Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 4 maja 2015

Krótka rozprawa na temat... #2 NASZE WYBORY


Jako tegoroczna maturzystka, w rozmowach ze znajomymi, często zostaje poruszany temat studiów, planów na przyszłość, tego, czego oczekujemy od życia, co chcemy robić za te pięć lat po studiach. Znaczna większość osób, z którymi rozmawiam mówi nie wiem, nie mam pojęcia nawet na jakie studia pójdę w październiku. To jest trochę przerażające, bo od początku maja już zaczynamy składać papiery na uczelnie i wymarzone (lub wzięte pierwsze z brzegu) kierunku, na których chcielibyśmy spędzić przyszłe kilka lat. Czy wszyscy będą zadowoleni ze swoich wyborów? Wątpię. Sama nie wiem, czy to, na co ja chcę iść, to nie jest porywanie się z motyką na słońce i czy za kilka miesięcy nie będę żałowała swoich wyborów. Ale póki co, wiem czego chcę.

Nie obnoszę się z tym jednak, chyba, że chodzi o same studia. Wiem, że wiele osób z mojej klasy nie jest w stanie wybrać kierunku w takich krótkim czasie, ja sama nie byłam w stanie, a Architektura spadła mi jak grom z jasnego nieba (początkowo nawet nie brałam tego poważnie, tylko jako dorywcze hobby, dodatek do mojego życia). Wiem, że ciężko jest zdecydować o całym naszym życiu w przeciągu trzech lat pobytu w liceum, co było niemniej uzależnione od naszego wyboru w wieku 15 lat, gdy mieliśmy składać podania o przyjęcie na taki i taki profil do takiego a takiego liceum (bądź technikum). To nieco poronione pomysły, żeby tak niedoświadczone życiem nastolatki miały jakiekolwiek prawo do podejmowania takich decyzji, decyzji, które mogą zmienić nasze życie raz na zawsze.

Dobre jednak jest to, że uczymy się na własnych błędach. Widzimy, co zrobiliśmy źle, jaki wpływ był naszych rodziców, przyjaciół na podjęcie takiej a takiej decyzji. Jesteśmy w stanie uczyć się na porażkach, ślizgając się niepewnie po życiowym parkiecie. Jednak nawet decyzje podejmowane w tak młodym wieku, mogą wpłynąć pozytywnie na nasze życie. Zawsze należy szukać jakichś plusów. Według mnie, załóżmy, że piętnastolatka wybrała sobie profil dziennikarski, jako swój pierwszy wybór. Nie dostała się, ale jeszcze przed otrzymaniem takiej informacji zaczęła pogłębiać swoją wiedzę na ten temat, wylądowała w klasie kulturoznawczej, gdzie przez kilka miesięcy uczyła się łaciny, wiedzy o kulturze i rozszerzonego polskiego, co bardzo ją interesowało, ale w końcu dotarło do niej, że to jednak nie jest to. Aż wreszcie przeniosła się w tym samym liceum na profil matematyczno-geograficzny, gdzie jako prawie najlepsza uczennica w klasie odnalazła to, czego tak usilnie szukała (oczywiście nie do końca). Przeżyła wspaniałe trzy lata ucząc się matematyki, z której od zawsze była dobra, zgłębiała tajniki geografii, o której kiedyś myślała jako o najgorszym koszmarze. A teraz? Teraz swoją przyszłość wiąże z matmą i fizyką, której również nie cierpiała, no i może z geografią, jeśli pierwszy wybór jej nie wypali.

Kiedyś myślałam, że to niezwykle głupie, kazać dzieciakom wybierać w tak młodym wieku to, co chcą robić przez resztę życia. Teraz powoli dociera do mnie, że to właśnie uczy ich życia. Bo gdyby mieli podane wszystko na tacy, to wieku osiemnastu lat sami nie byliby w stanie podjąć żadnej decyzji i przejeżdżaliby się na swoich wyborach np. podczas pobytu w kawiarni, gdzie nie daliby rady wybrać dwóch smaków lodów spośród pięćdziesięciu.

To samo nie tyczy się jednak tylko kierunku edukacji, który musimy obrać. To dotyczy również spraw sercowych. To, że wybierzemy, że zostawimy ukochaną osobę, wcale nie znaczy, że jej nie kochamy. To, że pozwolimy na własne cierpienie, zamiast na cierpienie innego człowieka - również nas kształtuje. Niektórzy czasem nie rozumieją dlaczego podejmujemy takie a nie inne decyzje, obwiniają nas o to, ale przecież oni również mają wybór - mogą walczyć do ostatniej chwili o osobę, którą, zdawać by się mogło, kochają. Decyzje, które musimy podejmować, które pojawiają się w naszym życiu są tylko i wyłącznie naszymi problemami, którymi możemy podzielić się z innymi. Jednak należy pamiętać, że wszystko, co robimy, jest tylko i wyłącznie naszym wyborem, niczyim innym. A to, że ma wpływ na życie innych ludzi, to druga sprawa.

Z tego chaotycznego wywodu chciałam przekazać mniej więcej tyle, że nie ważne, czy podejmujemy "słuszne" lub "niesłuszne" decyzje, nasze życie się zmieni. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak bardzo, kogo przy tym zranimy, kto przy nas zostanie w najgorszych chwilach. Chce też powiedzieć, że każdą decyzję można zmienić, zupełnie jak studia, będzie przy tym trochę kłopotów, ale kto ich nie ma? I jakie to byłoby życie, gdyby wszystko szło z górki, a my mielibyśmy podane wszystko na tacy? Każdy wybór jest słuszny, bo kształtuje nasze osobowości i rozszerza nasze życiowe doświadczenie, a czy przypadkiem nie o to chodzi w tej grze zwanej życiem? 

Określają nas nasze czyny. 
To, co wybieramy. 
To, czemu stawiamy opór. 
To, za co gotowi jesteśmy umrzeć. 


13 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawy felieton. Czuje się w nim Twoją dojrzałość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, to takie dziwne, bo wcale nie czuje się dojrzała haha Chociaż sam człowiek może nie jest w stanie dostrzec takich małych rzeczy w samym sobie.

      Usuń
  2. Ciekawy wpis.Większość ludzi nie wie,czego chce i co zamierza później robić.Do wyboru studiów troszkę mi jeszcze brakuje,chociaż akurat kierunki już mam postanowione.Od zawsze chciałam się w tym realizować (tylko jeszcze konkretny zawód do wyboru :p).Zgadzam się,trzeba się uczyć na własnych błędach ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to zrozumieć swoje błędy i nigdy więcej ich nie popełniać.
      Życzę Ci, abyś trwała w swoich wyborach, ale jak choć na chwilę postanowisz zmienić zdanie, to pamiętaj, że to również może wyjść Ci na dobre i okazać się wspaniałą, życiową przygodą :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i rzeczywiście dojrzały wpis. Zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, aczkolwiek sama nie mam kompletnie pojęcia, na jakie studia pójdę. Aktualnie jestem na mat-geo-ang, ale wiem tyle, że na maturze chcę zdawać rozszerzony angielski. I tyle. Mam nadzieję, ze za te dwa lata do matury na coś się zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co szukaj, tego, czego chcesz robić w życiu, próbuj nowych rzeczy i na pewno coś dla siebie znajdziesz.
      Nie wiem, czy wiesz, ale ja nagle przerzuciłam się w liceum z profilu humanistycznego na matematyczny, także... Zawsze może się wszystko zmienić i nie należy obawiać się tych zmian :) Zatem jeśli nagle coś Ci się odwidzi, podążaj tą drogą, bo ona wyznacza nasze najskrytsze pragnienia.

      Usuń
  4. Kochana, też jestem tegoroczną maturzystką :D
    W moim przypadku też było tak, że kierunek studiów spadł mi jak z jasnego nieba :D I bardzo mnie to cieszy, ponieważ ja lubię spełniać swoje cele - marzenia :)
    Nie tylko u ciebie młodzież ma problem z wyborem studiów. Wgl zauważyłam, że wiele ludzi nie tyle nie ma planu na swoje życie, ile po prostu nie potrafi żyć marzeniami - a to jest zgubne...
    Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie!
    Trzymam za ciebie kciuki! Dostań się, gdzie tylko marzysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że język polski poszedł Ci fantastycznie, bo ja z tego, co napisałam dzisiaj jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona!
      Ja również uwielbiam spełniać to, co sobie zaplanowałam, bo nie potrafiłabym żyć z myślą, że nie wykorzystałam jakiejś szansy.
      Cieszę się razem z Tobą, że masz w życiu określone cele i marzenia, bo to bardzo ważne, ale czasem jak coś nie wyjdzie, to nie należy się załamywać, mam nadzieję, że o tym pamiętasz!
      Ja również trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci powodzenia, bo kto da radę jak nie my?! :D

      Usuń
  5. Mnie się wydaje, że to trochę paradoks naszych czasów, że możliwości wyboru jest wiele i dlatego tak wielu ma problem z jego dokonaniem. Wielu moich znajomych (a kończę już powoli studia, jestem na IV roku) wciąż nie wie, co będzie robiło za rok. Sporo z nas żałuje, niektórzy wybrali inne drogi, ale tak naprawdę mało kto czuje się spełniony w wyborze, jakiego dokonał. Ja na przykład mam problem z mnogością opcji - chciałabym robić wszystko, bo w końcu tyle mogę.

    Zgadzam się z całym wydźwiękiem Twojego tekstu - każdy wybór, słuszny czy nie, zmienia nas i kształtuje. Musimy wybierać i mierzyć się z tym, na co się zdecydowaliśmy. Ważne, żeby traktować to jako rozwijające doświadczenie. :)

    Mam nadzieję, że Twoje wybory okażą się trafne i będziesz szczęśliwa zarówno na studiach, jak i po nich. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to również lęk kieruje ludźmi, ktoś myśli sobie: wybrałem studia, skończę je, nie zawiodę innych. A tak naprawdę boi się z nich zrezygnować i obrać inną drogę, bo będzie ciężko, albo komuś się to może nie spodobać.
      Życzę powodzenia i Tobie, i Twoim znajomym, trzeba w końcu znaleźć to, czego się całe życie szuka.

      Ja również mam nadzieję, że wszystko co sobie zaplanowałam spełni moje oczekiwania i nie będę zmuszona do zmiany planów, ale nawet jeśli, to sobie poradzę, tak mi się wydaje :)

      Usuń
  6. Tak wybory szkół są trudne - coś o tym wiem, bo teraz muszę wybierać liceum/technikum. Stresujące jest też to, że każdy naciska mówiąc "idź do technikum bla bla bla".
    W każdym razie mniejsza o to.
    Na pewno sama dobrze wybierzesz, a twój post jest w rzeczywistości bardzo mądry i pewne rzeczy z niego wyniosłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że może jakoś zmieniłam Twoje myślenie lub/i ułatwiłam wybór szkoły. Pamiętaj, zawsze możesz ją zmienić, nieważne, jak ludzie będą Ci tego odradzać, wszystko da się zrobić :)

      Usuń
  7. Z wlasnego dowiadczenia wiem, ze wybor szkoly czy studiow to pikus w porownaniu do tego co prawdziwe zycie stawia na drodze, kiedy czlowiek musi liczyc sam na siebie, kiedy wyprowadza sie z domu, zaczyna na siebie zarabiac i radzic sobie z wszystkim co przyniesie zycie:) Ale fakt, nic tak nie uczy zycia jak samo zycie ;) Wiec trzeba isc do przodu i podejmowac decyzje, dobre czy zle, czegos nas zawsze ucza :)
    Pozdrawiam i mam nadzieje, ze Twoj wybor okaze sie strzalem w dziesiatke :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka