Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 16 sierpnia 2015

Aż po horyzont - Morgan Matson

Tytuł oryginału: Amy & Roger Epic Detour
Tytuł polski: Aż po horyzont
Autorka: Morgan Matson
Data premiery: 12 marca 2014
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 453
Czas czytania: 2 dni

"Życie Amy Curry dalece odbiega od ideału. Jej ojciec zginął niedawno w wypadku samochodowym. Matka, chcąc na nowo wszystko poukładać, postanawia przeprowadzić się ze słonecznej Kalifornii do Connecticut. Niedługo po zakończeniu roku szkolnego Amy ma do niej dołączyć – przejechać przez niemal cały kraj, by zacząć zupełnie inne życie z dala od miejsca, które kocha i od wypróbowanych przyjaciół.

W długiej, zaplanowanej co do minuty, podróży Amy towarzyszyć ma Roger, syn znajomej rodziców. Dziewczyna nie widziała go od lat i początkowo jest przerażona wizją spędzenia kilku dni w obecności kogoś, kogo ledwie zna… Jednak Amy i Roger szybko znajdują wspólny język i postanawiają zmienić nudną jazdę z miejsca A do miejsca B w szaloną wyprawę po Ameryce – wyprawę, w trakcie której nie tylko przeżyją przygodę i odwiedzą kilka niezwykłych miejsc, ale również odnajdą samych siebie."
- lubimyczytac.pl

    Gdy tylko przeczytałam Lato drugiej szansy to wiedziałam, że nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością Morgan Matson. I gdy wreszcie udało mi się sięgnąć po Aż po horyzont, wiem, że czegokolwiek ta autorka nie wyda, ja na pewno to przeczytam! Jestem zachwycona tym, co czytamy na kartach jej powieści, to, co z nich wynosimy i jak one na nas wpływają. To naprawdę niesamowite uczucie, czytać książkę i mieć wrażenie, że to my jesteśmy głównymi bohaterami. Brakowało mi tego, bo od jakiegoś czasu czytam fantastyczne książki, ale jakoś nie udało mi się utożsamić z bohaterami na tyle, by być z tego powodu zachwycona. Ale przejdę już do głównej części recenzji, zapraszam gorąco. 

   Amy Curry miała kiedyś idealne życie, ukochana córeczka tatusia mogła na bardzo wiele sobie pozwolić. Z Julią, jej przyjaciółką miała wspaniały kontakt, spotykała się ze studentem. Jednak po tragicznym wypadku, w wyniku którego zginął jej ojciec, wszystko się zmieniło. Nie utrzymywała kontaktów z przyjaciółmi, odwróciła się od Julii, straciła więź z matką. Teraz jej życie dalece odbiega od ideału, a zapowiada się jeszcze gorzej, jak się okazuje, że do nowego domu w Connecticut z Kalifornii ma zawieść ją Roger, syn przyjaciółki jej matki. Roger i Amy przyjaźnili się, jak byli młodsi, teraz nie mieli kontaktu przez kilka dobrych lat. Jak więc ta dwójka spędzi dokładnie zaplanowaną podróż przez matkę dziewczyny? 

   Bardzo podoba mi się motyw podróży przedstawiony w Aż po horyzont. W sumie, rzadko kiedy (o ile wcale) czytałam takie książki, ale ta naprawdę mi się podobała. Nie jest to po prostu podróż, Roger i Amy podczas jazdy nawiązują nową nić porozumienia, odkrywają samych siebie, ale nie tylko przed drugą osobą, ale i przed samym sobą. Oboje musieli zmagać się z problemami, z mniejszymi czy większymi, ale jednak. Stawiają czoła swoim lękom, obierają za cel różne rzeczy i nie odpuszczają, dopóki nie uda im się osiągnąć wymarzonego rezultatu. Z dwójki utraconych przyjaciół z dzieciństwa przemieniają się w... no właśnie, w kogo? On, udręczony nagłym rozstaniem z dziewczyną. Ona, męczona przez demony śmierci z przeszłości. 

Kiedy z kimś się żegnamy, to jakbyśmy komuś mówili, że już nigdy więcej się nie zobaczymy. To jakbyśmy się zgadzali, że to jest nasza ostatnia rozmowa. Więc jeżeli nie mówimy sobie "do widzenia", jeżeli rozmowy nie skończyliśmy, to znaczy, że będziemy musieli spotkać się znowu. 

   Początkowo miałam wrażenie, że Aż po horyzont jest bardzo zbliżone do Lata drugiej szansy, ale zdecydowanie nie bardzo w sposób pozytywny. Drażniło mnie podobieństwo Amy do Taylor. Układ rozdziałów, przeplatanych retrospekcjami. Ale dopiero później zorientowałam się, że to przecież ta sama autorka i to jej styl. Tak właśnie pisze Morgan Matson i to jest wspaniałe! W końcu zapomniałam o tym i traktowałam te dwie książki, jako odrębne historie, bo takie właśnie są. Inne, niepowtarzalne, choć może opowiadające o tym samym problemie, ale w nieco inny sposób i w każdej z nich jest to ukazane z zupełnie innej perspektywy. 

   Aż po horyzont to wspaniała historia o szukaniu samego siebie, o otwieraniu się przed innymi oraz o otwieraniu się na nowe szanse w życiu i nie ograniczanie się do tego, co się już zna. Amy i Roger znaleźli receptę na szczęście - nie zastanawiaj się, co będzie później. Liczy się tu i teraz, a najważniejsze, to być po prostu zadowolonym z tego, co się robi, gdzie się zmierza i jakim jest się człowiekiem. Ta dwójka odkryła coś znacznie więcej niż spory kawałek Ameryki, który zwiedziła zupełnym przypadkiem, odnaleźli samych siebie, pokonali swoje lęki, zamknęli pewne rozdziały w życiu.  

    Pod sam koniec ciężko było mi się połapać, o co tak naprawdę chodzi, bo niektóre rzeczy zaczęły się dziać zbyt szybko, ale w porę się z tym uporałam i jakoś ogarnęłam, co się właśnie stało. Nie za bardzo podobał mi się ten zabieg takiego chaosu, ale żadna książka nie jest idealna, więc należy się z tym pogodzić. Nie umniejsza jej to jednak piękna i wspaniałego przekazu, jaki za sobą niesie. Bo tak czy siak jest to książka warta przeczytania. A nóż widelec i wy kiedyś będzie w trakcie takiej podróży z kimś, kogo kiedyś znaliście i rady, zawarte w Aż po horyzont idealnie się Wam wpasują. 

   Chciałabym jeszcze wspomnieć pewien fakt, a mianowicie to, że autorka sama przebyła również tę podróż i w tej książce zawarła część swojego dziennika podróży. Paragony, listy utworów, zdjęcia miejsc, w których się zatrzymali nie tylko Amy i Roger, ale i ona sama. Poświęciła się, żeby jej powieść była bardziej autentyczna i możliwa do wyobrażenia osobom, które nigdy nie widziały na oczy Parku Narodowego Yosemite, Graceland albo Kentucky.

   Aż po horyzont to piękna historia o nie traceniu wiary w siebie, o pokonywaniu własnych lęków i stawiania czoła przeciwnościom. To również opowieść o tym, że nic nie jest wieczne, a niektóre sytuacje w naszym życiu są po prostu jednorazowe i nie trwają nawet długo. Amy i Roger się o tym przekonali. Ale w głębi duszy wierzę, że im się udało. Udało im się ponownie spotkać, porozmawiać, zacząć od nowa, bez przeszkód mówiąc sobie o wszystkim. Myślałam, że będzie to zwykła książka dla nastolatek, ale się pomyliłam. To naprawdę piękna i mądra opowieść o tym, że czasem należy wychodzić poza schemat, zbuntować się zasadom i pojechać w nieznane. A to, co nas tam spotka, przyjąć z radością, ale i spokojem, nie licząc na nic więcej, poza tym, co jest tu i teraz. Polecam Wam gorąco. Zresztą tak samo, jak Lato drugiej szansy.

Bo może to następne jutro będzie lepsze. Skąd możesz wiedzieć? A prędzej czy później nadejdzie taki dzień, po którym jutro naprawdę będzie lepsze. 


★★★★★★★

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Zauważyłam ostatnio, że jeszcze nie udało mi się znaleźć żadnej książki w tym roku, w której bohater miałby imię rozpoczynające się na tę samą literę co moje. Ale już znalazłam i tak, Amy z Aż po horyzont przypadła do kategorii główny bohater ma imię na tę samą literę co ja!

35 komentarzy :

  1. pierwszy raz widzę tę książkę :) skoro taka wysoka ocena, może sięgnę, jak gdzieś ją spotkam...
    ps urocze spodenki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij, jest wspaniała! Zresztą "Lato drugiej szansy" tej samej autorki również zasługuje na uwagę :)

      + Dziękuję, to piżama :D

      Usuń
  2. Dużo już słyszałam o tej książce. Ale teraz jestem pewna, że muszę ją przeczytać.
    Pozdrawiam

    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak samo jak mi :)

      Usuń
  3. Mam tę powieść na półce i miałam przeczytać ją w te wakacje, ale raczej już mi się nie uda, jednak mimo to muszę się z nią zapoznać jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tym razem się nie udało, ale szybko zabieraj się za nią we wrześniu, to może jeszcze poczujesz ten klimat :D

      Usuń
  4. Czytałam i również bardzo mi się podobała, choć coś mi w niej nie do końca stykało ;) A no i widzę w tej recenzji taki mały, delikatny spojler.

    http://suomianne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę wiedzieć, co dokładnie masz na myśli? Sama nie cierpię spoilerów i robię wszystko, by ich w recenzjach nie umieszczać, wydaje mi się, że nic nie zdradziłam, ale na wszelki wypadek w takim razie wolę się upewnić i oznaczyć. Jednak nie wydaje mi się, żebym coś komuś zaspoilerowała w tym poście.

      Usuń
    2. Chyba już wiem, o co Ci chodzi. Usunę w takim razie to zdanie.

      Usuń
  5. Nigdy nie słyszałam aż tak pozytywnej recenzji o tej książce, wręcz przeciwnie, ludzie oceniali ją na schematyczną i przewidywalną. A jako że do młodzieżówek chwilowo się zraziłam, chyba po nią nie sięgnę, chyba, że znajdę w bibliotece. Świetna recenzja, zazdroszczę, że tak wspaniale piszesz :>
    Zapraszam do mnie na recenzję "Dotyku Julii"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne zdanie na temat danej książki, niektórzy mogą ją uważać za schematyczną, ale mi bardzo się podobała.
      Dziękuję bardzo za miłe słowa, ale wydaje mi się, że piszę tak, jak wszyscy, czyli po prostu zwyczajnie :)

      Usuń
  6. Po Twojej recenzji, mam wielką ochotę ją przeczytać <3 Koniecznie muszę jej poszukać w bibliotekach bo oszaleje =D
    Mam nadzieję, że nie okaże się być schematyczną i przewidywalną młodzieżówką :(
    Pozdrawiam serdecznie! <3
    http://my-life-in-bookland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy może inaczej odebrać tę książkę, ale według mnie jest fantastyczna, więc może i Tobie się spodoba :)

      Usuń
  7. Bardzo pozytywnie wspominam tą książkę i trochę żałuję, że nie zostawiłam jej na wakacje, bo teraz idealnie wpasowałaby się w klimat ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz odświeżyć ją sobie za rok i zobaczyć, czy jest zupełnie inny klimat :)

      Usuń
  8. Cytaty mnie przekonały jak nigdy :) cudowne, mądre i pełne ciepła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, uwielbiam cytaty z tej książki, są wspaniałe.

      Usuń
  9. Koniecznie muszę ją przeczytać <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak podejrzewałam, że Ci się spodoba :)) Mi na szczęście została do przeczytania "Lato drugiej szansy" i mam ją już na półce ^^ Miałam w planach przeczytać ją w wakacje, ale nic z tego nie wyszło i chyba już nic nie będzie, ponieważ mam co czytać do końca sierpnia :D A terminy w bibliotece trzymają :)) Teraz czekam na "Since you've been gone", mam nadzieję, że się doczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wrzesień może zahaczać o "wakacyjny" klimat, w końcu szkoła nie jest wtedy jeszcze aż tak problematyczna. Może wtedy Ci się uda :)
      Ja jestem ciekawa, czy wydadzą inne książki tej autorki, bo bardzo chciałabym je przeczytać, ale jak się nie uda, to może poszukam e-booków po angielsku :D

      Usuń
  11. Hej:)
    Przyznam, że dopiero teraz usłyszałam o tej książce i bardzo się z tego cieszę, bo nabrałam na nią ochoty :P
    Obserwuję i zapraszam do mnie dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś ją przeczytasz i Ci się spodoba :)
      Chętnie zajrzę, jak znajdę chwilkę wolnego.

      Usuń
  12. Poprzedniej nocy skończyłam "Lato drugiej szansy" tej autorki i z jednej strony jak na młodzieżówkę jest niezła, ale z drugiej czuję, że czegoś jej brakuje i arcydziełem nie jest. Za to skłania do przemysleń, uczy doceniać to, co mamy i dbać o relacje z bliskimi. Sama nie wiem czy chciałabym siegnąć po "Aż po horyzont". Jeżeli rzeczywiście jest trochę podobną książką do "Lata...", to chyba mi wystarczy. Miło się czytało, trochę łez wycisnęła, lecz nie czuję, żebym musiała siegnąć po każdą powieść Matson ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytałaś "Ostatnią piosenkę" Sparksa, to może chodzi o to, że te dwie powieści są do siebie podobne.

      Szkoda, że Tobie się nie spodobała tak bardzo i że nici z przeczytania "Aż po horyzont", ale może kiedyś :)

      Usuń
    2. "Ostatnią piosenkę" tylko oglądałam i to dawno temu, więc podczas czytania "Lata drugiej szansy" jakoś o niej nie myślałam. Ale faktycznie - jak mi powiedziałaś, to stwierdzam, że podobieństwo jest spore, chociaż "OP" pamiętam dosyć słabo ;))

      Usuń
    3. Też OP pamiętałam słabo, ale ciągle mi światło, że to podobieństwo jest do siebie bardzo widoczne.

      Usuń
  13. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale już po przeczytaniu tej recenzji wiem, że na pewno po nią sięgnę. Szczególnie zaciekawił mnie fakt, że autorka odbyła tę samą podróż, co bohaterowie tej powieści. Nie mogę się doczekać poznania tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zdziwiłam, że nigdy o niej nie słyszałaś! Jak to możliwe o.o
      Mam nadzieję, że ta powieść spodoba się Tobie tak bardzo, jak mi :)

      Usuń
  14. Też nie czytałam zbyt wielu powieści drogi, ale ten tytuł bardzo mnie intryguje, mimo że pisarka jest mi nieznana. Ale na pewno postaram się zdobyć własny egzemplarz "Aż po horyzont".

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam o tej książce, ale bardzo mnie zachęciłaś. I cytaty z książki również :) Chętnie przeczytam!

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie oby trafiła w Twoje ręce i Ci się spodobała :)

      Usuń
  16. Jak miło, że ktoś też zakochał się w twórczości Morgan Matson! "Aż po horyzont" jest jedną z moich ulubionych książek, choć nie jest idealna. Pozdrawiam :)
    czytelnick123.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam twórczość tej autorki i już nie mogę się doczekać, aż ktoś wyda jej kolejne powieści na polskim rynku! :D

      Usuń
  17. Czytałam już dawno i też mi się bardzo podobała :) chciałabym przeżyć taką wyprawę jak bohaterowie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka