Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Krótka rozprawa na temat... #5 ROZWIJANIE SIEBIE | PASJE


   W życiu każdego człowieka przychodzi chyba taki moment, w którym zaczyna się zastanawiać, co on też zrobił w życiu i jakie rzeczy udało mu się osiągnąć. Miałam kilka takich chwil i w sumie to sama nie wiem, póki co jestem młoda i nie osiągnęłam jeszcze tego, co zamierzam, ale i tak zrobiłam bardzo dużo, przynajmniej moim zdaniem. Niektórzy jednak sądzą, że wszystko przyjdzie im łatwo i nie muszą się zbytnio wysilać, albo ba, nawet gorzej, nie muszą nic robić. Nie rozumiem takich ludzi, znaczy jasne, to ich życie, nikt nie każe im harować za dwóch czy trzech, żeby coś w życiu mieć. Jednak nie posiadanie w sumie jest najważniejsze a rozwój osobisty i radość z tego rozwoju. Kiedyś godzinami mogłam siedzieć i nic nie robić, teraz mnie to drażni, marnowanie czasu to najgorsza możliwa rzecz na świecie i pisząc to teraz, nawet sama mam wyrzuty sumienia, bo mogłabym porysować, dokończyć kilka prac, które zaczęłam, ale piszę to, bo wiem, że komuś może się to przydać.

   Mam dużo znajomych, którzy robili coś kiedyś. Rysowali, pływali, uprawiali jakiś sport, jeździli co roku na żaglówki, czy co się tam jeszcze robi w wolnym czasie. Gdy oni to robili, ja będąc w gimnazjum nie robiłam zupełnie nic, nie miałam żadnych zainteresowań (poza książkami) i głównie siedziałam w domu i... no właśnie, marnowałam czas. A gdy poszłam do liceum sytuacja się odwróciła. To ja znalazłam sobie nowe zainteresowania, poświęciłam im czas, a moi znajomi? No właśnie. Nic. Nie mówię, że wszyscy, nie chcę tu nikogo generalizować, ale są takie etapy w naszym życiu, kiedy nic się nam nie chce i uważamy, że robienie czegoś dla samego siebie i dla samego faktu, że ma się jakieś zainteresowanie, jest głupie. Ale ja uważam, że wręcz przeciwnie. To teraz walczymy o studia, o dostanie pracy wakacyjnej, w której chcemy się jednocześnie dobrze bawić, ale i wykazać i zdobyć trochę pieniędzy. To teraz przecież najbardziej kształtujemy nasze osobowości, zaraz idziemy na studia, po których, miejmy nadzieję, chcemy znaleźć dobrze płatną pracę. Jednak ważne jest również rozwijanie swoich pasji, robienie tego, co się lubi. Nie trzeba przy tym patrzeć na innych, co oni o tym sądzą i czy nie śmieją się z nas gdzieś po kątach, albo co gorsza, w twarz. 

   Jestem zdania, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować, ale jeśli ma się naprawdę ciekawą pasję, która rozwija kreatywność, logiczne myślenie i poszerza nam horyzonty, to nie można z niej zrezygnować. Nawet jeśli wydawać by się mogło, że nie mamy na to czasu. Dla chcącego nic trudnego. Jako tegoroczna maturzystka mam kilka wolnych miesięcy wakacji, ale pierwszą połowę po prostu zmarnowałam. Dopiero od lipca udało mi się postanowić, co chcę robić i teraz moim priorytetem jest dostanie się w przyszłym roku na architekturę. Dlatego też rysuję, jednak nie robię tego tylko dla studiów. Robię to, bo to lubię i robię to dla siebie. Rysowanie sprawia mi przyjemność, mimo że moje prace wcale nie są idealne. Ale pracuję nad tym, żeby były o niebo lepsze. Motywuję siebie, zbieram się w sobie, żeby rano wstać i iść na zajęcia, posiedzieć tam 6 godzin, albo i dłużej, bo po prostu to chcę. Nie zmuszam się do niczego, po prostu to lubię. 

   Bardzo ważne jest też, że nawet jeśli już ktoś pójdzie na studia tylko po to, żeby potem mieć pewny zawód i jeśli wie, że nie za bardzo mu to pasuje, to znaleźć wtedy jakieś zajęcie, do którego można będzie wracać do domu i cieszyć się życiem i że się to robi. Ja na pewno nie zrezygnuję z rysowania, nawet jak okaże się, że jestem tak fatalna, że na architekturę nigdy nie pójdę. Czemu? Bo to mnie całkowicie pochłania i daje chwilę oddechu od różnych rzeczy, problemów, negatywnych myśli i uczuć. Wydaje mi się, że każdy w końcu znajdzie takie zajęcie. Dla niektórych będzie to sport, dla innych sztuka, dla jeszcze innych prace ręczne. Ale trzeba szukać, bo jak się nie szuka, to nic się nie znajdzie. 

   Polecam Wam próbowania różnych rzeczy, nawet jeśli czujecie się niepewnie, czy Wam się to spodoba, albo czy będziecie w tym dobrzy. Walczcie o swoje szczęście i radość w życiu, nie marudźcie, że nic Wam nie wychodzi, tylko po prostu zróbcie coś, a nie stójcie w miejscu lub co gorsza - się cofajcie. Nie to, to coś innego i tak w kółko. Wreszcie znajdziecie coś, co Was uszczęśliwia i rozwija. Ja rysowanie znalazłam zupełnie przypadkowo i spontanicznie, zachęcona pracami mojej kuzynki. Tydzień później wiedziałam, że pokocham rysowanie, a architektura to kierunek moich marzeń. Wcześniej, przez kilka lat w ogóle nie brałam pod uwagę, że coś takiego może mi się podobać. I co? Teraz jestem najszczęśliwszą osobą, że jestem tu gdzie jestem i robię to, co robię, bo to po prostu daje mi szczęście. Trzymam kciuki, żebyście i Wy w końcu odnaleźli swoją pasję, która Was będzie rozwijała i wyciskała szeroki uśmiech na Waszej twarzy. Czasem jestem zmęczona i już mi się nie chce, ale wiecie, to dobre zmęczenie, a takie chwile dają motywację do wstania rano z łóżka i pokazania niektórym niedowiarkom, że jeszcze się coś znaczy na tym świecie, nawet jeśli to znaczenie widzimy tylko my. 

Jeśli chcesz - znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz - znajdziesz powód.

OD AUTORKI: Kolejny post powstał bardzo spontanicznie, podczas słuchania muzyki i rozmowy z Klaudią na temat mojego i jej rysowania. Sama się sobie dziwie, że takie małe rzeczy inspirują mnie do takich - chyba - głębokich przemyśleń, ale to przecież właśnie te najprostsze rzeczy, to największa inspiracja. Szukajcie jej w swoim życiu, to naprawdę pomaga ustalić pewne priorytety i idealnie sprawdza się na wole popołudnie. Może dzięki temu i Wy zmienicie swoje życie, oczywiście - na lepsze. :)

9 komentarzy :

  1. W 100% się z tobą zgadzam. Pasja jest nam w życiu potrzebna. Ja jako mała dziewczynka nie potrafiłam rysować. Nie wychodziło mi. Aż pewnego dnia trafiłam na bloga o rysunku, który zainspirował mnie do działania, a ja próbowałam swych sił w oparciu na tutorialach. Niestety musiałam odstawić rysowanie na rzecz szkoły, w której był taki nawał obowiązków, że aż nie wyrabiałam się na zakrętach. Dzięki temu postowi aż nabrałam chęci żeby wyciągnąć moje ołówki,kredki i popracować nad jakimiś zakładkami. Następną pasją, w której chciałabym się spełnić jest balet. W tym tańcu zakochałam się gdy byłam w przedszkolu. Niestety nie wszystko ułożyło się po moje myśli i nigdy nie stanęłam na sali baletowej. Ostatnio mi się przypomniało o tym marzeniu i momentalnie skarciłam się za tę myśl, bo przecież to już za późno, a na dodatek mam przecież kłopoty z kolanem, to jak ja mogę jeszcze myśleć o balecie ? Szybko ją odrzuciłam i sprawdziłam czy mogę jeszcze zacząć trenować. Znów natrafiłam na bloga. Autorka zaczęła przygodę z baletem w wieku 21 lat, a teraz po 3 latach tańczy w spektaklach ! Zaczęłam się orientować i znalazłam w moim mieście warsztaty z baletu. Jak powiedziałam rodzinie, popatrzyli się na mnie dziwnie i powiedzieli,że przecież przy mojej wadze i wieku nie zdziałam wiele. Nie poddałam się. W tym tygodniu jadę zapisać się na warsztaty. Jejku ! Ale się rozpisałam. Gratuluję, jeśli dotrwałaś do końca :) Pozdrawiam !
    http://kochajac-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dotarłam, naprodukowałaś się, więc jak mogłabym nie przeczytać całego komentarza?

      Cieszę się, że ten post popchnął Cię do zmiany myślenia i nawet może jakiegoś działania. O to mi chodziło. A nawet jeśli nie, to cieszę się, że zaczęłaś się zastanawiać nad takimi rzeczami. Rysowanie to fajna sprawa, o czym na pewno sama zresztą doskonale wiesz. Ja kiedyś byłam zafascynowana baletem i w sumie dalej jestem, ale jednak planuje w przyszłości (tej bliższej) spróbowania innych rzeczy, więc balet odpada, szczególnie, że aż tak na tym mi nie zależy.

      Tobie jednak życzę powodzenia i koniecznie daj mi znać, jak to wszystko wyszło, bo jestem ciekawa. A może, kto wie, i Ty napiszesz podobny post, żeby zachęcić swoich czytelników do zatrzymania się i zastanowienia na tymi rzeczami?
      Dziękuję bardzo za taki komentarz, bo od razu na moich ustach jest szeroki uśmiech i naprawdę życzę Ci powodzenia w realizowaniu planów. A jeśli nie wyjdą? Co z tego, nie ma czym się martwić i załamywać, można spróbować jeszcze raz, albo znaleźć sobie coś nowego. To żadna tragedia!

      Usuń
    2. Właśnie co do baletu to chciałam założyć bloga. Bardziej na zasadzie takiego pamiętnika. Po każdej lekcji na dali czasami codziennie. Taki mały dowód na przyszłość, że jednak wszystko jest możliwe i ja sama tego dokonałam :)

      Usuń
    3. O, to jest bardzo dobry pomysł! Koniecznie podeślij link, jak już to zrobisz, ja trzymam za Ciebie kciuki, nawet jeśli coś nie wyjdzie, to potem jest ta świadomość, że się próbowało! <3

      Usuń
  2. Pasja jest bardzo ważna, choć sama czasami mam problem z odpowiedzią na pytanie: Jakie są twoje zainteresowania/pasja? I tu pojawia się pustka bo oprócz muzyki i książek nic innego nie przychodzi do głowy. Staram się z tym walczyć i zaczęłam wysyłać kartki pocztowe :-) To taki jeden mały kroczek w dobrą stronę. Kiedyś zbierałam autografy, to też jest moja pasja :)
    Spontaniczne posty są najlepsze :-) Uwielbiam wasz blog, jestem jego wierną obserwatorką.

    biblioholiczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe kroczki do dużego celu, na pewno jeszcze coś znajdziesz po drodze, co stanie się Twoją pasją, zwykle dzieje się to bardzo spontanicznie, więc nie ma co szukać na siłę. Tak było w moim przypadku.

      Dziękujemy za miłe słowa i cieszymy się, że lubisz do nas zaglądać :D

      Usuń
  3. Wspaniały post ;) Nie muszę niczego dodawać. To co powinno być powiedziane, zostało powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  4. Mam ostatnio wielkiego doła. Dobra, nie powinnam, bo życie, bo młodość, bo mam jeszcze sporo czasu. Ale o co chodzi? A o to, że przed paroma dniami, rozwiązywałam test związany ze studiami. Zobaczyłam wyniki. Ucieszyłam się. Sprawdziłam jak to wszystko ma się do zdobycia pracy później. Zrzedła mi mina.
    Ja ogólnie, mam tak, że jest wiele rzeczy, które lubię robić, wiele rzeczy, które mogłabym robić i wiem, że byłabym szczęśliwa. Tylko, że wybory, które do tej pory podejmowałam, były... nietrafne. I obawiam się, że ze studiami będzie tak samo. Napalam się na coś, zależy mi na czymś, a później, po paru miesiącach, może latach - tak jak to jest teraz w technikum - dochodzę do wniosku, że kierunek, który wybrałam już mi nie sprawia radości, wręcz przeciwnie, czuję się jakby mnie zabijał.
    I jest mi strasznie ciężko myśleć o studiach, bo to moje marzenie, a boję się, że nietrafnym wyborem, spieprzę je sobie. Tak po całości.
    I okej - mam całą czwartą klasę do namysłu, ale... Nie wiem. Boję się, że nie zdążę odkryć tego co chcę robić, zanim nie nadejdzie czas.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka