Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 29 listopada 2014

Magiczna cukiernia - Kathryn Littlewood

Tytuł: Magiczna cukiernia
Tytuł oryginału: Bliss
Autorka: Kathryn Littlewood
Data  premiery: 5 czerwca 2013 r.
Wydawca: Wydawnictwo Egmont
Liczba stron: 320

   "Rodzina Rozmarynki Szczęsnej ma sekret. To Almanach wiedzy kulinarnej Szczęsnych - stara księga z czarodziejskimi przepisami.
kiedy rodzice wyjeżdżają, opiekę nad księgą i młodszymi braćmi powierzają Rozmarynce. Dziewczynka jak oka w głowie pilnuje klucza do drzwi, za którymi kryje się almanach. Jednak pewnego dnia postanawia wypróbować parę przepisów - przecież muffiny miłości czy ciasteczka prawdy nie powinny nikomu zaszkodzić...
Niespodziewanie pojawia się tajemnicza kobieta, przedstawiająca się jako ciotka Lily. Na dowód przynależności do rodziny pokazuje znamię w kształcie chochelki. Ale czy rzeczywiście jest tą, za która się podaje? I po co właściwie przyjechała?"

- od wydawcy

   Zacznę może od tego, że opis jest trochę niespójny z treścią książki. Owszem Rozmarynka postanowiła wypróbować przepisy z magicznej księgi, ale podpuścili ją do tego bracia, aby przypodobać się ciotce. Rozmarynka ma braci, ale TYLKO jeden jest młodszy. Ma również młodszą siostrę. Coraz bardziej zastanawiam się czy osoby, które są odpowiedzialne za krótki opis w ogóle czytały te książki.

   Nie jestem fanką książek dla dzieci, ale jak w telewizji śniadaniowej polecali tę książkę nie mogłam się oprzeć. Nie dość, że przepisy kulinarne to jeszcze magiczne! Ale jakoś długo czekałam aż w końcu wpadła w moje ręce. Nawet nie ja ją wypożyczyłam, tylko moja siostra. Przy okazji dowiedziałam się, że jest drugi tom.

   Ale do rzeczy. Jestem wzrokowcem i oprawa graficzna ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Okładka jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła i obawiam się, że dziecko tym bardziej nie będzie zainteresowane. Ciemna okładka, tytuł zasłaniający wszystko - niby rozumiem, że miała to być szyba cukierni z jej nazwą, ale jest ona trochę zbyt duża. Litery są dość normalnej wielkość, dlatego nie nadaje się dla dzieci uczących się czytać, a myślę, że fabularnie najbardziej książka spodoba się takim siedmiolatkom. Ale od czego są rodzice i czytanie do poduszki? :)

   Cała akcja dzieje się na wyspach brytyjskich (do końca nie jestem pewna czy dobrze wydedukowałam). Rodzina Szczęsnych prowadzi małą lokalną cukiernię, w której zawsze jest ruch. I nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że niektóre z ich wypieków nie są takie do końca zwyczajne. Rodzina posiada księgę z magicznymi przepisami, począwszy od ciasta z błyskawicą, poprzez ciasto dyniowe na przeziębienie, a kończąc na cieście, które wprowadza chaos i zamęt.

   Pewnego dnia rodzice Rozmarynki (A bo ja nie napisałam, że główną bohaterką jest Rozmarynka Szczęsna, dwunastoletnia dziewczynka, która kocha piec) muszą wyjechać, ponieważ w pobliskim miasteczku wybuchła epidemia świnki/grypy czy jeszcze innego paskudztwa. Dzieci zostają same w domu. Jednak tego samego dnia, co wyjechali rodzice w domu Szczęsnych pojawia się kobieta , która podaje się za ich ciotkę. Na dowód pokazuje znamię w kształcie chochelki. Ciotka Lily zachwyciła wszystkich domowników oprócz Rozmarynki, która ma wrażenie, że ciotka kłamie, albo nie mówi całej prawdy. Bracia Rozmarynki, starszy Tymianek i młodszy Kminek, namawiają swoją siostrę, aby przetestować kilka przepisów z magicznej księgi swoich rodziców. Jakie będą skutki tych eksperymentów i czy podejrzenia Rozmarynki były słuszne czy to tylko paranoja musicie przekonać się sami.

   Książka jest świetnie napisana. Autorka nie przynudza, dość ciekawie zbudowała atmosferę całego otoczenia, cukierni i miasteczka. Aczkolwiek po książkach o tematyce jedzeniowej oczekuję, że atmosfera będzie taka, że będę od razu leciała do lodówki - niestety, tu czegoś takiego nie było. Momentami nawet trzymała w napięciu i nie mogłam się doczekać co się stanie. A skończyła się w takim momencie, że żałowałam, że nie mogę wziąć się od razu za drugi tom.

   Czytam ostatnio sporo książek z literatury dziecięcej. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. A tą książkę mogę z czystym sumieniem polecić dzieciom jak i rodzicom, ponieważ oba pokolenia będą się przy niej świetnie bawić. A jeśli wcześniej upieczecie sobie ciasteczka z czekoladą to już w ogóle będzie niezapomniany wieczór.

★★★★★★★★☆☆

środa, 26 listopada 2014

Sześć dni Kondora - James Grady

Tytuł: Sześć dni Kondora
Tytuł oryginału: Six Days of the Condor
Autor: James Grady
Data premiery: styczeń 1994 r.
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 155

   "Kondor to kryptonim Malcolma, młodego urzędnika z sekcji archiwalnej CIA w Waszyngtonie, miłośnika "czarnej" literatury kryminalnej. Pewnego dnia otaczająca go rzeczywistość przerasta najbardziej sensacyjną powieść: wszyscy pracownicy z wydziału Malcolma zostają zamordowani. Uratowany cudem Kondor przez sześć dni samotnie rozwiązuje zagadkę, komu i dlaczego zależało na zlikwidowaniu ludzi z komórki 17. CIA. Chcąc nie chcąc, musi włączyć się do gry, w której stawką jest jego własne życie.

- od wydawcy

   Uwielbiam film na podstawie książki. Jednak przez długi czas nie wiedziałam, że jest on na podstawie książki. Więc jak tylko się dowiedziałam poleciałam do biblioteki, aby ją wypożyczyć.

 Pisząc tę recenzję już trochę nie pamiętam szczegółów książki, ale nie chodzi o to, aby Wam opisywać całą treść. Głównym bohaterem książki jest Malcolm, kryptonim Kondor. Pracuje on dla CIA i zajmuje się czytaniem książek (cóż za wymarzona praca!). Szuka w nich przecieków informacji o tajnych misjach CIA. Pewnego dnia cały jego wydział zostaje zamordowany, a bohater cudem unika śmierci. Kondor chce czy nie musi podjąć grę. Podczas odkrywania tajemnicy będzie miał piękną i zjawiskową pomocnicę (wprawdzie nie z jej własnej woli, ale to nie istotne).

   Kto i dlaczego chciał śmierci garstki moli książkowych? Czy były to działania wrogiego kraju? Co z tym wszystkim ma wspólnego zniknięcie kartonów książek? Czy Kondorowi uda się rozwikłać zagadkę już musicie przekonać się sami. Ale uprzedzam - nie będziecie się mogli oderwać od tej książki.

    Wizualnie książka nie zachwyca. Cienki papier, pożółkły (ale to ze względu na wiek książki), miękka okładka w typowej dla lat 90. stylistyce. Najgorsze jednak były dość malutkie literki. Dla osoby z wadą wzroku mogą być problematyczne. A tak na marginesie to strasznie denerwuje mnie jak ludzie jedzą, piją i nie wiadomo co jeszcze robią nad wypożyczonymi książkami. Ten egzemplarz tak śmierdział, że nawet nie miałam ochoty go brać do domu. Co za brak szacunku dla książek! (możliwe że się powtarzam :] )

   Strasznie długo zajęło mi pisanie tej recenzji. Nie mam ostatnio weny ani na czytanie ani na pisanie czegokolwiek. To chyba przez pogodę. W sumie to trochę przykre, że przez mój brak weny twórczej trochę odwaliłam tę recenzję na łapu capu, ale mam nadzieję, że mimo to zachęciłam Was do sięgnięcia po nią.

★★★★★★★★☆☆

niedziela, 23 listopada 2014

Oczy wlepione w ekran #5

 Piątek to zdecydowanie najlepszy dzień na chwilę relaksu po męczącym tygodniu. Jednak nie zawsze ma się na wszystko czas nawet wtedy. Należę do bardzo zapracowanych osób, które nie cierpią nicnierobienia. Jednak chociaż mam rysować cały dzień w domu, to bez muzyki, serialu, filmy czy pogaduszki z koleżanką będę nieco znudzona. Dlatego uważam, że to świetny czas do oglądnięcia sobie czegoś ciekawego. Razem z siostrą przygotowałyśmy dla Was kolejne zestawienie na piątkowe, już bardzo ciemne i zimne wieczory.



Kosogłos | 2014 | Akcja, Sci-Fi | Jenniffer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth

Wyczekiwałam na ten film bardzo długi czas, aż wreszcie udało mi się go obejrzeć. Wprawdzie nie premierowo, ale dzień później. Jakie są moje wrażenia? Stosunkowo ciężko jest mi je opisać, ale powiem jedno: z mojego mózgu zrobiła się miazga. 

Jestem zachwycona, chociaż na pewno jest wiele niedociągnięć w scenariuszu, efektach specjalnych i grze aktorskiej. Co jednak urzekło mnie najbardziej? Gale. I moja siostra to potwierdzi, każdym zdenerwowaniem, które malowało się na jej twarzy, gdy z głupkowatą miną szturchałam ją w ramie, gdy tylko było zbliżenie na Liama.

Każdemu, komu spodobały się poprzednie części i jest fanem całej trylogii Igrzysk śmierci polecam wybrać się na Kosogłosa do kina, bo to nie te same emocje,  co oglądanie w domu. 

 
Cloud 9 | 2014 | Dramat, Przygodowy, Dla młodzieży | Luke Benward, Dove Cameron, Patrick Fabian

Uwielbiam filmy disneyowskiej produkcji, ponieważ nie zobowiązują one do aż tak dokładnego oglądania i mogę robić kilka innych rzeczy w trakcie. 

Cloud 9 opowiada o tym, że nie zawsze należy sugerować się opinią innych, że należy dążyć do wyznaczonego sobie celu i co najważniejsze, że należy pokonywać swoje lęki, niezależnie od tego, co miało miejsce w przeszłości. 

Bardzo zabawny i ciekawy film na zimowy wieczór przed Świętami.
Wciąż ją kocham | 2010 | Melodramat | Channing Tatum, Amanda Seyfried, Richard Jenkins

Ostatnią piosenką się zachwycałam. Czemu? Sama do końca nie wiem, za to Wciąż ją kocham się rozczarowałam. Do ostatnich czterdziestu minut było znośnie. A potem? Totalna porażka.

Nawet Channing Tatum nie uratował tego filmy. A Amanda Seyfried nie nadaje się do tej, ani do żadnej innej (chyba) roli. 

Niby miłość jest, niby przeciwności losu są, niby wakacje, takie tam, bla bla bla. Ale brakuje w tym magii i prawdziwego uczucia.

Nie polecam.
Zaplątani | 2010 | Animacja, Familijny, Komedia, Musical | Mandy Moore, Zachary Levi, Donna Murphy

Zaplątani to chyba najśmieszniejszy film, jaki kiedykolwiek widziałam. Pełno akcji i niebanalnego humoru.

Typowo rodzinna bajeczka, ale można równie dobrze obejrzeć ją samemu lub z chłopakiem, w deszczowy wieczór. 

Jest to moja druga ulubiona bajka, zaraz po Frozen.







Lepszy model | 2014 | Familijny, Sci-Fi | Marshall Williams, Kelli Berglund, China Anne McClain

Kolejny film disneyowskiej produkcji, który urzekł mnie od początku, czyli od obejrzenia jedynie zwiastuna.

Dwie nieprzeciętnie inteligentne dziewczyny, zbyt młode, uczą się w liceum, jednak nie do końca są w stanie zrozumieć prawa, które tam działają. 

Rozterki miłosne, problemy z innymi, popularnymi dziewczynami i niesamowicie przystojne chłopaki, którzy nie zwracają na nie najmniejszej uwagi... to tylko nieliczne problemy, z którymi muszą zmagać się nasze dwie młodziutkie bohaterki. 

Co wymyślą, żeby zyskać popularność i uwierzytelnić swoje kłamstwa? Sami się przekonajcie!

środa, 19 listopada 2014

Jutro 5. Gorączka - John Marsden


Tytuł oryginału: Burning For Revenge
Tytuł polski: Jutro 5. Gorączka
Autor: John Marsden
Data premiery: 19 marca 2012
Wydawca: Wydawnictwo Znak Litera Nova
Liczba stron: 272


„Na chwilę przestałam oddychać. Wiedziałam, że nie zdołam go powstrzymać. W pewnym sensie wcale nie chciałam go powstrzymywać. Naprawdę lubiłam Lee. Może nawet go kochałam. Nie byłam pewna. Czasami przypominało to miłość. Innym razem wolałam nie mieć z nim nic wspólnego. Czułam do niego pełną gamę emocji, od dzikiej namiętności po obrzydzenie. Ale miałam wątpliwości nie tylko co do Lee. Niczego nie byłam pewna. Wszystko wywróciło się nam do góry nogami.

A uczucia, które próbowaliśmy zagłuszyć, wracają, coraz silniejsze. I okazuje się, że udawanie twardych i racjonalnych nie ma sensu. Bo gdy dopuścisz do głosu emocje, nieważne staje się to, po czyjej stronie ktoś stoi. Ważne, co do niego czujesz.

Jutro to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiem atakującym Australię, otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży, a w Szwecji na pierwszym miejscu na liście książek polecanych przez nastolatków. W Polsce również stały się bestsellerami.
Jutro zadaje kłam przesądom, jakoby bestseller miał być opartą na schematach banalną historią. [...] To trochę thriller, trochę sensacja - czyta się doskonale bez względu na wiek. Nic dziwnego, że powieść Jutro stała się bestsellerem.
Agnieszka Wolny-Hamkało, Gazeta Wyborcza
- lubimyczytac.pl

Seria „Jutro”
Jutro,kiedy zaczęła się wojna | W pułapce nocy | W objęciach chłodu | Przyjacielemroku | Gorączka | Cienie | Po drugiej stronie świtu

Odnoszę wrażenie, że przy każdej kolejnej części z tej serii cofam się w czytelniczym rozwoju. Wszystkie akcje są coraz bardziej nieprawdopodobne, obrażenia bohaterów coraz większe (o dziwo, nie potrzebują oni żadnej pomocy medycznej!) a wojna jest coraz bardziej widoczna. Nawet zapierające dech w piersiach opisy niektórych zdarzeń, które, nie zaprzeczam, są bardzo dobre, nie ratują tej powieści, a nawet jeszcze odejmują jej wiele od oceny końcowej. Jeśli chcecie wiedzieć, co tak bardzo odstrasza mnie od tego autora i jego książek, to zapraszam do dalszej części recenzji.

Jak pisałam w poprzednim poście dotyczącym Jutra, nasi bohaterowie znowu znaleźli się w Australii, w Wirrawee, w Piekle, tylko tam czują się bezpieczni. Muszą jednak wyruszyć w drogę, chcą odnaleźć Nowozelandczyków, którzy gdzieś zniknęli, nie mogą bezczynnie siedzieć, czując niesamowitą presję, jaką wywarło na nich sąsiadujące państwo. Jak się jednak można domyśleć, nie są oni przygotowani na to, co czeka ich poza granicami ich małego raju, jakim jest Piekło. Zdawałoby się, że nic już ich nie zaskoczy. Ale to wojna. A na wojnie wszystkie ruchy są dozwolone, więc trzeba mieć się na baczności. I to przez cały czas.

Chciałabym zacząć od pozytywnych rzeczy, więc od nich rozpocznę. A co tutaj pozytywnie mnie zaskoczyło? Znaczy, może nie tyle zaskoczyło, ile wpłynęło na lepsze odebranie przeze mnie tego tomu. Są to opisy, głównie rozprzestrzeniania się ognia oraz akcji podejmowanych przez naszych młodzików. Niezwykle precyzyjne i realistyczne opisy są bardzo rozbudowane, mimo ich małego znaczenia w powieści, ale bardzo dużego dla kraju. Gdzie, nie zdradzę, bo zepsuję pewnie większości frajdę z czytania, ale jeśli tylko dla nich mielibyście sięgać po tę powieść, to zdecydowanie odradzam. Zaraz przekonacie się dlaczego.

 Jeśli jednak mam mówić o wszystkim, to przechodzę już do negatywnych aspektów. Pierwszym są nierealistyczni bohaterowie, którzy, wydaje mi się, dopiero tacy się zaczęli stawać (pierwsze oznaki widać było już w trzecim tomie, teraz zdecydowanie się nasiliły). Ellie, największa twardzielka, która myśli, że uczucia nie powinny istnieć, jest jedną wielką pomyłką. Nie pasuje mi ani do tej książki, ani do niczego. Jest denerwująca, irytująca i w sumie nijaka, taka trochę mdła, chociaż mogłoby się wydawać, że jest to niezwykle silnie zarysowana postać. Nic bardziej mylnego. Podejmowane przez nią działania, teksty, próby ratowania grupy… Nie, ta dziewczyna się do niczego nie nadaje. Powinna wrócić na farmę rodziców i być zwyczajną wiejską dziewczyną. Jeśli zaś o innych chodzi to wcale nie są od niej lepsi. Typowy aspołeczny samotnik, Lee, robi różne głupie rzeczy i nie dopuszcza do siebie nikogo. Po śmierci rodziców stracił wiarę i chce się jak najszybciej zemścić na wrogu (durnowate zachowanie zaślepionego zemstą idioty). Kevin to tracący zimną krew, płaczący i strachliwy tchórz, któremu nie można pozwolić nawet robić obiadu. Homer natomiast jest typowym, „amerykańskim” (wiem, że to Australia i australijska lektura, ale to nie moja wina, że kojarzy mi się z taką osobą, a nie inną) nastolatkiem. No i Fi, która miała ratować całą sytuację, ale jej się nie udało. To jest po prostu jedna wielka porażka.

Chciałabym móc powiedzieć, że chociaż kilka rzeczy w tej książce było prawdopodobnych, ale niestety tak się nie dzieje. Ellie zmusza te biedne, zastraszone dzieciaki do nienormalnych, wręcz psychicznych rzeczy, które nie mogą skończyć się pomyślnie, a jednak tak się kończą. Bohaterowie wychodzą bez szwanku z niebezpiecznych akcji, a jeśli nie, to ich rany goją się po kilku dniach. Błagam Was, w życiu nie czytałam bardziej nieprawdopodobnej książki nawet jeśli jest to wymyślone i podchodzi (no nie wiem jednak) pod fantasy. Kretynizm. Nie wiem, gdzie autor miał oczy (bez urazy dla niego), gdy to pisał, ale nie. Jest to już niesmaczną literacką przesadą.

                     Podsumowując, jeśli miałam przyrównać ten tom, do pozostałych, to niestety, wypada na ich tle najgorzej (do tej pory, kto wie, jak będzie z szóstym i siódmym). Jest on tak nieprawdopodobny, że nawet teoria o tym, że nasza planeta jest płaska, wydaje mi się bardziej prawdopodobne od tej historii. Nie jest ona ani pouczająca, ani zabawna, ani ciekawa. Fakt, że czyta się szybko, jest niezwykle interesującym przypadkiem, bo dzięki temu powinna książka chociaż trochę mi się podobać, a jest zupełnie odwrotnie. Nie polecam zaczynać tej serii.  

★★★☆☆☆☆☆☆☆


Książka bierze udział w wyzwaniach:



poniedziałek, 17 listopada 2014

Pretty Little Liars #6: Zabójcze - Sara Shepard


Tytuł oryginału: Pretty Little Liars. Killer
Tytuł polski: Pretty Little Liars. Zabójcze
Autorka: Sara Shepard
Data premiery: 19 marca 2012
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 328

„Szósty tom serii Preety Little Liars.

Każdy ma coś na sumieniu.
- A.

Emily, Aria, Spencer i Hanna mają coraz mniej czasu na odkrycie prawdy.
Dziewczyny muszą rozwiązać zagadkę, bo inaczej A. zacznie realizować swoje groźby.
Jason, starszy brat Ali, chyba coś wie, ale nie chce uchylić nawet rąbka tajemnicy.

Komu uda się odnaleźć brakujący element układanki?”
- lubimyczytac.pl

Seria „Pretty Little Liars”

Kłamczuchy | Bez skazy | Doskonałe | Niewiarygodne | Zepsute | Zabójcze | Bez serca | Pożądane | Uwikłane | Bezlitosne | Olśniewające | Rozpalone | Skruszone| Zatrute | Toxic  | Vicious

!!! MOGĄ WYSTĘPOWAĆ SPOILERY Z POPRZEDNICH CZĘŚCI!!!
 


Spencer, Emily, Hannie i Arii nie jest łatwo. Napiętnowane przez swoją przyjaciółkę Alison Di Laurentis muszą zmagać się z wieloma niebezpieczeństwami, które czyhają na ich życiowej drodze. Jednak co zrobią dziewczyny, gdy się okaże, że tak naprawdę ich dawna przyjaciółka żyje, że tak naprawdę nie umarła? A może to jedynie halucynacje? Pogróżki, szantaże i niepozorne wiadomości od tajemniczego A. świadczą o czyjejś znajomości wszystkich sekretów naszych młodych Kłamczuch. Do czego posunie się nadawca tych wiadomości, żeby te nastolatki zrobiły wszystko, co on (ten nadawca) tylko zechce? Dla mnie, czytelniczki, która z początku nie pałała sympatią do tej serii, teraz jest niemożliwe, zaprzestanie czytania tej historii. Z początku niezbyt polubiłam Pretty Little Liars, mówiąc, że serial, choć tylko lekko bazuje na książkach, jest o wiele lepszy. Teraz mogę powiedzieć, że książki podobają mi się tak samo, a może nawet bardziej? Chociaż i tu, i tu, występuje już powtarzany do znudzenia schemat: wiemy kto jest A. A jednak nie. I znów pojawia się tajemniczy nadawca i tak naprawdę nigdy chyba nie dowiemy się, kto stoi za tym wszystkim, a może się mylę? Oby!

Jak każdy inny tom, tak i ten, zatytułowany Zabójcze, czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Nawet natłok nauki nie uniemożliwił mi poznania dalszej historii czterech przyjaciółek z Rosewood. Bardzo podoba mi się to, że w jeden wieczór jestem w stanie przeczytać cały taki tomik i zaspokoić swoją ciekawość, choćby minimalnie, byleby tylko nie zwariować w nadchodzących dniach, z powodu niemożności poznania dalszych zdarzeń. Tym razem jednak miałam to szczęście, że kolejne dwa tomy czekały na mojej półce, aż się za nie zabiorę. Ale o tym w dalszych recenzjach.

Chociaż naczytałam się już wielkiej ilości spoilerów dotyczących kolejnych zdarzeń w tej serii, to moje zaskoczenie nie miało końca przy przeczytaniu ostatnich akapitów. Byłam jednocześnie podekscytowana, jak i przerażona nieubłaganie zbliżającą się wizją rozstrzygnięcia całej tej szopki związanej z A. i tajemniczymi wiadomościami.

Osoby, które czytały ten (i kolejne) tomy, prawdopodobnie już wiedzą, jak zakończy się ta seria, gdyż  każdym tomem otrzymujemy coraz to nowe odpowiedzi. Jednak jak mogę myśleć o zakończeniu Pretty Little Liars przy szóstym tomie, jak jest ich jeszcze dziesięć przynajmniej? Ale ja już chyba czuję, co się świeci. Wy także, prawda?

Podsumowując, Zabójcze to bardzo dobrze skomponowana kontynuacja serii, która zbliża nas do poznania najprawdziwszej prawdy. Równocześnie pełna humoru i zwyczajnego życia historia czwórki nastolatek i ich rodzin może się wydawać niezwykle autentyczna. Momentami niektóre zachowania Hanny, Spencer, Arii i Emily mnie drażniły. Tak samo zachowania ich koleżanek z liceum. Niestety, chyba żyję w innym świecie, w świecie, gdzie każde odstępstwo od normy wcale nie jest tak krytycznie traktowane przez rówieśników. Przecież każdy ma swoje dziwactwa, prawda?


★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu(2,2 cm)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka