Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

TEEN WOLF BOOK TAG


    Dziś przychodzę do Was z czymś nowym, tak mi się wydaje. Tagi w książkowej blogosferze to chleb powszedni, każdy wie, o co chodzi. Jako że ostatnio mam ogromną fazę na serial Teen Wolf postanowiłam poszukać książkowych tagów z bohaterami w rolach głównych. Znalazłam go na youtubie, po hiszpańsku i postanowiłam go przetłumaczyć, oczywiście z małą pomocą słownika, bo nie znam tego języka aż tak dobrze, jakbym chciała, ale dzięki trzem latom nauki coś tam jednak umiem. Nie jestem jednak w stanie zgodzić się, co do niektórych bohaterów, dopasowanych do, WEDŁUG MNIE, złych kategorii, więc zmieniłam po prostu je tak, jak ja oceniam dane postaci, więc w sumie to tak, jakbym niemal sama ten tag stworzyła XD I tak oto przedstawiam Wam TEEN WOLF BOOK TAG, do którego dodałam kilka postaci, bo nie podobało mi się to, że ich tutaj nie ma. Od razu może zacznę od nominacji, a tak dziś, jakoś od drugiej strony. A więc nominacje lecą do:

Sylwii z bloga i kanału na YT Moje spojrzenie na kulturę 
Ani z kanału na YT Ania z książkowego wzgórza  
Sherry z Feniksa
Zuzi z bloga ...ale zaczytana...
Charlotte Andell z bloga In Bookland
oraz do innych fanów tego serialu, niestety, ale więcej nie ogarniam, kto ten serial ogląda i lubi

Scott McCall, czyli książka, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania

   Zdecydowanie Oddam ci słońce! Chociaż wiedziałam, że to będzie dobra książka, to nie spodziewałam się, że AŻ TAK dobra. Historia tam przedstawiona złamała mi serce, ale jednak bardzo przypadła mi do gustu i uwielbiam ją i jej bohaterów, mimo że nie za bardzo przepadam za Jude. Jednak i tak uważam, że Jandy Nelson odwaliła kawał dobrej roboty i mam nadzieję, że o Niebo jest wszędzie będę mogła niedługo wypowiedzieć się tak samo pozytywnie, jak o Oddam ci słońce. Sam Scott, mimo iż jest głównym bohaterem, nie należy do moich ulubionych, a w piątym sezonie wręcz go nie rozumiem i mogłabym godzinami krytykować, za to co robi.

Stiles Stilinski, czyli książka (lub bohater), dzięki której czuję się dobrze, mimo że jestem smutna

   Wydaje mi się, że tutaj idealnie pasują Papierowe miasta, bo chociaż książkę uwielbiam, tak samo zresztą jak film, to zawsze jak o niej myślę jest mi jednocześnie przykro i ciepło na sercu. Tak samo mam z postacią Stilesa, którego z początku nie lubiłam, ale jednak w końcu się przekonałam, a potem producenci złamali mi serce, jednak mimo wszystko dalej się jakoś trzymam i czuję ciepło na samą myśl o Stilesie. A jeśli miałabym wybrać bohaterów... to żeby nie spoilerować, po wiem po prostu, że na samą myśl o tych, którzy umarli w serii o Harrym Potterze też się tak czuje.

Allison Argent, czyli bohater/bohaterka, której powierzyłabym własne życie

   Katniss Everdeen. Kto by nie powierzył jej swojego życia? Chyba tylko jakiś głupiec. Na pewno by mnie ocaliła. A jak nie... Cóż. Wydaje mi się, że Augustus Waters, jakby tylko mógł, też na pewno by mnie ochronił, jakby zaszła taka potrzeba. Quentin też był w stanie rzucić wszystko w kąt i ruszyć na poszukiwania Margo. Jemu chyba też bym mogła pozwolić na chronienie mnie, jak tylko by chciał. Co do Allison - nie przepadam za nią, ale mam do niej ogromny sentyment. Uwielbiam ją i Scotta. Jest naprawdę godną podziwu postacią, jej zaciętość i chęć chronienia nie tylko rodziny, ale i przyjaciół... Naprawdę coś wspaniałego.

Lydia Martin, czyli książka, która z pozoru wydaje się być głupiutka, ale jednak niesie za sobą głębsze przesłanie/zmusiła mnie do refleksji

   Twardy orzech do zgryzienia tutaj miałam, mimo że sama wymyśliłam tę kategorię. Ale koniec końców zdecydowałam się na Do wszystkich chłopców, których kochałam. Książka na pierwszy rzut oka niepozorna, zwykła obyczajówka, ot tak. Jednak ja naprawdę ją pokochałam, pod koniec przez cały czas miałam łzy w oczach i ciężko było mi ją czytać, ale mimo że było mi przykro, to i tak ją uwielbiam. W dodatku potem myślałam wiele na różne tematy, o miłości, przyjaźni, rodzinie, drugich szansach... Przeczytajcie, przekonacie się, o czym mówię. Lydia od początku jest jedną z moich ulubionych postaci żeńskich, ale nie przebije Jacksona i bliźniaków. Niezwykle bystra i pomocna dziewczyna, a również wspaniała przyjaciółka, nie tylko dla Allison, ale i dla Scotta.

Derek Hale, czyli bohater, który jest na tyle zdeterminowany, żeby osiągnąć to, co sobie zaplanował, nieważne jakim kosztem

   Na pewno takim bohaterem jest Voldemort z serii o Harrym, co doskonale wszyscy wiedzą. Również Q z Papierowych miast też taki jest, ale on chyba nie byłby gotów zabić każdego, kto mu w tym przeszkodzi. Chociaż kto to wie. Prezydent Snow z Igrzysk śmierci również należy do takich postaci. Co do samego Dereka, to polubiłam go dopiero pod koniec, na początku mnie strasznie drażnił, szczególnie w pierwszym i drugim sezonie, ale teraz jest mi nawet szkoda, że go nie ma (choć podobno ma wrócić!).

Jackson Whittemore, czyli bohater, który udaje kogoś kim nie jest

   W Starterze Lissy Price główna bohaterka udaje kogoś kim nie jest, ale nie mogę chyba więcej zdradzić, bo boję się, że to był spoiler. Również Margo Roth Spiegelman, chociaż ona raczej nie udaje, a po prostu sama nie wie, kim tak naprawdę jest. W trylogii o Wiktorii Biankowskiej, sama Wiktoria udaje żywą, choć tak naprawdę jest martwa. To nie spoiler, jakby ktoś pytał. Co do samego Jacksona... To moja ulubiona postać z Teen wolfa EVER, więc... kocham go, no po prostu go kocham. Żałuję, że jest tylko w dwóch sezonach, ale wiadomo, obsada ciągle się zmienia i cieszę się, że w ogóle był aż tak długo. Jestem pod wrażeniem jego determinacji i tego wszystkiego w ogóle. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę jeszcze czas, żeby odświeżyć sobie pierwsze dwa sezony dla tego bohatera.

Malia Tate, czyli bohater, który czuje się nieswojo w miejscu, w którym się znajduje

  Wydaje mi się, że tutaj pasuje Charlie z The Perks of Being a Wallflower. Ten chłopak naprawdę nie daje sobie rady w życiu i ciężko mu być uczniem w liceum, jednak stara się jak może sobie z tym poradzić. Taka sama jest Malia, jedna z moich ulubionych żeńskich bohaterek w tym serialu. Ale szczerze? Wolę ją zdecydowanie bardziej w krótkich włosach XD

Isaac Lahey, czyli smutna książka, którą uwielbiam

   Gwiazd naszych wina. Zdecydowanie. Ostatni tom Harry'ego Pottera. Prawie jak gwiazda rocka. Bezdomna. Powiem Wam szczerze, że według mnie każda książka jest na swój sposób smutna i dzieją się tam straszne rzeczy. Zależy wszystko od punktu widzenia. Czemu taka kategoria do Isaaca? Ci co oglądali, na pewno wiedzą. Ja chociaż za jego postacią nie za bardzo przepadam, to tak samo mam, jak w przypadku Stilesa - ciepło mi się robi na sercu, jak pomyślę o tej postaci.

Chris Argent, czyli bohater, który jest jednocześnie bardzo silny i zdeterminowany, ale również wrażliwy i czuły

    Mimo że Igrzyska śmierci czytałam dość dawno i nie za bardzo pamiętam to wszystko, to wydaje mi się, że Finnick właśnie taki jest. Uwielbiam Finnicka i podziwiam go. Za wszystko. Chrisa Argenta z początku nie lubiłam. W pierwszych i drugim sezonie po prostu miałam ochotę go udusić. Teraz go rozumiem i współczuje mu, nie wiem, jak ja bym sobie poradziła, gdybym była w jego sytuacji.

John Stilinski, czyli książka, która powinna zostać uznana za lekturę szkolną

   Oddam ci słońce, Papierowe miasta, Gwiazd naszych wina, Prawie jak gwiazda rocka. Daję tutaj książki typowo młodzieżowe, jednak niosące za sobą jakieś głębsze przesłanie, do których można stworzyć wiele ciekawych motywów i symboli, o których można by dyskutować aż do nocy. Na pewno chętniej takie książki byłyby czytane. Nie kwestionuję tego, że lektury trzeba czytać, chodzi mi o to, że większość dzieciaków nic nie czyta, bo szkolne lektury są zbyt ciężkie. A John Stilinski w moich oczach? Cudna postać, fantastyczny człowiek, nieco nieporadny ojciec, któremu jest chyba jeszcze ciężej niż Stilesowi. Uwielbia, uwielbiam, uwielbiam. Choć momentami go nie rozumiem.

Melissa McCall, czyli książka, która otworzyła mi oczy na różne sprawy

   W każdej książce jestem w stanie znaleźć coś, co mnie zmusi do refleksji i pozwoli spojrzeć na coś z zupełnie innej perspektywy, jednak ostatnio były to książki, które już się przez ten tag przetoczyły: Papierowe miasta, Oddam ci słońce. Jednak również Love, Rosie oraz Przekleństwa niewinności. Jednak jak już mówiłam, większość książek powoduje, że zaczynam zastanawiać się nad różnymi rzeczami. Co do Melissy McCall uwielbiam ją jako matkę, ale i lekarza, którym jest z zawodu. To naprawdę wspaniała postać i Scott ma ogromne szczęście, że jest przy nim ktoś taki jak ona.
 
Peter Hale, czyli czarny charakter, który jednocześnie kocham i nienawidzę 

   Snape, chociaż nie wiem, czy to taki do końca czarny charakter. UWAGA, TO MOŻE BYĆ SPOILER! (zmieniłam kolor czcionki na biały, żeby przeczytać, zaznacz fragment myszką) Sebastian z Darów Anioła. Lubię go, nawet bardzo, ale jednocześnie mnie wkurza, że to negatywna postać. A Peter Hale? Jest przystojny. I tyle mi wystarczy. Owszem, drażni mnie. I to nawet bardzo. Więcej niż bardzo. Ale jest przystojny, a ci, którzy twierdzą inaczej - jesteście ślepi :D

 Aiden i Ethan, czyli ulubiona para (grupa) przyjaciół

   Oczywiście nie mogłam do tego punktu dać nic innego, jak tylko grupkę naszych urwisów z serii Harry Potter. Uwielbiam ich, tak samo jak bliźniaków z Teen wolfa, oni wszyscy są wspaniałymi ludźmi, może nieco zagubionymi, ale naprawdę ich wszystkich kocham! 

Alan Deaton, czyli książka, do której wracam kiedy mam czytelniczego kaca

   Dwa słowa. Harry Potter. Tak, tak, pewnie nie jesteście zdziwieni. Większość osób tak ma, że wraca do HP, gdy ma czytelniczego kaca. Na pewno nie jestem jedyna. Co do Deatona - nie za bardzo przepadam za jego postacią, ale jest on bardzo pomocny i wydaje mi się, że jest dla Scotta bardzo dużym oparciem, prawie jak ojciec, którego nie miał przez bardzo długi czas. Cieszę się więc, że jednak jest w serialu taka postać.

Kira Yukimura, czyli książka, którą przeczytałam nie wiedząc o niej kompletnie nic

   Kompletnie nic, to może nie, ale na pewno bardzo niewiele. Mówię tu o trylogii Abbi Glines pod tytułem Rosemary Beach. Za daleko, czyli o O krok za daleko, Spróbujmy jeszcze raz oraz Zacznijmy od nowa. Wiedziałam kilka rzeczy, ale byłam zaskoczona, jak się okazało, że to nie to, czego oczekiwałam. Kirę lubię, ale nie na tyle, by było mi smutno, że jej w przyszłych sezonach nie zobaczę.

Liam Dunbar, czyli książka, która tak mnie oczarowała okładką, że musiałam ją kupić

   Tutaj mogę dopasować dwie książki. Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta oraz Razem będzie lepiej. Książki kupiłam kilka miesięcy temu, chyba w maju, do tej pory ich nie przeczytałam, ale okładki są po prostu CU-DO-WNE! Tak jak Liam, którego bardzo lubię. Musi on się zmierzyć z wieloma trudnymi sytuacjami, mimo młodego wieku. Ale i tak daje sobie świetnie radę. 

Jordan Parrish, czyli książka, na którą zwróciłam uwagę dzięki opisowi

   Jej wszystkie życia, Ene, due, śmierć, Endgame. Wezwanie. To trzy książki, które głównie skusiły mnie właśnie opisami. Tak mi się wydaje. Z tego co pamiętam, Jej wszystkie życia są wychwalane w blogosferze, ale chyba nie na tyle przekonały mnie recenzje do jej kupna, bardziej właśnie opis. A Jordan Parrish? Sama nie wiem, co o nim myśleć. Przystojny, zastępca szeryfa, inteligenty. Ale coś mi w nim nie gra. Jeszcze nie wiem co, ale wkrótce to rozgryzę. 

Theo Raeken, czyli bohater, wobec którego mam mieszane odczucia

   Dałam taką kategorię, a sama nie wiem, kogo by tutaj wpasować. Może America z Rywalek by się nadała, chociaż nie. Nie cierpię jej. Bardziej widzę w tej roli Maxona, bo sama nie wiem, co o nim myśleć. Tak, on tu pasuje. Tak samo jak Piotruś z trylogii o Wiktorii Biankowskiej. Niby go uwielbiam, ale jednak... coś mi tu śmierdzi. Z Theo jest tak samo. Nigdy nie przewidzę, co on zrobi, jaki będzie jego kolejny krok. Chciałabym wierzyć, że to dobra postać, ale daje mi tyle powodów, by przestać tak myśleć, że już jestem tak skołowana, że mam ochotę wyrzucić mojego laptopa przez okno. 

Bobby Finstock/Coach, czyli najśmieszniejszy bohater EVER

   Ben Starling z Papierowych miast Johna Greena. Jak znajdziecie mi kogoś śmieszniejszego (szczególnie w filmie) to chyba padnę Wam do stóp. Ten chłopak to po prostu śmieszek nad śmieszki, uwielbiam go! W sumie teraz przyszła mi do głowy jeszcze Bianca z The Duff, ale niestety, ja widziałam tylko film i tam była prześmieszna, a nie wiem, jaka jest w książce, więc... Co do Trenera w serialu - lubię jego postać, najbardziej podobała mi się scena, w której rzucił piłką w uczennice i nic sobie z tego nie zrobił. To było bardzo śmieszne! W dodatku zależy mu na drużynie, wie jak motywować ludzi, chociaż czasem jest okropnym sku...rczybykiem. Stilesa i Scotta traktuje jak swoich synów, czasem jednak potrafi się wkurzyć i im dopiec. Ale to dobry facio, wierzcie mi!

Sciles, czyli książka (lub bohater), która złamała mi serce

   Gwiazd naszych wina złamało mi serce. Augustus Waters złamał mi serce. Percy Jackson złamał mi serce, Love, Rosie złamało mi serce. Jace Wayland złamał mi serce. Q złamał mi serce. Harry Potter złamał mi serce. Czas żniw oraz Zakon mimów złamały mi serce. Ostatnia piosenka złamała mi serce. Ale przede wszystkim to Sciles złamało mi serce. Na pół. A potem jeszcze na pół. I jeszcze, i znów, znów i znów. Rozpadło się na milion małych kawałeczków, których chyba już nigdy wszystkich nie uda mi się zebrać do słoika.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka