Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 18 sierpnia 2015

Krótka rozprawa na temat... #6 WSZYSCY JESTEŚMY POPĘKANI*



   Wszyscy jesteśmy popękani.* Zastanawialiście się nad tym? Te wszystkie złe rzeczy, sytuacje, w których czujemy się słabi, podłamani, bez wsparcia, tworzą w nas pęknięcia. Niektóre delikatne, inne większe, a jeszcze inne tak ogromne, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy to pęknięcie, czy może po prostu ziejąca pustką dziura, której niczym nie da się wypełnić. Każdy z nas miał w życiu (albo będzie miał) moment totalnego załamania, kompletnej utraty wiary w to, że kiedyś będzie lepiej, w to, że kiedyś będziemy szczęśliwi. I wiecie co? To dobrze. Smutek jest w porządku.** Nieraz już to pisałam, ale człowiek nie może być wiecznie szczęśliwy, uśmiechnięty i zadowolony ze swojego życia. Jaki to miałoby sens? Żaden, no właśnie. Trzeba zachować pewną równowagę. Równowagę, która trzyma nas na ziemi, nie pozwala ulecieć w niebo, niczym balon. Green to idealnie ujął:

[...] w którymś momencie będziesz musiał przestać wpatrywać się w niebo, bo inaczej pewnego dnia spojrzysz z powrotem w dół i zorientujesz się, że ty także uleciałeś w przestworza.

   Nie chodzi tu o to, że nie można marzyć, oddawać się czemuś niemożliwemu (chociaż w mojej opinii wszystko jest możliwe). Chodzi o to, że nie możemy pozwolić, by nasze pęknięcia nas pokonały. Musimy się z nimi zmagać, jasne, można o tym komuś powiedzieć, ba, nawet trzeba, bo bliscy ludzie to skarb, ale przede wszystkim musimy sami sobie poradzić z tym, co w nas siebie. Zaakceptować to, co czujemy. Zrozumieć to, czego nie zrozumieć nie chcemy. Przestać udawać być kimś, kim nie jesteśmy. Zbyt wiele może się wydarzyć, żebyśmy mogli na wszystko się przygotować***, to całkowita racja. Ale czy właśnie nie w tym sęk? TO właśnie jest piękne, nie jesteśmy na wszystko przygotowani. W naszym życiu jest tyle niewiadomych, które musimy odkryć. Jednak niektóre rzeczy czasem powinny pozostać tajemnicą. Q tak naprawdę tego nie rozumiał. Nie rozumiał, że czasem człowiek chce pobyć sam, jak Margo. Nie winię go za to. Winię Margo.

    Rozumiem punkt widzenia Q. Podążanie za Margo, obsesja na punkcie tej dziewczyny, wciągnięcie w to jego przyjaciół. Musiał sam zobaczyć na własne oczy, zrozumieć, że człowiek nie jest niczym więcej, niż tylko człowiekiem.**** Ale może czasem trzeba sobie odpuścić. Jeśli ktoś ucieka, ma ważny powód. Kiedyś byłam przekonana, że należy walczyć do samego końca, o cokolwiek, o miłość, o rodzinę, o przyjaźń. Ale kilka zdarzeń utwierdziło mnie w przekonaniu, że może ktoś nie chce zostać odnaleziony, tak jak Margo, nie chce, by ktokolwiek szukał wskazówek, głowił się nad sensem tego wszystkiego. Czasem trzeba odpuścić i sprawdzić, czy dana osoba do nas wróci. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale sądzę, że niektórzy nie są warci odnalezienia i gonienia za nimi. Po prostu nie są tego warci. Kto wie, może pękła w nich ostatnia struna, ich okręt zaczął tonąć. Może. I może to okrutne, ale niektórzy mogą na to zasługiwać.

   To, że jesteśmy popękani, że pękają w nas struny, jest rzeczą naturalną. Niezwykle smutną, ale i piękną. Czasem trzeba pozwolić popękać jeszcze kilku innym strunom. Trzeba pozwolić zrobić w sobie kilka dziur i zacząć się zatapiać niczym okręt. Kluczem do wszystkiego jest to, żeby nie pozwolić zerwać się tej ostatniej strunie, nie można być jak Margo Roth Spiegelman, chociaż wiem, że to bardzo kusząca wizja. Wiecie co? Margo to świetna bohaterka, ale tylko na krótką metę. Nie wiemy, co się z nią stało. Nie wiemy, czy skończyła w Nowym Jorku, czy może po drodze gdzieś zginęła w wypadku. Może pojechała na drugi koniec kraju (albo świata?) i zaczęła nowe życie jako ktoś zupełnie inny, pod innym imieniem i nazwiskiem. Uwielbiam ją. Ale nie chcę być jak ona. Chcę gdzieś zapuścić korzenie. Znaleźć swojego Q, który w każdej chwili za mną podąży, uratuje mnie i nie pozwoli mojej ostatniej strunie pęknąć. Nie chcę być jak Margo Roth Spiegelman. I wy też nie bądźcie. Dajcie się uratować, bo ucieczka, to nie jest jedyne wyjście. Śmierć też nie.


* Papierowe miasta, John Green
** Jak być szczęśliwym (albo chociaż mniej smutnym), Lee Crutchley 
*** Papierowe miasta, John Green
**** parafraza

OD AUTORKI: Ogólny brak sensu i składności tego tworu jest spowodowany emocjami, jakie mi towarzyszyły podczas pisania. Nie wiem, czy te wszystkie wątki trzymają się kupy. Zresztą nieważne, dla mnie to nie ma znaczenia.

17 komentarzy :

  1. Piękne ♥ I bardzo prawdziwe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :*
    Szczerze, podsumuję to jednym stwierdzeniem: gdyby człowiek był wiecznie szczęśliwy, nie dostrzegałby w tym nic pięknego, nic nadzwyczajnego, po prostu by żył jak pod narkozą, a dni przemijałyby w kółko i w kółko. Do tego potrzebny jest smutek - ponieważ gdy on zniknie, postrzegamy szczęście jako najpiękniejszy prezent, jaki możemy dostać w swoim życiu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z Tobą w 100%
      Smutek to ważna część naszego życia.

      Usuń
  3. Masz rację, ucieczka to nie jest jedyne wyjście. Zawarłaś w tym tekście chyba wszystko, bo sama nie wiem co powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie mam wrażenie, że jest w nim wiele niedopowiedzianych rzeczy XD
      Ale cieszę się w takim razie, że Ty go odczuwasz inaczej :)

      Usuń
  4. Pięknie to wszystko ujęłaś. Twoje teksty są naprawdę motywujące i zawsze jak je czytam, dodają mi skrzydeł i widzę świat z innego, trochę szerszego punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak się dzieje, bo właśnie o to mi chodzi. Nawet nie wiesz, jak szeroko się uśmiecham, jak ktoś dzięki mnie jest w stanie, nawet w bardzo malutkim stopniu albo zmienić swoje nastawienie do czegoś, albo zmienić myślenie na bardziej pozytywne.
      Szczególnie jak jest ciężko, to takie rzeczy są przydatne, mimo że to malutkie drobiazgi, które, wydawać by się mogło, nie mają na nic dużego wpływu.

      Usuń
  5. Bardzo wiele w tym tekście sensu. I prawdy. Dzięki Tobie chcę teraz przeczytać "Papierowe miasta", mimo że unikałam tej książki. Jeśli natchnęła Cię do takich przemyśleń, to musi być tego warta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej uważałam, że to GNW jest najlepszą książką Greena, ale teraz zmieniłam zdanie.
      "Papierowe miasta" to warta uwagi książka, ale nie obiecuję Ci, że po pierwszym przeczytaniu będziesz nią zachwycona.

      Usuń
  6. Zgadzam się, że niektórzy nie są warci gonienia za nimi. Czasami po prostu lepiej jest odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wiadomo, że czasem jest ciężko, bo opuszczanie bliskich boli, ale z własnego doświadczenia wiem, że jest to do przeżycia, w dodatku to stan tymczasowy i kiedyś w końcu przejdzie :)

      Usuń
  7. Doskonale to ujęłaś. Zgadzam się ze wszystkim, co tutaj napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :) Zaprosiłam was obie do książkowego tagu Unpopular Opinions Book Tag, którego jeszcze u nas w blogosferze nie widziałam, mam więc nadzieję, że się na niego skusicie. Wydaje mi się, że jest to najciekawszy tego typu tag, świetny do lepszego poznania drugiej osoby. Więcej informacji, tj. pytania, na które trzeba odpowiedzieć znajdziecie w najnowszym poście na moim blogu. Zapraszam i zachęcam do wzięcia udziału :)
    Trzymajcie się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, jestem ciekawa, co to za tag, bo rzeczywiście, wcześniej o nim nie słyszałam
      Jeszcze raz dziękujemy :D

      Usuń
  9. Świetny post, naprawdę. Brawo. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka