Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 2 października 2015

Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł oryginalu: La Sombra Del Viento
Tytuł polski: Cień wiatru
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Data premiery: 2005
Wydawca: Wydawnictwo MUZA
Liczba stron: 516
Czas czytania: 2 tygodnie

"W letni świt 1945 roku dziesięcioletni Daniel Sempere zostaje zaprowadzony przez ojca, księgarza i antykwariusza, do niezwykłego miejsca w sercu starej Barcelony, które wtajemniczonym znane jest jako Cmentarz Zapomnianych Książek. Zgodnie ze zwyczajem Daniel ma wybrać, kierując się właściwie jedynie intuicją, książkę swego życia. Spośród setek tysięcy tomów wybiera nieznaną sobie powieść "Cień wiatru" niejakiego Juliana Caraxa.

Zauroczony powieścią i zafascynowany jej autorem Daniel usiłuje odnaleźć inne jego książki i odkryć tajemnicę pisarza, nie podejrzewając nawet, iż zaczyna się największa i najbardziej niebezpieczna przygoda jego życia, która da również początek niezwykłym opowieściom, wielkim namiętnościom, przeklętym i tragicznym miłościom rozgrywającym się w cudownej scenerii Barcelony gotyckiej i renesansowej, secesyjnej i powojennej."
- lubimyczytac.pl

"Cmentarz Zapomnianych Książek"
Cień wiatru | Gra Anioła | Więzień Nieba

   Każdy z Was na pewno zna książki, o których słyszał tyyyyle dobrego, ale za nic w świecie PÓKI CO sam nie planował jej czytać. Ja tak miałam z Cieniem wiatru właśnie i, mimo że, gdzieś tam w mojej głowie planowałam, że przeczytam tę powieść, to nie zapowiadało się, aby w najbliższym czasie się to zmieniło. Jednak dzięki Darce z Więcej ksiażków i jej akcji Zaksiążkowani postanowiłam nieco zmienić swoje plany i zabrać się za czytanie Cienia wiatru, tak przez wszystkich wychwalanego, jeszcze w sierpniu. I co? Udało mi się! I jestem z siebie niezwykle zadowolona, ponieważ wtedy nie miałam aż tyle wolnego czasu. Czytałam ją około dwóch tygodni, ale naprawdę warto. Jeśli mi nie wierzycie teraz, mam nadzieję, że przekonam Was w dalszej części tej recenzji, także zapraszam!

    Cmentarz Zapomnianych Książek to niezwykłe miejsce, gdzie na pewno każdy z Was chciałby się znaleźć, jednak na pewno mu się to nie uda, no, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Ale dziesięcioletni Daniel Sempere zostaje tam zabrany przez swojego ojca w pewien dzień w 1945 roku. Tam dostaje pozwolenie na wzięcie, a raczej na zaadoptowanie jednej jedynej książki, musi ją wybrać rozważnie. Tak oto Daniel trafia na Cień wiatru autorstwa Juliana Caraxa, tajemniczego człowieka, o którym naprawdę niewiele wiadomo. Za sprawą owej powieści chłopak dorasta wraz z Julianem, o którym dowiaduje się coraz więcej informacji. Jednak są ludzie, którzy nie chcą, aby ten dzieciak się o czymkolwiek dowiedział, straszą go i utrudniają mu śledztwo. Czy Daniel w końcu rozwikła tę zagadkę i odnajdzie spokój w tym strasznym powojennym świecie? Ja już wiem, a ci z Was, którzy jeszcze nie wiedzą, koniecznie muszą to zmienić! 

   Powiem Wam szczerze, bałam się zaczynać tę powieść. Byłam przekonana, że jeszcze nie dorosłam do jej czytania, mimo że mam na karku te prawie 20 lat. Mimo to i tak byłam pełna obaw, gdy po raz pierwszy otworzyłam Cień wiatru i rozpoczęłam jego lekturę. Jednak moje obawy szybko się rozpłynęły. Wprawdzie ciężko w tę książkę się wkręcić (u mnie to było koło 150-200 strony, ale dokładnie nie pamiętam), ale potem to naprawdę ogromna przyjemność z czytania, no i przede wszystkim - czyta się ją bardzo szybko. Przyznaję, z początku byłam zła, że tak wolno i długo ją czytałam, ale potem? O luju! Naprawdę, nie widzi się przelatujących stronic, a tu już koniec. Szczególnie ostatnie dwieście stron, gdzie jest naprawdę wszystko świetnie wyjaśnione, akcja pędzi na łeb na szyję, a my boimy się spojrzeć w czarne okno, za którym nie wiadomo kiedy zapanowała ciemna noc. Jestem święcie przekonana, że nie tylko ja miałam takie odczucia, co do Cienia wiatru. Słyszałam od kilku osób, że im też było się ciężko wkręcić, ale po przeczytaniu tej powieści tak ją zachwalali, że to głowa mała. Więc nie zniechęcajcie się słabym (cóż, bardzo chyba męczącym) początkiem, bo dalej naprawdę się rozkręca i będziecie żałowali, że nie przeczytaliście tej książki wcześniej!

   O czym muszę jeszcze powiedzieć to świetni bohaterowie! Nawet te czarne charaktery, a może przede wszystkim są naprawdę dobrze wykreowane. Tutaj, mimo dość długich opisów, wszystko jest opisane świetnie i naprawdę zaciekawia czytelnika. Wiemy, dlaczego dana postać zachowuje się tak, a nie inaczej i dlaczego jest zdolna (lub też nie) do tego czy innego zachowania. Przede wszystkim moje serce skradł Fermin, czyli mężczyzna, który swoim niewyparzonym językiem rozbawiał mnie do łez. Daniela również bardzo polubiłam, chociaż tak jak dużo osób mówiło na dyskusji Zaksiążkowanych, jest on taką jedną wielką ciepłą kluchą. Ale chyba mam słabość do takich postaci, cóż, serce nie sługa, jak to mawiają. Niektóre postaci, owszem, nie zaskarbiły sobie mojej sympatii, ale nie można lubić wszystkich. Niemniej jednak uważam, że i tak Zafón odwalił kawał dobrej roboty, bo podziwiam go za dokładność z jaką każda postać jest stworzona. 

   Wiecie co jeszcze Wam powiem, a o czym mi się przypomniało niemal sekundę przed publikacją? Już mówię... Świetnie przedstawione tamte realia, szczególnie to miasto, czyli Barcelona! Naprawdę, autor czasami niepochlebnie oceniany za długie opisy, teraz powinien być wychwalany, ponieważ kto nie chciałby czytać o Barcelonie w tamtych czasach? Choć za Hiszpanią nie przepadam (źle określiłam) raczej nie fascynuje mnie ona tak bardzo, to dzięki Zafónowi po prostu się zakochałam i na pewno kiedyś (w bardzo dalekiej przyszłości) się tam wybiorę i będę spacerować śladami Daniela Sempere i jego paczki. 

   Mam jednak małe zastrzeżenia, a właściwie, to tylko jedną rzecz i też nie jest ona do końca takim zastrzeżeniem, ponieważ rozwiązuje ona wiele spraw i tajemnic w tej historii. Snapczat ma lepiej i już wie pewnie, o co chodzi, a mianowicie o listy i o retrospekcje - nudne i nieco przydługawe, ale naprawdę są do zniesienia, szczególnie, że występuje ich najwięcej w kulminacyjnym momencie - czyli dowiadujemy się wszystkiego, czytamy z zapartym tchem a pod sam koniec jesteśmy szczęśliwi. Jednak mówię, jeśli ktoś jest takim przeciwnikiem retrospekcji jak ja, to może się trochę znudzić, ale to naprawdę nie waży na ocenie Cienia wiatru jako całości, bo tak to wypada naprawdę, naprawdę świetnie!

   Słowem podsumowania... Cień wiatru to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, aczkolwiek trzeba znaleźć odpowiedni wiek i czas na jej czytanie. Nie będę mówiła, dla jakiej grupy wiekowej jest ta książka, ponieważ zostałam już za to zhejtowana, tak więc... sami zdecydujcie, czy się nadajecie do czytania tej książki, nieważne ile macie lat. Występuje tu kilka brutalnych scen oraz chwilami jest dużo przekleństw i innych rzeczy, które młodszego czytelnika mogą oburzać lub degustować, ale tak to książka jest naprawdę warta uwagi i koniecznie się przy niej na chwilkę zatrzymajcie. To pełna ciepła rodzinnego, ale i tajemnic i zagadek książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Odrobina romansu? Proszę bardzo. Ktoś chce trochę grozy? Nie ma sprawy! Pędząca akcja i zagadka? Już się robi! To i jeszcze wiele innych wspaniałych rzeczy zawiera Cień wiatru, więc tłumnie lećcie do bibliotek i czytajcie! 

★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka