Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 23 sierpnia 2015

W otchłani - Beth Revis

Tytuł oryginału: Across the Universe
Tytuł polski: W otchłani
Autorka: Beth Revis
Data premiery: 21 marca 2012
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 392
Czas czytania: 2 dni

Przerażające i cudownie klaustrofobiczne, które jest po części sci-fi, po części dystonią, zupełnie olśniewające dzieło.

Siedemnastoletnia Amy dołącza do swoich rodziców jako zamrożony ładunek na pokładzie ogromnego statku kosmicznego "Błogosławiony" i sądzi, że obudzi się na nowej planecie za trzysta lat. Nigdy nie przypuszczałaby, że jej drzemka skończy się o 50 lat za wcześnie i że będzie zmuszona żyć w wymagającym odwagi i uporu świecie statku kosmicznego, który rządzi się swoimi prawami.
Amy szybko zdaje sobie sprawę, że jej pobudka nie była żadną awarią komputera. Ktoś z kilku tysięcy mieszkańców statku próbował ją zabić. I jeśli Amy nie zrobi czegoś i to szybko, jej rodzice będą następni.
Teraz Amy musi spieszyć się, aby rozszyfrować ukryte sekrety statku. Lecz wśród jej listy podejrzanych morderców jest tylko jeden, który naprawdę się liczy: Starszy, przyszły dowódca statku i miłość, której nigdy by nie przewidziała."
- lubimyczytac.pl

Trylogia "W otchłani"
W otchłani | Milion słońc | Cienie Ziemi

   Szczerze powiedziawszy, sama nie spodziewałam się po tej książce niczego. Chciałam ją przeczytać, ot, tyle. Nie wiedziałam, że akcja dzieje się w kosmosie, że coś tam coś tam, ale nigdy jakoś nie zagłębiałam się w fabułę, a to, co przeczytałam z tyłu i na skrzydełku okładki... cóż, niewiele mi to pomogło. Pożyczyłam jednak z biblioteki i trzymałam w domu, więc żal było nie przeczytać. W końcu więc wybór padł i rozpoczęłam swoją przygodę z nową autorką i z zupełnie nową historią i bohaterami. Jak to się skończyło? Przekonacie się dosłownie za chwilkę. 

   Amy ma szesnaście lat i ciężką decyzję do podjęcia. Zostawić chłopaka, szkołę, marzenia o maratonie nowojorskim i polecieć z rodzicami zasiedlić nową planetę, czy też może pozwolić rodzicom na to, by nigdy nie mogli obejrzeć jej kreacji na bal maturalny, dostającej dyplom ukończenia studiów, bawiącej się ze swoimi dziećmi? To było nie lada wyzwanie, jednak nastolatka sama podjęła decyzję, której, jak się może wydawać, później będzie żałowała. Czy tak się stało? Sama nie wiem, co siedzi w głowie tej dziewczynie, ale wydaje mi się, że koniec końców jednak udało jej się dostosować. Jak się później dowiadujemy, dziewczyna budzi się z procesu hibernacji i ktoś chce ją zamordować. Pytanie tylko: kto? Na ratunek przybywa jej Starszy, szesnastoletni chłopak, który niedługo ma objąć rządy na Błogosławionym, statku kosmicznym lecącym z misją zasiedlenia nowej planety. Jednak w tym miejscu Amy różni się od pozostałych, jest buntownicza i nie wierzy w to, co przekazuje jej Najstarszy, to jak traktuje innych "obywateli". Dziewczyna coś podejrzewa, nie wie jednak, że odkrycie sekretów sprawi, że nic nie będzie już takie samo, zwłaszcza ona.

   Szczerze powiedziawszy to bohaterowie denerwowali mnie od samego początku. Sama nie wiem dlaczego, ale tak i już. Wiadomo, Starszy wychował się na statku i zna tylko to, co poznał dzięki tamtejszej kulturze i zasadom. To, co zrobił z nim Najstarszy przechodzi ludzkie pojęcie, szczególnie że sam miał bardzo dużo za uszami. Amy natomiast nie potrafiła się dostosować do tego świata i to również rozumiem, tylko że... oni błądzili jak ślepcy w ciemności, a przecież wszystko tak naprawdę mieli pod nosem. Nie wiem, ta dwójka po prostu z początku nie przypadła mi do gustu, jednak pod sam koniec jakoś się do nich przekonałam i teraz na pewno będę śledzić ich losy z niemałą ekscytacją.

   Emocje, jakie panowały podczas czytania tej książki idealnie opisała Klaudia (Nic nie zabija czasu tak jak książka), z którą rozmawiałam podczas czytania W otchłani.

Alicja rano: Beznadziejne to, nie czytam tego. 
Alicja wieczorem: Boże, dajcie mi drugi tom!

I to rzeczywiście racja, tak wyglądało moje podejście do tej książki. Ale cieszę się, że jednak w końcu mi się spodobało, bo nie lubię czytać słabych książek, a ta jest taka tylko na początku, co jest do przeżycia.

   Był taki jeden moment w książce, który właśnie zmienił moje nastawienie z takiego negatywnego na niesamowicie emocjonujące, jednak nie chcę zdradzać za bardzo, co to konkretnie jest, bo dla kogoś mógłby być to wielki spoiler, ale powiem, że dla tego wydarzenia i to, co ogarniało mnie podczas czytania o tym było warte czekania i jęczenia na temat beznadziejności pierwszych dwustu stron.

   Zapomniałabym, miałam jeszcze wspomnieć o dwóch słowach, które ciągle przewijały się przez karty tej powieści a są to słowa: gzyfowy oraz hucpiarz. Czytam tak i czytam tę książkę i sobie myślę, autorka pewnie je wymyśliła, kurczę, bo nie mam pojęcia co to są za słowa. I do pierwszego miałam rację, jest to przymiotnik stworzony od skrótu GZF, czyli Giełda Zasobów Finansowych, która finansowała misję Błogosławionego. Natomiast to drugie słowo podobno istnieje w potocznym użyciu i oznacza kogoś bezczelnego i aroganckiego. A to ci nowina, można poznać nowe ciekawe słowa, chociaż w prawdziwym życiu pewnie nigdy nie udałoby mi się go wykorzystać, bo ta wymowa... no i pewnie nikt nie wiedziałby o co chodzi.

   Samo zakończenie mnie wbiło w fotel (a raczej w łóżko, bo wtedy leżałam). Jestem naprawdę pod wrażeniem, tego, jak idealnie udaje się Beth Revis budować napięcie między kolejnymi rozdziałami. To naprawdę niesamowite, bo niektórzy autorzy nie potrafią stworzyć takiego klimatu w swoich dziełach. Bardzo mi się to podobało, bo dzięki temu mam wielką ochotę na poznanie drugiego tomu i bardzo chętnie poszłabym od razu do biblioteki i przeczytała go, choćby od razu tam!

   Podsumowując, W otchłani było dobrą lekturą, mimo kilku potknięć na początku i tego, że  wbiłam się w akcję dopiero po dwieście trzydziestej którejś stronie. Jednak w dalszym ciągu jest to zaskakujące, na pewno nowe doświadczenie, które będę miło wspominała. Bohaterowie, choć nieco irytujący, są do przeżycia, a pod sam koniec nawet im kibicowałam. Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać tej książki lub się wahają - nie zwlekajcie, możecie odkryć coś nowego i zaskakującego. Dla fanów thrillerów może nie będzie taka straszna, ale ja się bałam i to bardzo! Polecam, sięgnijcie, jak macie okazje, bo wydaje mi się, że warto.

★★★★★★★☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Zrobiłam mały risercz i wynika z niego, że W otchłani to pierwsza książka pani Revis, a że stała się ona bestsellerem, a sama autorka jest bardzo popularna, to idealnie nadaje się do kategorii pierwsza książka popularnego autora!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka