Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 4 września 2015

Więzień labiryntu - James Dashner

Tytuł oryginału: The Maze Runner
Tytuł polski: Więzień labiryntu
Autor: James Dashner
Data premiery: 9 listopada 2011
Wydawca: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 421
Czas czytania: 2 dni

"Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą którą pamięta jest jego imię. Nie wie kim jest ani dokąd zmierza. Jednak to nie wszystko - kiedy winda się zatrzymuje i drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupka dzieciaków, która wita go w Strefie - otwartej przestrzeni otoczonej murami znajdującej się w samym centrum przerażającego i tajemniczego Labiryntu.

Podobnie jak Thomas, żaden z obecnych tu chłopców nie wie dlaczego tu jest oraz jak się tu dostał. Wszyscy wiedzą natomiast, że każdego ranka, gdy kamienne mury otaczającego ich Labiryntu rozsuną się, zaryzykują swoje życie by się tego dowiedzieć, nawet za cenę spotkania ze Strażnikami - pół-maszynami, pół-bestiami, przemierzającymi jego mroczne korytarze.

  James Dashner utkał pasjonującą powieść osadzoną w dystopijnym świecie. Więzień Labiryntu jest pierwszą częścią trylogii, która chwyci czytelnika za gardło i nie puści aż do ostatniej strony, ponieważ każde wejście do Labiryntu może stać się przepustką do koszmaru…"
- lubimyczytac.pl

Trylogia "Więzień labiryntu"
Więzień labiryntu | Próby ognia | Lek na śmierć

   W sumie z Więźniem labiryntu nie mam jakiejś super długiej i ciekawej historii. Zaczęłam od filmu, którego udało mi się obejrzeć pierwsze dziesięć lub piętnaście minut i wcale mi się nie spodobał, dlatego postanowiłam, że książki czytać też nie będę. Jednak coś mnie pchnęło do sięgnięcia po tę powieść. Sama nie wiem co, przerażał mnie fakt dziwnych słów, nowego świata, którego mogę nie ogarnąć, chociaż po przeczytaniu Czasu Żniw stwierdziłam, że chyba nie będzie nic trudniejszego w ogarnięciu niż to, więc się skusiłam. I czy było warto? O tym zaraz się przekonacie.

   Thomas budzi się w ciemnym Pudle, które przemieszcza się ku górze. Nie pamięta nic, jedynie swoje imię. Nie wie, jak się tu znalazł, dlaczego i kim jest, poza tym, że jest chłopcem o imieniu Thomas. Gdy dociera na górę, wyciąga go chmara chłopaków, nazywają go klumpem, świeżuchem, Njubi. A on nie ma pojęcia, co to wszystko oznacza. W końcu dostaje prawdę, ale taką prawdę, która ani nie wystarcza, żeby odpowiedzieć na wszystkie pytania głębiące się w jego głowie, ani która jest dla niego wybawieniem od strachu. Okazuje się, że Streferzy, bo tak siebie nazywają chłopaki, do których trafił, mieszkają obok Labiryntu, z którego muszą znaleźć wyjście. Jednak od wielu lat nikomu się to jeszcze nie udało, a ci najlepsi, Zwiadowcy, w większości zginęli w czeluściach niebezpiecznej i ogromnej architektury, do której trzeba wejść rano i wrócić przed nocą. Jest tylko jedno ale... Labirynt codziennie się zmienia, a w środku czyhają na Zwiadowców mechaniczne kreatury gotowe zabić wszystko, co się rusza. Jaką rolę odegra Thomas w tej historii i w szukaniu wyjścia z Labiryntu? Czy uda mu się przetrwać to, co zaplanował dla niego los?

   Zacznę może od samej historii, która jest naprawdę ciekawa i mnie wciągnęła. Książkę tę czyta się w zastraszającym tempie, ja nie wiedziałam, kiedy te strony mi przepłynęły przez palce i jakim cudem udało mi się tak szybko poznać zakończenie, a raczej dopiero rozpocząć przygodę z tą trylogią, która pozostawiła w moim umyśle bardzo dużo pytań i niemal nie dała mi żadnych odpowiedzi na te wszystkie zagadki. Pomysł jest jednak naprawdę genialny. Te wszystkie korytarze Labiryntu, Urwisko, Nora Buldożerców... To naprawdę niesamowite, co wymyślił James Dashner. Ale powiem szczerze, że nie zadowoliło mnie to w pełni, ponieważ opisy są raczej skąpe i ciężko było mi wyobrazić sobie tę genialną budowlę tak, jakbym tego chciała. Musiałam wiele sobie dopowiadać sama i stworzyć własny obraz. Czasem to dobre, czasem złe, tutaj raczej ta druga opcja, która nie przypadła mi do gustu, bo wydaje mi się, że jeśli autor chce stworzyć coś naprawdę fantastycznego, to musi wprowadzić w całości czytelnika do danego świata, a nie tylko podać mu na tacy przystawkę i myśleć, że on domyśli się wszystkiego sam. To zdecydowanie na minus dla Więźnia labiryntu. 

   Styl pana Dashnera nie jest niczym widowiskowym. Czyta się go szybko i jest urozmaicony śmiesznymi słowami, żargonem Streferów, ale nic poza tym. Nie jest to coś, czym można się zachwycać. Powiem więcej, czasem mnie to tak irytowało, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt i więcej do niej nie wracać. Nie mówię, że jest to źle napisana książka, bo to byłoby kłamstwo, nie jest to po prostu nic innowacyjnego, co mogłoby odmienić historię literatury na wiele, wiele lat.  

    Bohaterowie nie zaskarbili sobie mojej sympatii. Ani Thomas, ani Newt, Chuck, Alby, Gally i cała reszta. Niestety, nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy raczej z nimi, ale nie poczułam żadnej więzi, nikomu nie kibicowałam, miałam dość ich idiotycznych tekstów, które ciężko było ogarnąć. Postaci to zdecydowanie najsłabsza strona tej powieści, ale liczę na to, że może w drugim i trzecim tomie polubię chociaż kilku z nich.

    Samo zakończenie to dla mnie jeden wielki żart. Nie podobało mi się, chociaż z zapartym tchem czytałam ostatnie strony, żeby tylko poznać rozwiązanie całej tej zagadki. Nie wiem, o co chodziło autorowi i mimo że mi się to nie spodobało, to chętnie poznam dalsze losy bohaterów, którzy niestety, jak pisałam, nie przypadli mi do gustu, żaden z nich. Spodziewałam się jakiegoś wielkiego WOW, ale szczerze, to nie czuję się zawiedziona, bo tak naprawdę nie miałam co do tej książki wygórowanych oczekiwań, sama nie wiem czemu.

   Podsumowując, Więzień labiryntu to nieco przerażająca książka o zagładzie świata, który muszą uratować specjalnie do tego wyszkolone nastolatki. Zagadkowa i tajemnicza historia nie została jednak w pełni wykorzystana, a bohaterowie są stosunkowo słabi i nie przypadli mi do gustu. Niemniej jednak czyta się ją szybko i zdecydowanie po skończeniu chce się poznać dalsze losy Thomasa i jego wesołej gromadki. Nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, ale przyznam szczerze, że nie płakałabym, gdybym jej nie przeczytała. Była dobra, ale nie wspaniała, ciekawa, ale nie innowacyjna. Nie polecę, nie odradzę. Ja na pewno jednak sięgnę po Próby ognia, tyle mogę Wam powiedzieć. 

★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Wydaje mi się, że chociaż dużo książek zostało zekranizowanych, to nie jestem pewna, czy w tym roku uda mi się przeczytać jeszcze jakąś. Dlatego Więźnia labiryntu dopasowałam do film oparty na książce. Nie widziałam go (jedynie 15 minut, jak pisałam już) ale na pewno obejrzę, jak znajdę chwilę wolnego.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka