Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 29 lipca 2014

Posłaniec - Markus Zusak


Tytuł oryginału: The Messenger

Tytuł polski: Posłaniec

Autor: Markus Zusak

Data premiery: 23 września 2009

Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 346
„Nowa powieść autora bestsellerowej "Złodziejki książek"!

Poznajcie Eda Kennedy’ego – przeciętnego taksówkarza, kiepskiego karciarza, pechowca w miłości. Mieszka w ruderze na przedmieściach, dzieli się kawą ze swoim psem Odźwiernym i darzy uczuciem koleżankę Audrey. Jego życiem rządzą spokojna rutyna i brak perspektyw – do chwili, gdy pewnego dnia niechcący powstrzymuje napad na bank.

I wtedy pojawia się pierwszy as.

Wtedy Ed zostaje Posłańcem.

Tak oto wybrany, wędruje przez miasto, pomagając i cierpiąc (jeśli to konieczne), aż pozostanie już tylko jedno pytanie – kto stoi za jego misją? Posłaniec to tajemnicza wędrówka w poszukiwaniu przeznaczenia. Porusza i trzyma w napięciu aż do ostatniego zdania

Mocna, dynamiczna, ciekawie napisana... upajająca i intrygująca lektura. Reading Time”
- lubimyczytac.pl



Uwielbiam Markusa Zusaka za Złodziejkę książek, o której możecie przeczytać tutaj -> klik. Spodobało mi się jego pióro i podejście do czytelnika, które naprawdę jest niesamowite. Czytając kolejną książkę tego autora czułam się, jakby została ona napisana specjalnie dla mnie. To naprawdę fantastyczne uczucie, gdy poznaje się bohatera i myśli o nim: już go skądś znam. Tyle że tak naprawdę się go nie zna, nie wiem, czy rozumiecie. Nie oskarżam Markusa Zusaka o skopiowanie Eda (głównego bohatera), Boże broń! Chodzi o to, że gdy poznajemy jego historię, to mamy wrażenie, że jest on naszym starym przyjacielem, z dzieciństwa, ze szkoły, z wakacji. Nieważne skąd, po prostu się go zna. Też uwielbiacie to uczucie? Tak? To musicie koniecznie przeczytać „Posłańca”! I to w te pędy.

Ed Kennedy ma dziewiętnaście lat i okropnie pachnącego psa o imieniu Odźwierny. Jego życie ogranicza się do pracy taksówkarza (tutaj musiał skłamać na temat swojego wieku, gdyż nie zatrudniają osób poniżej 20 wieku życia), picia taniego alkoholu i grania w karty z Ritchiem, Marvem i Audrey. Poza tym chłopak jest na zabój zakochany w swojej pięknej koleżance, która i tak odrzuca jego miłość. Jak jego życie zmieni się pod wpływem jednego, niewinnego napadu na bank, w którym będzie brał udział jako świadek, nie do końca ofiara? Wydawałoby się, że taka sytuacja po prostu odejdzie w zapomnienie. Jednak nie. Ed stanie się niemal superbohaterem, któremu zostanie wyznaczone zadanie, ale na to trzeba będzie poczekać. Chcecie wiedzieć, co to za zadania wypisane na plastikowych kartach do gry? To musicie sami przeczytać „Posłańca”, a jest tego warty, naprawdę.

Markus Zusak po raz kolejny oczarował mnie swoim lekkim piórem, które idealnie dopasowało się do mojego szybkiego czytania. Łatwość, z jaką przychodzi mu opowiadanie o kolejnych przygodach głównego bohatera jest naprawdę zadziwiająca, szczególnie, że nie są to rzeczy łatwe.

Jeśli lubicie powieści, z których można nauczyć się dobroci dla drugiego człowieka albo po prostu lubicie nietuzinkowe przygody wplecione w zwyczajne życie całkiem niezwyczajnego chłopaka, to polecam sięgnięcie po „Posłańca”. Obiecuję Wam, że oczaruje Was on już od pierwszych stron. Ed Kennedy to zwyczajny człowiek z całkiem zwyczajnymi marzeniami, tylko że z niezwyczajnym podejściem do świata. Chcecie być jak on? Zacznijcie od razu.

★★★★★★★★☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:



"Klucznik" (Tomisko NIEopasłe)




OD AUTORKI: Wiem, jest zastój na blogu, ale postanowiłam w te wakacje popracować nad sobą jak tylko mogę i robię co w mojej mocy, żeby osiągnąć zaplanowane cele. Zapisałam się na kurs rysunku architektonicznego dzięki mojej siostrze ciotecznej i zmieniłam plany na studia, więc muszę pracować za dwie osoby! Ale tak mi się ten rysunek podoba, że nie żałuję czasu ani pieniędzy. W serii książkwo-zdjęciowej, która ukaże się w piątek może wstawię fragment mojej "większej" pracy, to sami ocenicie :) Poza tym... NIE WIERZĘ, ŻE MINĘŁA JUŻ POŁOWA WAKACJI! 
Niedługo ukaże się recenzja "Bóg nigdy nie mruga", a potem nie wiem, bo jak na razie nic nie czytam, jestem zbyt zajęta. Od rana do wieczora mnie nie ma w domu, więc wybaczcie :c jestem okrutna, bo od września będę w klasie maturalnej i będzie jeszcze mniej postów :c
Ale damy radę :D Co czytacie aktualnie? Wakacje pełną parą? Piszcie wszystko! 

czwartek, 24 lipca 2014

Cięcie - Veit Etzold

Tytuł: Cięcie
Tytuł oryginału: Final cut
Autor: Veit Etzold
Data premiery: 16 kwietnia 2014 r.
Wydawca: Akurat
Liczba stron: 544

   "Masz na Facebooku 438 przyjaciół. I jednego wroga. Przyjaciele są wirtualni, wróg jest prawdziwy. Namierzy Cię. Wytropi. Zabije. Masz na Facebooku 438 przyjaciół, ale żaden z nich nie zorientuje się, że nie żyjesz.

Morderca, który jest jak wirus komputerowy: niewidzialny i wszechobecny. Komisarz Clara Vidalis z wydziału psychopatologii komendy policji w Berlinie widziała w swojej karierze niejedno, ale z takim okrucieństwem i taką perwersyjną inteligencją zetknęła się pierwszy raz. Z najwyższym trudem odnajduje drogę w plątaninie fałszywych tropów i poszlak, Clara przekonuje się z rosnącym przerażeniem, że Bezimienny prowadzi perfidną, bezwzględną grę nie tylko z policją, ale przede wszystkim z jedną, upatrzoną osobą..."

- od wydawcy

   Do kupna tej książki zachęciła mnie, a jakże!, okładka, która jest bardzo niepokojąca ale i fascynująca. Uważam, że wycięcie części okładki to świetny pomysł, aby dodatkowo spotęgować wagę tytułu.

   Sama książka jest równie niepokojąca, co okładka. Po jej lekturze jedyne na co miałam ochotę to usunąć konta na wszystkich portalach społecznościowych. Nie masz pewności czy ktoś nie jest jakimś psychopatą i przypadkiem nie śledzi każdego twojego kroku. Po jej lekturze nie włączyłam komputera przez kilka dni.

   Główną bohaterką jest Clara Vidalis, pani komisarz, która pracuje w wydziale psychopatologii w Berlinie. Jej praca polega na rozpracowywaniu seryjnych morderców. Pomaga również psychologowi Mac Death'owi, jak nazywają go współpracownicy, tworzyć profile psychologiczne. Dlaczego więc staje sie adresatką dziwnej płyty, na której są ślady czyjejś krwi? Dlaczego właśnie ona ma być widzem dziwnej gry, która polega na podcinaniu gardeł niewinnych dziewczyn i mumifikowaniu ich ciał za pomocą rzadkiego rodzaju chrząszczy? Czy mordercą kieruje coś więcej niż tylko chęć mordu? I przede wszystkim dlaczego jako pierwszą pokazał im trzynastą ofiarę i to dopiero po sześciu miesiącach od jej zabicia? Jak skończy się ta gra? I czy Clara jest bezpieczna?

   Z minusów znalazłam tylko taki drobniutki. Strasznie dużo literówek, ale wiadomo nie każdy jest idealny. Może edytor akurat miał gorszy dzień. I nie wiem czy jako wydawca nie pokusiłabym się o jakieś makabryczne rysunki odzwierciedlające miejsce zbrodni, aby jeszcze bardziej zagrać na czytelniku.

   Książka fenomenalna. Polecam ją każdemu, bo dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki, która tak mocno oddziaływałaby na emocje czytelnika. Jest to książka, która oprócz opisu całego śledztwa, porusza też problem psychologiczny. Mam nadzieję, że każda kolejna książka tego autora będzie tak samo dobra jak Cięcie.

★★★★★★★★★☆


   Wyszło dosyć krótko, ale mam nadzieję, że tyle Wam wystarczy, aby sięgnąć po tę naprawdę niesamowita książkę. A wiem co mówię, bo mnie niełatwo dogodzić jeśli chodzi o pióro.

niedziela, 20 lipca 2014

Szeptem: Finale - Becca Fitzpatrick




„Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.

Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.

Czy istnieją takie przeszkody, których nawet miłość nie pokona?”
- lubimyczytac.pl

Seria „Szeptem”
Szeptem | Crescendo | Cisza | Finale



!!! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z POPRZEDNICH CZĘŚCI !!!

Z serią „Szeptem” zapoznałam się jeszcze w trakcie nauki w gimnazjum, miałam wtedy może maksymalnie czternaście lat i od pierwszej strony zakochałam się w historii, którą stworzyła Becca Fitzpatrick. Swoje ostatnie spotkanie z tym cyklem miałam w ostatniej klasie gimnazjum, tuż przed egzaminem gimnazjalnym. Nie pamiętam prawie nic z „Ciszy”, która jest trzecią, przedostatnią częścią cyklu. Wtedy byłam zakochana. A teraz? Czar chyba prysł, albo przestałam lubić paranormale (choć to niemożliwe, bo te, które czytam teraz jakoś mi się podobają), albo Nora i Patch przestali być tak uroczy jak byli kiedyś i stali się Najbardziej Irytującą Parą Roku. Serio.

Nora i Patch muszą zmierzyć się ze złem, które rozpętał na Ziemi Hank Millar i jego świta. Nefilka oraz Upadły Anioł nie mają dużo czasu, gdyż zbliża się cheszwan, czyli okres podczas którego upadłe anioły przejmują ciała Nefilów. Jak wcześniej nie wydawało mi się to dziwne, tak teraz się wydaje i szczerze? Nie mam bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.

Dalsza część historii głównych bohaterów, a tym samym zakończenie serii „Szeptem” wcale mnie nie zachwyciły. Nora ciągle zmieniała zdanie, ja nie wiem już, czy ona się bała, czy chciała zgrywać idiotyczną bohaterkę, ale do niej ta rola całkowicie nie pasuje, nie wiem, dlaczego pani Fitzpatrick tak wykreowała jej postać w tym tomie. W dodatku pojawił się Dante (nie pamiętam, czy był w poprzednich częściach), który odwrócił życie Nory do góry nogami. Chociaż nie odgrywa jakiejś wielkiej rólki, to był jednym z najlepiej wykreowanych postaci, przynajmniej mi się spodobał. Zdecydowanie lepszy od Patcha, który jest jak rozgotowane kluchy: Boże, Nora, jak ja cię kocham, nie dam cię zabić, chcę z tobą być do końca! No nie wierzę. Kto w takich czasach tworzy takie postaci!

Zakończenie tego tomu byłoby znośne, gdyby nie fakt, iż jest to ostatnia część w serii i spodziewałam się czegoś… efektowniejszego. Jak na mój gust, autorka po prostu już nie wiedziała co pisać i napisała byle co, byleby wydać finalną powieść historii o Norze i Patchu i skończyć z nimi na zawsze. Nie wiem, co myśleć, naprawdę. Pani Fitzpatrick mnie zawiodła i to bardzo.

Jeśli wiedziałabym, że pod sam koniec autorka zaserwuje nam coś tak słabego, to prawdopodobnie te kilka lat temu nie zabrałabym się za czytanie pierwszego tomu. Chociaż nie uważam tego czasu za jakoś szczególnie zmarnowany, to jednak nie była to lektura najwyższych lotów i równie dobrze mogłam spędzić ją przy czymś innym.

Chciałabym powiedzieć, że znalazłam coś pozytywnego w tej powieści, a więc powiem bez żadnego ściemniania, że chociaż „Finale” nie należy do najlepszych i moich ulubionych powieści, to czytało się go bardzo szybko, a i język nie był taki zły (pomijając momenty Nora-Patch, gdzie chciało mi się po prostu wymiotować). Jeśli macie ochotę na lekką lekturę nie najwyższych lotów to polecam zabrać się za serię „Szeptem”. Uprzedzam jednak, że możecie rozczarować się zakończeniem, które, naprawdę, jest do kitu.

★★★★★☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka