Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 17 lutego 2014

Jesienna sonata - Mons Kallentoft



Tytuł oryginału: Höstoffer
Tytuł polski: Jesienna sonata
Autor: Mons Kallentoft
Data premiery: 28 czerwca 2011
Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 462

„Jesień. Linköping tonie w strugach deszczu. Ciężkie krople padają na zamek Skogsa i zwłoki pływające w fosie. Trop prowadzi do poprzednich właścicieli, członków arystokratycznej rodziny Fagelsjö. Czy sprzedaż zamku mogła być przyczyną morderstwa? Kim właściwie był nowy właściciel posiadłości Jerry Petersson i jakie tajemnice kryje jego przeszłość? Podążając tropem mordercy, Malin Fors musi stawić czoło własnym demonom, które powoli przejmują władzę nad jej życiem.

W Jesiennej sonacie, trzeciej książce z serii o Malin Fors, Mons Kallentoft po mistrzowsku prowadzi czytelnika przez meandry ludzkiej duszy i pokazuje, jak cienka bywa granica, która dzieli dobro od zła, miłość od nienawiści.

Malin Fors prowadzi śledztwo tak mroczne, że senne koszmary to przy nich bajki dla dzieci.
Cosmopolitan
- opis z tyłu okładki

Seria o porach roku z komisarz Malin Fors

Ofiara w środku zimy | Śmierć letnią porą | Jesienna sonata | Zło budzi się wiosną | Piąta pora roku

Jesienną sonatę kupiłam sobie od razu po premierze. Miałam poprzednie dwa tomy w swoich zbiorach, a że bardzo mi się podobały, postanowiłam zainwestować w kolejny. Nie udało mi się jej jednak przeczytać od razu. Pierwszy raz zaczęłam ją czytać jeszcze w gimnazjum. Nie dobrnęłam do końca, nie pamiętam nawet już dlaczego. W końcu dodałam tę powieść do stosika i zmobilizowałam się w sobie, żeby ją dokończyć. Nie miałam jednak na nią ochoty, nie wiem czy była spowodowana ta zmiana. Może faktem, że wcale a wcale nie miałam czasu na czytanie, albo wolałam może poczytać coś lżejszego? Bardzo szybko dobrnęłam do połowy, do miejsca, gdzie się zatrzymałam wcześniej, ale potem… Nie, że mi się nie chciało. Szkoła zmusiła mnie do odstawienia tej książki w kąt i zabrania się za lekturę jakże fascynującej pozytywistycznej opowiastki, jaką jest Lalka. Ale teraz nie o tym.

Kolejna powieść Monsa Kallentofta z Malin Fors jako główną bohaterką opowiada o najgorszej jesieni wszechczasów w Linköpingu. Zdawałoby się, że po wydarzeniach z Śmierci letnią porą między Jannem a Malin wszystko się wszystko układa, a ich córka Tove jest już bezpieczna. Nie jest jednak tak kolorowo, jedno wydarzenie, słowo, czyn jest kroplą, która przepełniła czarę. Dodatkowo, bogacz Jerry Petersson, który dorobił się majątku (podobno w nielegalny sposób) zostaje zamordowany i znaleziony w fosie swojego zamku, który niedawno odkupił od rodziny Fagelsjö. Czy to morderstwo miało związek z wściekłą rodziną, która nie chciała pozbywać się swojej posiadłości przez długi i bankructwo? Czy też może był ktoś, kto nienawidził Peterssona tak bardzo, że aż życzył mu śmierci?

Zacznę od tego, że czytałam tę książkę bardzo długo. W pewnym momencie miałam już dość, nawet jeśli akcja była ciekawa i zapierająca dech w piersi. Prawie miesiąc na jedną powieść, którą normalnie przeczytałabym w trzy dni? Nie lubię tak odwlekać doczytywania do końca, tutaj niestety byłam zmuszona, nie obniży to jednak Jesiennej sonacie oceny, bo to nie jej wina, a jedynie mojej szkoły.

Moje uczucia, po skończeniu Jesiennej sonaty? Sama nie wiem, jak to ubrać w słowa. Jestem jednocześnie oczarowana, a jednocześnie przerażona tym wszystkim. No naprawdę, nie wiem co mam powiedzieć. Bezbłędnie prowadzona akcja, autor ciągle trzyma czytelnika w napięciu, nic nie dzieje się za szybko. Czego więcej chcieć od porządnego kryminału?

Kallentoft jest chyba moim ulubionym pisarzem tego gatunku i naprawdę tego nie wyolbrzymiam. Wiem, że niektórym jego twórczość się nie podoba i to szanuję, ale co może być lepszego od niesamowitego pomysłu, bardzo realistycznego zachowania bohaterów i przemyśleń ofiary, która trafiła do tego – podobno – lepszego świata? To ciekawe, czego można dowiedzieć się od umarłych, którzy niekoniecznie mieli czyste interesy prowadzone na ziemi. Pod koniec dostajemy jeszcze przemyślenia mordercy, ale bez ujawniania kim dokładnie dana osoba jest. To również fascynujące, jak można dobrać słowa, żeby czytelnik nie połapał się, kto tak naprawdę popełnił najgorsze przestępstwo świata – zabrał życie innemu obywatelowi kraju, w którym rzekomo ma panować pokój.

Również ciekawym obiektem do długich dysput jest komisarz Malin Fors, która zajmuje się śledztwem tej sprawy. Alkoholiczka, która nie ma łatwo w życiu, samotna matka, choć ojciec jej córki – Tove – wcale nie umarł. Jej życie wewnętrze również jest niezwykle interesujące, a już na pewno pochłonęłoby duże fundusze u jakiegoś porządnego terapeuty, nawet niekoniecznie jakiegoś wybitnie drogiego. To, co dzieję się z nią przez cały ten czas jest tak realne, jakby autor miał do czynienia z kimś takim w swoim otoczeniu. To niesamowite, jak realne są uczucia postaci – wściekłość, złość, poczucie agresji, samotność, strach i bezradność. Nie ma tutaj miejsca na rzeczy dobre, pozytywne, nie. Tutaj ma być źle, źle i jeszcze gorzej. Kallentoft nie ma litości dla Malin Fors, dla jej przyjaciół, dla mordercy i niewinnych ofiar. I to mi się właśnie podoba.

Zakończenie jest mocne, ale nie na tyle, żeby kogoś mogło odrzucić. Chociaż może? Wydaje mi się, że raczej nie, ale co kto lubi. Poruszane są również problemy samej pani komisarz, która musiała podjąć bardzo trudną decyzję, ale udało jej się, tyle Wam mogę zdradzić. Miejmy nadzieję, że do czwartego tomu, czyli Zła budzącego się wiosną wszystko będzie z nią w porządku i dalej będziemy mogli zagłębić się w brudy pozornie spokojnego miasteczka, jakim jest Linköping.

Lektura jest warta uwagi, nawet dla osób, które nie miały do czynienia z poprzednimi tomami, choć jej kilka nawiązań do obu wcześniejszych części. Nie wpływają one jednak na tok myślenia, akcję i śledztwo, więc jeśli ktoś szuka tylko mocnego kryminału od sąsiadów z północy to z czystym sumieniem mogę polecić Wam Jesienną sonatę. Wydaje mi się, że może to być najlepsza część ze wszystkich, które do tej pory przeczytałam. Ale przekonamy się już niedługo, kiedy przebrnę przez kolejne dwie części z tej serii. Tak więc, jeszcze raz polecam, kto może, niech się zabiera za czytanie Kallentofta!

★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniu: "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
(2,8 cm)




ODAUTORSKO
No i jest w końcu jakaś recenzja ode mnie. Przepraszam Was bardzo, ale niestety szkoła mnie wymordowała, nie miałam ani czasu, ani nawet chęci na czytanie w okresie przed feriami. Ciągłe sprawdziany, kartkówki, prezentacje czy jakieś inne duperele, które w życiu mi się do niczego nie przydadzą. No ale cóż. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to, bo już zaczęłam ferie! I naprawdę, będzie dużo recenzji, może jakieś nowe posty? Kto wie. Ja się z Wami już żegnam i zapewniam raz jeszcze, że w ciągu tych dwóch tygodni będę czytała, ile tylko mogę i pisała, ile tylko mój umysł na to pozwoli. Na pewno nie będziecie się tutaj nudzić!

3 komentarze :

  1. Prześliczną okładkę ma ta książka! O tej serii niestety nie słyszałam.
    Ja właśnie sobie jestem w górach od soboty i kończę czytać już drugą książkę :D Dobrze, że wzięłam ze sobą gigantyczny zapis książek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej serii, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie. Mam tyle książek do czytania, że jeśli już coś kupuję to przechodzi to gruntowną selekcję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nawet "Ofiary w środku zimy", więc co tu dopiero mówić o tej książce. No i nie lubię zaczynać od środka serii. Tak więc będę musiała rozglądać się za pierwszym tomem, bo wydaje mi się, że warto. Zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka