Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 31 lipca 2015

Mit Margo Roth Spiegelman (Papierowe miasta, 2015)





Nie podchodziłam na poważnie do tego filmu. Nawet nie chciałam oglądać go w kinie. Wszystko za sprawą Cary Delevingne. Nie cierpiałam typiary, sama nie umiem do końca sprecyzować czemu. Sądziłam, że zepsuje cały film, całą tę historię, która zapadła mi w pamięci i do której na pewno nie raz jeszcze będę wracać. Ale wiecie co? Nie należy oceniać ludzi i ja, i wy doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. I tak zgubne okazało się to w moim przypadku. Czemu? Otóż dzięki Papierowym miastom pokochałam ją, nie tylko jako aktorkę, modelkę, ale jako Margo Roth Spiegelman. A wiecie czemu? Bo ona tak cholernie nadaje się do tej roli, że to głowa mała. Obsada, o której wyrażałam się aż nazbyt niemiło okazała się być tak naprawdę wspaniała i nie widzę w rolach tych postaci nikogo innego. Po prostu się zakochałam. Nie tak miało być, ale co poradzę.

Ciężko jest mi opisać to, co czułam podczas oglądania tego filmu. To była jednocześnie radość, ale i smutek, tak, zdecydowanie, wzruszenie, melancholia (to w ogóle można czuć), przerażenie. Coś się kończy, coś się zaczyna. Każda nasza chwila się liczy, a my je kolekcjonujemy, bo to one są naszą przyszłością, która tworzy nowych ludzi. Nie podlega dyskusji to, że ciągle się zmieniamy, przeżywamy rzeczy, które poddają nas nieustannej obróbce. To, że pogrążamy się w papierowe życie w papierowych miastach jest jedną z nich. Dlatego nie można zapomnieć o tym, co N-A-P-R-A-W-D-Ę liczy się w życiu. Inaczej jesteśmy zgubieni.

Pouczam Was, a sama czasem czuję się jak papierowa dziewczyna w papierowym mieście. Dokładnie tak jak określiła to Cara poprzez postać Margo w tym filmie. Każdy z nas czasem się tak czuje. Ale nie bierzcie przykładu z Margo. Uciekanie nic nie da, a jeśli... to lepiej uważajcie, bo jeśli się skądś odchodzi, najlepiej odejść na dobre.


Skoro to ekranizacja, to wypadałoby porównać ją do książki, ale wiecie co... Wstyd się przyznać, że nie czytałam jej przed pójściem do kina. Choć to była chyba bardzo dobra rzecz, bo wtedy nie siedziałam i nie porównywałam do książki, tylko skupiłam się na magii samego filmu. Zakończenie jest mniej więcej takie samo, jak w książce (akurat je czytałam w drodze na film), choć muszę przyznać, że scena, którą chciałam zobaczyć została wyrzucona i mi smutno z tego powodu. W ogóle sam konspekt zakończenia, choć utrzymany w tym samym klimacie, jest nieco inny. Ale to nie znaczy że zły, trochę bardziej... łamiący serce, ale nieważne.

Wiecie co? Ta sama historia, tylko opowiedziana w inny sposób, jest już czymś zupełnie nowym, czymś co możemy odbierać zupełnie inaczej. Tak jak rozmawiałyśmy z Mrówą po seansie, film odbiera się zupełnie inaczej niż książkę. Przyjaźń, miłość, obsesja, dążenie, człowiek nawet już nie wie sam, o czym czyta, co ogląda. Ma mętlik w głowie. Ale to dobry mętlik. I wiecie co? Kocham Johna Greena, nieważne jaki schemat by powielał, kocham Papierowe miasta, pokochałam je na nowo dzięki tej wspaniałej ekranizacji, która poruszyła moje serducho, nieraz rozbawiła do łez, ale przede wszystkim wzruszyła i na nowo otworzyła oczy na niektóre sprawy. 

Czasem zapominamy, jak ważne jest cieszenie się małych rzeczy, a nie gonienie za cudem, który nie wiadomo, czy nas nie rozczaruje. Ci, co znają historię Q, wiedzą, jak gorzko się rozczarował. Ale hej! Zawsze można zmienić swoje życie, w każdej chwili. Wystarczy tylko to zrobić. Nie gońcie za papierowymi ludźmi, wyrwijcie się z papierowych marzeń i zejdzie z papierowej drogi.

★★★★★★★★★★





ODAUTORSKO: Wyszło chaotycznie, nieco melancholijnie, niemal niefilmowo, ale nie obchodzi mi to. Podoba mi się to, co napisałam i jest to dla mnie bardzo ważne, dlatego wyraźcie swoje zdanie w komentarzach. Nawet jeśli się ze mną nie zgadzacie. Te kwestie to ciekawe kwestie do dyskusji, bezapelacyjnie.Wszystkie cytaty pochodzą z książki Papierowe miasta. POD KAŻDYM CYTATEM JEST LINK, KTÓRY PRZENIESIE WAS DO MOJEJ RECENZJI KSIAŻKI papierowe miasta JOHNA GREENA.

czwartek, 30 lipca 2015

Seria książkowo-zdjęciowa #29


Kolejny miesiąc dobiegł końca, więc przyszedł czas na już 29 odsłonę Serii książkowo-zdjęciowej. Jak ten czas szybko leci, to ja nie mam pytań! Dzisiaj trochę misz masz, szczególnie, że pod koniec lipca zaczęłam odchodzić od przerabianych zdjęć, więc musicie pogodzić się z tym, że niektóre nie pasują, ale sierpień już chyba będzie cały nieprzerobiony. Zobaczymy. Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu (jestem pewna, bo wszyscy je lubicie XD), także zapraszam!






















 
























 
























Ciekawa jestem, jak Wam minął lipiec, więc piszcie w komentarzach! A ja muszę się Wam jeszcze pochwalić, że wygrałam konkurs organizowany przez Bukowy Las na Facebooku i dzisiaj na 20 idę na przedpremierowy pokaz Papierowych miast!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka