Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 12 lipca 2015

Blankets: pod śnieżną kołderką - Craig Thompson



Tytuł oryginału: Blankets
Tytuł polski: Blankets: pod śnieżną kołederką
Autor: Craig Thompson
Data premiery: kwiecień 2010
Wydawca: timof i cisi wspólnicy
Liczba stron: 592
Czas czytania: 1,5 dnia

"Blankets jest wielkim komiksem. Bynajmniej nie dlatego, że ma niemal 600 stron i waży ponad kilogram. Jest wielki, bo Craig Thompson rewelacyjnie opowiedział historię swojego dzieciństwa, swojej pierwszej miłości i swojej wiary. Opowiedział oczywiście nie wszystko i specyficznie, ale za to jak!

To komiks niezwykle precyzyjnie pomyślany, subtelnie opowiedziany, poruszający. Pozostaje po przeczytaniu, niczym historia z własnego dzieciństwa, z własnego życia, bo tak ludzka, że chce się ją przywłaszczyć, przeżyć samemu.

Blankets narracyjnie i rysunkowo płynie, czytelnik razem z nim. Trwają rozmowy, spotkania, wspólne chwile, rodzinne przypadki, pocałunki, spacer po śniegu, sztorm wokół łóżka… Świetne kadrowanie, bardzo sprawna, delikatna choć często gruba kreska. W tym komiksie jest życie, utrwalone ulotne chwile płyną prowadzone finezyjnie i kiedy nagle wszystko się kończy, chcemy więcej. Thompson potrafi pokazać życie tak, że jesteśmy w stanie świetnie się w nie wczuć, poznać, zatęsknić."
- lubimyczytac.pl

   Ta powieść graficzna chodziła za mną już od bardzo długiego czasu, nie pamiętam nawet, gdzie pierwszy raz usłyszałam o Blankets ale wiedziałam, że muszę dorwać to w swoje ręce. Chodziło za mną i chodziło kupno tej książki, ale nigdzie jakoś nie mogłam znaleźć jakiejś sensownej oferty, albo nawet JAKIEJKOLWIEK oferty zakupu tej powieści. Pomyślałam sobie, że na pewno na Targach Książki w Warszawie będą mieli. I mieli, tyle że spóźniłam się kilka godzin z przyjściem... Myślałam, że komuś głowę rozwalę. No ale nic, szczęście się do mnie uśmiechnęło i przypadkowo natrafiłam na dział z komiksami w mojej miejskiej bibliotece, gdzie moim oczom ukazało się to oto pokaźne tomiszcze. Nie macie pojęcia, jak bardzo cieszyłam się, gdy wzięłam ją z półki, a potem zabrałam do domu. To było tak wspaniałe uczucie, że nie mogę tego opisać. To tak, jakbyście spotkali swojego najlepszego przyjaciela z czasów dzieciństwa, z którym straciliście kontakt!

   W sumie, powiem szczerze, że nie spodziewałam się po tym komiksie nic wielkiego. Ot tak, zwykła historia jakiegoś człowieka i tyle. Jakże się myliłam. I to bardzo. Blankets: pod śnieżną kołderką to piękna, momentami smutna historia, która pokazuje, że nigdy nie jest tak, jakbyśmy naprawdę tego chcieli. Każdy z nas ma jakieś wady, mroczne sekrety, problemy, którymi z nikim nie chce się dzielić. Jednak przede wszystkim jest to piękna historia o dojrzewaniu i o pierwszej miłości, która nigdy nie jest możliwa do spełnienia, bo to w końcu tylko pierwsza miłość. W tej powieści graficznej na pewno odnajdziecie samych siebie, a może również wiarę, którą gdzieś po drodze, w pędzie codziennego życia, utraciliście.

   W Blankets nie ma jakiejś konkretnej akcji, to po prostu zwykłe życie, zwykłego człowieka, który musiał zmagać się z przeciwnościami losu, które czekały na jego drodze życia. Dorasta, poznaje nowych ludzi, aż w końcu się zakochuje. Craig ukazał samego siebie w obliczu nieograniczającej go przez nic miłości, która jednak nie mogła dotrzeć do happy endu. Ale tak właśnie jest w życiu i należy się z tym pogodzić.

zdjęcie można powiększyć

   Samo wydanie tego przeogromnego tomiszcza jest po prostu genialne! Obrazki są po prostu świetne i chociaż nie czytam wielu komiksów, to wydają mi się być na wysokim poziomie. Jestem po prostu oczarowana nie tylko treścią, ale i grafiką! Natomiast jeśli chodzi o tytuł, to wszystko się wyjaśnia w trakcie czytania, na pewno nie przegapicie symbolicznego brzmienia kocyków, jak już do nich dotrzecie. A śnieg... Śnieg to już inna sprawa, ale również ważna. Zresztą, co ja Wam będę mówić. Musicie sami się o tym przekonać!

   Na pewno jak będzie jeszcze okazja, zamierzam wrócić do Blankets. Wiedzcie, że to nie jest moje ostatnie spotkanie ani z tym komiksem, ani z twórczością Craiga Thompsona. Jeśli macie okazje, sięgnijcie, bo naprawdę warto.

   Czytanie tego komiksu to było coś pięknego. Były chwile śmiechu, radości, ale i smutku i wzruszenia. Ta książka to dowód na to, że nie tylko nam w życiu nie układa się tak, jakbyśmy tego chcieli. Bawi nas i smuci jednocześnie, bo gdzieś tam w głowie mamy myśl, że to, co zostało nam przekazane przez nią jest w stu procentach prawdą, jednak mało kto jest w stanie się z tym pogodzić. W pogoni za idealnym życiem zapominamy, że to właśnie nasze błędy i ciężkie doświadczenia tak naprawdę świadczą o tym, jakimi jesteśmy ludźmi, bo w dobrych chwilach, każdy jest dobry. To piękne jak Craig Thompson przekazał nam kawałek swojej duszy poprzez prawie sześćset-stronicowy komiks. Poznaliśmy fragment jego duszy, a teraz, po przeczytaniu Blankets, pozwólmy sami zatopić się we wspomnieniach i analizie tego, co nas kiedykolwiek spotkało. Ale nie pozwólmy by nasze błędy przyćmiły przyszłość, która na nas czeka, bo tam wiele razy potkniemy się jeszcze na prostej drodze, ale również wiele razy los się do nas uśmiechnie i pozwoli, nawet jeśli tylko chwilowo, rozgonić czarne chmury unoszące się nad naszą głową. 
  
★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, dlaczego ta książka pasuje do kategorii komiks, prawda?  

25 komentarzy :

  1. Ale ciekawa książka. Nigdy nie czytałam nic... takiego :) Może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też nigdy nie czytałam nic podobnego, ale od tej pory jestem ogromną fanką powieści graficznych :D

      Usuń
  2. Wow, nawet nie wiedziałam, że taka książka istnieje. Mea culpa... Może to dlatego, że też jakoś specjalnie nie interesuję się komiksami ;)
    Ale przyznam, że mnie zachęciłaś. Kiedyś jak będę miała możliwość, to na pewno zapoznam się z Blankets!
    Pozdrawiam!
    ilmiogattonero.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem oczarowana tą książką/powieścią graficzną i koniecznie muszę zabrać się za inne komiksy tego autora :D

      Usuń
    2. w takim razie polecam szczególnie Habbibi :)

      Usuń
  3. Muszę się za to jak najszybciej zabrać, kusi mnie odkąd o tym od Ciebie usłyszałam... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak już uda Ci się przeczytać, to spodoba Ci się tak, jak mi :D

      Usuń
  4. Nigdy nie miałam okazji czytać takiej książki. Lubię nowe rzeczy, więc będę szukać :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w końcu uda Ci się znaleźć :D

      Usuń
  5. Ciekawe, nigdy nie widziałam komiks, który jest tak wielkim tomiskiej.
    Zapowiada się na coś dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też nie, spodziewałam się dwustu stron, a nie prawie sześciuset! O.O

      Usuń
  6. Zaciekawiła mnie ta książka. Nigdy nie czytałam czegoś podobnego, ale koniecznie muszę to zmienić ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do Liebster Blog Awards :D http://nastoletniabiblioteczka.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, jak wrócę do Warszawy, to na pewno się zabiorę za odpowiadanie :)

      Usuń
  8. Hejka! Nominowałam Was do Liebster Blog Award http://alejaczytelnika.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2-3-i-4.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, postaramy się zrobić post jak najszybciej :D

      Usuń
  9. Blankets! Czytałam tyle pozytywnych opinii na temat tego tomu, że teraz planuję zaopatrzyć się w anglojęzyczne wydanie - tylko najpierw muszę odłożyć trochę grosza, bo cena też do najniższych nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ceną masz rację, ale gwarantuje Ci, że nie będą to zmarnowane pieniądze.

      Usuń
  10. 600 stron komiksu przeczytane w 1,5 dnia ? Wow,jestem pod wrażeniem.W takim razie musi on być rzeczywiście rewelacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to tylko komiks, dlatego tak szybko :)

      Usuń
  11. Powiem szczerze, że się zaciekawiłam. Jednak spojrzałam na cenę i taki szok. Nie wiem czy tylko akurat ta książka jest taka droga, czy ogólnie takie powieści graficzne są w takich cenach, no ale cóż. Mam nadzieję że kiedyś wpadnie w moje ręce ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, cena przeraża, ale uważam, że jest to tak czy siak warte zakupu, ja żałuje, że póki co nie mam tego na swojej półce.

      Usuń
  12. Cena przeraża, ale z drugiej strony nigdy nie miałam jeszcze styczności z powieściami graficznymi i chyba należałoby dać im szansę... Póki co poszukam w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam właśnie w bibliotece, ale planuję zakupić, o ile pojawią się wreszcie jakieś oferty...

      Usuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka