę na to, że w drugiej części będzie go więcej, a z tego co mi się wydaje, to będzie go więcej na pewno!

   Wiem, że wiele z Was, o ile nie powinnam pokusić się o stwierdzenie - większość - tak czy siak przeczyta Panią Noc, mimo wszystko licząc na coś wspaniałego. Cóż, może Wam bardziej przypadnie do gustu to, co tym razem przygotowała dla nas autorka, jednak moim zdaniem naprawdę nie ma co liczyć na fajerwerki  (poza kilkoma momentami) i wychwalanie pod niebiosa tej książki. Ale wiadomo, każdy lubi coś innego i innym się to spodoba, innym nie. W dodatku widzę, że ostatnio to, co wszystkim się podoba, mnie niekoniecznie zachwyca, ale to już inna sprawa.

   Z ciekawostek, o których pewnie nikt nie wiedział, w Pani Noc pojawią się również bohaterowie z Diabelskich Maszyn, dlatego ostrzegam tych, którzy są tylko po sześciu tomach Darów Anioła i pragną jak najszybciej przeczytać Panią Noc. Zacznijcie od Mechanicznego Anioła, bo potem będziecie marudzić, że coś Wam zostało zaspoilerowane. Ale mam jeszcze jedną ciekawostkę - na samym końcu jest opowiadanie dotyczące bohaterów z poprzedniej sześciotomowej serii i dotyczy ono pewnych zaręczyn, jak sam tytuł na to wskazuje - Przyjęcie zaręczynowe. Jednak żeby zrozumieć sens tego opowiadania, tak czy siak trzeba Panią Noc przeczytać. No i przede wszystkim, żeby nie zaspoilerować sobie, kogo ono dotyczy, radzę uważać, bo to wcale nie jest takie oczywiste!

   Słowem zakończenia... Z krwawiącym sercem to przyznaję, ale zawiodłam się totalnie na tej powieści. Poza kilkoma miłymi wydarzeniami i zaskoczeniami nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej dobrego o Pani Noc. Cassandra Clare chciała dobrze, ale powiem szczerze, że nawet największych fanów może ta powieść rozczarować. Ja po dalsze tomy na pewno sięgnę, jednak tak jak oglądamy z Klaudią Shadowhunters dla Maleca, tak ja po kolejny tom sięgnę tylko dla Kita Rooka, którego losy mnie bardzo zaciekawiły. Nie polecam, bez pozdrowień dla autorki i bez pozdrowień dla wydawnictwa za beznadziejnie sklejoną książkę, która mi się prawie rozpada.

// Nikt nigdy nie jest czarnym charakterem we własnej historii // 

★★★☆☆☆☆☆☆☆

Mroczne Intrygi. Tom 1: Pani Noc, Cassandra Clare; Wydawnictwo Mag, 2016

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka