Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

środa, 19 lutego 2014

Crysis: Eskalacja - Gavin Smith



Tytuł oryginału: CRYSIS: Escalation
Tytuł polski: CRYSIS: Eskalacja
Autor: Gavin Smith
Data premiery: 20 lutego 2013
Wydawca: Wydawnictwo Insignis
Liczba stron: 279

„Rok 2020. Pierwszy kontakt z Cepidami. Pod wodzą majora Barnesa, kryptonim Prorok, na wyspy Lingshan wyrusza oddział żołnierzy w nanoskafandrach. Przeżywa niewielu. Ale zagrożenie ze strony obcych zostaje odparte.

Rok 2023. Cepidzi zajmują Nowy Jork. Umierający Prorok przekazuje swój nanoskafander żołnierzowi marines o ksywie Alcatraz. Po raz kolejny potężna technologia ratuje sytuację.

A teraz do ruin Nowego Jorku powróciła śmierć. Miasto, osłonięte olbrzymią Kopułą Wolności i kontrolowane przez skorumpowaną megakorporację CELL, zaczyna przypominać pobojowisko. Żołnierze CELL, bojownicy ruchu oporu i śmiercionośni Cepidzi walczą na ulicach niegdysiejszej metropolii, która skrywa tajemnicę zdolną zniszczyć cały świat.


Książka CRYSIS: Eskalacja to zbiór sensacyjnych opowiadań o świecie pogrążającym się w korporacyjnym koszmarze i o zawiązywaniu się ruchu oporu. Stanowi znakomite wprowadzenie do świata gier CRYSIS, jak również fascynującą lekturę dla już pochłoniętych nim graczy. Opisując losy kultowych postaci, takich jak Prorok, Psycho i Alcatraz, zamieszczone w książce opowiadania splatają się ze sobą i łączą w jedną, wstrząsającą fabułę.

Wróg już tam jest. Nadszedł czas. Przygotujcie się.”
- lubimyczytac.pl

Szczerze? Nie wiem po jakie licho zabierałam się za tę książkę. Nie jest kompletnie w moim stylu, nie wiem nic o grze, której dotyczy, ani tym bardziej co to są jakieś Cepidy, które opanowały Ziemię. Myślałam, że to będzie coś w stylu Metra 2033 (klik) albo Erebosa (klik), ale nie podejrzewałam, że to co dostanę będzie mega dziwne, mega głupie i mega nieprzyjemne. Dobrze, że za książkę nie płaciłam, bo chyba bym wyskoczyła z okna po jej przeczytaniu. A może nawet i gdzieś w połowie? Gdzieś mi się obiło o uszy, że te opowiadanka można przeczytać nawet bez znajomości gry, o których nie ma bladego pojęcia jak już wspominałam, a że sensację i sci-fi lubię, to się skusiłam. Czy było warto? Zaraz się przekonacie.

Po pierwsze: z czym się to je? Na pewno nie z tym, co ja mam w swoim jadłospisie. Bezsensowna strzelanina do kosmitów, związana jedynie przyjaźnią między niektórymi bohaterami. Tak, tak, w każdym opowiadanku jest ktoś z poprzedniego i z jeszcze wcześniejszego i tak dalej, i tak dalej. Głównie dostajemy opisy walki z Cepidami, czyli tymi obcymi, jak zrozumiałam. Język postaci ogranicza się do wulgaryzmów, których w nadmiernej ilości nie potrafię tolerować, a już na pewno nie w książkach. Rozumiem, raz czy dwa, w takiej literaturze może częściej, bo to zwykle porządny chłop jest bohaterem, ale tutaj to już przesada. Zbędne to było, nic nie wniosło do historii, a irytujące jak sto pięćdziesiąt.

Opisy ubogie, można by je rozbudować, w szczególności, że nie jest to PODOBNO powieść tylko dla fanów gry. Nie zrozumiałam nic z tego, co dostałam. Naukowe słownictwo momentami było niezwykle śmieszne, niepotrzebne i naprawdę do książki niepasujące. Zrozumiałabym, gdyby autor jeszcze wyjaśnił po co to, po co o tym wspomina i jaki to ma związek. Ale co? Oczywiście, że tego nie ma. Niech taki żółtodziób jak ja nie wie, o co chodzi.

Zdania są krótkie, często nieskładne, a powtórzeń jest co nie miara. Strata czasu, choć nie tak duża, bo książkę czyta się stosunkowo szybko. Przynajmniej ja miałam taką sytuację, ale bynajmniej nie dlatego, że byłam zafascynowana tym, co się stanie dalej, a tym, że do końca jest coraz bliżej i bliżej.

Pomijając styl rodem z pierwszej klasy podstawówki, bohaterowie są z tego wszystkiego najgorsi: płytcy, rozpaczliwi, wulgarni. Nie podobają mi się ani trochę, choć nie zdążyłam ich bliżej poznać. Tak naprawdę są tylko nietrafionym dodatkiem, bo: ktoś musiał odwalić całą robotę. Niektórzy autorzy przez setki stron starają się przekazań czytelnikowi cechy danej postaci, jej zachowania, przeżycia wewnętrzne (nie zawsze się to udaje, ale próbują), a tutaj autor pomyślał chyba: „A co tam, wrzucę im milion ludzi, w których się nikt nie ogarnie i żadnego nie przedstawię im bliżej”. Tak to rozumiem. Dużo nazwisk, jeszcze więcej pseudonimów, zero wyjaśnień kto jest kim, jaki ma cel w całej historyjce. Ja naprawdę nie wiem, po co wydaje się takie książki.

Autor nie był w stanie przekazać tego, co chciał, jego próby spełzły na niczym. Liczyłam na niezłą dawkę ciekawego sci-fi, który zaprze mi dech w piersi, a dostałam coś nijakiego, czego nie mogę nazwać nawet książką. Takie coś, to ja mogę czytać w Internecie na blogach.

Trzydzieści pięć złotych to zbyt dużo, jak na TO COŚ. Okładka nijaka, nie wnosi nic do treści książki, bo nie ma tam żadnych dziwnych ludzi (no, może poza dwoma, Prorokiem i Psycho, których opis, odbiegający wprawdzie od obrazka, w pewnej mierze jest w stanie się zgadzać) strzelających z jeszcze dziwniejszej broni łukopodobnej. Nie wiem co Gavin Smith wyobrażał sobie publikując swoje opowiadania, ale ja na miejscu osób wydających ten mały zbiorek zastanowiłabym się przynajmniej dwa razy, czy ktokolwiek będzie chciał to czytać. Wiem, że wielu osobom się to podobało, a ja jestem po prostu jakimś odchyleniem od normy, ale przeczytałam tyle świetnych książek, których porównanie do Crysis: Eskalacji jest po prostu zbrodnią dla ludzkości czytającej. 

★★★☆☆☆☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniach: „Przeczytam tyle, ile mam wzrostu”. 
(1,7 cm)


ODAUTORSKO
Zdaję sobie sprawę z tego, że recenzja nie jest górnych lotów, ale ta książka jakoś zabiła we mnie jakąkolwiek chęć dzielenia się z Wami tym, co o niej myślę. Dno i tyle. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to małe, chwilowe spaczenie umysłu, ale staram się wygrzebać z niedoli, w jaką się wkopałam. W dodatku jestem wściekła, bo termin zdjęcia mojego aparatu przesunął się w czasie aż o miesiąc. Za to uszy mam przekute.
Na dziś to tyle, żegnam Was gorąco i pozdrawiam serdecznie. Kolejne posty będą o niebo lepsze. Obiecuję Wam!

8 komentarzy :

  1. Słyszałam, że książka jest słaba, więc nie zaskakuje mnie Twoja opinia (abstrahując od tego, że nie znasz gdy, bo nie trzeba jej znać, by ocenić wartość literacką książki).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ocena końcowa wcale mnie nie zaskakuje - ja od zawsze unikałem książek na podstawie gier. Dobre tytuły to rzadkość, naprawdę rzadkość ;-) Zresztą co się dziwić, tło fabularne gier, zwłaszcza strzelanin, to zazwyczaj kino akcji klasy B ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka nie w moim stylu, strzelaniny do kosmitów pozostawiam innym :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie przejmuj się, czasem po prostu cięzko napisać o czymś głupim coś mądrego.
    o miesiac przesuniecie aparatu to strasznie dlugo.... bądź dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie odpuszczę sobie "TO COŚ" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chcę tracić czasu na taką kiepską książkę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Hah "Trzydzieści pięć złotych to zbyt dużo, jak na TO COŚ" - i wszystko jasne. :D Po przeczytaniu recenzji stwierdzam, że nawet siłą mnie nikt nie zmusi do przeczytanie tego. :) Nie moje klimaty, szkoda cennego czasu. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka