Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 10 września 2015

Zatraceni #1 Utrata - Rachel Van Dyken

Tytuł oryginału: Ruin
Tytuł polski: Utrata
Autorka: Rachel Van Dyken
Data premiery: 4 lutego 2015
Wydawca: Wydawnictwo Feeria Young
Liczba stron: 304
Czas czytania: 2 dni

"Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.

Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…"
- lubimyczytac.pl

Seria "Zatraceni"
Utrata | Toxic | Fearless* | Shame* 
*informacja z lubimyczytac.pl 

   Trochę się bałam zabierać za tę powieść. Nie wiedziałam, czego oczekiwać. Ale jak obejrzałam kilka filmików, gdzie dziewczyny mówiły o Utracie i przeczytałam wiele naprawdę pozytywnych recenzji, to już wiedziałam, że i mi książka ta przypadnie do gustu. Czy tak się stało? Nie zawiodłam się i obiecuję Wam, że i Wy się nie zawiedziecie. Chociaż spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to i tak jestem zadowolona z tego, co otrzymałam. I choć może się wydawać, że to kolejna książka, w której poruszany jest ten sam problem, to wydaje mi się, że jest to coś zupełnie innego. Coś co pozwala zapomnieć, że autorka inspirowała się znanymi już nam bestsellerami. Ja się cieszę, że sięgnęłam po tę powieść. A Wy? 

   Kiersten ma osiemnaście lat i zaczyna swoją karierę na uniwersytecie. Razem ze swoją nową przyjaciółką-współlokatorką Lisą oraz jej kuzynem Gabe'em wkracza w studenckie życie. Ma jednak pewną tajemnicę, o której nie lubi mówić. Przez którą musi brać leki, nie może spać i ma koszmary. Jej życie diametralnie się zmienia, gdy poznaje Westona Michelsa, opiekuna roku i jednocześnie najprzystojniejszego chłopaka na całym kampusie. W dodatku ma ośmiopak! (To w ogóle możliwe?) Weston też ma swoją tajemnicę, o której wiedzą tylko nieliczni. Gdy spotyka Kiersten postanawia jej pomóc otworzyć się na świat i ludzi, stać się inną osobą, lepszą wersją jej samej. Udaje mu się, czy też raczej nie? Ci co czytali, wiedzą, a ci co nie czytali, zapewne się domyślają. Brzmi jak stereotypowa historia miłosna dwojga ludzi, prawda? I może taka jest. Ale jest to naprawdę piękna historia. Przekonacie się, jak przeczytacie. 

   Książkę czyta się w zastraszającym tempie. Mi zajęło to dwa dni, choć pewnie gdybym usiadłam i ciurkiem ją czytała, to skończyłabym ją po kilku godzinach. To zdecydowany plus, szczególnie, gdy ktoś jest bardzo zabiegany, ciągle gdzieś wychodzi i nie ma dużo czasu na czytanie. Autorka nie ma jakiegoś wybitnego stylu, są to bardzo ładne i zgrabne zdania, ale nic ponadto. Jednak do historii ten język pasuje idealnie i uważam, że bardzo dobrze, że nie jest to wyrafinowane słownictwo, które tylko by przeszkadzało tutaj. W dodatku dzięki temu czyta się szybko i przyjemnie. 

   Co do bohaterów to uważam, że jestem tak bardzo podobna do Kiersten, że równie dobrze mogliby mnie wziąć do filmowej wersji Utraty, jeśli ktoś zdecydowałby się ją nagrać. Nie dlatego, że jestem dobrą aktorką, ale dlatego, że wiele rzeczy w jej życiu jest dosłownie wyjętych z mojego. Może dlatego uważam, że ta książka jest prawdziwa i autentyczna, a nie papierowa ze słabymi bohaterami, tak jak niektóre. Weston to wspaniały chłopak i aż szkoda, że nigdy nie spotkałam jeszcze takiego w rzeczywistości, ale uważam, że tacy akurat trafiają się raz na milion lat i chodzi pewnie tylko jeden taki Weston po Ziemi i nigdy go nie spotkam. Słyszałam od kilku osób, że jednak choć główny bohater był bardzo fajny, to Gabe wydał się im fajniejszy. Ja niestety, lub stety, sama nie wiem, z początku nie polubiłam tego chłopaka, dopiero pod koniec, ale nie uważam, żeby był on aż tak dobrze wykreowany, żeby od razu go polubić. To chłopak z przeszłością, której jestem ciekawa, ale poznam go lepiej dopiero, gdy sięgnę po Toxic i sądzę, że to dobrze, że został on wprowadzony, ale że jego historia nie została aż tak nam przedstawiona. 

   Szczerze mówiąc, to byłam bardzo zaskoczona zakończeniem. Cały czas żyłam w przekonaniu, że pani Van Dyken nie pozwoli na to, co się stało. Że raczej będziemy skazani na zdenerwowanie, irytację i smutek. A tu proszę. Miłe zaskoczenie, choć wydaje mi się, że tak czy siak, niezależnie od tego, jak postąpiłaby z ostatnimi rozdziałami autorka, byłabym zadowolona. Lubię czytać zarówno smutne, jak i wesołe książki, zatem nie byłoby zawiedzenia. 

   Gdy zaczęłam czytanie tej książki, to w głównej mierze siedziałam wtedy w metrze i ciągle się uśmiechałam, a ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę. Ale to nie moja wina, że Utrata to bardzo urocza książka, choć nie ukrywam, że wszystko zadziało się zbyt szybko. Nie jest to aż tak wielki minus i po przeczytaniu i rozwikłaniu kilku zagadek rozumiem, dlaczego Rachel Van Dyken zdecydowała się na takie nagłe rozwinięcie akcji, ale jednak początkowo mnie to irytowało. Choć w życiu również się tak dzieje, wszystko szybko, biegiem, jakby gdzieś za nami się paliło. Dlatego nie będę już na to narzekać, szczególnie że po przeczytaniu połowy książki przestało mi to aż tak przeszkadzać. 

   Były chwile wzruszenia, były też radosne chwile i takie, które mnie bardzo rozbawiły. Jestem zadowolona z tego, jak autorka pokierowała historią Westona i Kiersten i że to skończyło się tak, jak się skończyło. Cieszę się, że udało mi się przeczytać tę książkę i nie żałuję, bo była to naprawdę wspaniała historia. Żałuję tylko, że nie była nieco dłuższa, że nie poznamy dalszych losów Wesa i Kiersten, które bardzo mnie ciekawią. Jednak równie dobrze mogę sama sobie to dopowiedzieć.

   Podsumowując, Utrata to wspaniała książka o walce ze swoimi lękami, o tym, że nie wszystko jest zależne od nas, że czasami trzeba się pomodlić i liczyć na cud od Boga, o tym, że bliskość innych osób w ciężkich sytuacjach jest po prostu potrzebna i nie można odsuwać się do rodziny, tylko po to, żeby ich nie zranić i ograniczyć ból. Życie to ciągła walka z cierpieniem i katastrofami, mniejszymi i większymi, ale trzeba pamiętać, że Może nie perfekcja życia, a jego chaos sprawia, że rzeczy nabierają znaczenia?** Może autorka ma racje. Jestem jej wdzięczna za taką wspaniałą historię, która może nie odmieniła za bardzo mojego życia, ale dała nadzieję i wiarę w lepsze jutro. To, o czym myślimy, staje się, nie od razu, ale kiedyś na pewno. Wystarczy po prostu być cierpliwym. Polecam Wam gorąco Utratę, która trafia na listę moich ulubionych książek. Chociaż okładka nie jest zachwycająca, to tak czy siak, treść na pewno Was urzeknie. W końcu nie ocenia się książek po okładce, prawda?

** cytaty z książki
★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka