Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 4 września 2014

Mroczne umysły - Alexandra Bracken


Tytuł oryginału: The Darkest Minds
Tytuł polski: Mroczne umysły
Autorka: Alexandra Bracken
Data premiery: 2 kwietnia 2014
Wydawca: Wydawnictwo Moondrive
Liczba stron: 449


„Najbardziej niepokojąca książka od czasów Igrzysk śmierci!

Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

"Mroczne umysły wciągną was do swojego niebezpiecznego świata i nie wypuszczą. Nie mogłam się oderwać!"
C.J. Daugherty, autorka bestsellerowej sagi Wybrani"
- lubimyczytac.pl

Trylogia „Mroczne umysły”
Mroczne umysły | Mroczne umysły nigdy nie gasną | The Darkest Minds In The Afterlight

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Mrocznych umysłach i zobaczyłam zwiastun książki, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że będzie to coś niesamowitego. W dniu premiery (chyba) poszłam do sklepu i zdobyłam własny egzemplarz. Nie wiecie nawet jaka była moja radość, gdy wróciłam do domu i pomyślałam, że oto sobie zacznę czytać. Jednak jak to z nowymi książkami bywa, musiała swoje na półce odstać i zaczekać na kolejkę. W międzyczasie Asia podczytywała ją trochę, ale zrezygnowana w końcu odłożyła. Zawiodła się po kilku stronach i powiedziała, że nie jest to lektura wysokich lotów. Miała rację? Raczej tak. Przez cały wyjazd na Mazurach biłam się z myślami, czy zaczynać, czy nie. Jakoś poszło, ale czy to była książka moich marzeń? Nie. gdy wróciłam do domu, dwa dni później rozpoczął się ReadWeek, a ja zaczęłam Mroczne umysły po raz kolejny. Nie były one warte tego trudu, ale już nieważne. Wydałam pieniądze, więc uważam, że należało skończyć nawet największy chłam. Dlaczego mam takie niepochlebne zdanie o tej powieści? Zaraz przekonacie się sami. 

Ruby ma szesnaście lat i jest prawdopodobnie jedną z najniebezpieczniejszych osób na świecie, chociaż nikt nie ma o tym bladego pojęcia. Zamknięta w zakładzie w Thurmond, zakładzie dla dzieciaków z umiejętnościami psionicznymi. Jej życie wywraca się do góry nogami (o ile nie wywróciło się już w wieku dziesięciu lat, gdy została zabrana od swoich rodziców i umieszczona w „więzieniu”, uważanym za zakład rehabilitacyjny dla „niebezpiecznych dzieci”), gdy w obozie rozlega się Biały Szum. Niby nic takiego, bo jest on często stosowany na dzieciakach za złe sprawowanie, czy bunty, ale jednak ten jest inny… Ma na celu pokazanie, kto należy do najgorszego gatunku. Ruby, wcześniej uważana za Zieloną, staje się Pomarańczową. To wcale dobrze nie rokuje jej przyszłości. Wcale. 

Gdy pierwszy raz zetknęłam się ze słowem „umiejętności/zdolności psioniczne”, mój umysł wybuchł, a ja jedyne co byłam w stanie wykrztusić to: what the hell?! Nie miałam możliwości sprawdzenia, co to takiego, więc przez kilkadziesiąt stron żyłam w błogiej (choć nie do końca) nieświadomości. W końcu sprawy zostały wyjaśnione, a ja powinnam odetchnąć z ulgą, ale tak się nie stało. Jakoś nie przypadł mi do gustu ten pomysł. Czemu? Sama nie wiem, może dlatego, że często kojarzył mi się z Cainem z serii GONE, którą uwielbiam, a Mroczne umysły w niczym nie przypominają dobrych książek Michaela Granta?

Naznaczona przez los dziewczyna, teraz musi zmierzyć się z własnym strachem i znaleźć w sobie wystarczająco dużo odwagi by zawalczyć o słuszną sprawę. Nie może stracić zimnej krwi, nie może pozwolić sobie na okazywanie emocji, za wszelką cenę musi zdobyć informacje, jak kontrolować swoje niebezpieczne umiejętności. Czy jej się to uda?

Po pierwsze, Ruby jest głupia. Nienawidzę głupich bohaterek, tak samo jak tych szablonowych, chociaż o nich zdecydowanie chętniej czytam. Jej poczucie wyjątkowości sprawa, że jej po prostu nienawidzę. W dodatku ta „dobroć”, którą ewidentnie z niej emanuje, wydaje mi się być sztuczna. Postawa wobec Liama, Pulpeta i Zu, którzy stają na jej drodze również nie tworzy wobec niej ciepłych uczuć, które rzekomo powinnam do niej żywić. Użalać się nad jej losem? Bzdura, nie zamierzam tego robić. Ta dziewczyna jest nudna! A Liam? To, jak go traktuje nie powinno jeszcze bardziej ciągnąć go do Ruby. Ona wyzwala we mnie za dużo złych emocji! Sami widzicie!

Jeśli o bohaterów właśnie chodzi, to nie są oni mocną stroną młodziutkiej autorki, choć muszę przyznać, że Liam Stewart akurat jej się udał. Chociaż przypomina większość chłopców z typowych młodzieżówek, to ma coś czego, nie mają inni. Jeszcze nie wiem, co to jest, ale chyba odkryję to w drugim tomie (o ile w ogóle nadarzy się okazja, by po niego sięgnąć). Niesamowicie przystojny i uczuciowy kompan podróży Ruby i spółki ma wielkie i dobre serce, co na pewno kiedyś go zgubi. Rekompensuje sobie jednak te wady po prostu byciem. To jedyny atut tej książki. No, może poza jednym jeszcze, ale o tym zaraz. 

Styl Alexandry Bracken jest ciężki i jeszcze niewyćwiczony, przynajmniej na mój gust. Nie czytało mi się ani szybko, ani łatwo, ale po kilku godzinach ślęczenia, udało mi się wyrobić znośne tempo (zwykle czytam w zastraszającym tempie, tutaj nie było to możliwe). Chciałabym zwrócić uwagę, że niektórzy autorzy swoją pierwszą powieścią potrafią tak oczarować czytelnika, że niemal trzeba używać słowa „omamić”. Tutaj jest odwrotnie. Wcale a wcale nie zakochałam się w piórze pani Bracken, a wręcz przeciwnie. Odstraszyła mnie. Lektura ma być dla mnie przyjemnością, a nie katorgą. 

Faktem, który działa na korzyść autorki, jest to, że potrafi stworzyć niesamowite napięcie, tak operuje czytelnikiem, że wszystko jest utrzymane pod płachtą tajemnicy, aż do ostatniej strony. I fakt, że chciałam momentami poznać dalsze losy Liama i Ruby (głównie ich wątek miłosny), nie znaczy jednak o tym, że Mroczne umysły są dobre i je polubiłam. Nie. To po prostu odruch romantycznej duszy, która uwielbia wątki miłosne nawet w najbardziej krwawej książce.

Nie wiem, czym zachwyciły się miliony czytelników na całym świecie, że ta książka stała się bestsellerem, ale raczej tego nie zrozumiem. Zrozumiałabym, gdybym i ja przepadła bezpowrotnie w otchłani fascynacji i genialności Mrocznych umysłów. Ale tak się niestety nie stało. Niemniej jednak sięgnę po drugi tom (wiecie, jak bardzo nienawidzę zostawiać niedokończonych historii) i dam autorce następną szansę. Może drugi tom, choć minimalnie, okaże się lepszy do tego?

★★☆☆☆☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu(2,8 cm)

"Klucznik" [Okładkowe love ORAZ Wydana w serii]

10 komentarzy :

  1. Ja notorycznie spotykam się z książkami, którymi zachwycają się miliony, a ja nie mogę powiedzieć o nich niczego dobrego. Ostatnio tak miałam z "Baśniarzem" - do książek typu "Mrocznych umysłów" nie podchodzę, wrzucam do tego wora wszelkie Dary Julii, Gone i inne tego typu rzeczy, których zdzierżyć nie potrafię i nie zamierzam nawet ich oglądać. Szkoda tylko wydanych pieniędzy, ale cóż, i tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aktualnie też czytam Mroczne umysły i jestem podobnego zdania co ty :)

    oxu-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś miałam ochotę na tę książkę, ale po jakimś czasie postanowiłam ją sobie darować. Po kilku recenzjach dowiedziałam się, że nie znajdę w tej książce niczego nowego ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. O raaany. To jednak muszę sama sprawdzić czy książka jest dobra (a przynajmniej mnie się podoba).

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Treść mnie zaciekawiła, ale twoja opinia zgasiła mój zapał :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Treść jest fajna, ale nie wiem czy mi się spodoba. Ostatnio dzięki namowom siostry kupiłam "Mroczne umysły", ale przez twoją opinię zaczęłam się zastanawiać, czy ich nie sprzedać...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ciągle się waham. Twoja opinia utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie ma idealnych książek, a to co zachwyca świat niekoniecznie może nam się podobać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedyne, co jestem w stanie powiedzieć to: ojej.
    Sama byłam, jestem - nie wiem - bardzo ciekawa tej książki, ale po Twojej recenzji chyba ją odpuszczę, chyba, że znajdę ją na wyprzedaży za 5 zł :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami się dziwię, dlaczego takie gnioty znajdują się na listach bestsellerów... Ja nie chcę czytać, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam "Mroczne umysły" na półce właściwie od premiery, ale wciąż nie mogę się za nie zabrać. Jakoś boję się, że nie przypadną mi do gustu, a po Twojej recenzji tylko się w tym przekonaniu utwierdziłam. Nie lubię głupich bohaterek.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka