Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 31 grudnia 2015

PODSUMOWANIE ROKU 2015



Hejka naklejka!

   Mam nadzieję, że Święta minęły Wam w ciepłej i rodzinnej atmosferze, ale teraz już rok 2015 się kończy, więc przyszła pora na jego podsumowanie! Zacznę może od przeczytanych książek, a potem przejdę do mniej ważnych rzeczy. Ten post nie będzie jakoś super długi i ciekawy, tak więc w sumie, nie wiem po co go piszę, tak szczerze mówiąc XD No ale, zamykamy już 2015 i otwieramy się na nowe książkowe (i nie tylko) możliwości, jakie niesie za sobą najbliższy rok!






Według lubimyczytac.pl przeczytałam 114 książek w 2015 roku. I jestem z tego wyniku mega, mega zadowolona!

   Raczej nie będę wybierała iluś tam najlepszych książek przeczytanych w 2015, bo było ich naprawdę bardzo dużo, tak więc jeśli mnie śledzicie na bieżąco, to wiecie, co mi się podobało, a co nie. Jestem również święcie przekonana, że mało Was obchodzi, ile dokładnie książek w centymetrach przeczytałam, ale powiem tyle: udało mi się przeczytać, tyle ile mam wzrostu i jestem z tego zadowolona! Niestety, wyzwanie książkowe 2015 nie poszło mi tak dobrze, bo go nie ukończyłam, zostało mi chyba 9 (?) albo 13 punktów, dokładnie nie pamiętam. Nie jest najgorzej, ale mogłoby być lepiej. 

   Generalnie w 2015 roku wydarzyło się bardzo, bardzo dużo, nie tylko pod względem czytelniczym, ale również w moim prywatnym życiu, o większości wiecie, jeśli obserwujecie mnie na snapie (alickaczyta <- zapraszam), to zapewne wiecie, oczywiście nie o wszystkim, ale jednak. 

https://www.youtube.com/channel/UCxgLVxQ6rXl0oQeSuKjGDsA   W tym roku założyłam również kanał na YouTube i szczerze mówiąc, to nagrywanie spodobało mi się bardziej, niż pisanie, ale zobaczymy, jak to wyjdzie w 2016 roku. Jeszcze się zastanawiam. 

*po kliknięciu na zdjęcie zostaniecie przeniesieni na mój profil 

Szczęśliwego i zaczytanego Nowego Roku!
 

środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie miesiąca #grudniopad2015



CO PRZECZYTAŁAM?

   U mnie średnio, tak jak ostatnio mogliście zauważyć, ale cóż, nieważne. Cieszę się, że i tak czytam, mimo że nie są to jakieś niebotyczne ilości. Najważniejsze, że większość przeczytanych przeze mnie powieści jest naprawdę, naprawdę dobra, a jedna z nich jest nawet nieprzyzwoicie genialna. Która? Och, już mówię, ale zapewne się domyślicie, gdy zobaczycie listę przeczytanych przeze mnie książek!

   Czy wspominałam, że cię kocham oraz Piątą porę roku przeczytałam w całości, natomiast drugi tom Ostatniej spowiedzi jak i Zaginięcie zaczęłam i prawie kończę, ale wiem, że już w 2015 roku tego nie przeczytam, a szkoda. Ale cóż, mówi się trudno :)

   Razem przeczytałam zatem 1402 strony i nie jest to nawet taki zły wynik, w sumie to jestem z niego nawet zadowolona i szczerze powiedziawszy, to po tym nie spodziewałam się nawet tysiąca stron, a tu takie zaskoczenie.

CO PLANUJĘ PRZECZYTAĆ?

   Jak możecie zobaczyć, od jakiegoś czasu moje plany skutecznie się nie spełniają, cóż, takie życie, jak to mówią, ale ja i tak lubię pokazywać Wam (nawet jeśli w ciągu miesiąca się to zmienia), co chciałabym przeczytać. 

   Tym razem już na pewno OBIECUJĘ skończę czytać Pisiont twarzy Grey'a! Kroniki Bane'a, Czerwień Rubinu oraz W 80 dni dookoła świata to moje nowości pożyczone z biblioteki i mam nadzieję, że chociaż tym razem uda mi się oddać przeczytane książki. Także, trzymajcie za mnie kciuki.

   Prawdopodobnie jakieś książki będą jeszcze dochodzić do tych planów, o ile w ogóle mi się coś uda z nich zrealizować, ponieważ prawdopodobnie dostanę kilka do recenzji od wydawnictwa Feeria Young, na pewno drugi tom Plagi samobójców, czyli Kurację samobójców będę miała i od razu się za nią zabiorę. Już nie mogę się doczekać, to było po prostu świetne!

CZEGO SŁUCHAŁAM?



   Tak więc dzisiaj prezentuję Wam moje cztery playlisty, chociaż dwie to raczej wszystkie piosenki sosjerek/dżaków wrzucone do jednego folderu, żeby wszystko działało tak, jak trzeba. Pierwsza połowa miesiąca zdecydowanie należy do grudnipada oraz larry af dziwicie się, bo ja nie XD

CO SIĘ DZIAŁO? 

   W sumie to nic specjalnego. Kolejny (i ostatni) miesiąc 2015 roku minął mi raczej okej, bez większych rewelacji, ale miło, ze względu na Święta Bożego Narodzenia. Na ostatnie trzy dni jestem chora, ale kto by się tym przejmował, na pewno nie ja XD Widzicie jaka jestem nudna? XD Nawet w ten czas nie czytałam, ale wstyd.

Dobra, w sumie to ten post dobiega końca. Mam nadzieję, że Wam grudzień minął przyjemnie i przeczytaliście więcej niż, a tymczasem chcę Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku, ale nie martwcie się. Spotkamy się jeszcze w 2015, jutro, z postem podsumowującym cały rok 2015 :)

niedziela, 27 grudnia 2015

Piąta pora roku - Mons Kallentoft

Tytuł oryginału: Den femte årstiden
Tytuł polski: Piąta pora roku
Autor: Mons Kallentoft
Data premiery: 21 sierpnia 2012
Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 462
Czas czytania: 3-4 tygodnie

"Jest początek maja. W czasie spaceru po lesie za Linköpingiem ojciec z dwójką dzieci znajduje brutalnie okaleczone zwłoki kobiety, noszące wyraźne ślady tortur. Inspektor Malin Fors od razu dostrzega podobieństwa ze sprawą Marii Murvall, młodej kobiety, która przebywa w szpitalu psychiatrycznym od czasu, gdy przed kilku laty znaleziono ja zgwałconą i brutalnie pobitą w lesie. W tym samym czasie Malin poznaje lekarkę ze szpitala w Lund, która opowiada jej o podobnym przypadku. Okazuje się, że sprawa Marii to być może tylko element większej układanki. Malin, od dłuższego czasu niemal opętana chęcią rozwiązania sprawy Marii, nie spocznie, dopóki nie dowie się, kim jest zwyrodnialec, który znęca się nad kobietami. Dokąd tym razem doprowadzi ją poszukiwanie prawdy?

Piata pora roku to piata część doskonale przyjętej przez krytyków serii o komisarz Malin Fors z policji w Linköpingu." 
- lubimyczytac.pl

Seria o porach roku z komisarz Malin Fors
Ofiara w środku zimy | Śmierć letnią porą | Jesienna sonata | Zło budzi się wiosną | Piąta pora roku

    Tę książkę kupiłam sobie już bardzo dawno temu, ale jakoś nigdy nie było okazji, żebym ją przeczytała. Rok temu, w okolicach wakacji czytałam czwarty tom, czyli Zło budzi się wiosną i jak wiecie, byłam nią zachwycona, ale jakoś nie mogłam zabrać się za przeczytanie kolejnej części, tym razem już ostatniej. Aż wreszcie, w końcu, tak, tak, udało mi się przeczytać Piątą porę roku, która jest właśnie piątym tomem, jak i zakończeniem serii książek z porami roku, gdzie główną bohaterką jest Malin Fors, komisarz policji w Linköpingu, szwedzkim miasteczku.

   Od jakiegoś czasu w Linköpingu jest spokojnie, jednak czy to przypadkiem nie jest tylko cisza przed burzą? Chyba tylko tak można nazwać to, co później zwali się na mieszkańców tego miasta. Mimo pięknej i ciepłej wiosny, nikt nie jest tak naprawdę bezpieczny. Pewnego dnia ojciec z dwójką dzieci znajduje w lesie zmasakrowane ciało kobiety. Nikt nie wie, co się stało, ani jak i kiedy. Policja jest zszokowana, jednak Malin Fors nie traci zimnej krwi i łączy fakty. Czyżby ta sprawa była jakoś połączona z Marią Murvall, z którą miała do czynienia jakiś czas temu (dla niedoinformowanych -> Ofiara w środku zimy). Czy w końcu mieszkańcom uda zaznać się odrobiny spokoju? I czy Malin rozwiąże swoje problemy nie uciekając już, jak kiedyś, w alkohol? Na te i inne pytania otrzymacie odpowiedzi w tej książce, ale prawda to straszna i mroczna rzecz, więc lepiej się zastanówcie, czy tego chcecie.

   Uwielbiam Monsa i ci, którzy są ze mną dłużej doskonale o tym wiedzą. Jego kryminały są świetnie skonstruowane, a tajemnice, które rozwiązuje Malin zawsze wzbudzają szok, a czasem (nie czasem, bardzo często) nawet obrzydzenie. Jednak tak czy siak jestem oczarowana tym, co pisze. Nie wiem, jak to możliwe, ale się po prostu zakochałam, od pierwszej książki i pozostało mi to do teraz. A przede mną jeszcze dwie kolejne i coś czuję, że będą tak samo dobre.

   Z czystym sumieniem polecam Wam nie tylko Piątą porę roku, ale i wszystkie książki Monsa Kallentofta, bo jest on wspaniałym pisarzem, który potrafi tak manipulować czytelnikiem, że ten nie odejdzie od książki, dopóki jej nie skończy.


OD AUTORKI: Słuchajcie, to moja pierwsza recenzja napisana od... sierpnia? Tak mi się wydaje, więc nie bijcie, nie krzyczcie, nie linczujcie. Serio, nie byłam w stanie pisać, teraz może coś się zmieniło. Choć nie wiem, bo jest masakrycznie krótka. Zobaczymy, bo póki co nie mam czego recenzji pisać. Stety lub nie. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu! Miłego dnia i wesołych Świąt jeszcze raz!
 

czwartek, 24 grudnia 2015

Post świąteczny HO HO HO!

   Hejki hej! Cześć i czołem!
   Dziś Wigilia. Do tej pory we wszystkich świątecznych postach pisałyśmy o naszych prezentach. Dziś tego nie zrobimy, ponieważ w tym roku Mikołaj nie przyniósł nam wielu książek. Raptem trzy, i to w formie elektronicznej:
  • Podróż na sto stóp - Richarda Moraisa
  • Domofon - Zygmunta Miłoszewskiego
  • Księga Jesiennych Demonów - Jarosława Grzędowicza
Nasz tata otrzymał Hobbita w malarstwie i grafice.
I to na tyle.
Z naszej strony życzymy wszystkim naszym czytelnikom zdrowych i radosnych świąt, pięknych i wymarzonych prezentów, a tym pełnoletnim mocno zakrapianej imprezy sylwestrowej, tak abyście weszli w nowy rok 2016 chwiejnym krokiem. :P

Pozdrawiamy,
Alicja i Asia

niedziela, 20 grudnia 2015

Ostatnia noc jej życia - Maureen Jennings

Tytuł: Ostatnia noc jej życia
Tytuł oryginału: Except the Dying
Autorka: Maureen Jennings
Data premiery: 26 listopada 2010 r.
Wydawca: Wydawnictwo Oficynka
Liczba stron: 312

   "Śmierć w śnieżnym Toronto. Detektyw Murdoch rozpoczyna śledztwo.
Zimą 1895 roku na opuszczonej uliczce znaleziono zamarznięte ciało młodej służącej. Detektyw William Murdoch odkrywa wkrótce, że wiele osób znających dziewczynę ma coś do ukrycia.
Ostatnia noc jej życia to pierwsza z serii siedmiu książek o kanadyjskim detektywie, ukazujących wiernie realia Toronto z końca XIX wieku. Obdarzony dużą wiedzą i intuicją detektyw Murdoch jest niezwykle oddany swej pracy i wykorzystuje najnowsze zdobycze kryminalistyki. Ten nieśmiały, samotny i doświadczony przez los miłośnik jazdy na rowerze musi się wykazywać stanowczością i odwagą, kiedy śledztwa prowadzą go w najmroczniejsze zakamarki ludzkich dusz, skrytych pod pozorem konwenansów."

- od wydawcy

   W jednym poście serialowym pisałam Wam o serialu o detektywie Murdochu. Postanowiłam, że nadszedł moment, aby wziąć do ręki książki, na podstawie których powstał serial. Kiedyś kupiłam za grosze, na przecenie, w supermarkecie jedną z tych książek. Okazało się jednak, że jest to drugi tom. -.- Wtedy byłam tak podekscytowana odkryciem, że nawet nie zastanawiałam się który o jest tom. W każdym razie udało mi się dorwać pierwszy tom i właściwie od razu zasiadłam do czytania.

   Głównym bohaterem jest William Murdoch, detektyw z Toronto. Poznajemy go, gdy otwiera spawę młodej kobiety, której zwłoki zostały znalezione w ubogiej dzielnicy. Była kompletnie naga, wokół nie było żadnych śladów. Nikt z okolicznych mieszkańców nie wie kim jest dziewczyna, dlatego jej podobizna zostaje umieszczona w gazecie. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna była służąca. Rozmowa z mieszkańcami domu, w którym pracowała powoduje u detektywa dziwne wrażenie. Domownicy na pewno coś ukrywają, tylko jeszcze nie wiadomo co. Czy ktoś zyskał coś na śmierci dziewczyny? Czy ktoś zamordował ją, aby ukryć fakt, że była w ciąży? I dlaczego wkrótce ktoś morduje prostytutkę? I co z tym wszystkim ma wspólnego opium? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w pierwszym tomie o pracy detektywa Murdocha, który aby rozwiązać zagadkę posłuży się swoim nieprzeciętnym intelektem i wykorzysta bardzo sprytne rozwiązania.

   Okładka jest niesamowicie adekwatna do klimatu, jaki panuje w książce. Umieszczenie starej fotografii jest bardzo trafnym wyborem. Zwłaszcza, że kobieta na fotografii może nasuwać skojarzenia z zamordowaną dziewczyną.

   Obawiałam się, że styl może mi nie podejść, bo np powieści Agathy Christie, które też są osadzone w epoce, ciężko mi się czyta. Jednak tu nie znalazłam takiego problemu. Fabuła może nie trzyma w napięciu, ale ciekawie odkrywa się razem z bohaterem nowe poszlaki, co w rezultacie prowadzi do rozwiązania zagadki.

   Jeśli tak jak ja, zaczęliście swoją przygodę z detektywem Murdochem od serialu, to niech nie zdziwi Was fakt, że serialowe wyobrażenie bohaterów bardzo mocno odbiega od tego, co stworzyła autorka.

   Polecam każdemu kto lubi epokowe kryminały, które są dobrze napisane i fabuła trzyma w napięciu. Już nie mogę się doczekać, żeby siegnąć po kolejne tomy. Ubolewam tylko nad faktem, że nie wiem kiedy to nastąpi, bo kompletnie nie mam czasu na nic.

★★★★★★★★☆☆

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Oficynka!

piątek, 18 grudnia 2015

Starter - Lissa Price

Tytuł oryginału: Starters
Tytuł polski: Starter
Autorka: Lissa Price
Data premiery: 8 kwietnia 2015
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 400
Czas czytania: 2 dni

"Callie straciła swoich rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, żyjąc jako osadnicy razem z ich przyjacielem Michaelem i walczą ze regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka.

Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa on nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Endersom – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezowanie – a plany Prime Destinations są dużo gorsze niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić..."
- lubimyczytac.pl

Duologia "Starter"
Starter | Ender

   Starter wygrałam w konkursie i powiem Wam szczerze, że gdybym go kupiła za własne pieniądze, to plułabym sobie w brodę przez najbliższy rok. Po tak wspaniałej okładce, tylu pochlebnych opiniach i niesamowicie wysokiej ocenie na Lubimy czytać byłam pewna, że to będzie fantastyczna lektura. Co się jednak okazało? Coś zupełnie odwrotnego. Nie wiem, dlaczego ludziom się to podoba. Nie wnikam. Ale ja nie zamierzam marnować więcej czasu an tę serię, dziękuję bardzo.

   Callie jest nastolatka, która musi robić za głowę rodziny dla swojego młodszego brata. Rodzice tej dwójki, ale i nie tylko, zostali zabrani w wyniku wojny bakteriologicznej. Zostali tylko bardzo młodzi i tylko bardzo starzy ludzie. Jest jednak jeden ratunek dla pozbawionych pieniędzy nastolatków - Prime Destinations - firma, która zajmuje się wynajmowaniem ciał młodych ludzi dla tych starych, którzy chcieliby odzyskać lata swojej świetności. Coś jednak idzie nie tak, a Callie, której ciało zostało wynajęte przez Enderkę o imieniu Helen budzi się przedwcześnie ze śpiączki. A po Helen ani śladu. Jaką tajemnicę kryje za sobą projekt Prime Destination? Ja już wiem, niestety, a Wy, lepiej żebyście tego nie czytali, bo to po prostu totalna porażka. 

   Chociaż Starter czyta się całkiem szybko, to jest on beznadziejny. Zaczynając od samego pomysłu, który wcale nie jest innowacyjny, bo gdzieś już to po prostu było, przechodząc przez oddanie władzy starym ludziom - też coś znajomego - a na bohaterce, która musi ochronić swoją rodzinę kończąc. Znajome, prawda? I beznadziejne w dodatku, kupy się to nie trzyma, jest tak słabe, że ja nawet nie wiem, jak ludziom może się to podobać. NIE, NIE I JESZCZE RAZ: NIE. 

   Pomówmy jednak o tych bohaterach, może jednak uda mi się wykrzesać z nich coś pozytywnego. Callie - cóż, jej pierwowzorem chyba była Katniss. A młodziutki Tyler to męska wersja Primki (nie lubię jej, ale już nie odbierajmy Prim bycia tą uroczą słodką dziewczynką, którą trzeba ratować z opresji). Porównywanie Starteru do Igrzysk śmierci mogłoby być trafne, ale w negatywnym tego stwierdzenia znaczeniu. Niestety, ale to jest po prostu niemal przekopiowanie tego schematu, jedynie w inną rzeczywistość, która jest podobna do rzeczywistości z książek Gemmy Malley, które bądź co bądź i tak są słabe oraz Margaret Peterson Haddix, które też nie grzeszą genialnością. Ale nieważne. Jest jeszcze Blake, chłopak, który nosi imię znienawidzonej przeze mnie postaci z serii Lux, to mówi już samo przez się. Nie mogłam czytać o tym chłopaku, może jestem po prostu uprzedzona. Cóż, trudno. Taki mamy klimat.

   Powiem Wam jednak, że zakończenie jest całkiem ciekawe. To, co się stało pod sam koniec wprowadziło mnie w delikatne osłupienie i od razu po przeczytaniu go byłam pewna, że sięgnę po kontynuację. Teraz wiem, że to jest niewystarczający powód, żebym dokończyła tę historię. Niestety, już chyba będę wolała napisać do kogoś, kto przeczyta Endera, żeby mi zaspoilerował to, co się wydarzy, bo sama nie będę się nawet dotykać do tej książki. Nie ma szans.

   Podsumowując Starter to istna porażka książkowa, która nie powinna mieć miejsca na rynku wydawniczym, ja nie wiem, co kieruje autorami, którzy piszą takie historie, ale jestem na nie. I złamię swoje postanowienie dotyczące kończenia serii - tej nie skończę, nie ma szans. Chociaż czytanie tej powieści zajęło mi ledwie dwa dni, to były to dwa dni zmarnowane i których już nie odzyskam. Nie zamierzam z drugim tomem męczyć się tak samo. NIE, NIE I JESZCZE RAZ: NIE. A jeśli jesteście ciekawi, dlaczego dałam AŻ cztery gwiazdki, to już tłumaczę. Okładka jest wspaniała. No i książkę czyta się całkiem szybko. A dla mnie to zdecydowany plus.
  
★★★★☆☆☆☆☆☆ 

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

wtorek, 15 grudnia 2015

Hasztag seriale #3





   Hejka naklejka! Dzisiaj przychodzimy do Was z kolejną odsłoną serii Hasztag seriale i postanowiłyśmy pokazać Wam kilka polskich seriali, godnych uwagi, bo nie oglądamy tylko zagranicznych produkcji. Mamy nadzieję, że coś Was zainteresuje i jak zaczniecie oglądać, to koniecznie dajcie nam znać, jak Wam się podobało!

ASIA

Prokurator | 2015 | Kryminał | 1 sezon | Jacek Koman, Wojciech Zieliński, Magdalena Cielecka, Dorota Kolak

   Jeden z lepszych polskich seriali, jakie kiedykolwiek oglądałam. Trzyma w napięciu do samego końca, ciężko domyślić się zakończenia. Scenariusz napisali bracia Miłoszewscy (jeden z Panów pisze świetne kryminały). muzyka świetnie dopełnia fabułę, no cud, miód i orzeszki. Nie mogę się nachwalić.

   Głównym bohaterem jest prokurator Kazimierz Proch. W każdym odcinku wraz z komisarzem Witoldem Kielakiem próbuje rozwikłać sprawy morderstw. Dodatkowo przez wszystkie 10 odcinków, widz poznaje historię pana prokuratora - przed kilkunastu laty uprowadzono jego syna, którego do tej pory nieodnaleziona. Jednak tajemnicza kobieta dzwoni do Procha i twierdzi, że odnalazła jego syna. Jednak za informacje pan prokurator będzie musiał słono zapłacić. I wcale nie chodzi o pieniądze.

   Po zakończeniu ostatniego, dziesiątego, odcinka bardzo żałowałam, że to już koniec. mam naprawdę wielką nadzieję, że będzie kontynuacja.

Skazane | 2015 | Obyczajowy | 1 sezon | Monika Krzywkowska, Paulina Gałązka, Olga Bołądź, Beata Scibakówna, Ireneusz Czop, Antoni Pawlicki, Wojciech Błach, Rafał Fudalej

   Nie obejrzałam całego sezonu, bo przez brak czasu przegapiłam kilka odcinków, a chciałam wiedzieć o co chodzi. W każdym razie serial jest naprawdę fajny i na pewno nadrobię zaległości. :D

   Serial opowiada historię czterech kobiet, których mężczyźni są w więzieniu. Wszystkie kobiety są matkami, wszystkie kierują się dobrem własnych dzieci, dlatego losy bohaterek toczą się naprawdę różnymi dziwnymi torami.

   Serial przedstawia kobietę jako osobę, która jest silna i poradzi sobie z największymi przeciwnościami losu. kobietę, która pomimo miłości do mężczyzny, będzie kierować się dobrem własnym i swojego dziecka. Niewiele jest na polskim rynku seriali o silnych bohaterkach.

Singielka | 2015 | 1 sezon | Paulina Chruściel, Filip Bobek, Mateusz Janicki

   Bardzo trywialny i przesłodzony serial o dorosłej kobiecie, która ma rozterki sercowe. Wydaje mi się, że jest trochę zbyt trywialny, ale mimo wszystko oglądanie go sprawia mi radość. 

   Elka pracuje w portalu internetowym. Do pełni szczęścia brakuje jej drugiej połówki. Jej siostra za niecały rok wychodzi za mąż, dlatego Elka postanawia, że do tego czasu znajdzie sobie ukochanego. Na początku sama nie zdaje sobie z tego sprawy, ale wybór jest pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy z nią pracują. Mikołaj, wylansowany chłopak, czy Tomasz, najlepszy przyjaciel? Który z nich okaże się godny uczucia Elki?

   Nie każdemu musi się spodobać, ale jeśli jesteście z tych osób, które lubią miłosne historie to na pewno Wam się spodoba.

ALICJA

Prawo Agaty | 2012-2015 | 7 sezonów | Agnieszka Dygant, Leszek Lichota, Daria Widawska

   Jeden z moich ulubionych seriali, gdzie gra również jedna z moich ulubionych polskich aktorek! Fantastyczna fabuła, czasem może nieco naciąga (wybaczcie, ale nie znam się na prawie), ale i tak chce się oglądać każdy kolejny odcinek, a jak wszystkie się skończą, to jest przykro. 

   Pamiętam, jak z niecierpliwością śledziłam nowiki i producenci złamali mi serce, gdy się okazało, że po siódmym sezonie nie będzie już nic. Polecam Wam na długie zimowe wieczory, kiedy już odrobicie lekcje, ale nie będziecie mieli ochoty na czytanie.

Mąż czy nie mąż | 2015 | 1 sezon (?) | Magdalena Schejbal, Marcin Perchuć Magdalena Żak

   Gdy zaczynałam oglądać ten serial, to była nowa produkcja TVN, po której nie spodziewałam się wiele, ale w sumie mile się zaskoczyłam. Serial naprawdę przypadł mi do gustu i chociaż odcinków nie jest za wiele to przy wszystkich (tak mi się wydaje, że obejrzałam już wszystkie) spędziłam naprawdę przyjemnie czas. 

   Nie jest to jakaś wielka produkcja, ambitna i górnolotna, ale przyjemna, do odmóżdżenia na długie wieczory, których jest coraz więcej i które trwają coraz dłużej.

Nie rób scen | 2015 | Joanna Brodzik, Aleksandra Popławska, Monika Mariotti, 

   Tak jak w przypadku Mąż czy nie mąż, widziałam zapowiedź w telewizji i jakoś mnie zaciekawił ten serial. I w sumie wiecie co? Spodobał mi się, dokładnie tak widzę swoje życie za te 10-15 lat, co jest straszne, ale i mega śmieszne. Zupełnie jak ten serial.

   Z tego co słyszałam, nie wszystkim się podoba, czytałam kilka recenzji, w których jest nawet ostro krytykowany, ale mi to nie przeszkadza. Naprawdę lubię go oglądać, mimo że teraz nie mam na to czasu (w dodatku nie wiem, czy wychodzą nowe odcinki XD).

poniedziałek, 14 grudnia 2015

[FILMIK] Czy wspominałam, że cię kocham? - Estelle Maskame BOOK TOUR

https://www.youtube.com/watch?v=39b-tBp_f1Y


HEJKA NAKLEJKA!

Dzisiejszy post jest raczej dla tych osób, które nie subskrybują mnie na jutubie. Ale oj tam, dodałam nowy filmik, także przyszłam Was poinformować, szczególnie, że jest to recenzja książki, która bierze udział w Book Tourze organizowanym przez Cyrysię. 

+ Standardowo - kliknięcie w zdjęcie przeniesie Was na mój kanał, do filmiku z recenzją :)

 

sobota, 12 grudnia 2015

Jeśli zostanę - Gayle Forman

Tytuł oryginału: If I Stay
Tytuł polski: Jeśli zostanę
Autorka: Gayle Forman
Data premiery: 11 lutego 2010
Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 248
Czas czytania: kilka godzin

"Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, , wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Jeśli zostanę" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać."
- lubimyczytac.pl 

Duologia "Jeśli zostanę"
Jeśli zostanę/Zostań, jeśli kochasz | Wróć, jeśli pamiętasz

    W momencie kiedy kupowałam Dianie nowe wydania pierwszej i drugiej części raz na urodziny, raz na Gwiazdkę, byłam przekonana, że sama nigdy tych książek czytać nie będę. Sama nie wiem czemu, po prostu mnie do nich nie ciągnęło. Teraz, po przeczytaniu pierwszego tomu wiem, że nic bym nie straciła, jeśli bym się za Jeśli zostanę nie wzięła. Dalej się zastanawiam, czy rezerwować w bibliotece drugi tom, ale chyba na razie sobie odpuszczę i poczytam coś innego, ale nie o tym dziś. Dziś o Jeśli zostanę, zapraszam!

   Mia miała wspaniałych rodziców, cudownego brata i szalenie zakochała się w Adamie, chłopaku tak jak ona uwielbiającym muzykę. Wprawdzie ich gusta nieco się od siebie różniły, jednak znaleźli nić porozumienia, której się trzymali. W pewnym momencie życie Mii się skończy... oczywiście, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu - traci rodzinę, sama dokładnie nie wie, gdzie jest i co tak naprawdę ma robić. Jest obserwatorką, ale nie może nic zrobić, nie może nawet wrócić do własnego ciała. Czy Adam dowie się i przyjdzie do niej, do szpitala? Może on jest kluczem do podjęcia decyzji, która może skończyć się tragicznie. Nie tylko dla niej.

   Tę książkę czyta się bardzo, ale to bardzo szybko, jednak nie zapada ona w pamięci. Przerzucane z niewiarygodną prędkością kartki nie kryją nic, co by mnie zainteresowało w większym stopniu. Mia to typowa bohaterka, jednak jest mi zupełnie obojętna. Adam również, chociaż tutaj skłaniałabym się bardziej ku negatywnym odczuciom, co do jego postaci, ponieważ były chwile, w których kompletnie tego chłopaka nie rozumiałam.

   Retrospekcje... Retrospekcje dobra rzecz. Ale nie tutaj. Dziewczyna wracała myślami do tego, co kiedyś jej się przydarzyło - spoko, jednak poza zbudowaniem jakiegoś głównego wątku, którego osiami były dwie rzeczy - Adam i wiolonczela - to nic więcej się nie działo. Niestety, nie dość, że książka sama w sobie jest bardzo cieniutka, to pozbawiona tego nie miała by sensu, jednak wrzucenie tego do tej książki, również go nie ma. Upsi, chyba nie aż tak bardzo miałam hejtować tę historię.

   Nie wiem, czy zachwycają się miliony ludzi na świecie. Zdecydowanie bardziej wolę film, ot co. Jeśli zostanę to lekka książka, którą można przeczytać dosłownie jednego dnia (tak jak ja), ale nie zachowuje się jej w pamięci na długo.. Polecam ją przeczytać dziewczynom z gimnazjum albo z pierwszej liceum, ale im później, tym gorzej jest pozytywnie tę powieść odebrać. Nie wiem, czy zamierzam zabierać się za drugi tom. Może kiedyś.

★★★★★☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

czwartek, 10 grudnia 2015

Królowa lata - Melissa Marr

Tytuł oryginału: Wicked Lovely
Tytuł polski: Królowa lata
Autorka: Melissa Marr
Data premiery: 10 marca 2010
Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 373
Czas czytania: 3 dni

"Zasada nr 3: Nie patrz na niewidzialne wróżki.
Zasada nr 2: Nie rozmawiaj z niewidzialnymi wróżkami.
Zasada nr 1: Nigdy nie przyciągaj ich uwagi.


Siedemnastoletnia Aislinn widzi wróżki od urodzenia. Te potężne i groźne istoty przechadzają się niewidoczne w świecie śmiertelników. Dziewczyna przestrzega zasad gwarantujących jej bezpieczeństwo, jednak nagle okazuje się, że to nie wystarczy. Musi zmierzyć się z podstępnym, ale niestety pociągającym Królem Lata… Stawką tej ryzykownej gry będzie całe jej życie. Intryga wróżek, miłość śmiertelników i starcie pradawnych zasad ze współczesnymi pragnieniami splatają się w tej zdumiewającej opowieści.

Pierwszy tom serii o mrocznym i zmysłowym świecie wróżek. To lektura dla tych, którzy potrafią poddać się wyobraźni."

Cykl "Królowa lata"
Królowa lata | Król Mroku | Krucha Wieczność | Świetliste Cienie | Mroczna Łaska

    Niektórzy z Was wiedzą, inni nie, o tym, że już Królową lata czytałam. Kiedyś tam, w gimnazjum, od razu prawie, jak ukazała się na rynku wydawniczym. Sama nie wiem, czemu po nią sięgnęłam. Zaciekawiła mnie, zaintrygowała opisem i okładką. I wtedy, mając te 13-14 lat po prostu się w tej książce zakochałam. Teraz sprawa ma się nieco inaczej, ale o tym przekonacie się, jak przeczytacie dalszą część recenzji!

   Aislinn ma siedemnaście lat, wiedzie normalne życie nastolatki, przyjaźni się z Sethem, chłopakiem, który mieszka w pociągu. Jednak mała uwaga: widzi wróżki, Aislinn, nie Seth, albo pociąg, o którym wspomniałam wcześniej. Oczywiście nikomu o tym nie mówi, bo niby kto miałby jej uwierzyć. Prędzej stwierdziliby, że jest stuknięta i wysłaliby ją do wariatkowa.W dodatku chodzi za nią jeden z wróży, w dodatku nie byle jaki, sam Król Lata (daję jego stanowisko, czy tam nie wiem, rangę, ponieważ z głowy wyleciało mi, jak ma na imię, a nie chce mi się tego sprawdzać. Karygodne, wiem).

   Powiem Wam szczerze, że książkę generalnie czyta się całkiem szybko i przyjemnie. Oczywiście jeśli wywali się z niej denerwujące postacie. I niektóre wątki, które nie mają ładu i składu. I wróżki, wróżki przede wszystkim trzeba stamtąd wywalić. Niestety, bohaterowie to nie moja bajka, z wyjątkiem Setha, którego chciałabym mieć dla siebie w prawdziwym życiu. Tak, to plus, Seth jest plusem. Polecam, 2/10.

   Książka sama w sobie nie jest zła. Jest po prostu dla młodszych czytelników oraz takich, którzy nie wymagają zbyt wiele, po prostu chcą się zrelaksować. Fakt, w okresie, kiedy ją czytałam, było mi to potrzebne, ale chyba jestem już za stara na tego typu opowiastki. Nie wiem, czy będę kontynuowała tę serię (pewnie tak, ale nie jestem pewna w 100%), bo po prostu Aislinn jest denerwująca, Król Lata to dupek, a Seth... cóż, dla niego mogłabym się męczyć z innymi tomami, ale nie mam pewności, jak to się rozwinie. Także, poczekamy zobaczymy. Nie odradzam, ani nie polecam. Ale pamiętajcie - czytacie na własną odpowiedzialność.

★★★★☆☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

wtorek, 8 grudnia 2015

Podpalacze książek. Mój brat Strażnik - Marine Carteron

Tytuł: Podpalacze książek. Tom 1. Mój brat Strażnik
Tytuł oryginału: Les Autodafeurs 1. Mon frere est un gardien
Autorka: Marine Carterton
Data premiery: 14 maja 2015 r.
Wydawca: Wydawnictwo Wytwórnia
Liczba stron: 328

   "Trylogia Podpalacze książek przeniesie Was w świat odwiecznej wojny, mogącej zniszczyć ludzkość. Na szczęście August i Cezaryna dysponują bronią, która może zapewnić im zwycięstwo: poczuciem humoru i chęcią działania!
Ojciec Augusta i Cezaryny Marsów - kustosz we Francuskiej Bibliotece Narodowej - ginie w tajemniczych okolicznościach. Rodzeństwo wraz z mamą przeprowadza się z Paryża do dziadków, którzy mieszkają w dawnej posiadłości templariuszy w niewielkim bretońskim miasteczku. Zyskają tu nowych przyjaciół i poznają dawnych znajomych rodziców. Dowiedzą się też, że należą do niezwykłej rodziny, od wieków sprawującej pieczę nad zapisaną w książkach całą mądrością świata, w wpadną na trop spisku uknutego przez Podpalaczy w celu przejęcia kontroli nad ludzkimi umysłami."

- od wydawcy

   W sklepie, w którym pracowałam mieliśmy bardzo duży wybór książek dla dzieci, więc jak tylko dotarła do nas ta książka od razu zabrałam ją domu. Już po samym opisie wiedziałam, że książka ma potencjał. I nadal tak twierdzę, jednak autorka trochę zapomniała, że pisze dla dzieci.

   Do stylu autorki,a właściwie tłumacza, nie mogę się przyczepić. Czyta się to bardzo szybko i przyjemnie. Tam gdzie ma być śmiesznie, jest śmiesznie. Tam gdzie strasznie, jest strasznie. Jednak najbardziej wciągająca akcja zaczęła się kilka rozdziałów przed końcem książki. Wcześniej to są opisy codziennego życia dorastającego nastolatka - jego problemy w szkole, trudna sytuacja w domu po śmierci ojca, przeprowadzka do dziadków, współistnienie z autystyczną siostrą. Co do siostry, to muszę przyznać, że rozdziały z jej dziennika były naprawdę fascynujące. Niby siedmiolatka, niby chorobliwie zamknięta w sobie, ale nad wiek inteligentna i spostrzegawcza. Ale takie są autystyczne dzieci - geniusz zamknięty w ciele, niechcący pokazać się otoczeniu.

   Jest dwóch głównych bohaterów. Czternastoletni August Mars i jego siedmioletnia siostra, Cezaryna. Cała fabuła zaczyna się od dość nieprzyjemnego wydarzenia, mianowicie od śmierci ojca rodzeństwa Marsów. Po tym tragicznym wypadku i pochowaniu ojca, rodzina podejmuje decyzję, aby przeprowadzić się do dziadków dzieci do Bretanii.
   Tam dowiaduje się o rodzinnej tajemnicy. Jego rodzina i przyjaciele działa w tajnym stowarzyszeniu, które chroni książki przed tymi, którzy chcą je zniszczyć. Jego ojciec zginął właśnie za tę sprawę. Okazuje się, że osoby z najbliższego otoczenia nie są tymi, za których się podają, a osoby, które już dawno były brane jako wróg okażą się przyjaciółmi.
   Oczywiście nie brakuje takich wątków, jak pierwsza miłość, problemy nastolatków w nowej szkole i poszukiwaniu własnej wartości. Jednak jak to się wszystko skończy musicie przekonać się sami. Czy naprawdę zło zwycięży? Wszystko na to wygląda. Lecz August i jego rodzina na pewno nie poddadzą się bez walki.

   Bardzo zaskoczyła mnie okładka. Jest bardzo dorosła, jak na książkę dla dzieci, ale mimo to bardzo trafnie nawiązuje do fabuły. Widać, że grafik przemyślał sprawę.

   Książka zapowiada się bardzo ciekawie, jednak dużym minusem jest to, że rozkręca się dopiero pod koniec i czytelnik musi czekać na rozwiązanie zagadki aż do następnego tomu. Myślę, że to książka raczej dla dzieciaków, które lubią czytać, bo te które są na bakier z czytaniem szybko się znudzą. Naprawdę przez 200 pierwszych stron nic konkretnego się nie dzieje. Ale jest dobrze napisana, więc czyta się to w miarę szybko. Fajny prezent pod choinkę.

★★★★★★★☆☆☆

niedziela, 6 grudnia 2015

Slumdog. Milioner z ulicy - Vikas Swarup

Tytuł: Slumdog. Milioner z ulicy
Tytuł oryginału: Q & A 
Autor: Vikas Swarup
Data premiery: luty 2009 r.
Wydawca: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 280

   "Ram Mohammad Thomas został aresztowany za to, że poprawnie odpowiedział na dwanaście pytań w teleturnieju Kto wygra miliard?. Nikt nie wierzy, że biedny sierota, który nigdy nie przeczytał gazety i nie chodził do szkoły, potrafił podać nazwę najmniejszej planety Układu Słonecznego albo tytuł dramatu Szekspira. Po prostu musiał oszukiwać! Oglądając telewizyjny zapis programu, Ram opowiada nam historię swego życia, przez które prowadzi go niezawodny instynkt. Za każdym z pytań teleturnieju kryje się jakaś opowieść - o dzieciństwie pod opieką księdza, o spotkaniu z australijskim pułkownikiem mającym obsesję na punkcie bezpieczeństwa, o nielegalnej pracy przewodnika Tadż Mahal.
Powieść składa się z kalejdoskopowych obrazów współczesnych Indii połączonych postacią kilkunastoletniego bohatera, który mimo codziennej walki o przetrwanie nie rezygnuje ze swoich marzeń i odnajduje odpowiedzi nie tylko na pytania teleturniejowe, ale i na najważniejsze ze stawianych przez życie"

- od wydawcy

   Byłam na premierze filmu. Pamiętam, że bardzo mi się podobał, ale nic z niego już nie pamiętam. Okazja na przeczytanie książki nadarzyła się w tym roku. Piszę pracę licencjacką na temat prostytucji w Indiach i jeden z rozdziałów będzie poświęcony przedstawieniu problemu prostytucji w literaturze i filmie. I tak trafiłam na informację, że w tej książce taki wątek się pojawia.

   Czytałam, czytałam i czytałam i nigdzie tego wątku nie było. Gdy już stwierdziłam, że pewnie czytam ją niepotrzebnie, wątek się pojawił. W każdym razie, nawet gdyby się nie pojawił, to nie żałowałabym lektury, ponieważ autor ma bardzo dobre pióro. Czyta się to bardzo szybko i przyjemnie. I pomimo że życie głównego bohatera nie było usłane kwiatkami, mało tego było bardzo trudne i nieprzyjemne, to czytelnik nie czuje się przytłoczonymi tymi nieprzyjemnymi wydarzeniami.

   Głównym bohaterem jest Ram Mohammad Thomas. Poznajemy go w momencie aresztowania pod zarzutem oszukiwania w teleturnieju Kto wygra miliard? Policjanci są zmotywowani, aby za wszelką cenę wydusić z niego przyznanie się do winy. Uciekają się do tortur - ten, kto trochę czytał o policji w Indiach na pewno nie jest zdziwiony. Zanim sprawy przybrały zły obrót, z aresztu wyciąga Rama pani adwokat. Tylko, że Ram wcale jej nie zna.
   Aby skutecznie wybronić bohatera pani adwokat musi poznać historie z życia Ram, które pozwoliły mu poprawnie odpowiedzieć na każde z 13 pytań. W jej mieszkaniu pytanie po pytaniu Ram opowiada historię swojego życia. Co w tym życiu się wydarzyło, że na odpowiedzi na pytania, na które nawet bardzo wykształcony człowiek miałby problem z odpowiedzią? Sięgnijcie po tę książkę i przekonajcie się sami.

   O okładce nie będę się za bardzo rozpisywać, bo szczerze powiedziawszy nie ma o czym. Okładka filmowa i o, tyle w temacie.

   Polecam ją każdemu, bo jest to naprawdę piękna i wartościowa historia o tym, że nigdy nie można rezygnować z własnych marzeń. Teraz mamy gorsze dni, ale kiedyś na pewno nasz los się odmieni, wystarczy, że będziemy dążyć do wyznaczonego sobie celu. Dodatkowo fajnie można uzupełnić lekturę o obejrzenie filmu.

★★★★★★★★☆☆

piątek, 4 grudnia 2015

Ostatnia spowiedź. Tom 1 - Nina Reichter [FILMIK]

https://www.youtube.com/watch?v=Ishs5lWDw_A



Wczoraj pojawił się na jutubie nowy filmik z recenzją, także zainteresowanych zapraszam serdecznie! Kliknięcie w zdjęcie od razu Was przeniesie do filmiku :)

★★★★★★★★★☆

czwartek, 3 grudnia 2015

Krótka rozprawa na temat... #10 KONIEC? MOŻE. A MOŻE NIE?


    Nie wiem, już serio sama nie wiem, co mam robić. Znudziło mi się? Nie mam o czym pisać? Nie chce mi się? A może najzwyczajniej w świecie dopadła mnie jesienno-zimowa chandra? Nie wiem, sama naprawdę nie wiem.

   Blogowanie nie sprawia mi już takiej przyjemności, jak kiedyś, nie jestem zadowolona z jakości swoich postów, prawie nie czytam. Nie mam czasu na przeglądanie Waszych postów, na komentowanie, przeglądanie zdjęć. Już nawet na Instagramie moja aktywność spadła przynajmniej o 50%. Nie wiem, co się dzieje i nie umiem nawet dojść do jakichś mądrzejszych wniosków.

   Wiem, że blog to nie jest najważniejsza rzecz na świecie, wiem, że mogę zrobić sobie przerwę, ale nie chcę. Bo wiem, jak kiedyś sprawiało mi to przyjemność, bo wiem, że lubicie Siostry w bibliotece, wiem, że ktoś to czyta i nie chcę Was zawieść. Najgorsze jest jednak to, że nie mam pojęcia, co zrobić, żeby się zmobilizować, zmotywować, napisać coś, co ma ręce i nogi. 

   Rozumiecie? Macie tak czasem? Jeśli nie, to zazdroszczę, jak tak - kiepsko, bo wiem, że ciężko to przezwyciężyć. Nie chcę publikować niedopracowanych postów, nad którymi spędzam sto godzin, bo i tak nie wiem, jakie słowo napisać najpierw. Nie wiem nawet, czy ten post jest warty publikacji. Moje narzekania, marudzenia, smutki, które tutaj wylewam. Ktoś to przeczyta? Wątpię. A kto wie, może zostanę jeszcze za to zhejtowana? 

   Każdy, kto ma bloga wie, jak dużo czasu trzeba mu poświęcać, jak długo trzeba robić idealne zdjęcie, z którego i tak koniec końców nie jesteśmy zadowoleni. Jak długo trzeba przygotowywać różne akcje, pisać recenzje, przygotowywać inne posty, np. serialowe, czy zdjęciowe. Nie wiem, nie wiem, co zrobić i piszę do Was o radę. Może macie sposób? Może coś mi poradzicie, bo ja już nie wiem, co robić.

Nie usunę bloga, ale może potrzebuję chwili przerwy?

środa, 2 grudnia 2015

Do wszystkich chłopców, których kochałam - Jenny Han

Tytuł oryginału: To All The Boys I've Loved Before
Tytuł polski: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Autorka: Jenny Han
Data premiery: kwiecień 2014
Wydawca: Wydawnictwo Olé (Grupa Wydawnicza Foksal)
Liczba stron: 447
Czas czytania: 7 godzin

"Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby wszyscy faceci, w których się kiedykolwiek kochałaś, dowiedzieli się o tym w tym samym czasie…

Lara Jean Song przechowuje swoje listy miłosne w pudełku na kapelusze, które dostała od mamy. Nie są to jednak wyznania miłosne jej adoratorów, ale listy, które sama napisała do obiektów swoich uczuć – jeden list do każdego chłopca, w którym była kiedyś zakochana. W sumie pięć. Pisząc je, Lara bez oporów przelewała wszystkie swoje uczucia na papier i zupełnie szczerze, bez żadnych zahamowań formułowała zdania, których nigdy nie ośmieliłaby się wypowiedzieć na głos, ponieważ listy te były przeznaczone wyłącznie dla jej oczu i nigdy nie miały dotrzeć do adresatów. Pewnego dnia okazuje się jednak, że jakimś cudownym sposobem zostały wysłane. Od tej chwili wszystko w życiu Lary staje na głowie i wymyka się spod kontroli."
- lubimyczytac.pl

Cykl "O Chłopcach"
Do wszystkich chłopców, których kochałam | P.S. I still love you

   Byliście kiedyś zakochani, ale wiedzieliście, że to co czujecie jest albo złe, albo że osoba, którą kochacie nigdy nie odwzajemni Waszej miłości? Na pewno. Kto w życiu nie przeżył tej młodzieńczej, czysto platonicznej miłości do dopiero co poznanego chłopaka, albo kolegi z równoległej klasy? Chyba nie ma takiej osoby. Zastanawiacie się, co wtedy zrobić, jak się zachować, ale tak naprawdę na to nie ma rady. Nie da się przewidzieć, co zrobi/powie druga osoba, nigdy nie ma się gwarancji, że ktoś również nas kocha, ale też wręcz przeciwnie - nie można zakładać, że jesteśmy dla ludzi zupełnie obojętni. Lara Jean przekonała się, że miłość zawsze jest nieszczęśliwa. Przekonała się o tym aż pięć razy! John, Peter, Lucas, Kenny i Josh. Wszystkie pięć miłości jej życia. Z czterema z nich wciąż chodzi do szkoły. Z jednym utrzymuje kontakt. Z jednym kiedyś się przyjaźniła i to z nim przeżyła swój pierwszy pocałunek. Jeden to kolega z obozu, który mieszka nie wiadomo gdzie. A pozostała dwójka jest jej teraz zupełnie obojętna. Do każdego napisała list, list pożegnalny, który ewidentnie kończył jej miłość do każdego z tych chłopców. W pewnym momencie jednak jej pudełko na kapelusze, w których trzymała listy znika. A kilka dni później dowiaduje się, że listy zostały wysłane i wszyscy chłopcy dowiadują się, co do nich czuła. Niespodzianka. Tak, jak jest w stanie znieść, że czwórka z nich się o tym dowie, tak nie może przeżyć tego, że miłość jej życia, ta największa, przeczytała to wszystko. Szczególnie że... że to jest chłopak jej starszej siostry. Jak Lara Jean wybrnie z tej skomplikowanej i krępującej sytuacji? Ja już wiem, a Wy? 

   Do wszystkich chłopców, których kochałam poleciła mi Mrówa i odkąd tylko od niej usłyszałam o tej książce, nie mogłam przestać o niej myśleć. Musiałam ją sobie zamówić i tak oto, kupiłam ją za całe 19 złotych i mam teraz na swojej półce i wiecie co? Gdybym jej nie kupiła, tylko pożyczyłam od kogoś/z biblioteki, bardzo bym żałowała tej decyzji. Bo tak powieść jest fantastyczna! Przebrnęłam przez nią w ciągu jednego popołudnia i to było naprawdę świetne popołudnie, chociaż leżałam w domu z problemami zdrowotnymi.

   Jest to moje pierwsze spotkanie z Jenny Han, ale już wiem, że nie ostatnie i na pewno sięgnę po jej inne książki, nie tylko po kontynuację Do wszystkich chłopców... Styl autorki jest fenomenalny. Czyta się szybko i człowiek nawet nie wie, kiedy przeminęło mu te sto, dwieście, trzysta stron, a potem cała książka! Naprawdę, zaufajcie mi. Jak potrzebujecie książki, którą połkniecie w trymiga, to ta nadaje się idealnie, w dodatku treść nie jest chłamowata, więc kolejny powód, by po nią sięgnąć!

   W tej powieści zostaje poruszony problem nie tylko odkrytych sekretów, ale również relacji rodzinnych po śmierci jednego z rodziców. Jak siostry muszą dawać sobie radę same, jak muszą się o siebie troszczyć, jednocześnie dalej pozostając w relacjach ze swoimi rówieśnikami ze szkoły i w dobrych kontaktach z tatą. To bardzo ciężki temat, ale w tej książce został przedstawiony naprawdę dobrze. Czuć ciepło między Larą Jean, Margot (której swoją drogą nienawidzę!) oraz Kitty, która jest uroczą dziewięciolatką, nieco pyskatą, ale i tak słodziutką. Jak się również domyślacie, poznajemy tutaj zarys szkolnej społeczności i mnóstwa chłopaków - romantyczni, wredni, popularni, nieco wycofani ze szkolnego życia... Można przebierać i przebierać, do wyboru, do koloru, jak to mówią. Podoba mi się to, że postacie właśnie nie są papierowe, tylko prawdziwe. To duży plus. Z chłopców najbardziej lubię Josha, choć nieco mnie zdenerwował pod sam koniec, ale nieważne. Peter mnie zdecydowanie drażnił najbardziej, ale i tak nie przebił w tym Margot, najstarszej siostry, która musiała wyjechać do Szkocji na studia.

   Nie wiem sama dlaczego, ale podczas czytania tej książki ciągle chciało mi się płakać i miałam łzy w oczach. Ale to raczej świadczy dobrze o książce, bo ja lubię, jak zostajemy zalani falą ciepły/smutnych/radosnych emocji, bo tego wymagam od dobrej książki - emocjonalnego bum, które rozwali moje serducho na miliard małych kawałeczków, a później zbierze je do kupy!

   Rzadko to się zdarza, ale tym razem tak - utożsamiam się z wycofaną ze społecznego życia Larą Jean, rozumiem jej wyboru, smutki i rozterki, rozumiem to, co czuje i czego czuć nie powinna. Jestem niemal jej identyczną kopią, choć na pozór moim znajomym mogłoby się wydawać, że jesteśmy różne, gdyby poznali tę postać. Ale naprawdę. To również ogromny plus dla autorki, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że na świecie są miliony dziewczyn jak ja i ta książka jest właśnie dla nich. Piękna, smutna, wesoła i przede wszystkim bardzo mądra. Bo taka już jest i chwała jej za to.

   Podsumowując Do wszystkich chłopców, których kochałam to wspaniała książka o sile przyjaźni, miłości oraz o tym, jak ważne jest to, żebyśmy wprost mówili innym, co do nich czujemy. Wydawać by się mogło, że ta powieść to kolejna głupia młodzieżówka, która pokazuje tylko, że z chłopakiem dziewczynie nigdy nic się nie stanie, ale to nie jest prawda. Lara Jean musi zmagać się z wieloma problemami, które ludziom wydają się błahe, ale trzeba pamiętać, że dla każdego coś innego jest błahostką, a coś innego problemem. Utożsamiam się z główną bohaterką i choć podczas czytania tej powieści chciało mi się płakać niemal przez cały czas, to po prostu się zakochałam. Jest to naprawdę genialnie napisania książka, którą szybko się czyta i z której można się wiele nauczyć. Na przykład tyle, żeby nie pisać listów do wszystkich chłopaków, których się kochało (albo nie adresować kopert), bo jeśli ma się wkurzone młodsze rodzeństwo... cóż, to na pewno nie skończy się dobrze. Polecam Wam gorąco, bo ta książka naprawdę świetnie pokazuje, że mimo wszystko nie warto jest kłamać, a bycie wylewnym wcale nie jest takie złe. Przekonacie się na przykładzie Lary Jean, która nie potrafi mówić o swoich uczuciach i je tłumi. Nie zawiedziecie się, obiecuję!

  ★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka