Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

środa, 2 grudnia 2015

Do wszystkich chłopców, których kochałam - Jenny Han

Tytuł oryginału: To All The Boys I've Loved Before
Tytuł polski: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Autorka: Jenny Han
Data premiery: kwiecień 2014
Wydawca: Wydawnictwo Olé (Grupa Wydawnicza Foksal)
Liczba stron: 447
Czas czytania: 7 godzin

"Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby wszyscy faceci, w których się kiedykolwiek kochałaś, dowiedzieli się o tym w tym samym czasie…

Lara Jean Song przechowuje swoje listy miłosne w pudełku na kapelusze, które dostała od mamy. Nie są to jednak wyznania miłosne jej adoratorów, ale listy, które sama napisała do obiektów swoich uczuć – jeden list do każdego chłopca, w którym była kiedyś zakochana. W sumie pięć. Pisząc je, Lara bez oporów przelewała wszystkie swoje uczucia na papier i zupełnie szczerze, bez żadnych zahamowań formułowała zdania, których nigdy nie ośmieliłaby się wypowiedzieć na głos, ponieważ listy te były przeznaczone wyłącznie dla jej oczu i nigdy nie miały dotrzeć do adresatów. Pewnego dnia okazuje się jednak, że jakimś cudownym sposobem zostały wysłane. Od tej chwili wszystko w życiu Lary staje na głowie i wymyka się spod kontroli."
- lubimyczytac.pl

Cykl "O Chłopcach"
Do wszystkich chłopców, których kochałam | P.S. I still love you

   Byliście kiedyś zakochani, ale wiedzieliście, że to co czujecie jest albo złe, albo że osoba, którą kochacie nigdy nie odwzajemni Waszej miłości? Na pewno. Kto w życiu nie przeżył tej młodzieńczej, czysto platonicznej miłości do dopiero co poznanego chłopaka, albo kolegi z równoległej klasy? Chyba nie ma takiej osoby. Zastanawiacie się, co wtedy zrobić, jak się zachować, ale tak naprawdę na to nie ma rady. Nie da się przewidzieć, co zrobi/powie druga osoba, nigdy nie ma się gwarancji, że ktoś również nas kocha, ale też wręcz przeciwnie - nie można zakładać, że jesteśmy dla ludzi zupełnie obojętni. Lara Jean przekonała się, że miłość zawsze jest nieszczęśliwa. Przekonała się o tym aż pięć razy! John, Peter, Lucas, Kenny i Josh. Wszystkie pięć miłości jej życia. Z czterema z nich wciąż chodzi do szkoły. Z jednym utrzymuje kontakt. Z jednym kiedyś się przyjaźniła i to z nim przeżyła swój pierwszy pocałunek. Jeden to kolega z obozu, który mieszka nie wiadomo gdzie. A pozostała dwójka jest jej teraz zupełnie obojętna. Do każdego napisała list, list pożegnalny, który ewidentnie kończył jej miłość do każdego z tych chłopców. W pewnym momencie jednak jej pudełko na kapelusze, w których trzymała listy znika. A kilka dni później dowiaduje się, że listy zostały wysłane i wszyscy chłopcy dowiadują się, co do nich czuła. Niespodzianka. Tak, jak jest w stanie znieść, że czwórka z nich się o tym dowie, tak nie może przeżyć tego, że miłość jej życia, ta największa, przeczytała to wszystko. Szczególnie że... że to jest chłopak jej starszej siostry. Jak Lara Jean wybrnie z tej skomplikowanej i krępującej sytuacji? Ja już wiem, a Wy? 

   Do wszystkich chłopców, których kochałam poleciła mi Mrówa i odkąd tylko od niej usłyszałam o tej książce, nie mogłam przestać o niej myśleć. Musiałam ją sobie zamówić i tak oto, kupiłam ją za całe 19 złotych i mam teraz na swojej półce i wiecie co? Gdybym jej nie kupiła, tylko pożyczyłam od kogoś/z biblioteki, bardzo bym żałowała tej decyzji. Bo tak powieść jest fantastyczna! Przebrnęłam przez nią w ciągu jednego popołudnia i to było naprawdę świetne popołudnie, chociaż leżałam w domu z problemami zdrowotnymi.

   Jest to moje pierwsze spotkanie z Jenny Han, ale już wiem, że nie ostatnie i na pewno sięgnę po jej inne książki, nie tylko po kontynuację Do wszystkich chłopców... Styl autorki jest fenomenalny. Czyta się szybko i człowiek nawet nie wie, kiedy przeminęło mu te sto, dwieście, trzysta stron, a potem cała książka! Naprawdę, zaufajcie mi. Jak potrzebujecie książki, którą połkniecie w trymiga, to ta nadaje się idealnie, w dodatku treść nie jest chłamowata, więc kolejny powód, by po nią sięgnąć!

   W tej powieści zostaje poruszony problem nie tylko odkrytych sekretów, ale również relacji rodzinnych po śmierci jednego z rodziców. Jak siostry muszą dawać sobie radę same, jak muszą się o siebie troszczyć, jednocześnie dalej pozostając w relacjach ze swoimi rówieśnikami ze szkoły i w dobrych kontaktach z tatą. To bardzo ciężki temat, ale w tej książce został przedstawiony naprawdę dobrze. Czuć ciepło między Larą Jean, Margot (której swoją drogą nienawidzę!) oraz Kitty, która jest uroczą dziewięciolatką, nieco pyskatą, ale i tak słodziutką. Jak się również domyślacie, poznajemy tutaj zarys szkolnej społeczności i mnóstwa chłopaków - romantyczni, wredni, popularni, nieco wycofani ze szkolnego życia... Można przebierać i przebierać, do wyboru, do koloru, jak to mówią. Podoba mi się to, że postacie właśnie nie są papierowe, tylko prawdziwe. To duży plus. Z chłopców najbardziej lubię Josha, choć nieco mnie zdenerwował pod sam koniec, ale nieważne. Peter mnie zdecydowanie drażnił najbardziej, ale i tak nie przebił w tym Margot, najstarszej siostry, która musiała wyjechać do Szkocji na studia.

   Nie wiem sama dlaczego, ale podczas czytania tej książki ciągle chciało mi się płakać i miałam łzy w oczach. Ale to raczej świadczy dobrze o książce, bo ja lubię, jak zostajemy zalani falą ciepły/smutnych/radosnych emocji, bo tego wymagam od dobrej książki - emocjonalnego bum, które rozwali moje serducho na miliard małych kawałeczków, a później zbierze je do kupy!

   Rzadko to się zdarza, ale tym razem tak - utożsamiam się z wycofaną ze społecznego życia Larą Jean, rozumiem jej wyboru, smutki i rozterki, rozumiem to, co czuje i czego czuć nie powinna. Jestem niemal jej identyczną kopią, choć na pozór moim znajomym mogłoby się wydawać, że jesteśmy różne, gdyby poznali tę postać. Ale naprawdę. To również ogromny plus dla autorki, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że na świecie są miliony dziewczyn jak ja i ta książka jest właśnie dla nich. Piękna, smutna, wesoła i przede wszystkim bardzo mądra. Bo taka już jest i chwała jej za to.

   Podsumowując Do wszystkich chłopców, których kochałam to wspaniała książka o sile przyjaźni, miłości oraz o tym, jak ważne jest to, żebyśmy wprost mówili innym, co do nich czujemy. Wydawać by się mogło, że ta powieść to kolejna głupia młodzieżówka, która pokazuje tylko, że z chłopakiem dziewczynie nigdy nic się nie stanie, ale to nie jest prawda. Lara Jean musi zmagać się z wieloma problemami, które ludziom wydają się błahe, ale trzeba pamiętać, że dla każdego coś innego jest błahostką, a coś innego problemem. Utożsamiam się z główną bohaterką i choć podczas czytania tej powieści chciało mi się płakać niemal przez cały czas, to po prostu się zakochałam. Jest to naprawdę genialnie napisania książka, którą szybko się czyta i z której można się wiele nauczyć. Na przykład tyle, żeby nie pisać listów do wszystkich chłopaków, których się kochało (albo nie adresować kopert), bo jeśli ma się wkurzone młodsze rodzeństwo... cóż, to na pewno nie skończy się dobrze. Polecam Wam gorąco, bo ta książka naprawdę świetnie pokazuje, że mimo wszystko nie warto jest kłamać, a bycie wylewnym wcale nie jest takie złe. Przekonacie się na przykładzie Lary Jean, która nie potrafi mówić o swoich uczuciach i je tłumi. Nie zawiedziecie się, obiecuję!

  ★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka