Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 29 sierpnia 2014

The Perks of Being a Wallflower - Stephen Chbosky


Tytuł: The Perks of Being a Wallflower
Autor: Stephen Chbosky
Data premiery: 25 stycznia 2012
Wydawca: Pocket Books
Liczba stron: 232


„Charlie is a freshman.

And while he's not the biggest geek in the school, he is by no means popular. Shy, introspective, intelligent beyond his years yet socially awkward, he is a wallflower, caught between trying to live his life and trying to run from it.

Charlie is attempting to navigate his way through uncharted territory: the world of first dates and mix tapes, family dramas and new friends; the world of sex, drugs, and The Rocky Horror Picture Show, when all one requires is that perfect song on that perfect drive to feel infinite. But he can't stay on the sideline forever. Standing on the fringes of life offers a unique perspective. But there comes a time to see what it looks like from the dance floor.

The Perks of Being a Wallflower is a deeply affecting coming-of-age story that will spirit you back to those wild and poignant roller-coaster days known as growing up.”
- goodreads.com



Wiem, że już recenzowałam tę krótką książeczkę w listach po polsku, ale postanowiłam, że troszkę chcę napisać o moich wrażeniach po skończeniu jej w języku angielskim. Tutaj macie link (klik) do pierwszej recenzji, a ciekawskich zapraszam dalej.

Nie będę już opowiadała, o czym dokładnie jest ta książka, bo to możecie przeczytać w linku powyżej, więc zacznę od kilku spostrzeżeń. Po pierwsze, w oryginale The Perks of Being a Wallflower jest zdecydowanie lepsze. Chociaż nie znam angielskiego na bardzo wysokim poziomie, to jestem w stanie zrozumieć różnicę językową i brzmieniową. Jasne, spodziewałam się tego, że książki tłumaczone na inny język są znacznie gorsze, ale aż tak?! To mnie akurat zaskoczyło.

Chociaż czytało mi się ją zdecydowanie dłużej, oczywiście nim nie oswoiłam się z obcym językiem, to na pewno przyjemniej. Dużo łatwiej było mi sobie wyobrazić to typowe amerykańskie społeczeństwo czytając w ich języku, niż czytając po polsku. Co do tego również miałam mieszane odczucia, bo w takim razie co jest nie tak z tłumaczeniem? Sama nie mam pojęcia. Wiem, że nie można słowo w słowo przenosić zdań z angielskiego na polski, ale jednak…

Również ekranizacja bardziej przypomina mi tę książkę, niż jej polski odpowiednik. Może to przez okładkę, albo bardzo zbliżone zdania, nawet czasem akapity, które znałam na pamięć. Sama już nie wiem. Ale wiem, że ta książeczka w języku angielskim jest sto razy lepsza od naszego „Charliego”. Z okładką jest podobnie.

Dzięki tej powieści postanowiłam, że częściej będę sięgała po książki w języku angielskim, ale i nie tylko. Jeśli uda mi się w końcu opanować język niemiecki na tyle dobrze, bym sprawnie posługiwała się trudniejszym słownictwem i gramatyką, to na pewno i po niemieckie wersje językowe będę sięgała. Z czasem zamierzam jeszcze rozbudować swój hiszpański, więc i może takie lektury będę czytała.

Z tego co zaobserwowałam, zdecydowanie lepiej jest czytać w oryginale, bo wtedy więcej możemy zrozumieć i łatwiej wcielić się w bohaterów, których wykreował autor, bądź autorka. Tak naprawdę czytając tłumaczenie, czytamy niedokładną „parafrazę” oryginału. Niemniej jednak co zrobić, skoro tylko takie książki mamy dostępne na rynku? No właśnie, nic. Na pewno zamierzam skompletować sobie wszystkie książki Riordana po angielsku, bo to również jest napisane łatwym angielskim, a potem zobaczymy. Może uda mi się przeczytać coś „cięższego”.

Tą krótką „recenzją” chciałabym Was zachęcić do sięgania po oryginały książek, jeśli macie taką możliwość. Nie bójcie się, że nie zrozumiecie połowy słów, bo to mało prawdopodobne. Zawsze zdarzają się słówka nieznane, ale od czego są słowniki, prawda? 

★★★★★★★★★★

Książka bierze udział w wyzwaniach:

8 komentarzy :

  1. Moje wielkie marzenie, bardzo bardzo wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie w wersji angielskiej (jak i potem siłą rzeczy w wersji polskiej) zdecydowanie irytował zbyt prosty język. Jakby Charlie miał dosłownie 10 lat... Niemniej oryginalna wersja jest idealna by podszkolić trochę język :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki jak na razie nie czytałam, ale bardzo mam na nią ochotę. Film oglądnęłam i bardzo mi się spodobał, ale mam nadzieję, że powieść będzie lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A można się dopytać jak udało Ci się zdobyć angielską wersję tej książki i ile ewentualnie za nią zapłaciłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam ją od mojej siostry na Wigilię dwa lata temu (chyba), wiem, że została kupiona w American Bookstore w Arkadii w Warszawie, ale nie mam pojęcia jaka cena :)

      Usuń
    2. Ah, czyli w jedynym w sumie miejscu które znam i można tam kupić coś ciekawego po angielsku. Niestety te nowsze książki i popularne są zazwyczaj niebotycznie drogie, choć ostatnio zrobili tam promocję i stoją jakieś 4 ogromne regały i wszystkie książki są po 5 zł, a kolejne 4 regały z książkami po 10 zł! W każdym razie dziękuję bardzo za informację. :)

      Usuń
  5. Wolę czytać po polsku, bo nie rozumiem wielu słów po angielsku i albo lektura książki, której nie umiem do końca zrozumieć bardzo by mnie irytowała, albo spędziłabym godziny na wyszukiwaniu słów, których nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na razie nie czytam książek po angielskiu, tylko jakieś opowiadania lub fanfiction, bo chcę się przyzwyczaić :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka