Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 29 września 2014

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov




Tytuł oryginału: Why Men Love Bitches
Tytuł polski: Dlaczego mężczyźni kochają zołzy
Autorka: Sherry Argov
Data premiery: 2005
Wydawca: Wydawnictwo G+J
Liczba stron: 220

„Tytułowa zołza nie jest jędzą ani wrednym babsztylem. Zołza to kobieta niezależna, która będąc w związku z mężczyzną, nigdy nie przestaje być sobą. Ma poczucie humoru i życzliwy charakter. Nie kłamie, nie gra, nie manipuluje. Zna swoją wartość. Mówi, co myśli, i robi, co chce. Jej zadziorność pociąga mężczyzn i podnosi temperaturę związku. Dlaczego mężczyźni kochają zołzy to nieoceniona pomoc dla kobiet i świetna rozrywka. Ten zabawny poradnik, odkrywający tajemnice relacji damsko-męskich, pomoże wam ułożyć związki z mężczyznami na całkiem nowych zasadach. Zastosowanie reguł atrakcyjności przez superbabki to klucz do wspaniałej miłości.”

- lubimyczytac.pl

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy to zabawny poradnik o tym jak się (nie)zachowywać wobec facetów, przed związkiem, w trakcie i po nim. Historie i wypowiedzi różnych ludzi, zebrane w całość, pokazują, że mężczyźni naprawdę kochają zołzy. A to dlaczego? Żeby się tego dowiedzieć, musicie zgłębić tajniki tej wiedzy. Po przeczytaniu tej książki, Wy, kobiety, będziecie miały w garści każdego faceta! Ale pamiętajcie: nie można przesadzać i traktować tego wszystkiego zbyt poważnie. Bo wtedy… Może się to nie najlepiej skończyć. 

Ta niepozorna książka jest skarbnicą wiedzy potrzebnej każdej kobiecie i chociaż nie powinno brać się tego zupełnie na poważnie, to jest to najprawdziwsza prawda. Miałam bardzo dużo sytuacji, które były opisywane w książce i nie zachowywałam się w nich jak przystało na prawdziwą „zołzę”. Nie wiem, czy to świadczy o mnie dobrze, czy też nie, ciężko stwierdzić. W każdym razie widzę, że niektórych problemów mogłam uniknąć, lub też naprawić wiele spraw, jeśli bym tylko pomyślała dwa razy przed zrobieniem czegoś. No ale cóż, czasu nie cofniemy, a życie ma być zabawą, a nie ciągłym zamartwianiem się o przeszłość! Nie tym razem, to następnym.

Autorka wykorzystuje nie tylko własne doświadczenie życiowe, ale również historie opowiedziane przez innych ludzi, jej przyjaciół, rodzinę, czy też zupełnie obcych mężczyzn i kobiety. Jej wnioski wysnute na podstawie tych rzeczy są bardzo trafne i sformułowane w bardzo śmieszny sposób. Naprawdę, nie będziecie się nudzić przy Dlaczego mężczyźni kochają zołzy, chociaż właśnie taka może wydawać się ta książka: nudna. Ale wcale taka nie jest, co to, to nie! 

Sama pewnie tej książki bym sobie nie kupiła, ale gdybym dostała w prezencie, to bym się cieszyła. Równie dobrze Wy możecie sprawić bliskiej osobie (z problemami sercowymi i związkowymi) tę książeczkę, może i jej się przyda? Jeśli macie okazje pożyczyć, to pożyczcie, ale nie wydawajcie na nią pieniędzy. Przeczytacie raz i tyle, wydaje mi się, że raczej nie będę osobiście wracać do tej pozycji, ale kto wie, jak byłoby u Was?

Podsumowując, Dlaczego mężczyźni kochają zołzy to bardzo zabawna lektura, z której jednak można zaczerpnąć dużo przydatnej wiedzy (jednak z umiarem!). Wiele trików naprawdę działa! Polecam na luźny wieczór przed klasówką z matematyki, bo wiem, jaka dla większości to zmora, lub w zimowy weekendowy poranek, kiedy nikt nie ma siły na ambitniejsze lektury. Nie jest to książka MUST READ, aczkolwiek warta uwagi. 


★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:


OD AUTORKI: Wydaje mi się, że moje recenzje są coraz gorsze i coraz krótsze. Nie wiem, co z tym fantem zrobić. Na razie zobaczę, jak dalej będzie mi szło pisanie. Może powinnam przystopować na jakiś czas i zająć się czymś innym? Zobaczymy.
Jak tam pierwszy miesiąc szkoły? U mnie niby okej, ale jednak już dużo pracuję i chodzę niedospana, tylko kawa mnie utrzymuje przy życiu. Czytacie coś?

piątek, 26 września 2014

Niebo istnieje... Naprawdę! - Todd Burpo i Lynn Vincent




Tytuł oryginału: Heaven Is for Real
Tytuł polski: Niebo istnieje… Naprawdę!
Autorzy: Todd Burpo i Lynn Vincent
Data premiery: 2011
Wydawca: Dom Wydawniczy Rafael
Liczba stron: 192

Kiedy Colton Burpo cudem wyzdrowiał po nagłej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, jego rodzina nie posiadała się z radości. Nie spodziewała się jednak, że w ciągu następnych kilku miesięcy usłyszy piękną i wyjątkową historię o podróży małego chłopca do nieba i z powrotem.
Niespełna czteroletni Colton oznajmił rodzicom, że opuścił swoje ciało podczas zabiegu, wiarygodnie opisując, co jego rodzice robili, gdy on leżał na stole operacyjnym. Opowiadał o wizycie w niebie i przekazywał historie ludzi, z którymi spotkał się w zaświatach, a których nigdy wcześniej nie widział. Wspominał nawet o zdarzeniach mających miejsce jeszcze przed jego narodzinami. Zaskoczył swoich rodziców opisami i mało znanymi szczegółami o niebie, dokładnie pasującymi do tego, co podaje Biblia, a przecież nie mógł ich stamtąd znać, bo jeszcze nie umiał czytać.
Z rozbrajającą niewinnością i typową dla dziecka prostolinijnością Colton opowiadał o spotkaniach z członkami rodziny, którzy już dawno odeszli z tego świata. Opisywał Jezusa i anioły, twierdził, że Bóg jest „bardzo, bardzo duży” i naprawdę nas kocha.

Historia ta – opowiedziana przez ojca przywołującego proste słowa własnego syna – ukazuje miejsce, które czeka na nas wszystkich, gdzie, jak mówi Colton, nikt nie jest stary i nikt nie nosi okularów.
Niebo istnieje... naprawdę! na zawsze zmieni sposób, w jaki myślisz o wieczności, pozwalając ci przyjąć perspektywę dziecka i uwierzyć jak ono.”
- lubimyczytac.pl

Zacznijmy może od tego, jak ta książeczka do mnie trafiła. Otóż, na blogu Dominiki (klik) została zorganizowana wymianka wakacyjna. I właśnie dzięki niej, Niebo istnieje… Naprawdę! do mnie trafiło. Początkowo nie byłam tym zachwycona, wydawało mi się, że nie jest to książka w moim stylu, ale jednak… przekonałam się do niej i w końcu zabrałam za czytanie. Okazało się, że to nie moje klimaty, choć spędziłam przy niej całkiem miły czas.

Niebo istnieje… Naprawdę! to historia o czteroletnim chłopcu, który twierdzi, że był w niebie. Nie opowiada jednak na prawo i lewo o tym co widział, jedynie napomyka, a rodzice chłopca nie chcą w to uwierzyć. Czyżby naprawdę straszliwy wypadek, gdy chłopiec poczuł się tak źle i trafił do szpitala, pozwolił mu na odwiedzenie nieba i spotkanie nie tylko z Bogiem, ale jego zmarłą rodziną? Czy mały chłopczyk mógł wymyślić sobie rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszał ani nie czytał, ale o których było czy to w Biblii, czy w kościele…

Książka nie była wcale zła, tylko nie do końca są to moje klimaty. Lubię próbować nowych rzeczy i cieszę się, że miałam możliwość poznania historii Coltona, jednak na pewno do niej nie wrócę. Ot taka, na jeden raz i tylko raz. Może nie do końca jeszcze rozumiem całą tę ideę, że ludzie naprawdę w takich sytuacjach widzą różne rzeczy, i chociaż sama wierzę w Boga, to nie uważam, by „propagowanie” takich rzeczy miało jakiś większy sens. Zdecydowanie bardziej polecam Wam „Bóg nigdy nie mruga”, gdyż według mnie jest to bardziej wartościowa lektura, która może otworzyć oczy na wiele aspektów. Nie krytykuję tej książki, ona również ma wiele przesłań, bardzo dobrych i naprawdę ludziom potrzebnych, ale jeśli nie lubicie zwyczajnego „sprawozdania” z czyjegoś życia, to stanowczo odradzam.


★★★★☆☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 



ODAUTORSKO: Wiem, że ta recenzja jest beznadziejna. Wiem to. Jest krótka i nic w niej prawie nie opisałam. Ale naprawdę nie wiem co więcej miałabym napisać. Dawno ją czytałam i nie pamiętam już wszystkiego dokładnie, w dodatku arcydzieło to to nie jest. Mam jednak nadzieję, że mi to wybaczycie. Mój mózg po tylu godzinach nauki już chyba przestał poprawnie funkcjonować. Wybaczcie.
A co Wy czytacie? Jak w szkole? Piszcie wszystko! :)

czwartek, 25 września 2014

Moja paczka wymiankowa!

 


A dzisiaj przyszedł ten dzień, gdy dostałam swoją paczuszkę i ją Wam pokazuje! Gdy wróciłam ze szkoły znalazłam w skrzynce awizo i nie mogłam się doczekać pójścia na pocztę! Jeszcze tego samego dnia mi się udało tam dotrzeć i oto pokazuję Wam moją paczkę!
Zapraszam do podziwiania.








Książką, którą dostałam jest Alibi na szczęście. Bardzo śmieszna historia, bo kiedyś widziałam ją w domu mojego byłego chłopaka i bardzo chciałam ją przeczytać (miałam pożyczyć, ale się nie udało), a tutaj taka niespodzianka! Dziękuję Ci bardzo, Aniu! To był strzał w dziesiątkę. Chciałam zacząć czytać od razu, ale niestety... Miałam szkolne obowiązki i się nie udało, ale gdy tylko znajdę chwilkę wolnego to przeczytam szybciutko i recenzję na bloga dodam na pewno.

Jak widzicie na zdjęciu, dostałam również słodycze, pocztówki i zakładki i herbatkę! Moją ulubioną. Od razu zrobiłam sobie kubek parującej herbaty o smaku owoców leśnych. To najlepszy smak na jesienne wieczorki. Dodatkowo dostałam wspaniale pachnący żel (mango-marakuja) pod prysznic, który na pewno wykorzystam. Miałam już jeden z tej serii i naprawdę mi się podobał, także prezencik też trafiony :)

Jeszcze raz chciałabym podziękować Ance za paczkę, która wywołała u mnie naprawdę wielką radość oraz Dominice za zorganizowanie tejże wymianki! Zabawę mamy przy tym przednią, ja na pewno. I w następnej (wiosennej) też możecie liczyć na mój udział :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka