Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 5 lipca 2015

Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4 - Jarosław Grzędowicz

Tytuł oryginału (polski): Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4
Autor: Jarosław Grzędowicz
Data premiery: 30 listopada 2012
Wydawca: Fabryka Słów
Liczba stron: 896
Czas czytania: 6 dni

"Pan Lodowego Ogrodu – finałowy, czwarty tom cyklu, ozdobionego kompletem nagród przyznawanych w polskiej fantastyce. Sztandarowe dzieło pisarza z legendarnego „Klubu Tfurcuff”, grupy której prace złożyły fundament pod współczesną polską fantastykę. Kontynuacja historii uznanej przez portal Onet za „fantastyczną powieścią dziesięciolecia 2000-2010”.

Mnożąc realizm przez fantastykę, Grzędowicz osiąga efekt jeszcze większego autentyzmu.
Jacek Dukaj, autor powieści Lód

Ten cykl to właściwie jeden wielki, literacki popis możliwości kreacji współczesnego pisarza popkulturowego. Faszerowany efektami blockbuster z przesłaniem sprowadzony do postaci książki. Perspektywa opisu zmieniająca się w zależności od tempa akcji, wielotorowa fabuła, słowa kreślące dziwaczny, szalony wręcz obraz rodem z sennych widziadeł Hieronima Boscha. Supertechnologia w bezpardonowym pojedynku z magią. Akcja gna przez świat, który nie jest jedynie płaską dekoracją służącą za tło zmagań herosów. Odkrywamy skomplikowany mechanizm z barierami kulturowymi, obsesjami i pragnieniami, który zachowuje prawo do istnienia i funkcjonowania nawet bez galerii pierwszoplanowych postaci.

To już nie jest tylko forma rozrywki. Jarosław Grzędowicz błyskotliwie udowadnia, że uniwersalnym popowym kodem pisarz może mówić o rzeczach fundamentalnych i prowokować do wyciągania wniosków.

Taki jest Pan Lodowego Ogrodu. Porywająca opowieść o konsekwencjach popełnionych czynów."
- lubimyczytac.pl

Cykl "Pan Lodowego Ogrodu"
Tom 1 | Tom 2 | Tom 3 | Tom 4

   Trochę się bałam sięgając po tę książkę. Jest to potężna pozycja, w dodatku ostatnia z cyklu, a w ostatnim czasie strasznie rozczarowałam się zakończeniem trylogii Engelsfors, z Panem Lodowego Ogrodu jest podobnie - pierwsze tomy fantastyczne, dość duże objętościowo, ostatni - wielki kolos, od którego wiele się spodziewałam. Czy się zawiodłam? Zaraz się przekonacie.

   Vuko Drakkainen spędza swoje ostatnie już, chyba, chwile na planecie Midgaard, którą ma uratować przed wojną bogów i zabrać z niej swoich kumpli po fachu, którzy stali się Czyniącymi. W poprzednich tomach równolegle poznawaliśmy losy władcy Kirenenu, Terkeja Tendżaruka, ale tym razem, dołącza on do świty Vuko i stał się częścią grupy zwanej Nocni Wędrowcy. Czy uda im się uratować planetę przed wojną bogów? Tego przekonacie się tylko, gdy sięgniecie po czwarty tom z serii Pan Lodowego Ogrodu. 

   Przez bardzo długi czas jak czytałam tę książkę ciężko było mi na nowo wbić się w tę fabułę i z początku podejrzewałam, że jest to spowodowane długim odstępem czasowym między czytaniem trzeciego a czwartego tomu, ale jednak nie. Po głębszych przemyśleniach dotarło do mnie, że już znudziła mi się historia Vuko i wcale nie chciałam poznawać zakończenia. Jednak gdzieś tak na sto pięćdziesiątej stronie zmieniłam zdanie. Autor znów mnie zaciekawił, jednak obyło się bez wbijania w fotel, tak jak to było przy poprzednich, no ale już trudno. 

   Były chwile, w których ciężko było się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. Wiele razy miałam mętlik w głowie i nie miałam pojęcia, co właśnie przeczytałam. Czasami takie zabiegi są bardzo dobrze zgrane z resztą fabuły i pędzącej na łeb, na szyję akcji, ale tutaj jedynie utrudniało mi to czytanie. Nie dość, że Pan Lodowego Ogrodu nie należy do najcieńszych książek, to również czyta się go bardzo ciężko i wolno, a przez te dodatkowe zamęty i chaos w całej powieści, książkę czytało mi się po prostu źle i ślamazarnie. Nie podobało mi się to. Szczególnie, że na początku każdego rozdziału ciężko było wyłapać, kto tym razem prowadzi narrację, Vuko, czy Filar. Irytowało mnie to niezmiernie.

   Nie jestem usatysfakcjonowana lekturą Pana Lodowego Ogrodu, choć ostatnie czterysta stron czytało mi się naprawdę miło i szybko. Liczyłam na coś zupełnie innego, a niestety się zawiodłam. Wydaje mi się, że sam autor przedłużał niepotrzebnie zakończenie tej serii, co mi się kompletnie nie podoba. Czasem miałam tak dosyć jego opornego przekazywania informacji, że zaczynała boleć mnie głowa. Czasem w ogóle nie chciało mi się tego czytać. Za dużo sprzecznych emocji i odczuć, ale co poradzić. Nie jest to mój ulubiony tom, szczerze się przyznam, że jest nim chyba tom pierwszy. O tym chcę jak najszybciej zapomnieć, bo już wolałam nie kończyć serii, niż męczyć się z tym czymś.

  Zaskoczyło mnie zakończenie i wyjaśnienie, dlaczego cała seria nosi tytuł Pan Lodowego Ogrodu, choć uważam, że Jarosław Grzędowicz mógł wymyślić coś innego, bo tak naprawdę tytułowy Pan Lodowego Ogrodu nie istnieje przez pierwsze trzy tomy i jakieś osiemset czterdzieści stron czwartego tomu. To akurat jest dla mnie niezrozumiałe, ale chociaż się cieszę, że zostało wyjaśnione. Jednak najbardziej z tego wszystkiego spodobało mi się to, jak skończył Vuko, to co się z nim stało, do czego był zdolny. Lubię tego bohatera, zdecydowanie bardziej niż tohimona, który mnie nudził.

   Jestem zdania, że autor mógł bardzo dobrze zamknąć tę historię w czterystu lub pięciuset stronach. Te niemal dziewięć setek stron historii na Midgaardzie to zdecydowanie za dużo, szczególnie, że są tam zbędne opisy, których nikomu nigdy nie chce się czytać.

   Podsumowując, nie jestem zadowolona z tej książki, choć były chwile, kiedy robiło mi się ciepło na sercu, jak ją czytałam (głównie Epilogi). Opisywane walki i wojna, która miała być ekscytująca, nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, śmiem nawet twierdzić, że ciężko było mi sobie wyobrazić tę walkę, bo była bardzo słabo opisana. Nie będę Wam tego ani polecać, ani odradzać. Wiem, że są osoby, które wychwalają czwarty tom pod niebiosa, jak i te, którym ta książka nie przypadła do gustu. Sami musicie się przekonać. Ale jeśli nie lubicie takich cegieł, jak ta, to odpuśćcie, bo tylko się zmęczycie i napsujecie sobie niepotrzebnie krwi.

★★★★★☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Chociaż punkt autorem jest mężczyzna nie jest jakiś mega odkrywczy, to jednak pasował idealnie. Więc pomyślałam - czemu nie?

5 komentarzy :

  1. Jeszcze nie miałam okazji poznać twórczości autora, ale szczerze mówiąc, póki co jakoś mnie do tego nie ciągnie. Wolę troszkę lżejsze lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo fatalnego finału ja jednak na pewno skuszę się jeszcze na jakieś książki Grzędowicza, bo tak czy siak autor pisze naprawdę fantastycznie i tworzy ciekawe światy, a PLO to naprawdę ciekawa historia, tylko trzeba lubić takie klimaty i mieć trochę czasu, aby przebrnąć przez takie tomiszcza.

      Usuń
  2. Pamiętam, jak męczyłaś tą cegłę! Mnie jakoś nie za specjalnie ciągnie do tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męczyłam, męczyłam i w końcu zmęczyłam. Ale niestety trochę na marne :c

      Usuń
  3. No nie! Pan Lodowego Ogrodu to jedna z najlepszych polskich powieści fantastycznych - ten bogaty świat rodem z Tolkiena, zróżnicowane postaci, wciągająca historia; może ten tom nie jest tak porywający jak pozostałe, ale nie skreślałabym go za objętość, w końcu brak jakiegokolwiek wątku zaburzyłby całą konstrukcję, a to też budowanie napięcia przed ostatecznym rozwiązaniem. No i motyw Conradowski, ale to już nie będę wspominać ♡

    ~do tego stopnia rozleniwiona, że nawet zalogowanie się jest ponad siły - antler

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka