Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 14 maja 2015

Matury, matury i po maturach


 Szczerze? Nie wiem, czy spodoba się Wam ten post, bo to żaden książkowy, a jedynie relacja z matur. Ale jednak dla mnie jest to bardzo ważne i chciałabym sobie to wszystko uporządkować, zatem jeśli nie chcecie go czytać, nie musicie. Ale mimo wszystko zapraszam :)

4 maja 2015 - język polski, poziom podstawowy

Zaczęliśmy o 9:04, mieliśmy czas do 11:54, wyszłam kilkanaście minut przed jedenastą, a wypracowanie skończyłam pisać o 10:30. Jak widać, to wypracowanie pochłania najwięcej naszego cennego maturalnego czasu, więc to z niego radziłabym się głównie przygotowywać przyszłym maturzystom.

Obstawiałam Dziady i Pana Tadeusza. To drugie było, choć w formie znacznie innej, niż myślałam. Było bowiem zadanie, gdzie był fragment Epilogu i na jego podstawie trzeba było napisać, co to za utwór i autora, a w drugim podpunkcie odpowiedzieć na pytanie do czytanki ze zrozumieniem. Generalnie uważam tę maturę za łatwą i jestem naprawdę szczęśliwa, że tak dobrze mi poszło. Wybrałam rozprawkę i drugim utworem jaki dałam był Makbet, dzięki Bogu, że go powtórzyłam, bo zapomniałam w ogóle o Królu Edypie, co jest dziwne, bo rozmawiałam o nim z kolegami z klasy kilka minut przed maturą. 

Czy się stresowałam? Jedynie jak szłam do szkoły i z początku na egzaminie, ale to było chwilowe. Jak zaczęłam się rozpisywać na rozprawce, to znalazłam się w swoim żywiole, a reszta poszła jak z płatka. Wyszłam, trochę pogadałam ze znajomymi na temat odpowiedzi i tyle. 100% może nie będzie, ale 80% chyba na pewno.
 

5 maja 2015 - matematyka, poziom podstawowy

 Chciałam 100%. Nie będzie, będzie jedynie 98%. Dlaczego? Bo nie umiem liczyć do 14 na palcach. Brawo ja. Matura według mnie była łatwa, choć zadania niestandardowe i szczerze się przyznam, że gdyby nie to, że miałam rozszerzoną matematykę, to pewnie bym zadanek nie zrobiła. Trzeba było dosyć niekonwencjonalnie myśleć przy otwartych i dużo się napocić. Według mnie najtrudniejsze zadanie było otwarte z prawdopodobieństwem i biletami (możecie zobaczyć w Internecie, maturzyści wiedzą o co chodzi).

Nie stresowałam się, bo wiedziałam, że 30% będzie na bank. Niesprawiedliwe dla humanistów, że polski był nieproporcjonalnie łatwy dla matematyków, w porównaniu do matematyki podstawowej, którą każdy musi zdać. Coś mi się wydaje, że nowa podstawa programowa nie zadowoli zarówno uczniów, jak i nauczycieli, CKE oraz całego polskiego społeczeństwa, szczególnie rodziców tych maturzystów, którzy obleją.

6 maja 2015 - język angielski, poziom podstawowy + poziom rozszerzony

Tego dnia obawiałam się najbardziej, bo miałam matury od 9 do 17 prawie. Zmęczona byłam jak mops, ale dałam radę. Podstawa banalna - poziom egzaminu gimnazjalnego, znów jeden błąd, będzie 98%. Rozszerzenie poszło nieco gorzej, ale z 85-90% może będzie. 
Nadmienię, że na obu egzaminach przysypiałam, to był chyba najbardziej męczący dzień z mojego dwutygodniowego maratonu maturalnego. Ale dałam radę, to najważniejsze.

7 maja 2015 - język angielski, bez określania poziomu, ustny

Dzisiejszego dnia bałam się najbardziej. Nie dlatego, że jestem głupia i nie umiem mówić po angielsku, a dlatego, że bałam się, że zeżre mnie stres. Gdy wstałam rano było mi aż niedobrze z tego wszystkiego. Ale wchodząc na egzamin jakoś to było. Zacięłam się kilka razy, nie wiedziałam co powiedzieć. Wyszłam i dotarło do mnie, jak beznadziejnie odpowiedziałam. Jednak gdy egzaminatorzy zaprosili nas po wyniki, moje zdziwienie było ogromne. 27 punktów na 30, czyli równo 90%. Skąd tyle? Nie wiem, ale się cieszę! 

8 maja 2015 - matematyka, poziom rozszerzony

Okazało się, że to jednak maturą z matematyki rozszerzonej będę się najbardziej denerwowała. I co? Nie opłaciło się, bo tylko się zestresowałam i poszło mi beznadziejnie. Jest to najważniejsza matura na moich studiach, a się okazuje, że w przyszłym roku będę musiała ją poprawić. No trudno. Jakbym miała godzinę więcej, to dałabym radę uzyskać te 90%, trzy godziny to za mało, szczególnie, że podobnych zadań nigdzie nie było, a CKE w swoim informatorze podało zupełnie inne, niż te, które były. Trudno. Przyszłoroczni maturzyści z rozszerzonej matematyki - widzimy się 9 maja 2016 roku, rezerwujcie terminy! Jak się okazało, wcale nie poszło mi tak źle, ale zobaczymy w czerwcu.

12 maja 2015 - język niemiecki, poziom rozszerzony

Nie przywiązywałam większej wagi do tego egzaminu, ale w sumie poszedł mi całkiem okej. Sprawdziłam się i jedyne, czego mi brakuje, to bogate słownictwo. 

13 maja 2015 - geografia, poziom rozszerzony (brak podstawowego)

Była łatwa. Liczę na jakieś 80%. Dużo osób twierdzi, że była trudna, ale wcale nie. Dało radę, nawet bez większego uczenia się, napisać ją dobrze, bo w głównej mierze pytania były na logikę i czytanie ze zrozumieniem. Jestem zadowolona.

14 maja 2015 - język polski, bez określania poziomu, ustny 

Największa masakra, jaką widziałam i przez jaką zdarzyło mi się przechodzić. Nie zdałam, a podobno najlepsza uczennica w klasie, cóż. Widać, jak bardzo sprawdzana jest wiedza w takich przypadkach. Poprawka w sierpniu, a jak nie, to cała matura przeniesiona na maj 2016 roku. Dziękuję CKE za zniszczenie mi życia :D


24 komentarze :

  1. Co Ty gadasz?!
    Polskiego ustnego nie zdałaś?!
    Chyba sobie żartujesz?

    Dziewczyna, która zdobyła tak mniej więcej 80% z podstawy (nie wspominając o reszcie ROZSZERZEŃ), miałaby nie zdać czegoś takiego?

    Przecież to był sprawdzian ogólny, nic szczególnego, jedynie trzeba mówić i odpowiadać - dziś też miałam maturę, sama podeszłam do niego na lajcie, temat mi trafił o motywie przemijania to można było polecieć: Biblia, obrazy (symbole czaszki, kwiatów, klepsydry); Księga Kohelota; Panny z Wilka albo nawet mój ukochany wiersz "Nic dwa razy", a na koniec jeszcze Faust i filozofia epikurejska. Według mnie nic trudnego - a serio się nie przykładałam jakoś mocno, jak zaczęłam mówić, tak zamknęłam buzię dopiero kiedy powiedziałam koniec - 100%.

    Aż tak cię zjadł stres?
    Pustka w głowie?

    Kurczę, przepraszam, ale naprawdę nie chce mi się wierzyć, żebyś TY nie zdała?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa tendencja, nikt nie chce wierzyć, że tego nie zdałam.

      Naprawdę, ja z polskiego czułam się przygotowana, ale za bardzo się stresowałam. Nie dość, że trafiłam coś, o czym nigdy nie słyszałam (temat z Elizą Orzeszkową i jej "Gloria Victis"), to była burza, której się boję, a w nocy śniło mi się, że oblałam maturę. Ja wiem, że to mogą być idiotyczne powody, ale mnie stresują takie rzeczy, ja nawet nie byłam w stanie się skupić, jeszcze kolega prezentujący swój temat nad uchem.

      Ja nawet nie brałam pod uwagę, że nie zdam, byłam święcie przekonana, że mi się uda, nawet na te 30%, ale jak dostałam temat, to już wiedziałam, że poprawka w sierpniu, niestety. Gorszy dzień, złe warunki i beznadziejny temat, przynajmniej dla mnie. Życie.

      Usuń
    2. Dla mnie matura z polskiego ustnego też była jedną, wielką masakrą. Co prawda miałam szczęście i trafił mi się trochę łatwiejszy temat, ale i tak mówiłam nie o tym co powinnam i za część merytoryczną przyznano mi tylko 3 punkty. Ja nie umiem się produkować, przedstawiać takich rzeczy i choć miałabym nie wiem jaką wiedzę, to i tak zazwyczaj robię z siebie debila. Ustna była właściwie jedyną maturą której naprawdę się stresowałam, zwijało mnie i też miałam ciekawe sny dzień przed. Co prawda zdałam, ale chyba tylko dzięki mojej szczęśliwej ręce, która losowała temat, ale przykro mi, że Tobie się nie udało. Dla mnie tego typu egzamin jest zupełnie bezsensowny i na pewno nie sprawdza wiedzy i umiejętności. Jak widać, wystarczy mieć po prostu gorszy dzień czy być osobą o trochę mniejszych zdolnościach radzenia sobie ze stresem i wszystko bardzo łatwo zaprzepaścić. Ale będzie dobrze!
      A matematyka rozszerzona poszła źle chyba całej Polsce, więc może nie będziesz musiała jej poprawiać za rok. :)

      Usuń
    3. Ja nawet nie wiem na jakiej podstawie mnie oceniono, nikt mi nie powiedział dlaczego mam tyle punktów i ile za co dostałam. Dziwne, powinni mi powiedzieć?

      Cóż, nie zawsze można mieć szczęście, w pierwszej chwili byłam załamana, ale teraz już czuję się lepiej, zawsze mogę zrobić coś kreatywnego w ciągu tego czasu, jakieś kursy, a studia nie uciekną :)

      Usuń
    4. I tak to jest... widzisz, na przykład mi by pasował ten temat a właściwie nawet bym go chciała!

      Kurczę, ale naprawdę szkoda...
      Toć już by ci egzaminatorzy mogli wziąć pod uwagę twój stres, to że jesteś naprawdę inteligentną osobą (a myślę, że takie coś wszyscy wiedzą w twojej szkole!) i by chociaż te 30% było...
      A tak to poprawka w sierpniu. Ja wiem, takie coś się zdarzyć może każdemu, to nie koniec świata, ale to takie przykre :(

      A na co chcesz tak a propo? Jeżeli to nie tajemnica :D

      Usuń
    5. Ja też uważam, że te 30% to nie jest dużo i już mogliby mi je dać, szczególnie, że wybieram się na uczelnię techniczną, na kierunek z fizyką i matmą, a nie na polonistykę, mi się nawet podstawowy polski pisemny tam nie liczy!

      Przykre nie przykre, trzeba przeżyć, oby tylko udało mi się gdzieś znaleźć miejsce jeszcze we wrześniu, po poprawce (o ile wtedy w ogóle zdam).

      Żadna tajemnica! Chciałam iść na architekturę, ale nie wiem, jakie będą progi z tą matmą rozszerzoną, no i są wymagane egzaminy, pierwszy jest 13 czerwca. Ale nawet jakbym je przeszła, to nie wiem właśnie jak z tą maturą, czy rezerwują mi miejsce z wynikami z matmy i angielskiego (oba rozszerzone) i czekają na poprawkę z ustnego polskiego, czy też nie i będę musiała próbować za rok. Ale mam też kilka kierunków awaryjnych: gospodarkę przestrzenną, inżynierię środowiska albo architekturę krajobrazu :)

      Usuń
    6. Zobaczysz, że się dostaniesz - możesz być tego pewna :D

      Uczelnie mają przygotowane przecież drugie bądź trzecie tury nawet dla tych, którzy będą mieli poprawki ;)

      Nie przejmuj się, już trudno stało się.

      U nas w szkole też była taka sytuacja - dziewczyna ze świetnymi wynikami, z wielką wiedzą, o możliwej do spełnienia pójścia na medycynę - tak się ze stresowała (ma wielkie problemy ze stresem), że prawie nic nie wydukała.
      Ale to coś wystarczyło, egzaminatorzy zrozumieli, że dziewczyna prawie nie zemdlała ze strachu, i dali jej te 30%...

      A miała same piątki w dzienniku!

      Usuń
    7. Mi nie dali :c

      Właśnie problem jest taki, że na Politechnice Warszawskiej wszystkie miejsca, całe 80 na stacjonarnych i 95 na niestacjonarnych, zapełnia się w 1 turze i drugiej już nie ma na co zrobić. Taki problem z tym krajem. No ale nic nie zrobię.

      Usuń
    8. No przestań, proszę cię!
      Głowa do góry, zdarza się!
      Pomyśl - jak będziesz sławna, ta historia będzie przekazywana z pokolenia na pokolenia jako ciekawostka! (ten mój optymizm)

      Jak nie PW to inne miasto!
      A w drugim roku możesz się przecież zawsze przepisać :)
      Jestem pewna, że przywitają cię z otwartymi ramionami! :D

      Usuń
    9. Głupota, naprawdę.
      A jak przedstawiali Ci wyniki to tylko powiedzieli, że nie zdałaś? Nie wiem jakie są przepisy, ale u mnie każdemu z osobna czytali, że np. za część merytoryczną - 3 pkt, kompozycja - ileś punktów itd.

      Usuń
    10. Mam nadzieję, że moje marzenia tylko przesuną się w czasie, nie znikną na zawsze przez głupie CKE :)

      Powiedzieli mi ile mam punktów i że NIESTETY nie zdałam.

      Usuń
  2. U mnie polski poszedł nawet dobrze. Rozszerzenie też. Matematyka na pewno miałam 30%. Angielski łatwy więc w granicach 80%.
    Ja z angielskiego ustnego miałam 26 pkt. Nie wiem za co bo tak się jąkałam, że wątpię czy cokolwiek zrozumieli.
    Z polskiego dostałam trudny temat: Jaką funkcję w języku pełnią zdrobnienie. Może nie najgorsze, ale musiałam odwołać się do innych tekstów kultury. W końcu przypomniałam sobie Harrego Potter. Dzięki Bogu! Z polskiego taką fajną egzaminatorkę miałam. 100%. Chociaż nasza klasa była podzielona na dwie grupy. Druga grupe egzaminowało okropne babsko i tam wyniki były poniżej 20 pkt. Ja ogólnie jestem zadowolona chociaż i tak czuję niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z tego ustnego wystarczyłoby te 30%, idę przecież na Politechnikę, a nie na polonistykę, czy inne kierunki z językiem polskim, więc nie wiem, co im szkodziło. A, no tak, PROCEDURY. Nieważne.
      Cieszę się, że Tobie egzamin poszedł dobrze, ktoś musi iść w tym roku na studia! :D

      Usuń
  3. Ojej, mnie czeka to wszystko za 2lata. Mam nadzieję, ze do tej pory nie wymyślą niczego gorszego... Bo już zaczynam się bać :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nie mają prawa zmienić formuły matur, bo idziesz tą podstawą od gimnazjum, przynajmniej tak mi się wydaje.
      Nie ma się czego bać, ten ustny z polskiego, to jedynie formalność i straszną rzeczą jest dla osób, które nie radzą sobie ze stresem i wystąpieniami. Ale wierzę, że dasz sobie radę :)

      Usuń
  4. Stres zawsze potrafi utrudnić życie,więc nie przejmuj się . Nie zdałaś ustnego ;/ ? Tego się nie spodziewałam,ale nie przejmuj się.Poprawisz ! Grunt,że reszta egzaminów poszła Ci dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku bardzo się przejmowałam, ale teraz... no cóż, stało się i nie cofnę czasu. Poprawkę mam w sierpniu, więc jeszcze czas żeby jakoś opanować ten stres.
      Mam nadzieję, że te egzaminy na coś się chociaż zdadzą w tym roku.

      Usuń
  5. Maturę zdawałam zaledwie 6 lat temu, ale widzę, że wiele rzeczy się pozmieniało i to niestety na gorsze. Przede wszystkim ja nie musiałam przechodzić takiego maratonu, bo wybieraliśmy poziom podstawowy albo rozszerzony. Dla mnie idiotyzmem jest pisanie podstawy, kiedy chce się pisać rozszerzenie, dlatego ogromnie współczuję tego dodatkowego stresu, zmęczenia i nauki.

    Podziwiam cię za matmę. Byłam ostatnim rocznikiem bez obowiązkowej matury z matematyki i cieszę się z tego bardzo, bo na pewno musiałabym chodzić na korepetycje, żeby zdać na więcej niż minimum. Trzymam kciuki, żeby poszło ci na rozszerzeniu lepiej niż myślisz :) Na jakie studia się wybierasz?

    Brawo za ambicje, wzięłaś dużo przedmiotów do zdawania, nie każdy podołałby takiemu stresowi.

    Nie martw się ustnym, jestem pewna, że dasz radę na poprawce. Znów muszę napisać, że kiedyś ustny polski był łatwiejszy, bo co to za filozofia przygotować sobie wcześniej prezentację na wybrany temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na studia chciałabym iść na architekturę :)
      Bardzo możliwe, że stres, który był minimalny na pisemnych, skumulował się na tym ostatnim egzaminie z polskiego, szczególnie, że w szkole nigdy nie ćwiczyliśmy takich wypowiedzi, a ja nie umiem pracować w takim stresie.

      Mam nadzieję, że dam radę na tej poprawce i sytuacja z wczoraj się nie powtórzy.

      Usuń
  6. Nie jest tak źle i niepotrzebnie się stresowałaś, bo widzę, że naprawdę dobrze napisałaś! :)
    Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam za Ciebie kciuki! Na pewno zdasz ustny polski :*

    lovebooks777.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, zobaczymy jak to będzie :)

      Usuń
  8. Hejka, przepraszam , że trochę nie w temacie, ale dziekuję za polecenie ksiażek Moony Witcher . Moja młodsza siostra zdobyła jej autograf i autorka okazała się naprawdę sympatyczna kobieta, choć trochę zaskoczyło nas to , że jest Włoszka . ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejka, sorrry, że nie na temat, ale dziekuje serdecznie za polecenie ksiażek Moony Witcher . Moja siostra zdobyła jej autogarf . Ogólnie autorka wywarła na nas pozytywne wrażenie, choć nie rozmawiałyśmy , bo niestety, ale nie mówimy po włosku . ;) Więcej wraże z Targów i relacja ze spotkania z Flanaganem tutaj : http://recenzje-z-nibylandii.blogspot.com/ Gabriela :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka