Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 13 września 2015

Czerwona królowa - Victoria Aveyard

Tytuł oryginału: The Red Queen
Tytuł polski: Czerwona królowa
Autorka: Victoria Aveyard
Data premiery: 18 lutego 2015
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte/Moondrive
Liczba stron: 478
Czas czytania: 2 dni

"– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]

– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?"
- lubimyczytac.pl

Trylogia "Czerwona królowa"
Czerwona królowa | The Glass Sword* | Bez tytułu*
*goodreads.com

   Wszyscy tak wychwalali Czerwoną królową, że taka genialna, oryginalna, z super bohaterami książka. Zachęcona na Targach (no kto nie lubi zniżek?) kupiłam. Długo zwlekałam z czytaniem tej książki, ale w końcu zostałam przekonana, no i przeczytałam. I się pytam: gdzie ta oryginalność, ci wspaniali bohaterowie? No właśnie ja też nie wiem! Kicha, po prostu jedna wielka kicha. Nawet żal mi o tym wszystkim pisać, ale zapraszam. Pohejtujemy sobie. No, ja pohejtuję. 

   Mare ma siedemnaście lat, o ile się nie mylę, wybaczcie, jeśli coś pomieszałam, ale imię tej bohaterki i tak już mnie bardzo spaczyło i nie chcę chyba o niej wiedzieć nic więcej, i nie pracuje, tylko kradnie. Nie potrafi nic zrobić porządnie, a w wieku 18 lat trafi do wojska i zostanie wysłana na front, do walki z Lakelandczykami (wspomniałam, że mieszka w wiosce o nazwie Pale? Nie, nie pejl, tylko PALE, no wiecie, takie śmieszne drewniane kołki, które wbija się w ziemię). Dziewczyna jest Czerwona, znaczy to mniej więcej tyle, że należy do grupy biedaków tłamszonych przez Srebrnych, czyli tych lepszych. No tak, jakżeby inaczej. W końcu jednak przydarza się jej cud (normalnie niczym Cud nad Wisłą, he he) i trafia na dwór króla Tyberiasza. Jeśli jeszcze się nie domyśleliście - Mare jest oczywiście wyjątkowa, no bo jak to tak, główna bohaterka nie może być nijaka, prawda? 

   Zacznę może od pozytywnych rzeczy, które są AŻ dwie. Po pierwsze - okładka jest przecudowna i tak naprawdę to ten większy pozytyw. Wcześniej żałowałam, że nie mam tego wydania w twardej oprawie z obwolutą, ale teraz ani trochę nie żałuję, że nie wydałam na niego swoich czterdziestu czy też pięćdziesięciu złotych, to byłoby takie marnotrawstwo... Drugą rzeczą, z tych wesołych, jest to, że mimo fatalnego stylu nastolatki piszącej opowiadanie w internecie, Czerwoną królową czyta się naprawdę szybko. Jedno popołudnie i można mieć ją z głowy. Tyle dobrego, hura!

   Bohaterowie jak bohaterowie, podobno. Mare trafiła do puli najbardziej irytujących głównych postaci EVER, tak samo Maven, który jest... ach, co tu dużo mówić. Cal, czyli starszy z książąt jest moim ulubionym bohaterem, ale szczerze? Nawet dla niego nie zamierzam rychło zabierać się za drugi tom, nawet jak zostanie wydany jutro, a ludzie zaproponują mi miliony za jego przeczytanie. Nie, nie i jeszcze raz: nie. Sam król Tyberiasz to Prezydent Snow z Igrzysk śmierci, więc dwa razy bardziej go nie lubię - raz za to, że po prostu jest kretynem, a drugi raz za to, że no po prostu jest zerżnięty z Igrzysk, to chyba logiczne. Ciekawi mnie jeszcze postać Elary, czyli królowej, stojącej u boku Tyberiasza, ale również nie jest to taka ciekawość, która niezaspokojona będzie mnie dręczyć.

   Od połowy książki mniej więcej już wiedziałam, jak to wszystko się skończy. Zero zaskoczeń (no dobra, były dwa, ale nic niemal nieznaczące, więc ćś, chcę pohejtować) i szczerze powiedziawszy jakoś mnie nawet ucieszył ten koniec. Ale to chyba dlatego, że to był koniec i mogłam rzucić w kąt Czerwoną królową. Naprawdę, nie rozumiem czym kierowała się autorka podczas pisania tej książki (jak nie wiesz o co chodzi, chodzi o pieniądze) i ja nie chcę jej I JEJ FANÓW (o zgrozo, zaraz mnie ktoś zabije) obrażać, bo naprawdę szanuję Was, tych, którym się to podoba (moje psiapsie Klaudia i Ola uwielbiają CK), po prostu nie rozumiem. Nie rozumiem i szczerze rozumieć nie chcę (powtarzam się), więc nawet nie próbujcie mnie przekonać do tej książki. I tak Wam się nie uda.

   Jestem naprawdę zaskoczona ilością pozytywnych recenzji, jakie na temat tej powieści spotkałam, ale cóż, ja Wam nie bronię tego czytać, naprawdę. Proszę bardzo, również mam książki, które uwielbiam, a wszyscy inni zjeżdżają po całości. Jednak do mnie Czerwona królowa nie przemawia i żałuję pieniędzy, jakie na nią wydałam. No cóż, ale przynajmniej okładka cieszy oko.

   Żal mi aż podsumowywać tę książkę, ponieważ taka słaba była. Ale no cóż. Czerwona królowa, choć wychwalana przez większość pod niebiosa mi nie zaoferowała nic godnego uwagi. Ciągłe wyklinania na główną bohaterkę nic nie zdziałały, ona i tak robiła swoje, czyli była po prostu głupią kretynką, która nie widzi w jak wielkie bagno się pcha (a podobno taka bystra). Historia mnie nie porwała, ale co tu się dziwić - połączenie Igrzysk śmierci z Niezgodną i wplecenie między to wątku z Rywalek to chyba nie moja bajka (w sumie się dziwię, że to bajka kogokolwiek). Nie rozumiem fenomenu tej książki i... Szczerze? Mało mnie to interesuje, nie chcę tego rozumieć. Po drugi tom raczej nie sięgnę, a już na pewno nie wydam na niego swoich pieniędzy. Nawet na promocji. Wam również odradzam czytanie tej książki, no chyba że lubicie historie zerżnięte z innych powieści - to wtedy podczas czytania Czerwonej królowej będziecie się dobrze bawić.

☆☆☆☆☆☆☆☆☆
 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
"Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
(3,1 cm)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka