Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 18 września 2015

Królowa Tearlingu - Erika Johansen


Tytuł oryginału: The Queen of the Tearling
Tytuł polski: Królowa Tearlingu
Autorka: Erika Johansen
Data premiery: 4 lutego 2015
Wydawca: Galeria Książki
Liczba stron: 486
Czas czytania: 16 dni

"Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem.

Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.

W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.

Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku."
- lubimyczytac.pl

Trylogia "Królowa Tearlingu"
Królowa Tearlingu | The Invasion of the Tearling* | Zaplanowana**
*taką informację znalazłam na goodreads.com
** książka w przygotowaniu, brak tytułu

   O Królowej Tearlingu pierwszy raz usłyszałam na kanale Darii - Więcej Książków. Ona chyba jej nie recenzowała, ale coś po prostu wspominała, że czyta, więc kiedy zauważyłam tę książkę w bibliotece, nie mogłam po nią nie sięgnąć. Byłam niezwykle ciekawa, czy mi się spodoba. Jak wyszło? Zaraz się przekonacie. Muszę jednak jeszcze napomknąć o okładce, która jest według mnie genialna! Taka minimalistyczna, ale naprawdę cudowna. Cała książka w ogóle jest pięknie wydana, choć słyszałam od kilku osób, że nie podoba im się format (jest to zdecydowanie mniejsza książeczka niż wszystkie inne), ale mi pasuje. Przynajmniej poręcznie się ją nosi. 

   Kelsea ma dziewiętnaście lat i została wychowana przez małżeństwo - Carlin i Barty'ego - które nie jest jej biologicznymi rodzicami. Kelsea to córka poprzedniej królowej, teraz ma zasiąść na tronie i na nowo przywrócić królestwo Tearlingu jego ówczesną świetność. Jednak wiele osób czyha na jej życie, jej wuj, który jest regentem nie chce dopuścić, aby dziewczyna dotarła bezpiecznie do zamku i przejęła władzę. Biedna nastolatka, która wychowywała się bez różnego rodzaju zabaw i swobód, zamknięta w małym domu i lasku obok nie zna życia, nie wie, jak się zachowywać, a na domiar złego zakochała się w przestępcy. Czy Kelsea udowodni swoją lojalność wobec osób, które tego od niej oczekują? Czy sprosta zadaniu, jakie zostało jej powierzone? Czy w ogóle dotrze do zamku żywa? Ja już wiem, a Wy?

   Pierwsze od czego zacznę to wielowątkowość tej książki. Tak naprawdę w niej nie są opowiedziane jedynie losy Kelsea, a również to, co dzieje się z jednym ze Strażników Wrót, którzy bronią zamku, wuja Królowej Tearlingu - Thomasa Raleigha oraz ojca Tylera, który zajmował się koronacją dziewczyny. To bardzo ciekawy zabieg, bo w sumie myślałam, ze poznam jedynie to, co dzieje się z naszą główną bohaterką, a bez tych postaci historia byłaby niepełna i w większości sytuacjach pozbawiona większego sensu. 

   Styl Eriki Johansen jest dość toporny i ciężko się w niego wgryźć. Bardzo łatwo się rozpraszałam podczas czytania tej książki i szło mi to bardzo, ale to bardzo wolno. Ale ostatnie sto trzydzieści stron po prostu pochłonęłam! Albo się przyzwyczaiłam, albo w miarę pisania autorce poprawił się warsztat, zdecydowany plus, chyba że ktoś strasznie męczy się na początku, tak, że nie daje rady czytać, to wtedy nie ma z tego żadnego pożytku. W dodatku jest stosunkowo dużo przekleństw, co nieco mnie irytowało, no ale już trudno. Taki mamy klimat.

   Autorka przedstawia nam tutaj dość chaotyczny świat, bo w sumie mamy Amerykę, mamy Nowy Londyn, niby to Nowa Europa i wszystko jest tak, jak było, ale coś mi tu nie gra. Szczególnie, że są to realia podobne do Średniowiecza, a tu oni wyskakują nagle z czytnikami e-booków albo z jakimiś transplantacjami, które wtedy nie miały w ogóle miejsca. Wydało mi się to bardzo, bardzo dziwne i nie do końca pasowało, no ale pani Johansen stworzyła przynajmniej coś swojego, coś co ją symbolizuje. Nie jest to do końca dobra rzecz, no ale już trudno. Jestem w stanie się z tym pogodzić, jeśli muszę. 

   Jeśli chodzi jeszcze o aspekty techniczne, to rozdziały są zdecydowanie za długie. Mogłoby być ich więcej, ale żeby były krótsze, bo przez to cała historia jeszcze bardziej mi się dłużyła. Ale plusy również są. Największym są takie wstawki, nie umiem tego do końca nazwać, jakby wyjęte z dokumentów znajdujących się w twierdzy w Nowym Londynie, z których możemy zaczerpnąć nieco więcej informacji, niż te, które poznajemy wraz z biegiem historii. To bardzo ciekawy zabieg i rzadko kiedy się z czymś takim spotykam, jeśli chodzi o książki. 

   Bohaterowie są raczej słabo wykreowani, do gustu przypadł mi jedynie Duch oraz Pen, mężczyźni zajmujący się przed pewien czas/od pewnego czasu obroną Kelsea. Jednak to, co mnie rozdrażniło, choć dowiedziałam się o tym, jeszcze przed przeczytaniem tej książki, że w Królowej Tearlingu nie ma jako takiego wątku miłosnego. Dziewczyna zakochuje się w jednym mężczyźnie, ale nic po za tym. Liczę na to, że autorka rozbuduje ten wątek w drugim tomie, bo chociaż czasami muszę odpocząć od przesłodzonej miłości, to nie lubię, gdy takiego wątku w ogóle w książce nie ma. A jeśli się okaże, że do trzeciej części Erika nie zamierza związać Kelsea z kimś, to chyba osobiście ją znajdę i przemówię do rozsądku!

   Książka ta nie jest o pokonywaniu własnych lęków, przemierzaniu świata w poszukiwaniu miłości, ani nie jest to książka o miłości. To książka o polityce, o tym, jak należy poddać się swojemu przeznaczeniu i o tym, co zrobić, aby nie dać się zabić. Liczyłam na coś zupełnie innego, sama nie wiem, czego oczekiwałam od Królowej Tearlingu, ale na pewno nie tego, co otrzymałam. To, co przeczytałam, te prawie pięćset stron było całkiem ciekawych, ale jednak... Nie moje klimaty.

   Podsumowując, Królowa Tearlingu to przeciętna książka, w której można znaleźć wiele rzeczy, o których już czytaliśmy. Ciężki mi ocenić, czy jest to powieść warta uwagi, czy też nie. Ja nieco się rozczarowałam, bo oczekiwałam czegoś naprawdę fantastycznego, a dostałam po prostu coś, co mogę spotkać na każdym kroku. Wiadomo, mało książek jest teraz niezwykle genialnych i skradających serca czytelnikom, ale po tak cudownej okładce i intrygującym opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego i znacznie lepszego. Nie skreślam ani autorki, ani tej trylogii, mam po prostu nadzieję, że drugi tom będzie lepszy, a Erika Johansen poprawi swój warsztat, bo naprawdę ma potencjał.

★★★★★☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka