Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 30 czerwca 2013

Smętarz dla zwierzaków - Stephen King



Tytuł oryginału: Pet Sematary
Tytuł polski: Smętarz dla zwierzaków / Cmętarz zwieżąt
Autor: Stephen King
Data premiery: kwiecień 1994
Wydawca: Wydawnictwo Dama
Liczba stron: 479

 „Do pięknej posiadłości w Ludlow w stanie Maine sprowadza się akademicki lekarz Louis Creed z żoną i dwójką dzieci. Szczęśliwa rodzina w szczęśliwym i bezpiecznym miejscu. Tyle, że ścieżka na smętarz dla zwierzaków prowadzi tam, gdzie "gleba męskiego serca jest bardziej kamienista, a mężczyzna staje się tym, kim może być... i ku temu zmierza". Prowadzi w świat kingowskiej grozy i naszego szaleństwa.”
- lubimyczytac.pl

             „Smętarz dla zwierzaków” czytałam już kiedyś, rok temu albo dwa, nawet nie pamiętam (wtedy jednak miałam chyba ładniejszą okładkę). Bardzo mi się podobała ta powieść i nawet często sobie o niej myślałam. Zaintrygowała mnie, naprawdę jest interesująca i można z niej wiele wynieść. Będąc w bibliotece, żeby już całkowicie skompletować mój stosik szósty-wakacyjny, była na półce. Nie znalazłam nic konkretnego co chciałam pożyczyć aż tak bardzo (Wielki Gatsby lata tylko od człowieka do człowieka) to sięgnęłam po tę pozycję. Stwierdziłam, że na pewno miło mi się będzie ją dla Was recenzowało. 

             Na początek może troszkę napiszę o tym, o czym dokładnie jest „Smętarz dla zwierzaków”. A więc – Louis Creed to trzydziestosiedmioletni lekarz, który wraz ze swą żoną Reachelą ma dwójkę dzieci – pięcioletnią Ellie i dwuletniego Gage’a. rodzina przeprowadza się, bodajże z Chicago, do willi w Ludlow, Maine. Wraz z rodziną do nowego domu wprowadza się Winston Churchill, zwany po prostu Churchem. Czy ten kot jest istoty? Jest. I to bardzo. Później dowiecie się dlaczego. Albo nie. Będziecie musieli dowiedzieć się tego sami. Ale no – później. Po drugiej stronie Route 15, po której zwykle jeżdżą wielkie, ospałe ciężarówki należące do pobliskiego zakładu chemicznego, mieszka Jud Crandall wraz ze swoją żoną Normą, która cierpi na artretyzm. Wszystko układa się dobrze, dopóki Louisowi nie zostaje przyniesiony do gabinetu na uczelni Victor Pascow. Uprawiał jogging, kiedy samochód prowadzony przez jakiegoś mężczyznę, który spożywał wcześniej alkohol, wrzucił go w drzewo. W głowie ziała mu ogromna dziura, przez którą widać było mózg. Gdy o tym czytałam – brrr – ciarki przechodziły mi po plecach. Później, owy chłopak zaczął śnić się Louisowi, dziwne, prawda? W szczególności, że gdy umierał zaczął mówić dziwne rzeczy, rzeczy o Smętarzu dla zwierzaków, o którym wcześniej opowiedział mu Jud Crandall. Jeszcze dziwniejsze, co nie? No, to tak w skrócie, więcej Wam zdradzić nie mogę, sami musicie przeczytać, żeby się przekonać, że Smętarz dla zwierzaków jest fantastyczną powieścią.

             Jak już wspominałam, ta powieść to pierwsza powieść Kinga, którą przeczytałam. Mam do niej wielki sentyment i jeśli nie wróciłabym do niej teraz, to na pewno ten czas by nastąpił. Cieszę się, że znów mogłam ją przeczytać, wyszło to wprawdzie spontanicznie – ale tak jest zawsze najlepiej!

             Styl Kinga jest, jak zawsze, wspaniały, ale o tym chyba wspominać nie muszę. Dokładne opisy (czasem aż zbyt dokładne, mówię tu o tych okropnościach, których Wam nie zdradziłam, ale King to King, każdy wie, jaki jest). Naprawdę, wszystko przenika do głębi, dokładnie tak, jakby to nam się to wszystko przydarzyło. 

             Jedyną rzeczą, która mi się w tej powieści nie podoba to to, że zakończenie jest takie, że trzeba się domyślać samemu. Znaczy – to fajnie, że autor daje nam pole do popisu itp. Jednak ja chciałabym wiedzieć, co sam Stephen King zrobił z tymi bohaterami. Jak to się wszystko dalej potoczy, co się stanie, wiecie o co chodzi, prawda? 

             Kończąc, powieść Stephena Kinga pod tytułem Smętarz dla zwierzaków to jedna z moich ulubionych książek do których na pewno będę chętnie wracała. Opowiada o uczuciach mężczyzny, jego dylematach, co ma zrobić, a czego nie… Pokazuje bezgraniczną miłość do swoich dzieci, które chce chronić niezależnie od wszystkiego, które są jego całym światem. King pokazuje, że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, że i tak zrobimy wszystko, niezależnie od naszej woli, jeśli na czymś nam bardzo, bardzo zależy. Jest co zarazem cudowna i koszmarna powieść, powieść od której nigdy się nie uwolnisz. 

★★★★★★★★☆☆

             W związku z tym, że biorę udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film” to dziś przyszedł dzień, kiedy wreszcie udało mi się obejrzeć ekranizację tej powieści. Smętarz dla zwierząt został wydany w 1989 roku, dlatego wiele od tego filmu nie oczekiwałam, jednak to, co dostałam – zaskoczyło mnie. Nie, nie pozytywnie, wręcz przeciwnie. Oczywiście – część, a nawet znaczna część, mogę powiedzieć, zgadza się z książką, jednak jak dla mnie akcja w filmie mknie zbyt szybko, szybciej niż w książce. Aktorzy według mnie źle dobrani, wszystko wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. W filmie nie ma Normy Crandall, a ten filmowy Victor Pascow to jakaś pomyłka. Nie obejrzę więcej tego filmu i szczerze nikomu go nie polecam, nawet po przeczytaniu książki. 

Książka bierze udział w wyzwaniu „Najpierwksiążka, potem film”.



ODAUTORSKO
 
             Recenzja ta nie jest moją najlepszą, wiem. Ale mam ostatnio jakiś zastój w ich pisaniu. Udało mi się stworzyć – to co widzicie wyżej. Mam nadzieję jednak, że mimo tych złych dni dalej ze mną jesteście i będziecie z chęcią zaglądać na „Siostry”. Do recenzji został mi jeszcze „Kurier” oraz „Deklaracja”, której recenzja ukaże się już niedługo. Do „Kuriera” zabrać się nie mogę jeszcze bardziej niż wcześniej, nie mam bladego pojęcia czemu. Książek w związku z tym nie czytam, więc przechodzę istne katusze. Liczę na to, że szybko wyjdę z tego dołka. Trzymajcie za mnie kciuki!
Jak tam Wasze wakacje? Coś ciekawego już zrobiliście, przeczytaliście?
Piszcie!

sobota, 29 czerwca 2013

Liebster Blog



Zostałyśmy zaproszone do Liebster Blog przez Natalię z bloga Kanapowicz. Za zaproszenie bardzo dziękujemy, jednak na wstępie od razu mówimy, że na Waszych blogach jest już mnóstwo tego typu postów i nikogo nominować nie będziemy. Pytań było już tyle, że nie wymyślimy nic bardziej kreatywnego. Mamy nadzieję, że nam to wybaczycie. :)


Pytania, które dostałyśmy:

Najpierw książka czy ekranizacja?
Ulubiona pora roku?
Od jakiego czasu blogujesz?
Bez czego nie wyjdziesz z domu?
Miasto czy wieś?
Jaki serial polecasz?
Jak spędzasz swój wolny czas?
Prezent/niespodzianka, która zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Jaki kolor podoba Ci się najbardziej?
Masz jakieś zwierzątko?
Co sprawia Ci przyjemność?

Odpowiedzi Alicji:

 Najpierw książka czy ekranizacja?
Z reguły staram się najpierw czytać książki, a dopiero później oglądać ich ekranizacje. Tak właśnie zrobiłam z „Atlasem chmur” i „Wielkim Gatsby’m”, jednak wiele razy zdarzyło mi się wcześniej obejrzeć film, a potem przeczytać książkę (albo i nie). Tutaj mogę na przykład zakwalifikować „Intruza” i „Piękne istoty”.
 

Ulubiona pora roku?
Zdecydowanie jesień. Lubię deszczowe wieczory, kiedy z kocem i kubkiem herbaty albo czekolady mogę poczytać w spokoju książkę (albo pouczyć się do najbliższego egzaminu).

 Od jakiego czasu blogujesz?
Poza tym blogiem miałam kilka z różnymi opowiadaniami, było to bardzo dawno temu. Może cztery, a może pięć. Nie pamiętam dokładnie. Tego bloga prowadzę jednak od kwietnia 2012 roku. 

Bez czego nie wyjdziesz z domu?
Zdecydowanie bez telefonu i kluczy. Wiadomo – potrzebny kontakt, nie tylko z rodzicami. A klucze? No, jeśli nikogo w domu nie ma to kicha, jeśli akurat nie wzięło się kluczy. 

Miasto czy wieś?
Raczej miasto, choć na wsi czasem też jest miło i fajnie. 
 

Jaki serial polecasz?
Gossip Girl, Pretty Little Liars, LOST i The Lying Game.




Jak spędzasz swój wolny czas?
W swoim wolnym czasie czytam książki i bloguję. Poza tym jem i śpię :D


Prezent/niespodzianka, która zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Największe wrażenie? Nie wiem. Pewnie jakieś lalki, jak byłam mała. Bardzo natomiast byłam szczęśliwa, kiedy na tegoroczne Walentynki dostałam iPoda touch w kolorze białym. 


Jaki kolor podoba Ci się najbardziej?
Biały, beżowy i bladoróżowy.

 Masz jakieś zwierzątko?
Tak, wiejskiego kotka o imieniu Lemmy. 


Co sprawia Ci przyjemność?
Czytanie książek i przebywanie w towarzystwie osób, na których bardzo mi zależy.



Odpowiedzi Asi:

Najpierw książka czy ekranizacja?
Szczerze powiedziawszy to zależy. Niektóre książki, które czytałam zaczynałam od filmu/serialu. Niektóre na odwrót. Staram się zaczynać od książek, ale niektóre ekranizacje są tak wciągające/kuszące, że czasami się nie da ich sobie odpuścić.

Ulubiona pora roku?
Nie wiem czy można nazwać to porą roku, ale najbardziej lubię okres koniec wiosny, początek lata. Nie jest za gorąco, nie za zimno. Owszem czasami pada, ale kto nie lubi czasami poskakać po kałużach? :)

Od jakiego czasu blogujesz?
Na tym blogu od maja 2012 roku. A od kilku dni mam również innego bloga.

Bez czego nie wyjdziesz z domu?
Bez muzyki. Nieważne czy w telefonie, czy w iPodzie, ale muzyka towarzyszy mi przez cały dzień.

Miasto czy wieś?
Zawsze ciągnęło mnie do miasta. Jednak ostatnio coraz bardziej zaczęłam doceniać spokój, który zapewnia wypad na wieś. Wszechobecna cisza jest idealna na całkowite odpłynięcie w ulubioną książkę, przy której popija się świeży kompot truskawkowy (oczywiście odpowiednio zimny :)).

Jaki serial polecasz?
O matko! Tyle ich jest! Jednak jakbym miała polecić serial, który koniecznie trzeba zobaczyć podałabym dwa: "American Horror Story" i "Bates Motel". Jednak odradzam oglądanie ich po zmroku, bo na pewno nie zaśniecie.


Jak spędzasz swój wolny czas?
Czytam, oglądam filmy, słucham muzyki, piekę... Chciałabym napisać tu coś ciekawszego, jak na przykład skoki ze spadochronem czy nurkowanie beztlenowe, ale do tej pory nie miałam okazji zrobić nic, co wywołuje skoki adrenaliny.

Prezent/niespodzianka, która zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Chyba jeszcze nie było takiej rzeczy, która powaliłaby mnie na kolana.

Jaki kolor podoba Ci się najbardziej?
Beż, brąz, biel, czerń. To są moje ulubione kolory. Aczkolwiek ubrania mam we wszystkich kolorach tęczy.

Masz jakieś zwierzątko?
Moja siostra ma kota. Ja mam na niego silną alergię i bez tabletek już bym padła. W tym momencie nie mogę mieć zwierzaka, ale w przyszłości na pewno kupię sobie buldoga angielskiego oraz kota rasy sphinx.

Co sprawia Ci przyjemność?
Jedzenie! Oj tak, to jest to co daje mi największą radość. Nieważne czy są to soczyste owoce, kawałek dobrze wysmażonego mięsa czy kilka cytrynowych ciastek. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasami przesadzam i jedyne o czym myślę to o położeniu się spać.

piątek, 28 czerwca 2013

Plotkara 12. Zawsze będę Cie kochać - Cecily von Ziegesar



Tytuł oryginału: I Will Always Love You
Tytuł polski: Plotakra 12. Zawsze będę Cie kochać
Autorka: Cecily von Ziegesar
Data premiery: 11 lutego 2010
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 350

Wszyscy gadają o plotkarze…
Nadchodzą święta Bożego Narodzenia
Tutaj, na Upper East Side, zawsze są trochę bardziej błyszczące, trochę lepsze. Jak dobrze znowu być w domu! Jemioła i sylwester to dwa doskonałe powody, by kogoś pocałować, i coś mi mówi, że w czasie tej świątecznej przerwy będzie sporo całowania. Na szczęście jestem tu i doniosę wam o wszystkich wartych uwagi wydarzeniach!
Plotkara

Boże Narodzenie B zapowiada się idealnie: spędzi je z nowym chłopakiem z Yale. S marzy o pierwszej nominacji do nagrody SAG – ciekawe, jak się to potoczy. N wrócił z wyprawy dookoła świata i już wie, że nikt nie jest samotną wyspą…
C najwyraźniej przechodzi kolejną metamorfozę, D pisze poezję egzystencjalną (tak, ten sam D!), a jego dziewczyna V nareszcie chyba ma włosy… i przyjaciół. Wszystko się zmieniło. A może to tylko pozory?”
- od wydawcy
Seria „Plotkara”
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | – brak na blogu recenzji | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12

               Z Plotkarą miałam do czynienia głównie dlatego, że siostra oglądała serial. Ja oczywiście, jak to młodsza siostra – też chciałam. W Internecie poszperałam, jak to dziecię z ery Internetu i wyszukałam, że jest również i książka. Tego samego jeszcze dnia poszłam do biblioteki obok mojego miejsca zamieszkania i pożyczyłam dwa pierwsze tomy. Nie zaczęłam jednak czytać, wpierw obejrzałam dwa odcinki serialu. Oczarowały mnie. Książki? Trochę mniej, ale pierwsze części również. Z kolejnymi było tylko gorzej i bałam się, jak autorka zakończy tę serię. Zapytacie pewnie – po co w takim razie kontynuowałam czytanie? Dlatego, że nie lubię niedokończonych spraw, tak samo jak nie lubię niedokończonych serii i dlatego, że chciałam się dowiedzieć, poznać koniec, kiedy już znałam koniec w serialu. Wiadomo – forma pisana jest sto razy inna, ba, nawet dwieście czy trzysta. Poza nazwą i głównymi bohaterami różnią się wszystkim, ale nie o tym teraz. O tym będzie na końcu. 

               Jak zwykle, zdradzać fabuły nie będę, bo w przypadku „Plotkary” nie ma to najmniejszego sensu. Powiem tylko, że autorka zdołała upchnąć w tej 350-stronicowej książeczce AŻ trzy lata. Trzy Boże Narodzenia. Trzy Sylwestry. Trzy osoby, które tak wszyscy kochamy. B, S i N. Okej, całkiem fajnie to może i brzmi. Przecież akcja „Jednego dnia” (link do recenzji) zawsze była w tym samym dniu, jak to wynika, tylko rok się różnił. No, to tyle. Bohaterowie się zmienili. Niby już są dorośli, choć ta magia Upper East Side dalej w nich siedzi – ciągota do bogactw, luksusów, błyskotek i… intryg, kłótni i wiecznych imprez zakończonych rano wielkim kacem. To nie byliby ci sami ludzie, gdyby dalej się tak nie zachowywali. I może to dobrze, a może i nie. Nie jestem w stanie jeszcze stwierdzić. Ta część, ostatnia, budzi we mnie mieszane uczucia. Nie wiem co myśleć. Autorka zakończyła ją, to fakt, choć tak, jakby miała zamiar dokończyć historię Blair, Sereny, Nate’a oraz innych z Nowego Jorku (i nie). 

               Trudno mi ocenić, czy styl autorki się zmienił. Szczerze – kompletnie nie pamiętam, jaki był w poprzednich częściach, choć z tego co pamiętam to nie był najlepszy. Z początku czytało się ciężko, może odzwyczaiłam się od tego typu powiastek. W każdym razie źle nie było to na pewno. Również bez rewelacji, ale nie każda książka może być rewelacyjna, prawda? Niemniej, sądzę twierdzić, że jest to najlepszy tom z całej serii, mimo iż bohaterowie w części potracili coś, co w nich kochałam (tylko ci książkowi, serialowych na razie nie ruszam). 

               Sama książka zasługuje na przeciętną notę, w porównaniu do całego cyklu dwunastu tomów – dobre cztery to naprawdę rewelacja. Choć czwórkę daje też naprawdę niezłym książkom. Jest to powieść o wszystkim i o niczym zarazem. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, każdy odkryje coś nowego, nie każdego zachwyci, nie każdemu się spodoba. Nie będę ani polecała, ani odradzała. Sami zdecydujcie, czy chcecie zagłębić się w świat bogatych nastolatków z Upper East Side. I tylko Wy zdecydujecie czy w tym świecie zostaniecie.
★★★★★★★☆☆☆

               W związku z tym, że ta książka może brać udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film”, no, w tym wypadku serial to dodam krótki akapit o ekranizacji. A więc… Zawsze ciężko mi było pisać o filmach i serialach. Nie wiem czemu, mam nadzieję, że wraz z tą recenzją to się zmieni. No ale zboczyłam z tematu. 

               Plotkara, jako serial powstał w 2007 roku, a wraz z szóstym sezonem zakończył się w grudniu 2012 roku.  Nie pamiętam, kiedy zaczęłam go oglądać, czasem widywałam fragmenty u siostry, jak przychodziłam do jej pokoju. Jest on zupełnie inny od książki, zresztą, jak zwykle tak bywa. Czy to dobrze, czy to źle? Jak dla mnie – bardzo dobrze. Gdyby był choć w połowie podobny do książki to straciłby swój urok i byłby głupi. Ci, co robili ten serial odwalili kawał dobrej roboty. Z niecierpliwością czekałam na nowe odcinki i smutek mnie ogarniał, kiedy obejrzałam finalny ostatniego sezonu. Teraz chętnie oglądam przypadkowe odcinki, na chybił trafił wybieram. Lubię wracać do Blair, Sereny, Nate’a, Chucka i innych. Naprawdę. Jeszcze wiele razy pewnie wrócę. I mam nadzieję, że za każdym tym razem, będę czuła radość i entuzjazm, bo naprawdę ten serial uwielbiam. 

Książka bierze udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film”.



ODAUTORSKO
               Udało mi się wreszcie zakończyć tę serię. Smutno mi czy nie – nieważne. Ważne, że już skończyłam. I mogę zabrać się za inne książki – bardziej warte mojej uwagi niż „Plotkara”. A Wy co teraz czytacie? Czytaliście „Plotkarę”? Chcecie dopiero? A może sięgniecie ponownie? Piszcie!

niedziela, 23 czerwca 2013

Trafny wybór - J. K. Rowling

Tytuł oryginału: The Casual Vacancy
Tytuł polski: Trafny wybór
Autorka: J. K. Rowling
Data premiery: 12 listopada 2012 r.
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Liczba stron: 510

   "Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd.
Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie?
Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku."

                                                            - od wydawcy

   Ci, co są z nami od dłuższego czasu wiedzą, że książka była prezentem gwiazdkowym. Byłam bardzo podekscytowana przeczytaniem tej książki, ale gorzko się rozczarowałam. Biorąc pod uwagę to, jakimi fantastycznymi książkami są te o Harrym Potterze, oczekiwałam od pani Rowling czegoś równie niesamowitego. Wiedziałam, że ta książka to zupełnie coś innego, dlatego nie oczekiwałam książki, umówmy się, dla dzieci. Jednak liczyłam na równie dobry styl. A tu psikus. Książka jest nudna jak flaki z olejem, a styl, mówiąc krótko, jest typowy dla osiedlowego chama. Miałam problem ze skończeniem tej książki właśnie przez styl, który działał na mnie jak czerwona płachta na byka.

   Jednak udało się. Po męczącej sesji, którą zakończyłam kilka dni temu, skończenie tej książki przyszło trochę łatwiej.

   Gwiazdą miasteczka Pagford jest Barry Fairbrother. Radny, trener drużyny wioślarskiej dziewcząt, działacz społeczny. Po prostu człowiek przez wszystkich lubiany i szanowany. Jednak życie jest przewrotne i nie wiemy, kiedy może się skończyć. Śmierć radnego Fairbothera zaczyna akcję książki. W wyniku tego zdarzenia w radzie tworzy się tak zwany tymczasowy wakat i należy powołać jakąś osobę na to stanowisko. Zaczyna się walka trzech, na początku, kandydatów, których można rozróżnić na tych, którzy chcą oddzielenia Fields, czyli dzielnicy/przedmieść, w której żyją ludzie najniższej warstwy społecznej, niekiedy uzależnionej od różnego rodzaju narkotyków, oraz tych którzy chcą je zachować.

   To tak w skrócie o najważniejszym wątku fabuły. Ponad ten wątek nie ma żadnego innego ważnego. Książka jest z działu psychologicznej, czyli główny nacisk jest położony na codzienne rozterki bohaterów. I jest na przykład wicedyrektor z nerwicą natręctw, który prowadzi ciągłą wojnę ze swoim adoptowanym synem. Jest również synowa innego radnego, Howarda Mollisona, która zakochuje się w członku boysbandu.To tylko nieliczni z występujących. Bohaterowie są zarysowani rewelacyjnie, jednak muszę przyznać, że ich zachowanie jest poniżej krytyki. Wiem, że są rodziny patologiczne, ale w tej książce jest ich za dużo, bo właściwie każda rodzina podchodzi pod skrają patologię. Jednak na szczególną uwagę zasługują bohaterowie nastoletni, pełni gniewu, pierwszych miłości i kłopotów personalnych.

  Reasumując, książka jest raczej dla fascynatów tego typu książek. Pokazuje jak uprzedzenia potrafią zaburzyć kontakty towarzyskie. Mi osobiście oprócz okładki i zaskakującego zakończenia nic się nie podobało. Mam nadzieję, że ten dość krótki opis zachęci bądź zniechęci do wzięcia tej książki do ręki. Jak już napisałam nie jest to książka dla każdego. Ja nie jestem do końca pewna czy sięgnę po kolejne utwory pani Rowling. Po przeczytaniu tejże twierdzę, że autorka powinna zostać przy pisaniu książek dla dzieci i młodzieży. Taka jest moja opinia i wiem, że nie wszyscy się muszą z nią zgadzać.

★★★★★☆☆☆☆☆

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka