Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 25 lutego 2016

CO DAJE MI BLOG I DLACZEGO PRZEZ NIEGO NIE MAM ZNAJOMYCH?


Tytuł nie jest na serio, nie bójcie się.
Heh, żartowałam.


   W momencie, kiedy zakładałam bloga nie spodziewałam się, że jego prowadzenie tak mnie pochłonie. Nigdy nie odnosiłam wrażenia, że Siostry w bibliotece staną się nieodłącznym elementem mojego życia i nie będę potrafiła przestać publikować tutaj postów. Jednak wydaje mi się, że każdy ma czasami takie momenty, że nie wie, co pisać, nie ma weny i to jest okej, przecież nie trzeba codziennie publikować pięciu postów. Można publikować pięć postów na miesiąc, trzeba jednak czerpać z tego radość i, moim zdaniem, to jest najważniejsze.

   Zauważyłam pewną zależność, chociaż nie wiem, czy tak mogę to nazwać, ale opowiem Wam to tym na przykładzie moich filmików na YouTube. Są takie, które wszyscy chętnie oglądają, są też takie, które mają bardzo dużo łapek w górę, ale są też takie, z których jestem najbardziej zadowolona, ale mają najmniej wyświetleń lub ludziom się nie podobają. Co jest zabawniejsze: są to moje ulubione filmiki, z których jestem najbardziej zadowolona i których więcej chciałabym kręcić. Widzę, że nie wszystkim przypadają do gustu, ale wiecie co? Mam to gdzieś. Najważniejsze dla mnie jest samozadowolenie i radość z tego, co robię, co zrobiłam, nakręciłam. Skoro komuś się to nie podoba - trudno. Fajnie jednak, żeby napisał, dlaczego mu się coś nie podoba (nie oszukujmy się, nikt tego nie robi). W każdym razie, bo odeszłam już od tematu. Co daje mi blog (i nie tylko, bo kanał też)? Radość i poczucie, że robię to, co chcę robić, że robię to, co lubię, a nie coś, co podświadomie muszę zrobić.

   Każdemu z nas blog powinien dawać satysfakcję, uczucie spełniania i powinniśmy chcieć to robić, a nie czuć się przymuszeni do pisania postów, publikowania coraz to nowych zdjęć na Instagramie, czy co tam jeszcze robimy. Wiem, że wiele osób z książkowej sfery internetowej nagrywa snapy. Sama też kiedyś to robiłam, ale przestało mi to sprawiać radość, czułam się troszkę przymuszona, żeby to robić, dlatego przestałam. Nie mówię, że się cieszę, że nie mam z Wami tego snapczatowego kontaktu, jednakże stwierdziłam, że wszyscy na tym wyjdą lepiej, gdy nie będę robić nic na siłę. 

   Co jeszcze daje mi blog? Możliwość rozmawiania z ludźmi, którzy interesują się tym samym, co ja, czyli książkami. Dzięki moim Siostrom w bibliotece poznałam masę wspaniałych ludzi i chociaż z większością z Was nigdy się nie spotkałam i zapewne nie spotkam, to o wspanialszych ludzi prosić nie mogłam! Przykładem są chociażby życzenia urodzinowe (klik), które zrobiła dla mnie Mrówka wraz z innymi książkowymi osobami, to było tak wspaniałe! Dalej nie mogę wyjść ze zdumienia, jakie mnie ogarnęło, gdy Klaudia pokazała mi ten filmik. Jednak gdyby nie to, że mam bloga, to nie poznałabym nigdy Mrówy, a gdybym nie poznała Mrówy, to nigdy bym się nie dowiedziała, że mam siostrę bliźniaczkę, która nie mieszkała wcale tak daleko ode mnie. Czy to nie jest wspaniałe?! Tyle się mówi o friendship goals i szczerze się przyznam, że nie spodziewałam się nigdy posiadania takiej cudownej przyjaźni rodem z Internetu/książek/filmów, a tu proszę! Nie potrzebowałam dużo, żeby znaleźć moją najlepszą przyjaciółkę-sisterkę. 

   Blog mnie rozwija pod wieloma, wieloma względami. Nie chodzi tylko o pisanie, ale przełamywanie się, swoich granic, wyrażania tego, co myślę. Wydaje mi się, że jeszcze dwa lata temu nie byłabym w stanie podzielić się z Wami większością swoich poglądów na różne tematy, po prostu nie byłam na to gotowa. A jednak, po jakimś czasie, przemogłam się w sobie i udało się. Teraz nie mam problemu z dzieleniem się tym, co naprawdę myślę, nawet jeśli czasem nie jest to zbyt miłe wobec czegoś/kogoś, rozumiecie, o co chodzi. 

   Jeśli chodzi o jeszcze jedną bardzo ważną dla mnie kwestię, to niestety, mogę tylko spekulować, że to dzięki blogowi (ale nie wykluczam, że kilka innych czynników miało na to wpływ), stałam się osobą, która przestała (może nie całkowicie, ale jednak) myśleć negatywnie o wielu rzeczach. Kiedyś, zamknięta na książkowy świat byłam przekonana, że z książkami będzie mi najlepiej, nie potrzebowałam niczego (ani nikogo) innego, jednak siedząc tutaj dłużej, kochając te książki miłością bezgraniczną zrozumiałam, że czas się otworzyć na ludzi. Czas przestać narzekać na szarość za oknem. Dłuższe pisanie, w moim przypadku bloga, pozwoliło mi zrozumieć, co tak naprawdę jest dla mnie ważne. Pewnie sobie myślicie, że jestem jakaś nienormalna, skoro pisanie o książkach sprawiło, że nagle mnie olśniło i wiem, co chcę w życiu robić. Nie. To ten rozwój samego siebie, o którym już wspomniałam. Nie wiem tego na pewno, ale wydaje mi się, że gdyby nie blog, duża ilość rzeczy dalej byłaby dla mnie tajemnicą, dalej byłabym zamknięta na samą siebie, nie mówię tu o braku znajomych i przyjaciół, to był na serio tylko żart, ale... ciężko mi określić, o co chodzi, bo jeśli ktoś sam tego nie doświadczył, to możliwe, że ciężko będzie mu to również zrozumieć.

   Jest jednak sytuacja odwrotna do tego, co napisałam przed sekundką. Blog czasem był moją odskocznią, w tych najgorszych momentach mojego życia, które wcale takie najgorsze nie były. Ale pozwalał mi odciąć się od natłoku nauki, przygotowań do matury, słabych sytuacji ze znajomymi, w szkole, cokolwiek. Dlatego uważam, że pisanie bloga jest wspaniałe i cieszę się, że będąc w gimnazjum go założyłam. Nie wszystko jest idealne, nie wszystko potrafię zrobić tak, jakbym chciałam, ale najważniejsze jest dla mnie to, że jestem z tego zadowolona, czerpię radość, bez której moje życie nie byłoby takie, jakie jest, a ja nie byłabym tu, gdzie jestem teraz. 

   Pamiętajcie, bloga piszecie dla siebie, a dopiero potem dla ludzi, którzy go czytają. A wierzcie mi, nie musicie podporządkowywać się pod wszystkich, bo zawsze, powtarzam: zawsze, znajdzie się ktoś, kto myśli jak Wy lub nie, ale w dalszym ciągu będzie chciał czytać to, co piszecie. Bo to, czy ktoś pisze, bo chce od razu czuć. Pisanie pod presją jest niefajne, widać to na pierwszy rzut oka. Nie chcę mówić, że to złe, bo sama czasem musiałam pilnować terminów, ale zapamiętajcie, że najważniejsze jest to, żebyście chcieli coś przekazać, a nie to, co musicie.

Koniecznie dajcie mi znać, co Wam daje prowadzenie bloga!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka