Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 10 listopada 2013

Pan Lodowego Ogrodu - tom 2 - Jarosław Grzędowicz



Tytuł oryginału (polski): Pan Lodowego Ogrodu tom 2
Autor: Jarosław Grzędowicz
Data premiery: 11 maja 2012
Wydawca: Wydawnictwo Fabryka Słów
Liczba stron: 656

Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Mówią, że zimna mgła żyje. Inni uważają, że to oddech bogów albo brama zaświatów. Była zawsze i zawsze będzie

Midgaard. Planeta, gdzie nas, ludzi, postrzega się jako istoty o rybich oczach. Gdzie trwa wojna bogów, a samozwańczy demiurgowie hodują okrucieństwo kwitnące w mroku zła. Gdzie więdną najnowsze ziemskie technologie, a człowiek stawić musi czoła swoim koszmarom. I zostaje zupełnie sam...

To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść.
Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium Solarnego
- lubimyczytac.pl
Seria „Pan Lodowego Ogrodu”

Tom I | Tom II | Tom III | Tom IV

                     Pierwszy raz  z „Panem Lodowego Ogrodu” miałam do czynienia jakiś czas temu. Nie myślałam wtedy, że ta powieść tak mnie zachwyci. A zachwyciła, oj zachwyciła. Tym razem aż takich fajerwerków nie było, niestety. Nie wiem co się stało, ale jakoś to wszystko wydało mi się mało interesujące, przynajmniej z początku. Z biegiem akcji znów nabierałam ochoty na dalsze czytanie, ale wiadomo, to nie było już to samo, bo na początku musiałam się zmuszać. No ale nie przedłużając już zbędnego wstępu, gorąco zapraszam na dalszą część recenzji, w której dowiecie się co mi się podobało bardziej, a co mniej.

                     Zacznę może od tego, że Vuko jest na planecie Midgaard, gdzie wyruszył w poprzednim tomie. Wiele się wtedy wydarzyło, a pod sam koniec nasz bohater został zamieniony w drzewo, przez jednego z Czyniących. Był tym Śpiącym w Drzewie jakiś czas, jednak pod wpływem pewnych mocy udało mu się z niego uwolnić. Jak? Nie wiadomo, to zagadka, w dodatku bardzo mroczna i pełna magii, bo w innym przypadku powinien być on już martwy. Włócznia, która przecinała jego tułów zniknęła, a jej wspomnieniem pozostała jedynie okrągła, poszarpana blizna. Drakkainen wraca do „domu” na Midgaardzie, przynajmniej taki ma zamiar. Czy mu się uda? Można się domyślić, nikt jednak nie domyśli się co będzie dalej, nawet sam Vuko tego nie wie, a przyszłość jest bardzo niepewna i tajemnicza, wypełniona ciemnością i śmiercią. Trzeba chwilkę odsapnąć. Za dużo pytań, jak na jeden raz. Zostawmy więc Vuka, który będzie się błąkał po świecie i poszukiwał przyjaciół. Zostawmy jego marny żywot, bez Cyfrala w głowie, za to z Cyfral obok (swoją drogą, bardzo mnie ona drażni i jest niezwykle denerwująca, pewnie nie tylko dla mnie). Zostawmy mu trochę prywatności, a dopiero przy trzecim tomie zagłębimy się w jego życie jeszcze bardziej. Na razie nie ma co opowiadać, o tym sami musicie przeczytać, bo inaczej nie byłoby żadnej frajdy. A musi być, prawda?

                     Teraz drugi bohater: władca Tygrysiego Tronu, muszący uciekać z ojczyzny i podawać się za innych ludzi, którymi nie jest i z którymi nic wspólnego nie ma. Udaje mu się jednak przeżyć, dzięki latom ciężkiej nauki i cierpliwości, która jest mu niezwykle potrzebna. Musi pomóc nie tylko sobie, ale całemu społeczeństwu, które chce się wyzwolić spod władania Czerwonych Wież i Podziemnej Matki. Ludzie wariują w takim świecie, bez konkretnej władzy, skazani na głód, cierpienie i wieczne susze. A podobno Podziemna Matka jest dobra dla wszystkich, jeśli tylko okażą odpowiednią pokorę. Terkej Tendżaruk, Filar – syn Oszczepnika, Ardżuk Hatarmał to tylko kilka z jego imion, które wiecznie zmienia, by pozostawić swoją prawdziwą tożsamość w ukryciu. Razem z Brusem, jego podwładnym, musi stawić czoła niebezpieczeństwu, które czyha na każdym jego kroku. Udaje się w nieznane, gdzie zbierając siły niedługo będzie chciał odzyskać swój tron i królestwo, które zostawił mu ojciec. Jednak zanim to nastąpi, będzie musiał walczyć do ostatniego tchnienia, o to, by przeżyć i móc zachować swoje prawdziwe „ja”, które zmieniać się będzie przez cały ten czas. Czy w końcu uda mu się wyzwolić wszystkie krainy spod władzy Podziemnej Matki, która omamiła wszystkie niewiasty i zniewoliła wszystkich mężczyzn? Ja sama tego nie wiem, niedługo się przekonam, i liczę na to, że Wy również, zachęceni moją recenzją.

                     Styl Grzędowicza pozostaje niezmienny, za co serdecznie dziękuję, bo bardzo się do niego przyzwyczaiłam i nie chciałam na nowo odkrywać tego autora, skoro spodobał mi się już za pierwszym razem. Idealnie opisuje miejsca, w których bohaterowie się znajdują i ich emocje, co też jest bardzo ważne. Podoba mi się podejście Vuka do świata, a wiec równocześnie pewnie i Grzędowicza. Ten pisarz stworzył coś naprawdę fantastycznego, coś niecodziennego, z czym wcześniej nie miałam okazji się zetknąć. Podoba mi się to, że wprowadzone są dwa wątki jednocześnie, bo gdyby ciągnął się jeden, to pewnie by mi się zbyt szybko wszystko znudziło, a tak nie ma do tego prawa.

                     Mimo dość dużej objętości i stosunkowo niewielkich liter to „Pana Lodowego Ogrodu” czyta się naprawdę szybko, bo z każdą kolejną stroną akcja się rozwija i nie idzie się od książki oderwać, przynajmniej po kilkudziesięciu przeczytanych stronach. Szczerze się muszę przyznać, że na początku, kiedy Vuko był jeszcze Śpiącym w Drzewie, nie miałam ochoty na czytanie tej powieści. Czemu? Nie mam pojęcia, może to mnie po prostu nie satysfakcjonowało? W każdym razie, kiedy już przebrnęłam przez ten fragment, potem poszło wszystko jak z płatka. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że kolejny tom Pana Lodowego Ogrodu jest za mną, ale z drugiej strony zbliżam się do końca całej serii i będzie mi niezwykle smutno, kiedy ją skończę.

                     Pomijając tą początkową blokadę, to książkę czytało mi się przyjemnie, ale były chwile, kiedy mroziło mi krew w żyłach i zapierało dech w piersi. Niektóre wydarzenia są tak szokujące i tak straszne, ale zarazem tak realistyczne, no, na ile pozwala fantastyka, że to jest po prostu niesamowite. Wiele razy nie mogłam się nadziwić genialności tego pomysłu i naprawdę świetnego wykonania. Bo czasami, jak wiemy, jest przerost formy nad treścią i tego oczywiście nie lubimy, prawda? Tutaj jednak tego zjawiska nie ma, przez co książkę tę, ale nie tylko bo i całą serią, można nazwać mistrzostwem. Zanim zaczęłam czytać tę sagę, miała ona bardzo wielu fanów, a ciągle ich przybywa i przybywa. W tym przybyłam i ja, z czego bardzo się cieszę, bo odkryłam kolejny wspaniały cykl, który można czytać i czytać bez końca, o ile czas na to pozwala.

★★★★★★★★★☆


Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę"



ODAUTORSKO

                     No więc kolejna recenzja w listopadzie. Udało mi się przeczytać jeszcze „Znak Ateny”, ale tej recenzji na blogu nie będzie jeszcze bardzo długo, więc musicie zaczekać. Nie wiem co teraz będę czytała, ale wkrótce się dowiem i Was powiadomię. Już zima idzie, z czego jestem niezwykle zadowolona, choć ta zbliżająca się plucha na ulicach i chodnikach raczej mnie nie raduje, ale trudno, nie można mieć wszystkiego. No i idą święta! Na to chyba każdy czeka.
                     A Wy co teraz czytacie? Ja chyba powinnam lekturę zacząć, ale jakoś nie mam melodii, wolę czytać to co lubię, niż to co muszę, ale chyba jak każdy ;)

5 komentarzy :

  1. jakoś pierwszy tom mnie nie zachwycił i mimo wszystko nie planuję czytać kolejnych ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo interesuje mnie ta powieść, chyba ją sobie odpuszczę, mimo pozytywnej oceny.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bardzo chcę całą serię poznać. Dużo moich znajomych o podobnym do mojego guście mi ją bardzo polecało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, jakie ładne ostre zdjęcie ;). Modyfikowałaś, czy samo tak wyszło ;P?

    A co do książki to... nie czuję do tej serii jakiegoś specjalnego przywiązania, jednak jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B i dokończyć cykl ;D. Swoją drogą to nawet dla samych obrazków warto przeczytać :).

    Pozdrawiam ciepło :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie planowałam zacząć pierwszą część w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka