Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 21 kwietnia 2015

Seria Lux. Obsydian - Jennifer L. Armentrout


Tytuł oryginału: Obsidian
Tytuł polski: Obsydian
Autorka: Jennifer L. Armentrout
Data premiery: 21 maja 2014
Wydawca: Wydawnictwo Filia
Liczba stron: 442

„Oni nie są tacy jak my…
Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.”
- lubimyczytac.pl


Seria „Lux”
Obsydian | Onyks | Opal | Origin | Opposition

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Obsydianie, nie wierzyłam że tak szybko uda mi się sięgnąć po tę książkę, chociaż bardzo chciałam. Jednak ku mojemu zdumieniu, znalazłam ją na jednej z bibliotecznych półek i nie wahałam się ani chwili, nawet wtedy, gdy dotarło do mnie, że mogę przez nią stracić czas na naukę do matury. Wiedziałam, że to będzie genialna książka, szczególnie, że gdy po rozmowie z Klaudią z bloga Nic nie zabija czasu tak jak książka dowiedziałam się, że historia jest trochę podoba do tej ze Zmierzchu, a wiecie, jak bardzo uwielbiam tę sagę! 

Pierwsze strony przeczytałam bardzo szybko i nie do końca mi się to spodobało, choć zadziwił mnie fakt, że Katy, główna bohaterka, ma bloga książkowego, zupełnie jak ja. Odłożyłam książkę na kilka dni, a gdy do niej wróciłam w ostatni marcowy poniedziałek pochłonęłam ją jednym tchem. Jak więc widzicie, książkę czyta się naprawdę szybko, przy czym towarzyszą nam wypieki na twarzy oraz wstrzymywanie oddechu w niektórych momentach. Ale zanim się rozgadam na dobre, to może trochę streszczę Wam, czego historia dotyczy. 

Na samym początku poznajemy Katy, przeciętną dziewczynę z Florydy, która przeprowadza się do Petersburga w Zachodniej Wirginii. Jej życie składa się głównie z książek i nudnych wieczorów w domu lub ogródku, gdzie zajmuje się jakże nudnym ogrodnictwem. Jej życie diametralnie się zmienia odkąd zaszła do sąsiadów z naprzeciwka, aby dowidzieć się, jak dojechać do wielkiego supermarketu i sklepem z roślinami. Drzwi otworzył jej niezwykle przystojny, półnagi młodzieniec, który okazał się totalnym kretynem (a już zaczynałam wierzyć, że istnieją na świecie normalne osobniki płci męskiej), który nie ma za grosz kultury. Tak mniej więcej zaczyna się historia, którą możemy przeczytać w Obsydianie. Niby coś znajomego, powtórzony schemat paranormalnych romansów (wychodzi to jednak dopiero później, gdy dowiadujemy się kim, albo czym tak naprawdę jest Daemon, chłopak z naprzeciwka), jednak jest coś w tej książce urokliwego, czego nie umiem znaleźć w innych tego typu powieściach. Sama nie umiem dokładnie stwierdzić co to takiego, ale wiem, że złapało mnie za serce i póki co nie zamierza puszczać. 

Nie będę Wam zdradzać jaką nadnaturalną istotą jest Daemon oraz jego siostra bliźniaczka Dee, powiem tylko tyle, że choć miałam już do czynienia z takimi istotami, to pierwszy raz czytałam o nich opisanych w ten sposób. Nie do końca do mnie przemówił, wydaje mi się, że dużo informacji jest nie do końca dociągniętych do poziomu idealnego, ale są one na tyle zrozumiałe, że czytelnik, który nie jest jakoś strasznie dociekliwy, zadowoli się nimi. Generalnie opisy tego… gatunku są bardzo barwne i byłam w stanie sobie to wszystko wyobrazić, jednak wydaje mi się, że gdyby powstał film na podstawie tej książki, to moje wyobrażenie znacznie by odbiegało od dzisiejszych możliwości, na jakie pozwoliliby sobie producenci.

Również wiele do życzenia zostawia sobie przeszłość Katy, która nie ma kontaktu ze swoimi przyjaciółmi z Florydy. Nie wydaje mi się, żeby ta dziewczyna była tam samotna jak palec, a nie ma ani słowa o wymianie listów, sms czy rozmów na Skypie. To jest dziwne i bardzo mnie irytowało, ale gdy tylko Daemon pojawiał się na kartach tej powieści, od razu zapominałam o całym bożym świecie. 

Jednak nie ma w tej powieści samych negatywnych rzeczy, jak już mówiłam, całość mnie urzekła i nie mogłam po prostu się doczekać przeczytania kolejnej części. Na plus na pewno idzie to, że sytuacja nie rozwijała się zbyt szybko, co jest częstym zjawiskiem w gatunku paranormal romance. Stopniowo odkrywamy nie tylko mentalność i przeszłość chłopaka, ale pewne sprawy Katy również są demaskowane dopiero później, co jest fajne, bo są tendencje, że w narracji pierwszoosobowej, główne bohaterki opowiadają o sobie wszystko od razu, podając czytelnikowi wszystko na tacy i psując frajdę z dalszego czytania. 

Generalnie język, jakim posługuje się Jennifer L. Armentrout jest naprawdę przyjemny i lekki, nie irytuje, mimo że jest to narracja pierwszoosobowa, co u mnie bardzo często się zdarza. Katy nie jest głupia i tak samo z jej wypowiadaniem się – jest całkiem fajne, w sumie bardzo podobnego do mojego, na co wcześniej nie zwróciłam kompletnej uwagi. choć Daemon jest irytujący i jego styl bycia również, to teksty, jakimi sypie są po prostu przekomiczne. Dawno nie uśmiałam się tak podczas czytania jakiejkolwiek książki! Choć nie tylko on ma swoje śmieszne momenty, bo również jedna z przyjaciółek Katy ze szkoły rozbawiła mnie tak, że nawet mój tata zainteresował się, z czego się tak śmieję. 

„- Od tamtego czasu tylko dźga mnie długopisem.
- Pewnie dlatego, że chce cię dźgnąć czymś innym.”

Pod sam koniec dzieją się zapierające dech w piersi rzeczy, o których dokładnie mówić nie będę, ale niektóre są smutne, niektóre radosne, a jeszcze inne niezwykle denerwujące, choć całkowicie zrozumiałe. Prawdopodobnie z tego mojego wywodu nie zrozumieliście kompletnie nic, ale obiecuję Wam, że zrozumiecie, jak tylko przeczytacie tę powieść.

Wiem. Miałam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy i o mały włos bym o tym nie zapomniała. Książka kończy się zdecydowanie zbyt szybko. Pamiętam jak przewracałam te kartki i przewracałam, aż tu nagle „Podziękowania”. Cofam się na poprzednią stronę i patrzę KONIEC. Moje serce w tamtej chwili rozpadło się na miliard małych kawałków, nie mogłam zrozumieć, jak autorka śmiała w takiej chwili zakończyć, myślałam, że po prostu zwariuję z niepewności. 

Również na samym końcu jest kilka wybranych rozdziałów opowiedzianych z perspektywy Daemona, co wyjaśnia również kilka spraw, ale niestety, narracja tego chłopaka wcale mi się nie podoba, choć są wtrącenia, które ułatwiają zrozumienie jego postawy, to nie przemawia to do mnie. Nie mogłam tego czytać i nie przeczytałam wszystkiego, ale jeśli ktoś lubi tą samą historię pisaną z innej perspektywy, to jemu na pewno się to spodoba. 

Na koniec chciałam jedynie powiedzieć, że gorąco polecam Wam tę książkę. Jestem przeszczęśliwa, że udało mi się ją pożyczyć z biblioteki i przeczytać, w dodatku w tak szybkim tempie. Pełna humoru, ale i smutku historia, jest wspaniała, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być taka sama jak każda inna: dziewczyna zakochuje się w tajemniczym chłopaku, który nie może z nią być i odpycha ją na tryliard różnych sposobów, ale gdy trzeba ratuje ją z opresji. Może to oklepane, ale kocham takie książki, a w tej jest odrobina magii, którą ciężko znaleźć w otaczającym nas świecie, więc może dlatego, tak bardzo Obsydian mi się podoba. Dlatego go polecam z całego serca. 

★★★★★★★☆☆☆


Choć nie jest to do końca prawda, bo książkę przeczytałam w ciągu kilku godzin, w dodatku poniedziałek, to jednak mogę tak naciągnąć, prawda? Pewnie gdybym zaczęła w sobotę, to bym ją przeczytała w weekend, ale niestety, mój każdy weekend od kilku miesięcy jest zawalony nauką, a poniedziałek to idealny czas na książkę, w dodatku taką, co się szybko czyta, więc... No właśnie :)


Książki biorą udział w wyzwaniach: 



19 komentarzy :

  1. Obcy,tak? Ha, tego jeszcze w paranormalach nie było. Przeczytam choćby dlatego. No i dlatego, że Twoja ocena jest taka wysoka.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, pewnie by się znalazło kilka książek z obcymi, ale ta jest naprawdę godna polecenia. Drugi tom jest tylko gorszy, ale liczę na to, że w trzecim wszystko znów będzie fajnie! :) Tylko póki co, muszę go znaleźć w bibliotece :c

      Usuń
  2. Jestem właśnie już po drugim tomie i chociaż podchodziłam do serii z wielką rezerwą to muszę przyznać, że się wciągnęłam ;) Lubię bohaterów z pazurem a tutaj i Katy i Daemon świetnie się w tej roli spisują. Nie martw się, ja też przeżyłam szok jak przeskoczyłam na stronę z podziękowaniami. Rozsiadłam się żeby skończyć lekturę a tu koniec. To naprawdę było okropne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem już po lekturze drugiego tomu, ale wydaje mi się on znacznie słabszy i zaniża poziom "Obsydianu". Nie wiem w sumie, dlaczego, ciężko mi stwierdzić (chyba wszystko z winy Blake'a?), ale mam nadzieję, że trzecim znów się zachwycę :)

      Usuń
  3. Ja w trakcie czytania Obsydianu nie mogłam pozbyć się skojarzeń ze Zmierzchem :)). Książka ogólnie jest przeciętna, ale postać Katy - blogerki książkowej rozbroiła mnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, klimat tej serii jest bardzo zbliżony do tej zmierzchowej, wydarzenia w sumie też. Ale ja lubię sagę Stephenie Meyer, więc i to mi się podobało, choć przyznam szczerze, że jestem już po przeczytaniu drugiego tomu i nie jestem z niego zadowolona. Był znacznie słabszy od "Obsydianu".

      Usuń
  4. Kolejne części jeszcze lepsze. Obsydian to dopiero wstęp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część nie za bardzo przypadła mi do gustu, ale mam nadzieję, że zachwycę się trzecim tomem :)

      Usuń
  5. Przyznam że cała seria bardzo mnie intryguje, koniecznie muszę się z nią zapoznać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie - warto, nie wiem, jak będą dalsze części :)

      Usuń
  6. Czytalam pierwszy i drugi tom. Uważam, ze obie cześci są dobre. Ja też sie nieźle uśmiałam. Deamon był taki słodki... To dzieki tej serii wróciła mi chetka do czytania paranormali :D Musze koniecznie znaleźć ebooka trzeciej czesci... :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety ebooków nie lubię, więc muszę poczekać na 3 tom, aż trafi do biblioteki :c

      Usuń
  7. Pewnie się nie skuszę, ale tylko dlatego, że mam już masę książek w kolejce do czytania :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie szał na PR to przeżytek, ale ja i tak czasami lubię poczytać :D PRzede mną Opal i przyznam szczerze, że lubię tę serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obsydian czeka na mnie, zerka sobie z półeczki na mnie... a ja ciągle czytam coś innego :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Obsydian cierpliwie czeka na swoją kolej:) Wiem, że się nie zawiodę, bo znam inne powieści tej autorki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś niezbyt bardzo ciągnie mnie do tej książki.
    Nie mam zielonego pojęcia dlaczego.
    Mimo to świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to się zastanawiam, czy jeśli ktoś nie ma ochoty na tę serię, to dzięki fantastycznemu pierwszemu tomowi powinien po nią siegnąć, ponieważ drugi jest znacznie gorszy i w ogóle może się na niej trochę zawieść.

      Usuń
  12. Trzecia częśc jest po połowie super. Koniec mnie strasznie zawiódł, płakałam gdy czytałam koniec..

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka