Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 25 października 2014

Olimpijscy Herosi #5: Krew Olimpu - Rick Riordan


Tytuł oryginału: The Heroes of Olympus. Book Five: The Blood of Olympus
Tytuł polski: Olimpijscy Herosi. Tom V: Krew Olimpu
Autor: Rick Riordan
Data premiery: 22 października 2014
Wydawca: Galeria Książka
Liczba stron: 496


„Nico ich ostrzegał. Przejście przez Dom Hadesa obudzi najgorsze wspomnienia herosów. Związane z nimi duchy staną się niespokojne. Jeszcze jeden skok przez cienie z Reyną i trenerem Hedge’em, a Nico sam stanie się duchem. Druga możliwość wydaje się jeszcze gorsza: pozwolić, by umarł ktoś inny, zgodnie z zapowiedzią Hadesa.

Jasona nawiedza duch matki, która porzuciła go w dzieciństwie. Jason nie jest pewny, jak sprawdzi się jako przywódca, ale wie, że nie będzie łamał obietnic jak ona. Wypełni dotyczący go fragment przepowiedni: Pastwą ognia lub burz świat się stanie.

Reyna boi się duchów swoich przodków, od których emanuje gniew. Musi jednak skupić wszystkie siły na tym, by dostarczyć Atenę Partenos do Obozu Herosów, zanim wybuchnie wojna między Rzymianami a Grekami. Czy starczy jej siły, żeby tego dokonać, zwłaszcza że po piętach depcze jej przerażający myśliwy?

Leo martwi się, że jego plan nie wypali: że mogą mu przeszkodzić przyjaciele. Nie ma jednak innej drogi. Wszyscy wiedzą, że jedno z Siedmiorga musi umrzeć, żeby pokonać Gaję, Matkę Ziemię.
Piper musi nauczyć się poddawać strachowi. Tylko wtedy zdoła wykonać w końcu swoje zadanie: wypowiedzieć jedno jedyne słowo.

Herosi, bogowie i potwory – wszyscy mają rolę do odegrania w ostatecznym wypełnieniu przepowiedni w Krwi Olimpu, niezwykłym zakończeniu bestsellerowej serii Olimpijscy Herosi.”
- lubimyczytac.pl

Seria „Olimpijscy Herosi”



"Podjąć musi herosów siedmioro wyzwanie,
Inaczej pastwą ognia lub burz świat się stanie.
Przysięga  tchem ostatnim  dochowana będzie,
A wróg w zbrojnym rynsztunku u Wrót Śmierci siędzie."


Gdy tylko dostałam „Krew Olimpu” w swoje łapki rozpoczęłam czytanie. Było to w dzień premiery, kiedy po poprawie sprawdzianu z matematyki otrzymałam esemesa, że moja książka jest już do odebrania. Biegłam na złamanie karku, gdyż miałam godzinę do rozpoczęcia zajęć dodatkowych, a dojazd nie jest taki wcale znowu krótki. Podczas podróży przeczytałam kilka stron z wypiekami na twarzy. Pierwszy rozdział wprawdzie czytałam na jakiejś stronce internetowej, ale to jednak nie to samo, co trzymanie w rękach papierowej wersji ostatniego tomu swojej ulubionej serii. Tak więc, ja już w dwa dni po premierze mam za sobą piąty tom Olimpijskich Herosów, zapraszam dalej, jeśli ciekawi Was moja opinia.

Percy, Annabeth, Leo, Jason, Piper, Frank i Hazel to siódemka boskich dzieci, którzy zostali wybrani do ocalenia świata. Niektórzy z nich już od bardzo długiego czasu zmagają się z niebezpieczeństwem bycia herosem, ze znoszeniem humorków swoich boskich rodziców i braku docenienia ich wysiłków by na świecie było lepiej, a śmiertelnicy nie wiedzieli o istnieniu mitologii i bóstw greckich i rzymskich. Jednak to zadanie jest zdecydowanie najbardziej niebezpieczne ze wszystkich, jakim do tej pory musieli podołać herosi. Pokonanie Gai, Matki Ziemi, nie należy do najłatwiejszych, nie można tej czynności porównać nawet z matematyką, która przynajmniej siedemdziesięciu procentom ludzi sprawia niemały kłopot. To wręcz niemożliwe – pokonanie Gai. Ale póki co, jeszcze się nie obudziła, prawda?

Tak więc, czy herosom uda się zrealizować obrane cele? Czy Annabeth i Percy nie zwariowali po pobycie w Tartarze? Czy Przepowiednia Siedmiorga spełni się w końcu tak, jak powinna? Chciałam to wiedzieć odkąd tylko rozpoczęła się moja historia z Rickiem Riordanem, chociaż nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak potoczą się losy moich ukochanych bohaterów. Teraz, gdy znam już zakończenie, czuję się dziwnie. Mam mieszane uczucia, ponieważ Rick z jednej strony mnie pozytywnie zaskoczył (chociaż on to robi zawsze), a z drugiej potwornie zawiódł (rozumiecie: potwornie he he). Nie wiem, co myśleć. Chociaż Krew Olimpu jest dobrą książką, to nie jest wspaniałym zwieńczeniem serii. Wydaje mi się, że coś powinno po nim nastąpić. Pytanie tylko: czy warto żywić nadzieję, czy to już naprawdę koniec?

Zacznę może od pierwszej rzeczy, która już od początku mnie przeraziła: nie ma żadnego rozdziału z Percym lub Annabeth w roli głównej. Są to postaci poboczne, które, chociaż odegrały niezwykle ważną rolę w tej serii, są już zepchnięte na drugi plan. Serce mi się krajało, jak nie mogłam czytać o moich ulubionych bohaterach, z którymi tyle przeżyłam. Było dużo Piper, z czego się cieszę, ale nie bardzo, gdy przypomina mi się, jakim kosztem Rick wrzucił jej rolę w te „przedstawienie”. Również Nico zawojował w „Krwii Olimpu”, ale to mi zdecydowanie nie przeszkadza. Uwielbiam tego chłopaka i jestem szczęśliwa, bo wydarzyła się wspaniała rzecz! Albo mi się to przywidziało, albo… Nie powiem Wam, ale jeśli nie będzie dalszych losów Nica di Angelo, to na pewno sama sobie dopowiem he he.

Drugą rzeczą, która mi się nie podobała, to to, że Riordan nie do końca skupił się na opisaniu walki z gigantami, innymi potworami i, przede wszystkim, z Gają. Liczyłam na jakieś krwawe zamieszki w Atenach i w Obozie Herosów, a tu co… Nie do końca tego się spodziewałam i jestem zawiedziona, jeśli o tę kwestię chodzi. Wydawało mi się, że tego autora stać na coś o niebo lepszego. Nie mogę jednak narzekać, bo to jest naprawdę dobre. Tyle tylko, że jeśli ma być to zakończenie całej serii, to nie jest tak dobre, jak być powinno. Jest wspaniałe, ale nie wystarczająco, by zaspokoić moje potrzeby końcowo-seriowe.

Jednak to tyle z narzekania, tak mi się wydaje, ponieważ nie mam już nic do zarzucenia. Okładka jest wspaniała, już po niej widać, że dużo będzie się działo. Jednak nie oddaje ona do końca ilości walki, jaka powinna być zawarta. Patrząc na nią, wydaje się, że będzie jej dużo, a wcale nie było takich skrupulatnych opisów i genialnych akcji na miecze, czy inne mitologiczne urządzenia, które można wykorzystać w walce. Niemniej jednak, jest ona naprawdę śliczna i bardzo, ale to bardzo mi się podoba.

Już Wam to mówiłam, ale powiem po raz kolejny. Mam tendencję, dość głupią, do czytania ostatniego zdania/akapitu z całej książki. Tutaj przez te dwa dni gryzło mnie sumienie, że wyczytałam, co na pewno się zdarzy, a raczej nie. Pamiętacie, jak ktoś miał umrzeć? Byłam święcie przekonana, po tym co przeczytałam, że wszystko będzie w porządku. Ale jednak… zresztą, sami zobaczycie, gdy tylko sięgniecie po „Krew Olimpu”.

Podsumowując, „Krew Olimpu” to wspaniała lektura, warta poświęconego czasu. Czyta się ją bardzo szybko, a pełna akcji i humoru powieść zapada w pamięć na bardzo długi czasu. Zabrakło mi jednak tego poczucia, że seria „Olimpijscy Herosi” jest już zakończona. Czuję pewien niedosyt i jestem zawiedziona niektórymi momentami, a niektórymi jestem zachwycona. Chciałabym, że Rick Riordan mógł dopowiedzieć mi kilka szczegółów, o których nie raczył wspomnieć, a które mnie zżerają od środka. Jestem jednak szczęśliwa, że miałam możliwość przeczytania tej książki od razu, bo nie wytrzymałabym ani chwili dłużej. Moje poglądy na pewne sprawy uległy zmianie, ale wiem, że dzięki Riordanowi na pewno pozostaną mi wspaniałe wspomnienia. I na nowo kiedyś odkryję tę historię po raz kolejny. Także żegnam się, choć nie na zawsze, z Percym, Annabeth, Jasonem, Hazel, Nikiem, Piper, Frankiem, trenerem Hedgem, bogami Olimpijskimi, Gają (mogłabym tak wymieniać w nieskończoność) i z całą resztą tego kolorowego i genialnego kramiku. Spędziłam naprawdę fantastyczny czas przy tej książce, ale i przy całej serii. A Ty, Ricku Riordanie, jeśli to czytasz, to wiedz, że Cię zamorduję, jeśli szybko czegoś nie napiszesz i nie wydasz. Zadanie do wykonania w trybie natychmiastowym!


★★★★★★★★☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

"Klucznik" [Mroczny klimat]

10 komentarzy :

  1. Chcę :O. A muszę jeszcze poczekać na Bożenarodzenie xD Twoja recenzja tylko podnieciła moją ciekawość.
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię czytać serii, gdyż mam wielkie opóźnienie, przede wszystkim trzeba zebrać wszystkie tomy, albo co najgorsze czekać aż napisze autor, dlatego też skupiam się na rozpoczętych seriach, które chciałabym dokończyć. Co do tej pozycji brzmi interesująco , może kiedyś jak będę dysponować większą ilością czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna, ciekawa seria. A ja mam tyle zaległości :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Przede mną jeszcze "Dom Hadesa", ale i po "Krew Olimpu na pewno sięgnę, bo poprzednie tomy były świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam czytać pierwszy tom tej serii, ale nie przypadł mi do gustu, dlatego nie mam ochoty na dalsze części tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. To również jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie książek, ale jednocześnie się trochę obawiam czytać, piszesz, że zakończenie nie było w pełni zakończeniem. Boję się, że pozostanie niedosyt i chęć sięgnięcie po więcej.
    Ja już się nie mogę doczekać nowej serii Riordana o bogach nordyckich :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko to świetnie tylko ,że Percy wyszedł na kompletnego idiotę ( nie żeby zwykle się popisywał) a jedynym jego osiągnięciem robiącym wrażenie było ...no cóż rozsadzenie kanalizacji.Książka nie była doskonałym ani nawet miernym zakończeniem serii.Spokojnie mogę się podpisać pod prośbą o następną książkę

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie się czyta, tak samo jak poprzednie części serii. Jeżeli kogoś interesuje, to można ebook pobrać tutaj za darmo:
    http://www.ebookland.pl/2014/11/rick-riordan-krew-olimpu-pdf-epub-mobi.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajna książka, super się czyta ale masz rację co do tego że:
    - nie wygląda to jak zakończenie całej serii (chociaż możemy się cieszyć bo jest nadzieja że nasz ulubiony autor napisze kolejną książkę (albo serię powiązaną z tymi bochaterami jak np. Percy Jackson i bogowie olimpijscy i Olimpijscy Herosi)
    - no równierz bardzo bardzo bardzo zawiedli mnie Percy i Annabeth. To moi ulubieni bochaterowie którzy towarzyszyli mi od pierwszej książki ,,Złodziej Pioruna".

    Mam nadzieję że szanowny autor Pan Rick Riordan prędko coś napisze a w oczekiwaniu będę nadrabiać staraty czyli ,,Kroniki z Rodu Kane"

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypożyczę za parę dni z biblioteki . Szkoda,że jest to ostatni tom olimpijskich herosów, lecz autor ma na uwadze napisanie nowych powieści dotyczących nordyckiej mitologii, więc jestem ciekawa ,co z tego wyniknie ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka