Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 12 września 2015

Tea Book TAG


Zostałam nominowana do tego tagu (autorskiego, nadmienię) przez Weronikę z bloga Bookocholic za co serdecznie dziękuję! Nie wiem, czy wszyscy z Was wiedzą, ale kocham herbatę. Jestem w stanie wypić niemal każdą, choć są smaki, które nie za bardzo mi odpowiadają. No i takiej z cukrem nie wypije, okropieństwo! Póki co szukam jednak idealnej herbaty, dużo testuje, dlatego też w domu półki kuchenne uginają się pod ciężarem tych małych pudełeczek. Nie przedłużając jednak zapraszam Was gorąco do zapoznania się z moimi typami książek do odpowiednich gatunków herbaty, co mogło być lepszego niż takie połączenie? Ja nie wiem!


Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

Szerze powiedziawszy, to nie wiem, czy mam jakiś swój ulubiony klasyk, a jeśli już, to nie wiem, czy to takim klasykiem można nazwać. Kiedyś byłam święcie przekonana, że po przeczytaniu Wielkiego Gatsby'ego, to on stanie się moją ulubioną powieścią taką właśnie o, klasyczną. Niestety nie. Bardzo jednak podobało mi się Wesele Stanisława Wyspiańskiego, ale dopiero po przeczytaniu drugi raz. Wiem jednak, że moja sympatia do tego utworu jest teraz już całkowita i bardzo chętnie przeczytam tę książkę jeszcze wiele razy! 

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

Było kiedyś takie pytanie w jakimś tagu, ale szczerze? Nie mam bladego pojęcia, co wtedy podałam. A nie. Już mi się przypomniało. Metro 2033! Chociaż książka jest naprawdę fantastyczna, to jednak momentami była bardzo nużąca, a jej duża objętość mnie często usypiała, choć nie mam pewności, czy usnęłam, czy po prostu byłam śpiąca. 

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemiszczają.

Jeśli o przemieszczanie się chodzi, to o podróżowanie, tak? Nie jestem pewna, ale jeśli tak, to zdecydowanie będzie to książka Aż po horyzont Morgan Matson, którą udało mi się przeczytać w lipcu. Jest to tak fantastyczna książka, w której Amy i Roger ciągle podróżują samochodem, że nie mogłam po prostu nie dać tej książki tutaj! 


Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.

Chociaż ostatnio na Instagramie widzę, że coraz więcej osób sięga po Króla Kruków, to uważam, że i tak zbyt mało osób ją docenia. Jest to naprawdę fantastyczna historia z wspaniałymi bohaterami, obok której nie można przejść obojętnie. Zdecydowanie zbyt mało osób ją zna, chociaż autorka jest raczej popularna nie tylko na świecie, ale i w Polsce.

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.

Wydaje mi się, że tutaj mogę dopasować Byliśmy łgarzami. Wcale a wcale ta książka mi się nie podobała i uważam, że za dużo się o niej mówi dobrych rzeczy, bo po prostu nie zasługuje na to ta powieść. Sama nie wiem, kiedyś mnie ciągnęło do tej historii, a teraz jestem po prostu oburzona, że takie coś zostaje okrzyknięte bestsellerem na świecie.

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.

Tutaj zdecydowanie na tę chwilę pasuje 3 tom z serii Oddechy, czyli Biorąc oddech. Pierwsze rozdziały to istna tortura, ale jak się już przebrnie przez nie, to dalej jest tylko lepiej. Tak samo idealnie pasuje tutaj Czas żniw, bo sama z początkiem się długo męczyłam, ale potem... Tego nawet nie da się wyrazić słowami! 


Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.

 Jak byłam mała to czytano mi dużo książek, ale również sama dużo czytałam. Jednak z tego co pamiętam, to na pewno rodzice czytali mi Przygody Filonka Bezogonka. To były bardzo fajne książki, aż chyba sobie odnowię tę historię z dzieciństwa.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka. 
 
 W sumie to mam pewnie takich dużo, ale póki co, na tę chwilę jest to cała seria Rosemary Beach, Za Daleko. Są to bardzo lekkie i przyjemne książki, które można pochłonąć w ciągu jednego dnia (całą trylogię)! Nie wiem, kiedy uda mi się sięgnąć po kolejne książki Abbi Glines, ale mam nadzieję, że niedługo, bo jestem naprawdę ciekawa, jak potoczą się losy innych bohaterów, których poznałam w tej trylogii.

Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.

Tutaj zdecydowanie pasuje Black Ice! To była tak fantastyczna, ale straszna książka, że nawet teraz robi mi się zimno, jak o niej myślę! Na pewno nie raz wrócę do tej książki Becki Fitzpatrick i Wam ją też gorąco polecam, bo jest warta uwagi. 


Rozlana herbata, czyli kogo taguję!


OD AUTORKI: Na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że miło Wam się czytało ten tag, bo mi bardzo przyjemnie się go robiło. W sumie, to czasem lubię porobić takie posty, jednak w dalszym ciągu przez większość czasu nie jestem do nich przekonana. Piszcie swoje typy do tych podpunktów, bo jestem ciekawa, co Wy byście tutaj umieścili! ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka