Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 30 sierpnia 2014

Przewodnik po świecie herosów - Mary-Jane Knight


Tytuł oryginału: Percy Jackson & the Olympians: The Ultimate Guide
Tytuł polski: Percy Jackson i bogowie Olimpijscy: Przewodink po świecie herosów
Autorka: Mary-Jane Knight
Data premiery: 2013
Wydawca: Galeria Książki
Liczba stron: 148


„Przewodnik po świecie herosów to książka, wobec której półbogowie nie mogą przejść obojętnie! Ten ilustrowany przewodnik jest uzupełnieniem bestsellerowej serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Zawiera wiele informacji oraz kolorowe diagramy i mapy, dzięki którym świat herosów, bogów i potworów nie będzie już dla Ciebie zagadką!”
- lubimyczytac.pl


Jako że uwielbiam książki Ricka Riordana opowiadające o przygodach dzielnych herosów, to w mojej biblioteczce nie mogło zabraknąć i tej książeczki. Chociaż malutka, to przypomina wiele wątków z serii o Percym Jacksonie, co niezmiernie ułatwia ogarnięcie tego wszystkiego. Cieszę się, że dostałam ją w prezencie mikołajkowym, ale trochę kiepsko, że dopiero teraz zabrałam się za jej czytanie. No ale trudno. Recenzja prawdopodobnie nie będzie super długa, będzie raczej mega króciutka, ale nieważne. Zapraszam do czytania!

Książeczka jest podzielona na osiem części, każda dotyczy czegoś innego. W pierwszej zawarte są wszystkie najważniejsze informacje o Percym Jacksonie, który, jak to wiadomo, jest głównym bohaterem tej serii. Druga pokazuje życie herosów w Obozie. Mamy mapę, plan zajęć, krótkie opisy obozowiczów. Wszystko, czego potrzebuje nowo przybyły obozowicz. Na samym końcu jest test, który można rozwiązać, by dowiedzieć się, czym się jest dzieckiem. Mi wyszła Afrodyta, ale zdecydowanie bardziej czuję się córką Apolla lub Ateny. Część trzecia dotyczy bogów i duchów przyrody. Mamy więc opisy Olimpijczyków, a na końcu zawarty jest krótki przewodnik Chejrona dotyczący najważniejszych bóstw. W następnej poznajemy najważniejsze i najgroźniejsze bestie i potwory, co może być przydatne, gdy już wyruszymy na swoją pierwszą misję. Część piąta opisuje Labirynt Dedala, a szósta Podziemie Hadesa. Tam również dostajemy garść informacji gdzie co jest, pokazana zostaje nam mapka, a Nico di Angelo oprowadza nas po królestwie Hadesa. Rewelka, co nie? Część siódma, zarazem przedostatnia, to boski magazyn, gdzie pokrótce opisane są najważniejsze magiczne przedmioty, a w ostatniej mamy skrócony opis mniej ważnych i ważniejszych osób, bóstw i potworów. Niektóre części przecinają strony z przepowiedniami, których zawsze zapominam, więc fajne jest to, że w każdej chwili mogę sięgnąć po tę małą książeczkę i przypomnieć sobie co nieco.


Przewodnik po świecie herosów jest pełen kolorowych ilustracji, które, nie ukrywam, choć naprawdę piękne odbiegają od mojego wyobrażenia bohaterów, bogów i miejsc. Ciekawa jestem, czy Rick pomagał w ich tworzeniu, może nadzorował, żeby nic nie odbiegało od prawdy. Mnie trochę to nie przekonuje i dalej podczas czytania wyobrażam sobie własne twarze i to, jak wygląda dane miejsce, niemniej jednak jest to naprawdę dobrze zrobiony krótki przewodnik.

Polecam zapoznanie się z tą pozycją dopiero po zakończeniu cyklu Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, bo nigdy nie wiadomo, czy nie dowiemy się o jakimś ważnym wydarzeniu, które zepsuje nam czytanie i samemu poznanie całej historii. Uważam jednak, że autorka się świetnie spisała i ten dodatek jest idealnym zwieńczeniem serii, którą naprawdę warto przeczytać.


★★★★★★★☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

piątek, 29 sierpnia 2014

The Perks of Being a Wallflower - Stephen Chbosky


Tytuł: The Perks of Being a Wallflower
Autor: Stephen Chbosky
Data premiery: 25 stycznia 2012
Wydawca: Pocket Books
Liczba stron: 232


„Charlie is a freshman.

And while he's not the biggest geek in the school, he is by no means popular. Shy, introspective, intelligent beyond his years yet socially awkward, he is a wallflower, caught between trying to live his life and trying to run from it.

Charlie is attempting to navigate his way through uncharted territory: the world of first dates and mix tapes, family dramas and new friends; the world of sex, drugs, and The Rocky Horror Picture Show, when all one requires is that perfect song on that perfect drive to feel infinite. But he can't stay on the sideline forever. Standing on the fringes of life offers a unique perspective. But there comes a time to see what it looks like from the dance floor.

The Perks of Being a Wallflower is a deeply affecting coming-of-age story that will spirit you back to those wild and poignant roller-coaster days known as growing up.”
- goodreads.com



Wiem, że już recenzowałam tę krótką książeczkę w listach po polsku, ale postanowiłam, że troszkę chcę napisać o moich wrażeniach po skończeniu jej w języku angielskim. Tutaj macie link (klik) do pierwszej recenzji, a ciekawskich zapraszam dalej.

Nie będę już opowiadała, o czym dokładnie jest ta książka, bo to możecie przeczytać w linku powyżej, więc zacznę od kilku spostrzeżeń. Po pierwsze, w oryginale The Perks of Being a Wallflower jest zdecydowanie lepsze. Chociaż nie znam angielskiego na bardzo wysokim poziomie, to jestem w stanie zrozumieć różnicę językową i brzmieniową. Jasne, spodziewałam się tego, że książki tłumaczone na inny język są znacznie gorsze, ale aż tak?! To mnie akurat zaskoczyło.

Chociaż czytało mi się ją zdecydowanie dłużej, oczywiście nim nie oswoiłam się z obcym językiem, to na pewno przyjemniej. Dużo łatwiej było mi sobie wyobrazić to typowe amerykańskie społeczeństwo czytając w ich języku, niż czytając po polsku. Co do tego również miałam mieszane odczucia, bo w takim razie co jest nie tak z tłumaczeniem? Sama nie mam pojęcia. Wiem, że nie można słowo w słowo przenosić zdań z angielskiego na polski, ale jednak…

Również ekranizacja bardziej przypomina mi tę książkę, niż jej polski odpowiednik. Może to przez okładkę, albo bardzo zbliżone zdania, nawet czasem akapity, które znałam na pamięć. Sama już nie wiem. Ale wiem, że ta książeczka w języku angielskim jest sto razy lepsza od naszego „Charliego”. Z okładką jest podobnie.

Dzięki tej powieści postanowiłam, że częściej będę sięgała po książki w języku angielskim, ale i nie tylko. Jeśli uda mi się w końcu opanować język niemiecki na tyle dobrze, bym sprawnie posługiwała się trudniejszym słownictwem i gramatyką, to na pewno i po niemieckie wersje językowe będę sięgała. Z czasem zamierzam jeszcze rozbudować swój hiszpański, więc i może takie lektury będę czytała.

Z tego co zaobserwowałam, zdecydowanie lepiej jest czytać w oryginale, bo wtedy więcej możemy zrozumieć i łatwiej wcielić się w bohaterów, których wykreował autor, bądź autorka. Tak naprawdę czytając tłumaczenie, czytamy niedokładną „parafrazę” oryginału. Niemniej jednak co zrobić, skoro tylko takie książki mamy dostępne na rynku? No właśnie, nic. Na pewno zamierzam skompletować sobie wszystkie książki Riordana po angielsku, bo to również jest napisane łatwym angielskim, a potem zobaczymy. Może uda mi się przeczytać coś „cięższego”.

Tą krótką „recenzją” chciałabym Was zachęcić do sięgania po oryginały książek, jeśli macie taką możliwość. Nie bójcie się, że nie zrozumiecie połowy słów, bo to mało prawdopodobne. Zawsze zdarzają się słówka nieznane, ale od czego są słowniki, prawda? 

★★★★★★★★★★

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka