Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

środa, 30 kwietnia 2014

Metro 2034 - Dimitry Glukhovsky




Tytuł oryginału: Метро 2034
Tytuł polski: Metro 2034
Autor: Dimitry Glukhovsky
Data premiery: 10 listopada 2010
Wydawca: Wydawnictwo Insingis
Liczba stron: 487

„Żyję w świecie, w którym nie ma jutra. Nie ma w nim miejsca na marzenia, plany, nadzieje… Uczucia ustępują tu miejsca instynktom, a najważniejszy z nich każe przeżyć. Za wszelką cenę przeżyć.
Rok 2034. Od pamiętnych wydarzeń, które początek i finał miały na stacji WOGN, minął niespełna rok. Czarni, ponoć śmiertelne zagrożenie dla tych nielicznych, którzy w czeluściach moskiewskiego metra przetrwali atomową apokalipsę, zniknęli na dobre, zgładzeni przez Artema i jego towarzyszy. Na drugim krańcu metra mieszkańcy Sewastopolskiej toczą walkę o przetrwanie z nowymi formami życia, wdzierającymi się do tego ostatniego schronienia ludzkości. Los stacji i jej mieszkańców zależy od dostaw amunicji, a te nagle ustają. Karawany giną bez wieści, urywa się łączność. Z zadaniem wyjaśnienia zagadki i przywrócenia dostaw wyruszają: młody Ahmed, leciwy, niespełniony kronikarz metra Homer i Hunter, który niegdyś zaginął wśród czarnych, a teraz się odnalazł, choć jego tożsamość budzi wątpliwości… Do wyprawy dołącza Sasza, córka wygnanego naczelnika Awtozawodskiej. Kim naprawdę jest Hunter? Czy odwzajemni uczucie, jakim obdarzyła go Sasza? Jaką tajemnicę skrywają mroczne tunele? I czy garstce śmiałków uda się ocalić tych nielicznych, którzy przetrwali zagładę?”

-lubimyczytac.pl
 
Będąc zachwycona Metrem 2033 wychodziłam z przekonania, że i druga część spodoba mi się tak samo. Przeczytawszy opis, jakoś się zniechęciłam i nie miałam ani trochę ochoty na rozpoczęcie tej powieści. Zmobilizowałam się dopiero wtedy, gdy się okazało, że to ostatnia powieść ze stosika. Jak oceniam Metro 2034? Jest lepsze, gorsze od swojego poprzednika? Czy może tak samo dobre? Przekonacie się o tym dopiero wtedy, gdy dobrniecie do końca tej recenzji. Zapraszam! 

Na Sewastopolskiej dzieją się dziwne rzeczy. Niezbadane i tajemnicze monstra wdzierają się na stacje, a jej mieszkańcy walczą dzielnie o każdy kolejny dzień. Jednak dostawy amunicji z Hanzy przestają przychodzić, a wyruszające karawany w samo centrum całej „organizacji” znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie ma z nikim kontaktu, wydaje się, że ludzie zamieszkujący tamtą okolicę są skazani na śmierć. Ale co, jeśli jednym z żołnierzy pilnujących bezpieczeństwa jest człowiek-legenda, o którym myślano, że nie żyje? Hunter przychodzi z pomocą Sewastopolczykom, tak się przynajmniej wszystkim wydaje. jednak w głębi siebie również toczy walkę. O co? O własne człowieczeństwo, które wyniszczone morderstwami i innymi paskudnymi uczynkami, jest zagrożone i może zniknąć na zawsze. Jaką rolę w ratowaniu nie tylko ludzi z Sewastopolskiej, ale i samego Huntera odegra Sasza, córka wygnanego generała na opuszczoną stację? Tego przekonacie się tylko czytając Metro 2034. 

Zacznijmy może od objętości książki i okładki. W porównaniu do pierwszej części, mogłoby się zdawać, że obie powieści są tak samo grube, no, druga może troszkę mniej, ale różnica jest minimalna. Jednak jeśli zaś spojrzeć na papier i czcionkę, to diametralnie się różnią. Metro 2034 nie ma nawet jednej trzeciej objętości swojego poprzednika, co bardzo mnie z początku zasmuciło (potem się dowiecie, dlaczego zmieniłam zdanie). Natomiast jeśli chodzi o okładkę to nie jest taka zła. Gorzej z tylnymi obrazkami, a raczej zdjęciem dziewczyny, która ani trochę nie przypomina książkowej Saszy. Ta dziewczyna ma długie, ciemne włosy i nosi spódnicę oraz skórzaną kurtkę, zaś prawdziwa Sasza ma krótkie jasne włosy i nosi gruby kombinezon, pod którym ukrywa swoje ciało. Widać różnicę? Widać, i to ogromną. 

Mam wrażenie, że styl autora uległ zmianie, może nie jakiejś drastycznej, ale jednak. Zdania są prostsze, a mniej złożone. Ogólnie czytało mi się je jakoś łatwiej, ale nie odczuwała tej samej satysfakcji, co przy pierwszym tomie. To było dziwne uczucie, jakbym skądś to znała, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd, jakbym miała jakieś niepełne wspomnienia. To mi się nie podobało, bo oczekiwałam czegoś lepszego. 

Z tego co pamiętam, to akcja nie była źle prowadzona. Wszystko działo się tak jak powinno, ni to szybko, ni to wolno. Każdy wątek był na swoim miejscu. Dopiero pod koniec zaczęło zgrzytać, gdy autor pozostawił niewyjaśnioną historię. Jasne, ja rozumiem, że chce trzymać czytelnika w niepewności, ale co za dużo to nie zdrowo. Czuje się po prostu pewien niedosyt, który wwierca się w nas od środka i nie daje ani na chwilę o sobie zapomnieć. Nikt nie lubi niedokończonych historii, prawda? 

W Metrze 2034 również widzimy bardzo piękne przesłanie – nikt nie ma prawa decydować o życiu innego człowieka. Nie można zabijać z zimną krwią tylko dlatego, że ma się takie widzimisię. Przeważnie takie osoby mają ze sobą ogromny problem (przypadek Huntera, którego wątek również nie do końca został rozwiązany). 

Jeśli zaś o bohaterów chodzi, to są oni tak skrajni, że myśleć o nich mi ciężko. Najbardziej przypadł mi do gustu Leoind, któremu do ideału i tak sporo brakuje. Ale wykazywał się niezwykłą pomysłowością i poczuciem humoru, które polubiłam. Był wesoły nawet w takich sytuacjach, w których ja sama już dawno rozpadłabym się na milion kawałeczków. W dodatku pod sam koniec zachował się niezwykle szlachetnie, co tylko zwiększyło moją sympatię do tej postaci. 

Podsumowując, po tej lekturze czuję ogromny niedosyt i wyczekuję następnej części, choć wiem, że na pewno taka nie powstanie. Glukhovsky zastosował kilka zabiegów, które lubię, ale których jest za dużo – zmusza czytelnika do wysnuwania zbyt dalekich wniosków, zamiast mu pomóc w odkryciu prawdy. Nie udziela odpowiednich informacji, niektóre historie uszczupla do minimum, mimo że jest w nich niesamowity potencjał. 


★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:
 

Klucznik(Śmierć w rozdziale)


ODAUTORSKO

I wreszcie wolne! Kto się cieszy tak jak ja?! Na pewno wszyscy. Będzie tyle czasu na czytanie, nadrabianie zaległości i blogowanie, że w głowie mi się to nie mieści. Mamy 30 kwietnia, a ja do szkoły idę dopiero 12 maja. To prawie w połowie miesiąca!
W dodatku skończyłam stos. WRESZCIE! No i jak widzieliście dodałam kolejny. Już kończę „Ogień”, więc pewnie niedługo pojawi się recenzja. No i 10 maja będzie post zdjęciowy. A w międzyczasie pewnie coś o filmach? Kto wie.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której z siostrą zapomniałyśmy. 16 kwietnia nasz blog skończył 2 lata! Jak można przegapić tak ważną rocznicę? Ech. Szkoda słów.
A co Wy będziecie czytać w ten weekend majowy? Piszcie!

sobota, 26 kwietnia 2014

Seria książkowo-zdjęciowa #14


Chyba jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby na naszym blogu pojawiły się dwa posty jednego dnia. No ale czas to zmienić! Dzisiaj znów zdjęcia, mam nadzieję, że nie jesteście nimi jeszcze znudzeni. Zapraszam do oglądania!

Seria książkowo-zdjęciowa
#1 | #2 | #3 | #4 | #5 | #6 | #7 | #8 | #9 | #10 | #11 | #12 | #13 | #14

 Czy ja naprawdę zawsze słucham muzyki?

 Kupiłam sobie ostatnio Regenerum do paznokci i do rzęs. Te cudeńka działają cuda! I jedna z moich "paznokciowych stylizacji" nowymi lakierami.

Tutaj chciałam Wam pokazać, jaką mam przegenialną tapetę na telefonie! I prawie udało mi się wygrać 2048 :D

 Tych dwóch piosenek słucham ostatnio najczęściej.

 Znów "muzycznie".

 Ostatnia książka z książkowego słoika została wylosowan!


 Słoik ponownie zapełniony nowym stosikiem :D

 Szkolnie :C

 Pocztówki i listy, które ostatnio do mnie przyszły.

 A te poszły w świat.



 Trochę mojego kociaka :)



Moja książka mówi Wam: cześć :D



 Najlepsza przekąska na świecie!






 Jedzeniowo, czyli to, co lubię najbardziej :D

Ina koniec książki znów.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał. Na dniach ukaże się recenzja "Metra 2034". Mamy jeszcze z Asią w planach rozpoczęcie nowego cyklu na blogu, ale wszystko w swoim czasie. Komentujcie! 
Pozdrawiam Was gorąco!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka