Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 10 marca 2014

Ostatnia piosenka - Nicholas Sparks


Tytuł oryginału: The Last Song

Tytuł polski: Ostatnia Piosenka

Autor: Nicholas Sparks

Data premiery: 23 sierpnia 2013

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Liczba stron: 446


Najnowsza książka mistrza romantycznej powieści, Nicholasa Sparksa, autora takich przeniesionych na ekran bestsellerów, jak 'Noce w Rodanthe', czy 'Pamiętnik'.
'Ostatnia piosenka' to ponadczasowa opowieść o miłości w jej najróżniejszych aspektach, nadziei, gniewie i wybaczeniu. Książka powstała początkowo jako scenariusz filmowy (ekranizacja w 2010 roku), a sama powieść zadebiutowała na 1 miejscu list bestsellerów 'New York Timesa' i 'USA Today'.

Życie siedemnastoletniej Ronnie Miller wywróciło się do góry nogami, gdy jej ojciec postanowił porzucić karierę i wyjechać do niewielkiego miasteczka w Północnej Karolinie. Jego ucieczka oznaczała koniec małżeństwa Millerów. Trzy lata później Ronnie dalej nie chce mieć nic wspólnego z ojcem i nie utrzymuje z nim kontaktu.
Nieoczekiwanie matka wysyła dziewczynę i jej młodszego brata, Jonah, by spędzili wakacje w Wilmington. Dla Ronnie to ciężka próba - przyzwyczajona do Nowego Jorku, zakochana w jego nocnym życiu i modnych klubach, musi zmierzyć się nie tylko z niechęcią do wiodącego spokojne życie pianisty i zaangażowanego w budowę miejscowego kościoła ojca, ale również z senną atmosferą nadmorskiej mieściny. Wszystko wskazuje na to, że to będzie najgorsze lato w jej życiu...”

- lubimyczytac.pl

Ronnie ma siedemnaście lat i właśnie weszła w etap buntu przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Wysłana przez matkę na całe lato do ojca, z którym trzy lata temu zaprzestała jakichkolwiek kontaktów, nie jest w pełni zadowolona. Bez klubów, nocnych imprez i jej przyjaciółki Kayli te wakacje zapowiadają się jeszcze gorzej, niż nastolatka może to sobie wyobrazić. Jednak, kto wie, co przyniesie nadmorskie miasteczko Karoliny Południowej, tak inne, od Nowego Jorku, do którego przywykła? Co, jeśli na jej drodze pojawi się przystojny Will? Czy i wtedy zamierza zrezygnować z dobrej zabawy?

Ostatnia piosenka to moje pierwsze spotkanie z Nicholasem Sparksem, ale teraz już wiem, że na pewno nie jest ostatnie. Z początku, nie wiedziałam czego się spodziewać, jak facet wcieli się w młodą dziewczynę z masą problemów na głowie. Bałam się, że mogę się rozczarować, a to nie zdarza mi się zbyt często. Czy tak się stało? Nie! Jestem zachwycona Sparskem i jego lekkim piórem, które wcale nie opowiada o lekkich dylematach i rozterkach. Nie jest wybitne, to fakt, nie wyróżnia się niczym spośród setek innych stylów przeróżnych pisarzy, ale to nic, ponieważ cała historia jest naprawdę wzruszająca i poruszająca. Zdawałoby się, że nie można tego powiedzieć o romansie zbuntowanej nastolatki z chłopakiem-siatkarzem z dobrego, bogatego domu. To fakt. Ale ta książka nie opisuje tylko tego.

W swojej powieści, autor poruszył ważne kwestie, takie jak dawanie innym drugiej szansy na poprawę swojego zachowania, wybaczanie drugiej osobie i zrozumienie jej postępowania, zrozumienie jej samej. Jest również o miłości, nie tylko tej namiętnej, ale i rodzinnej, do brata i ojca. Historia, którą przedstawił nam pan Sparks jest tak autentyczna, że niemalże nieprawdopodobna. I to jest w niej najpiękniejsze. Najwspanialszych chwil nie trzeba oczekiwać po najwspanialszych momentach, trzeba ich szukać w prozaicznych czynnościach zwykłych codziennych dni – tego uczymy się czytając Ostatnią piosenkę.

Bohaterowie są naprawdę różni. Niebanalna i trudna w odbiorze Ronnie, stereotypowy amerykański nastolatek Will, zagubiona i żyjąca pod presją Blaze, bad boy Marcus, kochający ojciec ukrywający swoje problemy. To tylko garstka informacji, ale obrazuje nam fakt, że nie trzeba wyszukanych cech, żeby stworzyć grupę cudownych bohaterów, nawet jeśli mają być tylko zwykłymi ludźmi. Nie każdy jest idealny, znamy to z życia, od książek oczekuje się perfekcyjnego wyobrażenia, ale po co? Nic nam z tego nie przyjdzie, nigdy nie uda nam się zaznać idealnego życia, bo takie nie istnieje. Nicholas Sparks dobrze o tym wie i chce uświadomić o tym innych.

Jest jednak przynajmniej jeden powód, dla którego obniżam ocenę Ostatniej piosence. Czasami akcja pędziła tak szybko, że nie dało się zorientować, w którym momencie jesteśmy. Kilka tygodni opisane na jednej stronie to bardzo mało, więc czułam pewien niedosyt. Ja wiem, nie można pisać np. o jedzeniu owsianki przez pięćset stron (choć znalazłby się pewnie jakiś ochotnik do tego zadania), ale skrócony przekaz informacji czasami mnie irytował. Może to nie jest ważne, skoro ta powieść mnie poruszyła do głębi, ale jednak nie czułam się całkowicie usatysfakcjonowana, gdy ją skończyłam.

Podsumowując, jest to piękna powieść o problemach, miłości i dawaniu innym szansy na poprawę swojego zachowania. Will, który nie do końca jest idealny, stał się moim ulubionym bohaterem, o którym chętnie bym poczytała jeszcze więcej. Żałuję, że książka skończyła się tak szybko i nie ma kontynuacji, ale nie można mieć wszystkiego. Wzruszająca, pełna emocji historia nie trafi do wszystkich, ale naprawdę warto spróbować.
  
★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach:


(2,8 cm)


Jeśli chodzi o ekranizację Ostatniej piosenki, to muszę się przyznać, że spodziewałam się raczej czegoś innego. Owszem, nie liczyłam na dokładne odzwierciedlenie wersji papierowej, ale to, co dostałam wcale a wcale mnie nie zachwyciło.

Po pierwsze: aktorzy. Ani Miley Cyrus, ani Liam Hemsworth nie pasują mi na bohaterów, w których role się wcielili. Mimo że miałam ich zdjęcie na okładce, nijak nie mogłam ich wpasować w odpowiednie kryteria. Porażka na całej linii, a Liama bardzo lubię i wydawałoby się, że będzie idealny do każdej roli. Otóż nie. Na Willa nie nadaje się ani trochę, może poza charakteryzacją na gorącego siatkarza, na którego lecą wszystkie dziewczyny z okolicy. Ale to do niego nie pasuje!
Miley Cyrus w roli Ronnie to jednak chyba coś znacznie gorszego. Ja nie wiem, kto ją wybrał, ale chyba nie miał oczu. Ona pasuje tam jak pięść do nosa. Patrząc na jej twarz, nie wiem, czy ona się uśmiecha, jest smutna, obojętna czy zdziwiona. Pierwsze spotkanie jej i Liama (Ronnie i Willa) było tak koszmarne i sztuczne, że to po prostu poezja.

Pomijam już fakt, że mało co zgadzało się z książką, bo o tym mogłabym dyskutować przez najbliższy tydzień. Jest jednak jedna rzecz, która zmieniła moje nastawienie do filmu (w tym lepszym kierunku). Jest to mianowicie moje wzruszenie ostatnimi scenami. Zarówno jak i przy książce, i przy ekranizacji płakałam. To było akurat niesamowite, jak zwykły opis zdarzeń lub przekazanie go za pomocą kamery, może człowieka wzruszyć.

Koniec końców, aktorzy i gra aktorska była koszmarna, za to ostatnie fragmenty zostały ujęte w ciekawy sposób i zrobiły to, co zrobić miały – wycisnąć łzy z oczu widza. Nie jest to ekranizacja górnolotna, ale mało która taka jest. Co się więc dziwić. Jeśli ktoś nie chce czytać książki, film może spokojnie obejrzeć, po prostu jako kolejny romans między nastolatkami z czymś nowym w tle. Jeśli ktoś czytał książkę i się zastanawia, czy obejrzeć – odradzam. Nie warto psuć sobie dobrego nastawienia do wersji papierowej kiepską ekranizacją.

Ocena filmu: 3+/6


ODAUTORSKO

No i wreszcie jestem z nową recenzją! Myślałam, że wcześniej dodam post o filmowej wersji Złodziejki książek, ale nie wiem, czy w ogóle taka notka pojawi się na tym blogu. Na razie mój mózg jest wyprany całkowicie, zjedzony przez chorobę, która już ustępuje, ale przez którą narobiłam (i pewnie jeszcze narobię) sobie wiele zaległości. W drodze losowania czytam teraz: 
A jak tam u Was? Chorujecie, czy cieszycie się piękną pogodą za oknem? Jak w szkole? Albo na uczelni, w pracy, w domu… ? Gdziekolwiek jesteście i cokolwiek robicie :) Postaram się do Was wrócić szybko (w sobotę będzie zdjęciowy post, nie wiem, czy dodam coś przed tym), a potem się zobaczy. Pozdrawiam gorąco!

17 komentarzy :

  1. Ja ,,Ostatnią piosenką" byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Sięgnęłam po nią trochę w ciemno i nie nastawiałam się na cuda, ale koniec końców, historia Ronnie mnie w pewien sposób urzekła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią przeczytam w końcu coś Nicholasa Sparksa ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od jakiegoś czasu chcę sięgnąć po tego autora, ale jakoś mi to nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogladalam film, ale po ksiazke tez chce siegnac. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie Sparks odrzuca, jakiś taki przesłodzony się wydaje ;) Jeszcze nie choruję, ale i w domu i w pracy powoli wszystkich jakiś wirus kładzie do łóżek ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo Sparks <3 Czytałam również "Ostatnią piosenkę" i bardzo mi się podobała jednak jak na razie moja przygoda z autorem się nie rozkręciła... Ale i tak go uwielbiam. Największe moje głupstwo to to, że oglądnęłam ekranizacje do większości jego książek. Tak wiem, jestem głupia i bezmyślna. -.- Ale filmy uwielbiam, nie mogę się doczekać przeczytania książek (choć powinno być na odwrót). Tak więc w moich mam nadzieję bliskich planach jest bliższe zapoznanie się z twórczością autora. A Ciebie pozdrawiam, życzę rychłego powrotu do zdrowia. :D Niech ta cudowna pogoda za oknem doda Ci skrzydeł i chęci do walki z wirusem czy co tam masz. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę dosyć dawno. Strasznie mnie wymęczyła :/
    zapraszam do mnie zaczytan-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę mam na półce :)
    Bardzo mi się spodobała!
    Nie mogłam się od niej pod koniec oderwać! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja podobnie, jak napisał Piotr, Sparks jest dla mnie zbyt cukierkowy. Niby pisze o problemach itd., ale głównie z happy endami - wszystko kolorami przypomina pokój małej dziewczynki - za dużo landrynków. Niemniej jednak widzę, że do wielu osób autor trafia i to mu się chwali.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnia Piosenka leży u mnie na półce, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać, chyba się w końcu wezmę w garść i przeczytam :)
    http://literary-land.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam okazję zapoznać się ze Sparksem - czytałam 'I wciąż ją kocham" i jednak nie jest on dla mnie.
    Co do 'ostatniej piosenki' to oglądałam film, ale były to tak dawno, że nawet nie pamiętam jakie wrażenie na mnie wywarł. Wydaje mi się, że musiał być bardzo średni skoro dopiero po opisie i Miley Cyrus na okładce go sobie przypomniałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam i czytałam dość dawno. Kiedy byłam w liceum taka tematyka przypadła mi do gustu. Ta książka była napisana pod Miley, więc musiała znaleźć się w filmie, jako aktorka :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Sparks to mój ulubiony autor. Właśnie od tej książki zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Mam do niej ogromny sentyment i nigdy nie powiem na nią złego słowa. Historia jest przepiękna i wzruszająca.
    Co do filmu.. z pewnością nie był tak udany jak powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam i oglądałam ,Ostatnią piosenkę'' i wspominam ją znacznie bardziej pozytywnie od ciebie. Mnie ta historia urzekła bez reszty.
    Pozdrawiam- klik

    OdpowiedzUsuń
  15. Tylko oglądałem i dzięki filmowi się na książkę nie skuszę ;D
    Dodaje do obserwowanych i zapraszam na mojego nowego bloga:
    http://kamilczytaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. czytałam parę jego książek i są całkiem fajne . Tej niestety nie miałam okazji :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka