Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 18 lutego 2016

ENDGAME. Wezwanie - James Frey + Nils Johnson-Shelton


"W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!

Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!"
- lubimyczytac.pl

   Endgame. Wezwanie kupiłam na promocji w Matrasie rok temu, za jakieś piętnaście złotych? Pewnie coś koło tego. I jestem przekonana, że ta książka czekałaby jeszcze bardzo długo na przeczytanie, gdyby nie Beatka (Czas dla książki), która skutecznie mnie do jej przeczytania zachęciła. No i po prostu przepadłam! Na zabój zakochałam się w tej książce, tak bardzo, że od razu musiałam polecieć do sklepu i kupić sobie drugi tom (jeszcze go nie zaczęłam, ale to kwestia czasu, bo jak tylko opublikuję tę recenzję, to od razu zamierzam się za Klucz Niebios zabrać), także no... widzicie, jakie to jest wciągające? Widzicie! Ale może już nie będę przedłużała i zapraszam do dalszej części tej recenzji.

   Zacznę może od tego, że z początku obawiałam się, że Endgame będzie trochę takimi Igrzyskami śmierci i po części jest to coś takiego, ale nie jest to to samo. Może opowiem na czym to mniej więcej polega... Otóż mamy dwanaście rodów, z których co pokolenie zostaje wybrana jedna osoba do walki w Endgame. Nikt nie wie, kiedy Endgame nadzieje. Każdy "zawodnik", że tak się wyrażę, jest w wieku od trzynastu do dwudziestu lat (tutaj trochę zajeżdża Igrzyskami), a w momencie, gdy dana osoba ukończy dwudziesty rok życia automatycznie "odpada" i na jej miejsce wybiera się kogoś innego. W tym wypadku, Endgame się rozpoczęło, a dwunastu nastolatków musi zmierzyć się z bardzo ciężkim zadaniem: odnaleźć trzy klucze - Klucz Ziemi, Klucz Niebios i Klucz Słońca - dokładnie w takiej kolejności i dostarczyć je tajemniczym Annunaki - boskim/kosmicznym/Bóg-jeden-wie-jakim istotom. Muszą jednak pamiętać, że inni gracze również chcą wygrać i to nie będzie łatwe. Dotarcie do tego, gdzie znajdują się klucze jest naprawdę ciężkie. Każdy nastolatek dostał jedną wskazówkę - każdy inną - i tylko dzięki niej, mogą zdobyć klucze. Przy okazji, nie mogą dać się zabić. Wygrywa tylko jedna osoba, jednak wygraną nie jest tylko wieczna chwała i uwielbienie, gra toczy się o znacznie większą stawkę. Gra toczy się o przetrwanie tego ludu, do którego należy zwycięzca. A Endgame właśnie się rozpoczęło.

   Nie będę Wam się rozwodziła na temat tych wszystkich dwunastu głównych postaci, ponieważ nie miałoby to największego sensu, zresztą, nie każda z nich jest opisana tak dokładnie, jak mogłaby być, więc może, jak już zaczęłam o tym mówić, to skończę - z jednej strony podoba mi się to, że autorzy postanowili skupić się na każdym z bohaterów, ponieważ możemy poznać ich losy (które się przeplatają momentami) i nie zostaje faworyzowany żaden z nich, chociaż im bliżej końca tym możemy stwierdzić, na którym (a raczej na której parze) powinniśmy skupić swoją uwagę. Z jednej strony to fajna opcja, ale z drugiej nie do końca, bo tak naprawdę podświadomie zaczynamy im kibicować, a przecież wygrać może każdy (tutaj właśnie odnoszę wrażenie, że nie będzie tego efektu wow podczas zakończenia i gdy dowiemy się, kto tak naprawdę wygra). Jednak z drugiej strony taka ilość postaci jest ciężka do ogarnięcia i jestem w stanie zrozumieć, że chcą skupić się na nieco mniejszej ilości. Ale wiadomo: każdy znajdzie kogoś, za kogo będzie mógł trzymać kciuki i to jest właśnie super!

    Jest jednak jeden bohater, na którym chciałabym skupić swoją uwagę, ponieważ to on tak naprawdę... kurde, sama nie wiem co. W każdym razie, jest sobie Christopher, o którego pochodzeniu i innych rzeczach mówić nie będę, bo to może być spoiler, w każdym razie w Christopherze się zakochałam od samego początku, a gdy rozmawiałam o tym z Beatą, dowiedziałam się, że to PODOBNO najbardziej irytująca postać w tej książce. Cóż, nie odniosłam takiego wrażenia... do czasu. Jeśli pokochacie go od początku, tak jak ja, to wiedzcie, że ten chłopaczyna później zacznie Was tak niemiłosiernie irytować, że to głowa mała! Wprawdzie nie jest to irytacja level Mare z Czerwonej królowej, ale jednak również duża, także uważajcie!

   Jak na książkę dla nieco młodszej młodzieży, jest ona trochę zbyt brutalna (albo to ja jestem taka wrażliwa?) i każdy przed jej przeczytaniem powinien wziąć to pod uwagę. Ja chwilami byłam obrzydzona i nie mogłam wszystkiego czytać z należytą uwagą (z tego co słyszałam, to drugi tom jest jeszcze bardziej brutalny), więc też chciałabym ostrzec wszystkich wrażliwców, żeby uważali. Ale niemniej dalej warto zapoznać się z tą powieścią, bo jest fantastyczna! Wiadomo, te dzieciaki są od początku przygotowywane do tej walki, więc gdyby nie było tej agresji i brutalności, to książka wydałaby się sztuczna, dlatego nie mówię, że to źle, że tak jest. To dobrze, ale wiem, że wiele osób nie może/nie lubi czytać takich rzeczy, więc mówię, bo to, moim zdaniem, dosyć ważny aspekt Endgame. 

   Jeśli mam być szczera, to od razu po przeczytaniu mówiłam, że to przebiło Igrzyska, ale gdy mój entuzjazm nieco opadł (dwa dni to i tak za mało) stwierdzam, że Endgame. Wezwanie jest tak dobre jak wcześniej wspominana trylogia i ma możliwość w drugim i trzecim tomie stać się trylogią o wiele od Igrzysk śmierci lepszą, ale znów - to tylko moja opinia. Chciałabym jednak, żebyście dali szansę tej wspaniałej książce, bo naprawdę ciężko się na niej zawieść, a wywołuje w czytelniku tyle emocji, że naprawdę, ciężko spotkać taką powieść ostatnimi czasy! 
  
   Podsumowując, Endgame. Wezwanie to świetna książka dla młodzieży, która kocha akcję, bez większej ilości romansu, który tutaj jest, ale w bardzo małym stopniu. Jest jednak pełna agresji, brutalności i krwi, więc nie dla wszystkich, ale jeśli śmierć i duże ilości walki nie są Wam straszne, wówczas jest to pozycja dla Was! Ja jestem zachwycona i z całego serca polecam Wam tę powieść, a sama szybko zmykam zacząć Klucz Niebios, bo od pióra tego duetu naprawdę ciężko się oderwać! Pożrecie tę książkę, o ile ona wcześniej nie pożre Was, więc uważajcie!

★★★★★★★★★☆
 
Endgame. Wezwanie, James Frey + Nils Johnson-Shelton; Wydawnictwo SQN, 2014

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka