Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 26 września 2014

Niebo istnieje... Naprawdę! - Todd Burpo i Lynn Vincent




Tytuł oryginału: Heaven Is for Real
Tytuł polski: Niebo istnieje… Naprawdę!
Autorzy: Todd Burpo i Lynn Vincent
Data premiery: 2011
Wydawca: Dom Wydawniczy Rafael
Liczba stron: 192

Kiedy Colton Burpo cudem wyzdrowiał po nagłej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, jego rodzina nie posiadała się z radości. Nie spodziewała się jednak, że w ciągu następnych kilku miesięcy usłyszy piękną i wyjątkową historię o podróży małego chłopca do nieba i z powrotem.
Niespełna czteroletni Colton oznajmił rodzicom, że opuścił swoje ciało podczas zabiegu, wiarygodnie opisując, co jego rodzice robili, gdy on leżał na stole operacyjnym. Opowiadał o wizycie w niebie i przekazywał historie ludzi, z którymi spotkał się w zaświatach, a których nigdy wcześniej nie widział. Wspominał nawet o zdarzeniach mających miejsce jeszcze przed jego narodzinami. Zaskoczył swoich rodziców opisami i mało znanymi szczegółami o niebie, dokładnie pasującymi do tego, co podaje Biblia, a przecież nie mógł ich stamtąd znać, bo jeszcze nie umiał czytać.
Z rozbrajającą niewinnością i typową dla dziecka prostolinijnością Colton opowiadał o spotkaniach z członkami rodziny, którzy już dawno odeszli z tego świata. Opisywał Jezusa i anioły, twierdził, że Bóg jest „bardzo, bardzo duży” i naprawdę nas kocha.

Historia ta – opowiedziana przez ojca przywołującego proste słowa własnego syna – ukazuje miejsce, które czeka na nas wszystkich, gdzie, jak mówi Colton, nikt nie jest stary i nikt nie nosi okularów.
Niebo istnieje... naprawdę! na zawsze zmieni sposób, w jaki myślisz o wieczności, pozwalając ci przyjąć perspektywę dziecka i uwierzyć jak ono.”
- lubimyczytac.pl

Zacznijmy może od tego, jak ta książeczka do mnie trafiła. Otóż, na blogu Dominiki (klik) została zorganizowana wymianka wakacyjna. I właśnie dzięki niej, Niebo istnieje… Naprawdę! do mnie trafiło. Początkowo nie byłam tym zachwycona, wydawało mi się, że nie jest to książka w moim stylu, ale jednak… przekonałam się do niej i w końcu zabrałam za czytanie. Okazało się, że to nie moje klimaty, choć spędziłam przy niej całkiem miły czas.

Niebo istnieje… Naprawdę! to historia o czteroletnim chłopcu, który twierdzi, że był w niebie. Nie opowiada jednak na prawo i lewo o tym co widział, jedynie napomyka, a rodzice chłopca nie chcą w to uwierzyć. Czyżby naprawdę straszliwy wypadek, gdy chłopiec poczuł się tak źle i trafił do szpitala, pozwolił mu na odwiedzenie nieba i spotkanie nie tylko z Bogiem, ale jego zmarłą rodziną? Czy mały chłopczyk mógł wymyślić sobie rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszał ani nie czytał, ale o których było czy to w Biblii, czy w kościele…

Książka nie była wcale zła, tylko nie do końca są to moje klimaty. Lubię próbować nowych rzeczy i cieszę się, że miałam możliwość poznania historii Coltona, jednak na pewno do niej nie wrócę. Ot taka, na jeden raz i tylko raz. Może nie do końca jeszcze rozumiem całą tę ideę, że ludzie naprawdę w takich sytuacjach widzą różne rzeczy, i chociaż sama wierzę w Boga, to nie uważam, by „propagowanie” takich rzeczy miało jakiś większy sens. Zdecydowanie bardziej polecam Wam „Bóg nigdy nie mruga”, gdyż według mnie jest to bardziej wartościowa lektura, która może otworzyć oczy na wiele aspektów. Nie krytykuję tej książki, ona również ma wiele przesłań, bardzo dobrych i naprawdę ludziom potrzebnych, ale jeśli nie lubicie zwyczajnego „sprawozdania” z czyjegoś życia, to stanowczo odradzam.


★★★★☆☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: 



ODAUTORSKO: Wiem, że ta recenzja jest beznadziejna. Wiem to. Jest krótka i nic w niej prawie nie opisałam. Ale naprawdę nie wiem co więcej miałabym napisać. Dawno ją czytałam i nie pamiętam już wszystkiego dokładnie, w dodatku arcydzieło to to nie jest. Mam jednak nadzieję, że mi to wybaczycie. Mój mózg po tylu godzinach nauki już chyba przestał poprawnie funkcjonować. Wybaczcie.
A co Wy czytacie? Jak w szkole? Piszcie wszystko! :)

9 komentarzy :

  1. Książki nie czytałam jeszcze niestety, ale byłam w kinie na filmie na podstawie jej i był dobry. Nawet się popłakałam (chociaż już nie wiem w którym momencie) i uważam, że najgorszy nie był. :)

    oxu-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko nie sądzę, żeby to była książka dla mnie, zupełnie nie moje klimaty, a na dodatek nie lubię wątków religijnych, więc tym razem spasuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i mi się bardzo podobała. Potem obejrzałam film w kinie i przyznam, że również był niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś już kolejny raz czytam o tej książce :) kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko mnie interesuje. Tak samo zresztą jak "Bóg nigdy nie mruga" ( dla zainteresowanych-była w Biedronce ostatnio za 25 zł :))
    Ja zaraz zabieram się za czytanie "Gwiazd naszych wina"- również w Biedronce kupiłam :) Zobaczymy o co tyle szumu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm to też zupełnie nie moje klimaty, więc pewnie po nią nie sięgnę. Czasami warto jednak spróbować czegoś nowego i raz jeszcze się przekonać :)
    Recenzja krótka, ale wszystko w niej zawarłaś, zwięźle i na temat - tak jak lubię :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety nie dałabym rady przebrnąć przez te lekturę - zupełnie nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chce spróbować się z tym zmierzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O książce dowiedziałam się podczas pobytu w kinie i od tego czasu bardzo chcę ją przeczytać. Podejrzewam, że ta opowieść nie sprawdzi się aż tak dobrze jako tekst, ale cóż - spróbować można.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka