Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

środa, 19 listopada 2014

Jutro 5. Gorączka - John Marsden


Tytuł oryginału: Burning For Revenge
Tytuł polski: Jutro 5. Gorączka
Autor: John Marsden
Data premiery: 19 marca 2012
Wydawca: Wydawnictwo Znak Litera Nova
Liczba stron: 272


„Na chwilę przestałam oddychać. Wiedziałam, że nie zdołam go powstrzymać. W pewnym sensie wcale nie chciałam go powstrzymywać. Naprawdę lubiłam Lee. Może nawet go kochałam. Nie byłam pewna. Czasami przypominało to miłość. Innym razem wolałam nie mieć z nim nic wspólnego. Czułam do niego pełną gamę emocji, od dzikiej namiętności po obrzydzenie. Ale miałam wątpliwości nie tylko co do Lee. Niczego nie byłam pewna. Wszystko wywróciło się nam do góry nogami.

A uczucia, które próbowaliśmy zagłuszyć, wracają, coraz silniejsze. I okazuje się, że udawanie twardych i racjonalnych nie ma sensu. Bo gdy dopuścisz do głosu emocje, nieważne staje się to, po czyjej stronie ktoś stoi. Ważne, co do niego czujesz.

Jutro to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiem atakującym Australię, otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży, a w Szwecji na pierwszym miejscu na liście książek polecanych przez nastolatków. W Polsce również stały się bestsellerami.
Jutro zadaje kłam przesądom, jakoby bestseller miał być opartą na schematach banalną historią. [...] To trochę thriller, trochę sensacja - czyta się doskonale bez względu na wiek. Nic dziwnego, że powieść Jutro stała się bestsellerem.
Agnieszka Wolny-Hamkało, Gazeta Wyborcza
- lubimyczytac.pl

Seria „Jutro”
Jutro,kiedy zaczęła się wojna | W pułapce nocy | W objęciach chłodu | Przyjacielemroku | Gorączka | Cienie | Po drugiej stronie świtu

Odnoszę wrażenie, że przy każdej kolejnej części z tej serii cofam się w czytelniczym rozwoju. Wszystkie akcje są coraz bardziej nieprawdopodobne, obrażenia bohaterów coraz większe (o dziwo, nie potrzebują oni żadnej pomocy medycznej!) a wojna jest coraz bardziej widoczna. Nawet zapierające dech w piersiach opisy niektórych zdarzeń, które, nie zaprzeczam, są bardzo dobre, nie ratują tej powieści, a nawet jeszcze odejmują jej wiele od oceny końcowej. Jeśli chcecie wiedzieć, co tak bardzo odstrasza mnie od tego autora i jego książek, to zapraszam do dalszej części recenzji.

Jak pisałam w poprzednim poście dotyczącym Jutra, nasi bohaterowie znowu znaleźli się w Australii, w Wirrawee, w Piekle, tylko tam czują się bezpieczni. Muszą jednak wyruszyć w drogę, chcą odnaleźć Nowozelandczyków, którzy gdzieś zniknęli, nie mogą bezczynnie siedzieć, czując niesamowitą presję, jaką wywarło na nich sąsiadujące państwo. Jak się jednak można domyśleć, nie są oni przygotowani na to, co czeka ich poza granicami ich małego raju, jakim jest Piekło. Zdawałoby się, że nic już ich nie zaskoczy. Ale to wojna. A na wojnie wszystkie ruchy są dozwolone, więc trzeba mieć się na baczności. I to przez cały czas.

Chciałabym zacząć od pozytywnych rzeczy, więc od nich rozpocznę. A co tutaj pozytywnie mnie zaskoczyło? Znaczy, może nie tyle zaskoczyło, ile wpłynęło na lepsze odebranie przeze mnie tego tomu. Są to opisy, głównie rozprzestrzeniania się ognia oraz akcji podejmowanych przez naszych młodzików. Niezwykle precyzyjne i realistyczne opisy są bardzo rozbudowane, mimo ich małego znaczenia w powieści, ale bardzo dużego dla kraju. Gdzie, nie zdradzę, bo zepsuję pewnie większości frajdę z czytania, ale jeśli tylko dla nich mielibyście sięgać po tę powieść, to zdecydowanie odradzam. Zaraz przekonacie się dlaczego.

 Jeśli jednak mam mówić o wszystkim, to przechodzę już do negatywnych aspektów. Pierwszym są nierealistyczni bohaterowie, którzy, wydaje mi się, dopiero tacy się zaczęli stawać (pierwsze oznaki widać było już w trzecim tomie, teraz zdecydowanie się nasiliły). Ellie, największa twardzielka, która myśli, że uczucia nie powinny istnieć, jest jedną wielką pomyłką. Nie pasuje mi ani do tej książki, ani do niczego. Jest denerwująca, irytująca i w sumie nijaka, taka trochę mdła, chociaż mogłoby się wydawać, że jest to niezwykle silnie zarysowana postać. Nic bardziej mylnego. Podejmowane przez nią działania, teksty, próby ratowania grupy… Nie, ta dziewczyna się do niczego nie nadaje. Powinna wrócić na farmę rodziców i być zwyczajną wiejską dziewczyną. Jeśli zaś o innych chodzi to wcale nie są od niej lepsi. Typowy aspołeczny samotnik, Lee, robi różne głupie rzeczy i nie dopuszcza do siebie nikogo. Po śmierci rodziców stracił wiarę i chce się jak najszybciej zemścić na wrogu (durnowate zachowanie zaślepionego zemstą idioty). Kevin to tracący zimną krew, płaczący i strachliwy tchórz, któremu nie można pozwolić nawet robić obiadu. Homer natomiast jest typowym, „amerykańskim” (wiem, że to Australia i australijska lektura, ale to nie moja wina, że kojarzy mi się z taką osobą, a nie inną) nastolatkiem. No i Fi, która miała ratować całą sytuację, ale jej się nie udało. To jest po prostu jedna wielka porażka.

Chciałabym móc powiedzieć, że chociaż kilka rzeczy w tej książce było prawdopodobnych, ale niestety tak się nie dzieje. Ellie zmusza te biedne, zastraszone dzieciaki do nienormalnych, wręcz psychicznych rzeczy, które nie mogą skończyć się pomyślnie, a jednak tak się kończą. Bohaterowie wychodzą bez szwanku z niebezpiecznych akcji, a jeśli nie, to ich rany goją się po kilku dniach. Błagam Was, w życiu nie czytałam bardziej nieprawdopodobnej książki nawet jeśli jest to wymyślone i podchodzi (no nie wiem jednak) pod fantasy. Kretynizm. Nie wiem, gdzie autor miał oczy (bez urazy dla niego), gdy to pisał, ale nie. Jest to już niesmaczną literacką przesadą.

                     Podsumowując, jeśli miałam przyrównać ten tom, do pozostałych, to niestety, wypada na ich tle najgorzej (do tej pory, kto wie, jak będzie z szóstym i siódmym). Jest on tak nieprawdopodobny, że nawet teoria o tym, że nasza planeta jest płaska, wydaje mi się bardziej prawdopodobne od tej historii. Nie jest ona ani pouczająca, ani zabawna, ani ciekawa. Fakt, że czyta się szybko, jest niezwykle interesującym przypadkiem, bo dzięki temu powinna książka chociaż trochę mi się podobać, a jest zupełnie odwrotnie. Nie polecam zaczynać tej serii.  

★★★☆☆☆☆☆☆☆


Książka bierze udział w wyzwaniach:



6 komentarzy :

  1. Nie pamiętam, jak odebrałam ten konkretny tom, jednakże cała seria wywołała na mnie naprawdę pozytywne wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę serię, może kiedyś te plany przejdą w czyny, bo już od dawna planuję zapoznać się z tą serią :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam serię " Jutro ", niestety zatrzymałam się na trzecim tomie ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że aż tak bardzo Cię rozczarował ten tom. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo że ta część jest kiepska, to i tak muszę sięgnąć przynajmniej po pierwszą część. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach tę serię, ale czy uda mi się te plany zrealizować, to inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka