Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 23 września 2014

Ulysses Moore #4: Wyspa Masek - Pierdomenico Baccalario




Tytuł oryginału: Ulysses Moore. L 'isola delle Maschere
Tytuł polski: Ulysses Moore #4: Wyspa Masek
Autor: Pierdomenico Baccalario
Data premiery: 6 czerwca 2007
Wydawca: Firma Księgarska Jacek i Krzysztof Olesiejuk
Liczba stron: 289

„Jason, Julia i Rick są gotowi do kolejnej podróży: Peter Dedalus, jedyny człowiek, który może im pomóc w odnalezieniu Pierwszego Klucza, przekroczył Wrota Czasu i ukrywa się w Wenecji z XVIII wieku. Perfidna Obliwia Newton jest już na jego tropie, więc dzieci muszą działać szybko - trzeba odnaleźć tajemniczego Czarnego Gondoliera i trafić na Wyspę Masek, której nikt, oprócz niego nie zna.”
- lubimyczytac.pl

Seria „Ulysses Moore”

Wrota Czasu | Antykwariat ze starymi mapami | Dom Luster | Wyspa Masek Kamienni Strażnicy | Pierwszy Klucz | Ukryte Miasto | Mistrz Piorunów | Labirynt Cienia | Lodowa Kraina | Ogród Popiołu | Klub Podróżników W Wyobraźni

Jak wiecie, albo i nie, uwielbiam ciągnące się w nieskończoność historie dla dzieci i młodzieży. Idealną książką w przerwie między nauką i odrabianiem lekcji jest właśnie Wyspa masek, ale nie tylko, każda książeczka z tej serii będzie dobra. Krótka, szybko się ją czyta, a wypieki na twarzy pozostają do wieczora (ewentualnie do rana, jeśli czytaliście ją później). Fantastyczna oprawa całego cyklu jest kolorowa i bezsprzecznie oddaje klimat tamtejszego świata, bohaterów i historii. 

Tym razem, nasi bohaterowie, czyli Julia, Rick i Jason wyruszają do Wenecji u schyłku XVIII wieku. Muszą zmierzyć się z niespodziankami (niekoniecznie przyjemnymi), które czyhają na nich na uliczkach tego pięknego, ale i niebezpiecznego miasta. Obliwia Newton, która zawsze depcze po piętach młodzików, tym razem wyprzedziła ich o dwa kroki. Czy tak pozostanie do samego końca? Czy dzieciakom uda się osiągnąć to, czego nie udało się osiągnąć poprzednim „Poszukiwaczom przygód w czasie”? Czy niespodziewana tragedia przypadkiem nie uratuje ich skóry? I najważniejsze pytanie: czy oni w ogóle wrócą do domu? Na te i inne pytania uzyskacie odpowiedź w Wyspie Masek. Ale ostrzegam! Każda odpowiedź to kolejne 5 pytań pozostawionych bez odpowiedzi! Jesteście pewni, że chcecie zawracać sobie głowę dziecięcą zagadką, która na pozór wydaje się piekielnie trudna, wcale taka nie jest… Musicie sami się przekonać, czy rzeczywiście warto rozpoczynać przygodę z tą serią i stać się podróżnikiem w czasie. Ale ja Wam powiem: naprawdę warto!

W „Wyspie masek” z każdą kolejną stroną poznajemy coraz lepiej starsze pokolenie Kilmore Cove, co bardzo mnie cieszy. Chętnie czytam o Nestorze, Blacku Wulkanie i całej reszcie, która niegdyś sama prała się tajemnicą, której teraz jak oka w głowie strzegą Julia, Jason i Rick. Dzięki temu mogę sama nieco pogłówkować nad rozwiązaniem całej sprawy, do którego jest jeszcze baaaaaaardzo daleko. 

Jeśli mam być jednak szczera, to ta część, choć czytana po raz drugi, nieco mnie rozczarowała. Nie wiem, czym to było spowodowane, nie pamiętam, wiem jednak, że coś mi się nie podobało. Może to, że autor urwał w niesamowitym momencie? Chyba wątpię, bo robi tak zawsze. Nie wiem, czuję pewien niedosyt, ale mam nadzieję, że rozwieję swoje wątpliwości po przeczytaniu kolejnego tomu już niedługo (tak naprawdę to nie wiem, kiedy to uczynię, bo mam do przeczytania kilka lektur i książek z biblioteki, które są znacznie ważniejsze niż dziecięce przygodówki). 

Chciałabym Wam serdecznie polecić nie tylko „Wyspę masek”, ale całą serię Ulysses Moore. Jest to pełna humoru i ciepła historia, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Można oderwać się od rzeczywistości i poznawać nowe kultury, które tak naprawdę istnieją na Ziemi od wielu stuleci. Niesamowite opisy miejsc, do których udają się młodzi bohaterowie, pozwalają na chwilę wytchnienia od szkoły czy pracy, która zdecydowanie jest zbyt bardzo męcząca. Czytając te książki sami stajemy się podróżnikami w wyobraźni. Zachęcam gorąco do mierzenia się z dwunastoma tomami „Ulyssesa Moore’a”. Nie martwcie się ilością, bo czyta się je błyskawicznie. Martwcie się tym, że jak skończycie, to nie będziecie mieli co czytać!


★★★★★☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

"Klucznik" [Wydana w serii]

2 komentarze :

  1. Mam trzy książki z tej serii. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas by do nich zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku! Ullyses Moore! :-) Mam ogromny sentyment do tej serii, bo w zasadzie od niej zaczęła sie moja przygoda z czytaniem :-) Mam jeszcze to stare wydanie dzielone na dwie części, które kupowałam w kiosku pod koniec podstawówki :-P Wtedy tylko takie minimalne grubości nie były mnie w stanie przerazić :-) Do dziś mam do tej serii ogromny sentyment :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka